mem

Jak pogonić kryzys?

Miało być pęknie, ofensywnie i przede wszystkim zwycięsko. Miało być tłumnie, żywiołowo, fanatycznie. Miał być szybki marsz w kierunku nowego stadionu… Jest beznadziejnie, nijak, remisowo. Jest pusto, cicho, smutno. Jest nadal podziwianie wyjazdowych obiektów z marna iskierką na budowę własnego. Gdzie taki obraz? W Szczecinie. Pod wodzą prezesa Jarosława Mroczka, dyrektora sportowego Macieja Stolarczyka i trenera Kazimierza Moskala Pogoń miast brnąć w świetlaną przyszłość, kroczy powoli w niejasną przyszłość.

Już jesienią pojawiały się sygnały o problemach w Pogoni. Brak porozumienia z Mateuszem Matrasem, kilka wstydliwych występów, fatalna forma bramkarzy to były znaki, że w drużynie nie dzieje się za dobrze. Kilka efektownych wygranych, nie najgorsza pozycja w lidze i przede wszystkim awans do półfinału Pucharu Polski sprawiły, że nikt specjalnie się tymi sygnałami nie przejął. W spokoju pracowano dalej. Celem numer jeden stał się naturalnie Puchar Polski. i od tego wszystko się zaczęło…

mem2

O ile słaby początek w lidze był do przełknięcia, to po meczu pucharowym z Lechem obiecywano sobie wiele. Niestety ku rozpaczy fanów Pogoni, mecz piłkarze kompletnie odpuścili. Czar goryczy przelał „występ” Macieja Stolarczyka w telewizji, który z kompromitacji swojego zespołu nie robił sobie nic. Co było dalej wszyscy wiedzą. Zespół choć nie przegrywa to w żenującym stylu remisuje i już wyleciał z pierwszej ósemki. Na trybunach garstka ludzi, trener zagubiony, brak reakcji „góry”. W takim oto klimacie przychodzi „Portowcom” walczyć w decydujących momentach sezonu. Teraz przerwa na kadrę, czas na poprawę wszystkiego. Pytanie tylko czy w Szczecinie zdążą i czy jest ktoś kto to zrobi?

mem3

Trener Moskal ewidentnie „misję Szczecin” przegrał. Już nie chodzi o zespół i piłkarzy, ale sam szkoleniowiec wydaje się zagubiony. „Wędka” jaką dał Gruzinowi Cincadze w ostatnim spotkaniu jest tego najlepszym przykładem. Żaden piłkarz pod okiem trenera nie rozwinął się, a nawet jest zauważalny regres u wielu. O zawirowaniach z zmianami (vide Dawid Kort również w meczu z Jagiellonią), wystawieniem bezmyślnym nieprzygotowanego do gry Ciftciego, brakiem pomysłu na grę zarówno defensywną jak i ofensywną nie ma się co rozpisywać. Chyba czas kończyć „misję”, którą i tak jak wróbelki ćwierkają załatwił po koleżeńsku… dyrektor Stolarczyk.

Winienie samego szkoleniowca jest bardzo błędne. Za nim bowiem stoi dyrektor sportowy Maciej Stolarczyk. I tu chyba leży pies pogrzebany. Stolarczyk jest ewidentnie chybioną osobą na tym stanowisku. Zupełnie niezrozumiała polityka transferowa, idiotyczne wypowiedzi, uchylanie się od odpowiedzialności. To najcięższe zarzuty bywalców Twardowskiego wobec byłego piłkarza Pogoni. Jego głowy też chcą kibice w Szczecinie.

Wszystko w rękach prezesa. Jeśli Jarosław Mroczek jest zainteresowany budowaniem wielkiej Pogoni to czym prędzej powinien przeprowadzić reformę jak nie rewolucję. Choć jak historia uczy, prezes Pogoni nie skory jest do przyznawania się do błędów (sytuacja z Radosławem  Janukiewiczem choćby) a i sam umie dolać oliwy do ognia (podział kibiców na lepszych i gorszych).

mem4

Co czeka Pogoń? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Zmiana samego szkoleniowca da niewiele. Na rynku pracy wolnych ciekawych nazwisk nie widać. Do tego drużyna jest średnio przygotowana i nowy szkoleniowiec miałby naprawdę ciężkie zadanie. Źle zbilansowana kadra. Brak bramkarza nawet przez normalne b. Gdzieś w tle ingerujący dyrektor sportowy. Trzeba przyznać, że warunki pracy w Szczecinie do komfortowych nie należą. Jak jeszcze na to nałoży się charakter obecnego szkoleniowca Kazimierza Moskala… Pogoń jawi się jako główny kandydat do spadku.

 

Prędzej czy później w Szczecinie musi dojść do rewolucji. Im szybciej tym lepiej. Zmiana szkoleniowca wydaje się być nieunikniona. Jeśli zaś w Szczecinie myślą o poważnej piłce to trzeba radykalnie pozbyć się wszystkich odpowiedzialnych za obecne „widmo spadku”. Wyrzucić nieudolnego Macieja Stolarczyka, skończyć z kolesiostwem i układami mającymi wpływ na pierwszy zespół, rozwiązać mityczny i także śmiechu warty komitet transferowy. Zaprowadzić porządek w pionie szkolenia bramkarskiego. Zatrudnić specjalistę w tej kategorii trenerskiej, wyjaśnić sytuację między piłkarzami, wreszcie zatrudnić golkipera takiego co kilka punktów wybroni, a nie takich co kilka puszczą.

Po przerwie na kadrę czeka Pogoń mecz z Legią w Warszawie, potem rewanż z Lechem w PP. Można kryzys zażegnać z przytupem, można też popaść na dobre. Z wieści jakie płyną ze Szczecina z kryzysem zmierzą się wspomniani „bohaterowie” w spokoju. Czas pokaże czy to jedyne i czy dobre rozwiązanie. Kibicom zaś zmartwień nie ubywa a cierpliwość się kończy.

 

Memy w tekście pochodzą z profilu: facebook.com/PogonTrolls