Letnie okienko w wykonaniu Pogoni, które powoduje mieszane uczucia

W środę oficjalnie zakończyło się letnie okienko transferowe w Ekstraklasie. Jest to więc idealna okazja, by podsumować i omówić poszczególne ruchy. Jak zatem na letniej karuzeli transferowej poradziła sobie Pogoń Szczecin?!

P

Z plusów należy wymienić fakt, że środek obrony wydaje się najlepiej zabezpieczoną pozycją w tym okienku. Ściągnięcie takich zawodników, jak Attila Szalai, Lukas Willen oraz Alessandro Riccio wydaje się na papierze solidnym zabezpieczeniem defensywy, jak na ekstraklasowe standardy.

Jakieś wnioski z poprzedniego sezonu zostały wyciągnięte. Pokazuje to choćby spojrzenie inaczej na rynek i ściągnięcie kilku zawodników z ekstraklasowego podwórka. Mowa tu o takich zawodnikach, jak Patryk Dziczek, Darko Churlinov, Jordi Sanchez czy Jean-Pierre Nsame.

Odejścia kilku zawodników sprawiają, że więcej szans powinni dostawać młodzi zawodnicy. Mowa tu między innymi o takich zawodnikach, jak Maciek Wojciechowski oraz Natan Ława. Jeśli chodzi o Patryka Paryzka i Jacka Czaplińskiego, to w tym przypadku tej dwójki może być zdecydowanie ciężej jeśli chodzi o nadzieję na spory bagaż minut.

Kłopot „bogactwa” wydaje się być w temacie obsady pozycji numer dziewięć. Na początku lipca do klubu ściągnięty został Jean-Pierre Nsame i wydawało się, że to on będzie podstawowym napastnikiem Pogoni w nowym sezonie. Początek rozgrywek zweryfikował jednak to wszystko. Trener rotował piłkarzami szukając odpowiedniego rozwiązania. Finalnie w końcówce okienka do Szczecina z Krakowa został ściągnięty Jordi Sanchez, który zaliczył kapitalne wejście w sezon. Czy będzie lekiem na nieskuteczność w ataku Dumy Pomorza? Czas pokaże.

Każdy napastnik potrzebuje odpowiedniego serwisu. O potrzebach wzmocnienia pozycji numer dziesięć mówił Prezes, między wierszami na konferencji domagał się też tego trener. Finalnie Pogoń nie ściągnęła takiego zawodnika, co może odbić się w mniejszym lub większym stopniu na grze. Wydaje się z perspektywy tych kilku spotkań rozegranych przez Portowców, że ta pozycja wymagała i wymaga natychmiastowego wzmocnienia wobec kontuzji Jose Pozo. Gołym okiem widać momentami, że nie ma ofensywnego zawodnika, który dyrygował, by grą i nadawał ton temu wszystkiemu. Trenera Garcię czeka zatem spory ból głowy, jak obsadzić tę pozycję, by zespół mógł z tego, jak najwięcej skorzystać, bo drużyna w tym wszystkim najważniejsza.

Kilka decyzji transferowych budziło i wciąż budzi pewne wątpliwości. Mowa tu o odejściu Leo Borgesa i Fredrika Ulvestada oraz zakontraktowaniu na finiszu okienka kolejnego bramkarza, mając już w odwodzie czwórkę zawodników na tej pozycji. Jeśli chodzi o odejścia, to owszem mają one swoje uzasadnienie, ale bardziej na minus w tym wypadku jest timing tych decyzji. Skutkiem tego wszystkiego jest odpadnięcie w przedbiegach z STS Pucharu Polski. Wydawało się też, że odejście Norwega będzie oznaczało transfer kogoś do środka pola (ofensywnego pomocnika). Czas pokazał, że niestety tak nie było…

Na koniec poprzedniego sezonu wydawało się, że odejście Musy Juwary z Pogoni wydaje się nieuniknione. Tymczasem prawy skrzydłowy wbrew wszystkiemu i wszystkim dostał szansę u nowego trenera. Czas pokaże, czy ten kredyt zaufania zostanie spłacony na boisku.

Podsumowując pierwsze mecze i stan kadrowy rywali to można powiedzieć, że Pogoń czeka niezwykle wyboisty sezon i trzeba być niezwykle poprawnym optymistą, by zakładać w ciemno, że Pogoń skutecznie włączy się do walki o europejskie puchary. Kadra z jednej strony wydaję szeroka, ale z drugiej są pewnie niedociągnięcia. Oczywiście liga wielokrotnie pokazywała, że w życiu możliwe jest wszystko, a maksyma z tego wszystkiego płynie taka, że lepiej się zaskoczyć niż rozczarować i tego sobie i Państwu życzę.