Skorża – Tylko Ekstraklasa https://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Thu, 18 Jun 2026 17:45:45 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.22 Odwróć tabelę, Kolejorz na czele! https://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-kolejorz-na-czele/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-kolejorz-na-czele/#respond Sun, 20 Sep 2015 18:35:41 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=27246 Miał być przełom, Lech chciał już w Białymstoku odnieść zwycięstwo, które podreperowałoby sytuację Kolejorza w Ekstraklasie. Po bardzo słabej postawie mistrz Polski wyjeżdża do domu z niczym, a podopieczni Michała Probierza dzięki zwycięstwu wskakują do pierwszej ósemki ligi. 

Niedzielny mecz z Jagiellonią miał być przełomem. W drużynie mistrza Polski od początku sezonu nie dzieje się najlepiej, a Kolejorz straszy już wyłącznie własnych kibiców ostatnim miejscem w tabeli Ekstraklasy. W Poznaniu nikogo nie śmieszą powiedzenia w stylu odwróć tabelę, Lech na czele a właściciele klubu jasno przekazali drużynie swoje oczekiwania w tym sezonie. Liga, albo śmierć z takim nastawieniem mieli zagrać w dzisiejszym spotkaniu piłkarze Macieja Skorży.

W ramach odrabiania strat w tabeli trener mistrzów Polski właśnie w Ekstraklasie ma za zadanie wystawiać najmocniejszy skład, dlatego Kolejorz wystąpił w zestawieniu wyłącznie bez kontuzjowanych Łukasza Trałki, Macieja Gajosa i Kaspera Hamalainena. Natomiast Michał Probierz dokonał tylko kosmetycznych zmian w składzie Jagiellonii.

Początek pierwszej połowy zwiastował wielkie problemy Lecha Poznań. Od pierwszych minut gospodarze zabrali się za rozgrywanie piłki i z biegiem czasu tworzyli sytuacje pod bramką Jasmina Buricia. Pierwszą mieli już po kwadransie gry, kiedy dwójkową akcję Grzelczaka z Vassiljevem wykańczał strzałem estoński pomocnik gospodarzy. Piłkę na rzut rożny wybił bramkarz Lecha, ale po chwili Jacek Góralski tylko nieznacznie pomylił się przy strzale na bramkę Kolejorza. W 29. minucie Żółto-Czerwoni cieszyli się już z prowadzenia. Jonatan Straus posłał dośrodkowanie na długi słupek Buricia, tam piłkę głową uderzył Przemek Frankowski i pokonał bramkarza Lecha.

Po straconej bramce mistrz Polski ruszył do ataku, jednak nie były to ataki rozpędzonej do granic możliwości lokomotywy. W 25. minucie Szymon Pawłowski wymanewrował obronę Jagi, ale strzał Dawida Kownackiego obronił Bartek Drągowski. To właśnie ta para zawodników Lecha była najgroźniejsza w pierwszej połowie i stworzyła kilka okazji swojej drużynie. Jedną z nich był strzał Pawłowskiego z 33. minuty, ale po dobrym minięciu rywala zabrakło precyzji w uderzeniu. Po chwili drugi z duetu szarżował prawym skrzydłem, szukał w polu karnym Pawłowskiego, ale Drągowski w ostatniej chwili uratował Jagiellonię.

Piłkarze Michała Probierza mądrze zagrali w pierwszych trzech kwadransach nie pozwalając stworzyć przeciwnikom klarownych sytuacji, a sami grali swoją piłkę. Chociaż mecz momentami przynudzał i można było wyjść do toalety to gospodarze schodzili na przerwę w lepszych nastrojach.

