Czy transfer Nsame okaże się lekiem na nieskuteczność Pogoni?

Po raz pierwszy od pięciu lat zdarzyło się, że żaden zawodnik Pogoni Szczecin nie przekroczył granicy dziesięciu zdobytych bramek w całym sezonie. Włodarze Dumy Pomorza widząc ten problem w ataku postanowili ściągnąć nowego napastnika. Tym samym Jean-Pierre Nsame zawitał na Twardowskiego. Czy uda mu się rozwiązać szczeciński worek z bramkami?!

Po tym, gdy latem ubiegłego roku Efthymis Koulouris opuścił szeregi Pogoni, to klubowi ze Szczecina ciężko było wypełnić te lukę. Trójka ściągniętych napastników w osobach Rajmunda Molnara, Karola Angielskiego i Filipa Cuicia nie zdołała wypełnić wyrwy po bramkostrzelnym Greku. Razem w poprzedniej kampanii uzbierali łącznie 8 bramek. Zdecydowanie nie jest to liczba, który budzi postrach u rywali.

Alex Haditaghi widząc to wszystko postanowił wzmocnić linię ataku. Skorzystał z problemów Legii i tym samym Jean-Pierre Nsame podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin.

Dziewięciokrotny reprezentant Kamerunu mimo swojego wieku i różnych perturbacji zdrowotnych wciąż jest gwarantem jakości i bramek. Świadczy o tym choćby poprzedni sezon w Legii, gdzie potrzebował niewiele ponad tysiąca minut, by dziesięciokrotnie trafić do siatki rywali. Zrobił to czego żaden zawodnik Pogoni nie był w stanie zrobić przez całe rozgrywki.

Tego właśnie potrzebuje w tym momencie Duma Pomorza. Lisa pola karnego, który niczym kiler wykorzysta nadarzającą mu się okazję i będzie czasem potrafił w pojedynkę rozstrzygnąć losy meczu. Świadczą choćby o tym zdobyte przez Kameruńczyka cztery korony króla strzelców. Oczywiście każdemu napastnikowi potrzebny jest do strzelania odpowiedni serwis. Portowcy mają kreatywnych piłkarzy w ofensywie. Przy dobrym planie i dobrze wypracowanych schematach, to połączenie może w nadchodzącym sezonie dać Dumie Pomorza trochę radości. W dodatku w kuluarach mówi się o możliwym ściągnięciu dwóch ofensywnych zawodników.

Zobaczymy, jak to wszystko poukłada się w Szczecinie. Pewne jest to, że do rozpoczęcia pozostało niewiele czasu, a jeden zawodnik nie rozwiąże wszystkich boiskowych problemów Pogoni.