LEHPOG

Czas się przełamać

Rundę jesienną PKO Ekstraklasy formalnie zamknie spotkanie Lechii Gdańsk z Pogonią Szczecin. Oba zespoły stawiają sobie ambitne cele. Lechia pokazuje to nie od dziś, o czym świadczą sukcesy z poprzedniego sezonu, zważając na fakt, że w tych rozgrywkach jest nieco gorzej. Za to entuzjazm kibiców w Szczecinie wzbudził początek sezonu. Obecna zadyszka nie zmienia faktu, że celem są europejskie puchary. Który z zespołów dzisiaj przebudzi się z letargu?

Lechia od czterech spotkań nie zaznała smaku zwycięstwa, mimo niezbyt trudnego terminarza. W poprzedniej kolejce gdańszczanie mieli najtrudniejsze zadanie, z którego ponownie się nie wywiązano. Wprawdzie stuprocentową okazję miał Lukas Haraslin, jednak nie pokonał swojego rodaka Michala Peskovicia. Generalnie to był brzydki mecz, co zresztą przyznał po meczu sam Piotr Stokowiec, a skoro trener Lechii mówi takie słowa, to można sobie wyobrazić co to było za „widowisko”.

„Portowców” także dopadła zadyszka, o czym świadczy poprzedni mecz. Remis z nie tak mocnym w tym sezonie Lechem, należy upatrywać w kontekście porażki, aniżeli sukcesu. Tym bardziej, że czołówka ucieka. W razie porażki w dzisiejszym meczu Pogoń będzie tracić do lidera cztery punkty, a jeszcze niedawno sama nim była. Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że drużyna ze Szczecina straciła skuteczność z początku sezonu. W formie z sierpnia czy września Pogoń bez problemów dowiozłaby prowadzenie z Lechem, a także nie dałaby się pokonać Stali Mielec, która w 1.lidze także ma swoje problemy.

Co do absenscji, to do w drużynie Lechii zabraknie tradycyjnie Michalika i zawieszonego Udovicicia. Nie zagra także Karol Fila, który w meczu z Cracovią otrzymał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie ligowym. Pogoń zaś musi sobie radzić bez Drygasa i Malca, ale to jest sytuacja, do której w Szczecinie dawno się przyzwyczajono.

Pierwszy gwizdek Jarosława Przybyła o 17:30. Transmisja w Canal+.