Miał to być sezon nieśmiertelności dla Pogoni Szczecin, miała być walka o przejście do historii albo chociaż o europejskie puchary, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Portowcy w końcowej fazie sezonu będą walczyć o ligowy byt. Jak do tego doszło?!
Czy leci z nami pilot?!
Ciężko nie odnieść wrażenia, że Ekstraklasa boleśnie na ten moment weryfikuje trenera Thomasa Thomasberga. Duńczyk nie przychodził do Szczecina jako anonimowy szkoleniowiec. 51-latek ma bardzo bogate CV, doświadczenie w europejskich pucharach i przede wszystkim wiele sukcesów na duńskim podwórku. Niestety nawet taka osoba nie potrafi rozgryźć realiów polskiej piłki. Patrząc z boku na grę Pogoni, to ciężko ostatnimi czasy połapać się, co chce grać ten zespół. Brakuje schematów, jedności na boisku, a chaos i żonglowanie formacjami oraz pozycjami zawodników niczego dobrego nie przynosi i raczej nie przyniesie…
Grosicki i długo, długo nic…
Lata mijają, a temat grosikozależności w Pogoni wraca jak bumerang. Kamil Grosicki zrobił wiele dobrego w ostatnich latach dla Dumy Pomorza. Ciągnął zespół za uszy swoimi bramkami i asystami, był liderem na boisku i poza nim. Peselu nie da się jednak oszukać i kapitan nie będzie cały czas ciągnąć tego zespołu za uszy na swoich barkach. Dobitnie widać to w ostatnim czasie, że „Grosik” jest osamotniony z przodu po odejściu latem Efthymiosa Koulourisa. Z obecnej kadry próżno niestety szukać, by ktoś mógł wesprzeć kapitana na boisku. Jacek Czapliński oraz Natan Ława są jeszcze za młodzi i dopiero wchodzą do pierwszej kadry, by być z marszu liderami zespołu, ale ich gra napawa nadzieją, że kiedyś znowu będziemy w samych superlatywach mówić o brylantach z akademii Pogoni, którzy błyszczą na boisku, ale to jest jeszcze melodia przyszłości…
„Wzmocnienia”, które miały pomóc, a zaszkodziły…
Latem pierwsza drużyna przeszła wielkie wietrzenie kadry. Coś czego Szczecin od lat nie widział. Czasem jednak ilość nie idzie w parze z jakością i dobitnie to zweryfikowało to boisko. Tak naprawdę na boisku bronią się na ten moment trzy, cztery ruchy transferowe, ale to szukanie na siłę pozytywów, bo spoglądając na tabele, to ciężko być pozytywnie do tego wszystkiego nastawiony. Większość „najemników” woli schylić się po ciepłą wypłatę niż oddać serce za ten klub. Prawda niestety w oczy kole. Z rekordowego okienka latem, które mogło dawać na cokolwiek nadzieję szybko przeszliśmy do największego flopu od lat, przepłaconych transferów i drżenia o utrzymanie. Miało być historycznie, a koncertowo można też spaść. Nauczka płynie z tego taka, że bez dyrektora sportowego ani rusz…
Kontuzje. kontuzje i jeszcze raz kontuzje…
Ten rok nie jest zdecydowanie łaskawy dla Pogoni, jeśli chodzi o aspekt zdrowotny. W ostatnim czasie Portowcy z powodu zdrowotnych stracili kluczowych zawodników. Mowa tu o Linusie Wahlqviście oraz Jose Pozo, którzy wypadli na dłuższą chwilę. Ich brak jest bardzo odczuwalny na boisku i widać to gołym okiem. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale te dwie absencje w dłuższej perspektywie mogą mieć opłakane skutki, jeśli Duma Pomorza wkrótce nie poprawy gry i wyników. Pozostaje zadać sobie pytanie czy to pech, czy może ta sprawa ma jakieś głębsze dno?!
Pozostaje wiara, bo cóż innego nam pozostało…
Do końca tego sezonu pozostało już tylko siedem spotkań. Przed Dumą Pomorza niełatwy kalendarz, ale czy w tej lidze są jakieś „łatwe” mecze?! Celem nadrzędnym jest walka o spokojne utrzymanie, ale by spełnić ten cel, to konieczna jest poprawa gry, zaangażowania, a przede wszystkim morali w drużynie. Na rachunek sumienia przyjdzie czas po zakończeniu rozgrywek. Człowiek uczy się na błędach i oby pobudka przyszła w odpowiednim czasie. Jak nie teraz to kiedy?! Piłkarze mają to szczęście, że mogą liczyć na wsparcie kibiców z trybun dobre i na złe, bo w końcu kibicem się jest, a nie bywa. A w Szczecinie wiara zawsze była, jest i będzie. Wszystkie siły na pokład! Czas na emocjonujący finał sezonu. Do końca będzie się działo i oby ten finał miał szczęśliwe zakończenie…