Przed drugą połową czekaliśmy na więcej emocji. Przegrywający Lech Poznań musiał strzelić gola, aby odrobić stratę jednej bramki, a gospodarze musieli zrobić wszystko, aby przynajmniej utrzymać wynik z pierwszej części gry. W 55. minucie Jacek Góralski mógł pokonać Buricia, ale kolejny raz piłka nie zatrzepotała w siatce. Jedenaście minut później Rafał Grzyb przejął piłkę przed polem karnym Lecha, ale jego strzał z dystansu minimalnie minął bramkę Lecha. W ostatnich minutach meczu najpierw swoją sytuację miał Karol Świderski, ale jego świetne uderzenie głową obronił Burić, a po chwili swoją okazję miał ten, który podawał do skrzydłowego Jagi. Karol Mackiewicz otrzymał piłkę przed polem karnym i chciał zaskoczyć golkipera gości efektownym lobem, ale piłka delikatnie dotknęła poprzeczki Kolejorza.

Nic nie wspominam o sytuacjach Kolejorza, ale piłkarze Macieja Skorży przez całą drugą część spotkania stworzyli sobie tylko jedną okazję, kiedy w 59. minucie Fin Paulus Arajuuri minimalnie chybił wykańczając podanie Szymona Pawłowskiego. Lech przyjechał na Podlasie i wyjeżdża z pustymi rękami. Nie chcielibyśmy być w skórze trenera Skorży, który przyjechał do Białegostoku z zamiarem zwycięstwa, a kolejny już raz wyjeżdża z pustymi rękami. Lech swoją postawą w dzisiejszym spotkaniu nie zasłużył na trzy punkty i z pewnością pięciogodzinna podróż do domu będzie się niesamowicie dłużyła piłkarzom mistrza Polski.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-kolejorz-na-czele/feed/ 0
Mackiewicz wobec poznańskiego Lecha: młodość, szybkość, fantazja https://www.tylkoekstraklasa.pl/mackiewicz-wobec-poznanskiego-lecha-mlodosc-szybkosc-fantazja/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/mackiewicz-wobec-poznanskiego-lecha-mlodosc-szybkosc-fantazja/#respond Mon, 18 May 2015 21:33:31 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20795 Karol Mackiewicz jest jednym z tych młodych piłkarzy, których obecnie już przedstawiać nie trzeba. 22-letni pomocnik zakończył swoją przygodę z Wigrami Suwałki i powrócił do Białegostoku, by na nowo podbić Ekstraklasę. Występy najpierw w II, a następnie w I lidze zaowocowały sporym doświadczeniem, przyniosły mu ogranie aż w końcu nadszedł czas na grę w nieco poważniejszym klubie. Bowiem w Jagiellonii ma świetne warunki do rozwoju. Na podstawie meczu z Lechem przyjrzyjmy się w jaki sposób ten ofensywnie usposobiony gracz jest w stanie namieszać w szeregach przeciwnika.

I POŁOWA

mackiewicz_Ipol

PODANIA: 20

UDANE: 15 (czerwony)

NIEUDANE: 5 (czarny)

PRZECHWYTY: 2/4 (udane/nieudane; krzyżyki, czerwony – udane)

PRZEWINIENIA: 1/0 (na nim/popełnione; kwadrat)

POJEDYNKI GŁÓWKOWE: 0/1 (przegrane/wygrane)

II POŁOWA

mackiewicz_IIpol

PODANIA: 15

UDANE: 12 (czerwony)

NIEUDANE: 3 (czarny)

PRZECHWYTY: 2/4 (udane/nieudane; krzyżyki, czerwony – udane)

PRZEWINIENIA: 0/0 (na nim/popełnione; kwadrat)

POJEDYNKI GŁÓWKOWE: 0/1 (przegrane/wygrane)

