smuda

15 rzeczy, które wiemy po połowie rundy wiosennej

Marcowa przerwa reprezentacyjna to moment, aby na chłodno podsumować pierwszy etap wiosennych zmagań na boiskach Ekstraklasy. Pierwsze kolejki dały nam wiele odpowiedzi na pytania jakie kibice i dziennikarze stawiali sobie przed startem rundy. Czego dowiedzieliśmy się w trakcie sześciu kolejek rozegranych w lutym i marcu?

1. Legii wypadły trzonowce, nowa proteza jest niewygodna

Zaczynamy od obrońców tytułu, którzy latem pozbyli się kilku bardzo ważnych ogniw ze swojego składu. Sprzedaż Nikolicia i Prijovicia z pewnością przyniosła sporo pieniędzy, jednak poziom sportowy odwrotnie proporcjonalnie spadł, a dziury po obu bramkostrzelnych zawodnikach nie załatał ani Tomas Necid, ani Daniel Chuma Chukwu. Legia w ofensywie miała sporo problemów i dopiero w ostatnich meczach znalazła sposób na efektywne rozmieszczenie zespołu w fazie ataku. Tyłek Legii klasycznie ratuje Radović do spółki z powracającym do łask Kucharczykiem, który zapewnił trzy punkty Wojskowym w Gdańsku.

2. Od ściany do ściany, czyli jak kibice w Poznaniu szukają swojego miejsca

Piłkarze Lecha dali szansę swoim fanom wykazać się sporą dozą hipokryzji w ocenie poczynań własnego klubu, który jeszcze kilka miesięcy temu był do „zaorania”. Trener Bjelica znalazł sposób na zespół i nawet z przeciętnych piłkarzy potrafi wyciągnąć więcej niż można. Efekt? Kibice, którzy jeszcze kilka miesięcy nienawidzili Wilusza czy Kownackiego, teraz ich ubóstwiają. Zespół gra świetnie (może poza ostatnim spotkaniem z Górnikiem), ręce same składają się do oklasków, a kibice sukcesu wracają tłumnie na stadion. I tak w kółko co kilka lat… Ciekawe jest tylko kiedy hejterzy znów dostaną pożywkę do krytyki? Wtedy na pewno się uaktywnią i wyleją wiadro pomyj na klub. To już chyba taka poznańska tradycja.

3. Niektórzy jeszcze nie dorośli do sukcesów

Niestety, ale w Gdańsku w ostatnich tygodniach pokazali, że to jeszcze nie „to”. Mocne parcie na sukces,  oraz duże ambicje nie idą w parze z dojrzałością piłkarską. Przegrany mecz przy pełnym stadionie z Legią oraz nie wytrzymanie ciśnienia w Poznaniu pokazują, że Lechia musi się jeszcze sporo nauczyć nim odniesie jakiś poważny sukces. Puchary w tym roku pewnie będą, więc w końcu pojawi się okazja do zebrania doświadczenia na arenie europejskiej, jednak na ten moment nie przewidujemy wielkich sukcesów.

4. Bez lotniska można też grać w piłkę

Jaga ma lidera i nie zamierza go oddawać, nawet mimo braku lotniska i boisk treningowych o czym ciągle przypomina trener Probierz. Zdjęcie presji i rola czarnego konia pomiędzy trzema potęgami spod znaku „Le…”, może przynieść sukces. Białostoczanie do końca sezonu będą liczyć się w walce o mistrzostwo Polski, wytrzymują wysokie tempo na przestrzeni całych rozgrywek, za co szacunek dla trenera. To tylko pokazuje, że lotnisko do szczęścia potrzebne nie jest.

5. Coś się wypaliło

Największy zawód tej rundy to zdecydowanie zespół Cracovii. Tegoroczny pucharowicz cierpi na chorobę „wypalenia ekstraklasowego”, która dopada każdy zespół mający dłużej tego samego szkoleniowca na stanowisku trenera. Po atrakcyjnej dla kibiców grze została szara kopanina i widmo spadku. Pasy chyba już do końca sezonu będą walczyć o utrzymanie, jeśli to wytrzymają to niewykluczone, że wrócą do żywych i znowu będą groźni dla wszystkich w kolejnym sezonie.

6. Fachowa ręka Wdowczyka uratuje Ekstraklasę w Gliwicach

Wszystko wskazuje na to, że wicemistrz Polski wrócił na właściwe tory. Specjalista jakim niewątpliwie jest Dariusz Wdowczyk odradza kolejną drużynę i wyciąga z niebytu. Gliwice zatrzymają Ekstraklasę na kolejny rok.

7. Niespodziewany powrót do wielkiej formy

Śląsk Wrocław to kolejna drużyna, która zawodzi w tym sezonie, jednak jest jeden promyk nadziei. Nazywa się Robert Pich, który w trakcie swojego trzeciego pobytu we Wrocławiu wraca do znakomitej formy, którą prezentował podczas inauguracyjnych występów w Śląsku. Pięć goli w 6 spotkaniach i udźwignięcie się z dołu tabeli daje nadzieje na lepsze jutro. Słowak zdecydowanie (przynajmniej na ten moment) jest jednym z najlepszych transferów tego okienka i zdecydowanie najlepszym piłkarzem, który zimą wrócił do Polski.

