paulo-sousa

Polska – Rosja 1:1- remis, który zadowala oba zespoły

Pierwszy mecz kontrolny za nami. Tak jak można było się spodziewać Polacy wyszli w trochę eksperymentalnym składzie, jednak wrażenie nie było aż takie złe. Owszem remis to remis, chciałoby się wygrać, jednak należy szanować to jak ta gra wyglądała. Bramkę dla Biało – czerwonych zdobył Jakub Świerczok, natomiast dla Rosjan gola strzelił Vyacheslav Karavaev.

Miał być poligon doświadczalny, był poligon doświadczalny, miały być przećwiczone schematy i były. Z perspektywy całego spotkania były elementy z których możemy być zadowoleni, były też elementy niekoniecznie pozytywne. Na plus na pewno współpraca na linii Krychowiak – Klich, brakowało tylko Zielińskiego, choć pewnie ten tercet wystąpi w przyszły wtorek z Islandią.

Pierwsza połową połowę można podzielić na trzy fragmenty: początek , środek, koniec. O ile na początku gra naszych ładnie funkcjonowała, stosowaliśmy pressing, nie dawaliśmy rywalom dojść do głosu, co zostało okraszone golem Świerczoka, to po pierwszym kwadransie gra naszych siadła i zaczęliśmy oddawać trochę pola gościom, zaczęło się chaotyczne granie, co miało swoje konsekwencje w 21 minucie, ciasteczko od Golovina wykorzystał Karavaev, który oderwał się od kryjącego go Puchacza i sprytnym strzałem zmieścił piłkę między nogami Fabiańskiego. Później gra trochę zwolniła, zaczęła się kopanina. Potem trzy dobre okazje mieli Polacy. Najpierw minimalnie nad bramką strzelił z dalszej odległości Klich, następnie poprzeczkę obił Świerczok, by w końcówce niepilnowany Świderski umieścił głową futbolówkę wprost w bramkarza.

W drugiej połowie pod wpływem zmian gra wyglądała lepiej, wyglądało na to, że podopieczni paulo Sousy odzyskali kontrolę nad meczem. Kolejny raz jokerem w talii okazał się Kamil Jóźwiak, który rozruszał swoimi rajdami grę, ogólnie zmiennicy wprowadzili spokój i żaden nie może mówić o nie udanym meczu. Z wyjściowej jedenastki zawiódł na pewno Kownacki, który był nie widoczny, trochę poniżej oczekiwań Świderski, który momentami raził niedokładnością, na minus też Puchacz, który zawalił gola, jednak z perspektywy przebiegu meczu, rósł z upływem czasu.

Ten mecz dał selekcjonerowi pewne odpowiedzi dotyczące poszczególnych zawodników, wie też na jakie aspekty kładł nacisk w treningach, co wymaga większej uwagi, co mniejszej. Jedno jest pewne, to wciąż przygotowania i na ostateczną ocenę przyjdzie poczekać do Euro. Następne spotkanie zagramy w najbliższy wtorek w Poznaniu z Islandią.