Stałe fragmenty gry

Trener Probierz nie powierzył Mackiewiczowi odpowiedzialnego zadania wybijania piłki z własnego pola karnego, gdy rywal uzyska stały fragment gry. Wręcz przeciwnie, pomocnik znajduje się nieco z tyłu, trochę na uboczu i w tamtym sektorze czyha na futbolówkę, by ewentualnie ją zebrać i pomknąć z kontrą (o jego szybkości powiem nieco później). Nie ma jednak pozostawać biernym nawet poza własną „szesnastką”. Również ten rejon może okazać się newralgicznym, gdy piłka zostanie wypiąstkowana/wybita na oślep. Tak też było w 52. minucie, gdy padł gol dla Lecha. Po tym, jak po rzucie rożnym wykonanym przez Douglasa futbolówka spadła pod nogi Pawłowskiego Mackiewicz zamiast być przy nim jak w początkowej fazie akcji, cofnął się i umożliwił pomocnikowi „Kolejorza” swobodne podanie. Na grafice można zobaczyć, że przy dośrodkowaniu zawodnik „Jagi” zachowuje się poprawnie, ale już w momencie lotu odskakuje zostawiając przeciwnikowi sporo miejsca.

mackiewicz_cofnalsie

Inaczej ma się kwestia stałych fragmentów gry jego drużyny. Wówczas Mackiewicz jest w centrum zainteresowania. Jeśli chodzi o rzuty wolne, to często sam je wykonuje i czyni to naprawdę z dużym powodzeniem. To właśnie po jego dośrodkowaniu lewą nogą, piłka spadła wprost na głowę Romanczuka, który gdyby uderzył choć trochę bardziej poprawnie, mógłby zaskoczyć Buricia. Futbolówka ostatecznie zeszła mu nieco na bark, uniemożliwiając celny strzał. Do samej wrzutki Mackiewicza nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

mackiewicz_wolny

W innych przypadkach, 22-latek pozostaje w okolicach „szesnastki” będąc w razie czego w gotowości, by uderzyć piłkę z dystansu, czy też pokusić się o powtórne dośrodkowanie, jakieś rozegranie.

Podobnie finezyjnie wyglądały rzuty rożne przy udziale Mackiewicza. Często podopieczni Probierza decydowali się rozgrywać je na krótko tak, że albo młody pomocnik decydował się na podanie piętką do kolegi, albo sam nieco wycofywał się z piłką, by wówczas pokusić się o dośrodkowanie. Zwykle trafiające w punkt.

Techniczne dogrania

Mackiewicz nie boi się przenieść ciężar gry z jednej flanki na drugą, czy zagrać z pominięciem środkowej części formacji. Potrafi dokładnie trafić w piłkę nawet jeśli nie ma zbyt dużo czasu na jej przyjęcie, czy ułożenie sobie na nodze i wyszukać towarzysza, który znajduje się w sporej odległości. W starciu z Lechem dość często można było go zobaczyć w takiej właśnie sytuacji – rzadziej decydował się na rozegranie na małej powierzchni boiska. Zwłaszcza, że oprócz technicznego wyszkolenia, Mackiewicz ma naprawdę niezły przegląd boiska. Widzi nie tylko kolegów, którzy są najbliżej, ale potrafi znaleźć finezyjne i bardziej wyszukane rozwiązania, dostrzegając tych piłkarzy, którzy znajdują się w oddali. Oczywiście w taką grę wpisany jest margines błędu, przez co w jakiejś połowie przypadków jego podania bywają przejęte przez przeciwnika. Zwykle nie wynika to jednak z jego braku umiejętności, a z tego, że albo dany piłkarz jest w danej chwili w otoczeniu kilku rywali, albo nie potrafi odnaleźć się w sytuacji/czysto przyjąć futbolówki. I tak, przykładowo w 35. minucie posłał długą piłkę w kierunku Frankowskiego, obok którego było dwóch lechitów. Młody piłkarz nie zdołał przebić się przez zasieki „Kolejorza” przez co akcja spełzła na niczym. Sam pomysł był bardzo dobry. O podobną akcję pokusił się w 62. minucie, gdy uruchomił znajdującego się w znacznej odległości (już w polu karnym) Gajosa.