8. Wisła oduczyła się krakowskiej piłki

Krakowianie zimą przeszli sporą metamorfozę, klub wreszcie wstaje z kolan. Ciekawe transfery czy pozyskiwanie kolejnych sponsorów to kolejne cegiełki dowożone na plac odbudowy tego utytułowanego klubu. Zmiany dotknęły także sposobu gry samych zawodników podczas meczów. Hiszpański szkoleniowiec stawia na taktykę i solidność, Wisła oduczyła się grania po „krakowsku” Wydawać by się mogło, że „klepanie” piłki to domena zespołów prowadzonych przez Hiszpańskich szkoleniowców. Nic bardziej mylnego, Wisła wygrywa innymi atutami i pokazuje zdecydowanie inne oblicze niż do tej pory.

9. Najlepsze transfery od wielu lat

Okienko zimowe, które kilka tygodni temu zatrzasnęło się w Ekstraklasie było najlepszym od wielu lat. Praktycznie każdy zespół dokonał WZMOCNIEŃ. Pociąg ze szrotem omijał granice naszego kraju, natomiast do kraju trafiali bardziej ograni i solidniejsi zawodnicy niż zwykle. Tomasz Necid, Artur Jędrzejczyk, Semir Stilić, Dusan Kuciak, Wołodymir Kostewicz, Cillian Sheridan, Ilijan Micanski, Mihai Radut, Ariel Borysiuk, Michał Mak, Gino Van Kessel, Nadir Ciftci, Robert Pich, Ivan Gonzalez. Spora lista, prawda? Większość to gracze z wyrobionym nazwiskiem w Polsce lub zagranicą. Oby tak dalej!

10. Problem z limitem

Limit dotyczący obcokrajowców spoza Unii Europejskiej jest w Ekstraklasie od pewnego czasu, jednak w ostatnich tygodniach zaczął on wszystkich bardziej uwierać. Dziennikarze i włodarze klubów nagle jednym głosem zaczęli krytykować ograniczenia wprowadzane przez PZPN. Problem nagłośniono po pierwszej kolejce, kiedy to w zespole Lecha Poznań niemal nie doszło do małej tragedii z tego powodu. Inne kluby są przeciwko tym ograniczeniom (przyp. na boisku może przebywać maksymalnie dwóch graczy spoza UE) i bardzo możliwe, że w kolejnych sezonach zostanie to zniesione, bądź przepis zelżeje. Polskie kluby coraz chętniej stawiają na graczy bez unijnego paszportu, którzy według nich będą podnosić poziom rywalizacji w naszym kraju.

11. Pęknięty balon

Duża presja i wielkie oczekiwania to dwie rzeczy, z którymi większość ligowców sobie nie radzi. Nie poradziła sobie z tym także Pogoń Szczecin, która planowała wielkie sukcesy łącznie z grupą mistrzowską i Pucharem Polski, a skończyło się na dwóch pogromach z Lechem. Nie tylko odebrało to szansę na trofeum dla Portowców, ale także chęci do dalszej gry. Każdy kolejny mecz jest słabszy, piłkarze wydają się być zrezygnowani, a trener totalnie nie umie sobie z tym poradzić. Nie wieści to dobrego rezultatu na koniec sezonu.

12. Franek dalej w formie…

…odwrotnie do dyspozycji jego drużyny, która ostatnio (trzeba przyznać) gra nieco lepiej. Górnik jako jedyny zespół w tym roku nie przegrał z Lechem i pokazał, że do końca będzie walczyć o utrzymanie… aczkolwiek sam trener ma inne zdanie na ten temat. Po meczu z Lechem stwierdził, że jego drużyna nie walczy o mistrza, ale o… spadek! Franek to jednak Franek. Miejmy nadzieję, że piłkarze mają inne plany dotyczące tego sezonu.

13. Kielecki demon

Jest kilku takich piłkarzy w naszej lidze, którzy mają taki jeden, swój klub, w którym potrafią grać i uwalniają z siebie 100% swoich możliwości. W Arce gra tak Formella, w Legii Kucharczyk, w Wiśle Boguski. Do tego tercetu można dołączyć bez wahania Jacka Kiełba, który w Kielcach potrafi uwolnić z siebie… demona. Poziom jaki ten zawodnik potrafi prezentować w Koronie w normalnym świecie (zakładamy, że Ekstraklasa jest odrealniona) dałby mu powołanie do reprezentacji, jednak kadra by wykorzystać jego potencjał musiałaby organizować wszystkie spotkania właśnie w Kielcach…

14. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło

Ruch Chorzów, jest kolejnym przykładem klubu w Ekstraklasie, że gdy jest źle to jest dobrze. Gdy klub ma kłopoty, wtedy piłkarze walczą jak lwy. Podobnie było kiedyś w Koronie czy Polonii Warszawa i kilku innych klubach. Niebiescy w tym roku są drugą najlepiej punktującą drużyną i mimo że przekreślano ich przed startem rundy pokazują, że do końca będą się liczyć nie tylko w walce o utrzymanie, ale też i o… awans do rundy mistrzowskiej.

15. Ekstraklasa na zawsze pozostanie Ekstraklasą

Najlepsza liga świata, ta na którą czekamy podczas każdej przerwy na reprezentację, ta którą kochamy ponad życie. Liga największych absurdów, ilość wyników „od czapy” przewyższa wszystkie ligi na świecie, tego jesteśmy absolutnie pewni. W każdej kolejce moglibyśmy znaleźć co najmniej kilka absurdalnych sytuacji, które „wychodzą”, mimo że w normalnym świecie to nie miałoby prawa się udać. Np. ustawienie Przemysława Pitrego (napastnika) na stoperze przeciwko najlepszej lidze rundy. Efekt? Pitry został graczem meczu i zatrzymał Lecha.

Ta liga, pod tym względem, nigdy się nie zmieni. Za to ją kochamy.