Mackiewicz w spotkaniu z Lechem miał mało okazji, żeby wykazać się bezpośrednim uderzeniem. Jedyną taką okazję miał w 70. minucie, gdy od razu po odbiorze (tak jak uczył trener Probierz!) z całej siły uderzył w stronę bramki Buricia myląc się nieznacznie.

Zmiana flanki i pójście na obieg

Podopieczny Probierza niekoniecznie lubi się trzymać własnej pozycji. W spotkaniu z Lechem można było zauważyć, że przemieszczał się po całej szerokości boiska, zachowana była dość duża wymienność. Raz za razem zmieniał flankę. Szczególnie, gdy zauważył, że bardziej przydatny okaże się po prawej stronie boiska. W pierwszych minutach, kiedy zdarzało mu się dość często przebywać w lewych sektorach, piłka właściwie w ogóle w nie docierała. Warto zauważyć, że Mackiewicz nie ma zbyt dużych problemów z takimi roszadami. Kondycyjnie wygląda naprawdę dobrze, potrafi rozłożyć siły na całą długość spotkania i przy tym go nie przechodzić. Właściwie to, niewskazanym byłoby stwierdzać, że ten pomocnik po boisku chodzi: jest w ciągłym biegu, choćby truchcie.

Równie ciekawie wygląda kwestia wychodzenia na pozycję przez Mackiewicza. W momencie, gdy zauważa, że jego koledzy starają się przejść przez środek, schodzi silnie do boku i tam czeka na podanie. Bardzo często w I połowie spotkania z Lechem decydował się na takie ruchy, jednak nie zawsze był wówczas dostrzegany – nawet, jeśli w danym momencie znajdował się w całkowitym osamotnieniu.

Zrzut ekranu (452)

Szybkość godna podziwu

Nie bez przyczyny w jednym z wywiadów pojawiło się stwierdzenie, że Mackiewicz jest szybki jak Bale. I może nawet nie jest ono do końca przesadzone. Od samego początku konfrontacji Mackiewicz silnie utrudniał życie lechitom. Najpierw w 5. minucie starcia z łatwością wygrał pojedynek biegowy z Trałką, wcześniej odbierając mu piłkę. Przebiegł kilkanaście metrów i dopiero w okolicach 25. metra został zatrzymany przez defensorów „Kolejorza”. A to tylko dlatego, że zbyt daleko wypuścił sobie futbolówkę. I to nie był jedyny przykład jego dobrego wejścia. Ogromnie utrudniał życie Tomkowi Kędziorze, którzy niejednokrotnie musiał niekoniecznie czysto zatrzymywać tego 22-latka. Co ciekawe, ci dwaj młodzi piłkarze potrafili sobie przybić piątki, wybaczyć ostre wejścia bez zbędnego skakania sobie do gardeł. Mackiewicz raz za razem rwał flanką starając się przedrzeć z piłką w okolice pola karnego, by swobodnie wpakować futbolówkę w newralgiczne sektory boiska. Nic więc dziwnego, że próba jego zatrzymania dwukrotnie zakończyła się podyktowaniem rzutu wolnego dla Jagiellonii. Dwukrotnie niemalże w tym samym miejscu. Jego rajdy bocznymi sektorami boiska wyglądały groźnie i gdyby nie dobra postawa bocznych obrońców „Kolejorza”, Mackiewicz mógłby napsuć sporo krwi Buriciowi i stoperom.

Ale na szybkości umiejętności Mackiewicza się nie kończą. Pomocnik Jagi dokłada do niej dobre wyszkolenie techniczne. Przykładowo w 18. minucie do szybkiego odbioru piłki, przedarcia się z nią przez środek boiska i tym samym przez któregoś z lechitów, Mackiewicz dołożył próbki dryblingu i efektownego zwodu.

Elementy defensywne gry Mackiewicza

22-latek nie jest jednak typowym, stricte ofensywnym graczem. Owszem, lepiej czuje się we właściwym ataku, ale gdy jest to niezbędne potrafi się cofnąć i pomóc w obronie. Takie też dostał polecenie od trenera Probierza, który przewidywał, że Lech może spowodować nieco więcej problemów niż to się okazało. Z tego powodu, Mackiewicz często przemieszczał się pomiędzy sektorem środkowym, a tym już typowo ofensywnym w celu uprzykrzania życia przeciwnikowi.

Mackiewicz prężnie doskakiwał do rywala, starał się wymusić błąd stosując wysoki pressing i wkraczając na pole futbolu kontaktowego. Nie zawsze wychodziło mu to perfekcyjnie. Tak jak w poniższej sytuacji, nie zdołał zatrzymać Sadajewa, umożliwiając mu tym samym groźny strzał, który o mały włos nie zaskoczył Drągowskiego. Młody piłkarz okazał się być spóźnionym, a nie chciał kusić losu decydując się na faul – jego konsekwencje mogłyby być tragiczne dla całej drużyny.

mackiewicz_dalsieograc

Takie braki wykończeniowe jak niedokładne przyjęcie piłki, zbyt długie jej przetrzymanie, czy lekki marazm były widoczne zwłaszcza w ostatnim kwadransie meczu. Wówczas Mackiewicz dwukrotnie nie zdołał skutecznie odebrać piłki rywalowi, raz prowadzona przez niego kontra została przerwana i nie zdołał dobrze opanować futbolówki.

Podsumowanie

Piłkarski świat będzie miał pożytek z Karola Mackiewicza. 22-letni pomocnik jest bardzo szybki, potrafi dobrze odnaleźć się na boku boiska i ma jego dobry przegląd. Widzi naprawdę dużo, jest w stanie dojrzeć kolegę znajdującego się w znacznej odległości i jeszcze dograć mu piłkę do nogi. Świetnie radzi sobie z rzutami wolnymi, przy których może pokazać pełnię swoich umiejętności – jego wrzutki są bardzo groźne i potrafią porządnie zmylić defensywę przeciwnika. Na polu dryblingu wypada całkiem nieźle. Czasem zdarza mu się zrobić o jeden krok za dużo, ale w gruncie rzeczy jego finezyjne zagrania prowokują chaos w szeregach rywala. Nieco gorzej wygląda jego gra, gdy jest cofnięty. Brakuje mu ogrania na pozycjach wspomagających-defensywę. Podejmuje złe wybory (zamiast doskoczyć, cofa się lub okazuje się być spóźniony ze swoją interwencją), zbyt wolno „przykleja się” do rywala pozostawiając mu sporo miejsca, odpuszcza krycie. Nie jest nominalnie nikim związanym z obroną, ale mimo wszystko mógłby nieco więcej dawać drużynie również na tym polu. Zwłaszcza w starciach z takim rywalem, gdy czasem trzeba dłużej przytrzymać piłkę. Mackiewicz jednak jest znany albo z szybkiego jej się pozbywania w celu strzału/dośrodkowania, albo długiego rajdu, który doprowadza przeciwników do zawału serca, czy pozostawienia gdzieś po drodze któregoś płuca. Mimo wszystko, jestem zdania, że 22-latka spokojnie można uznać za jednego z perspektywicznych graczy Ekstraklasy, o którym jeszcze wiele usłyszymy. Zwłaszcza, że temu młodemu i wcale nie tak postawnemu (1,78 m/ 66 kg) graczowi udało się przeżyć najpierw w II, a następnie w I lidze.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/mackiewicz-wobec-poznanskiego-lecha-mlodosc-szybkosc-fantazja/feed/ 0
„Margines błędu się skończył” – zawieruchy w grupie mistrzowskiej ciąg dalszy https://www.tylkoekstraklasa.pl/margines-bledu-sie-skonczyl-zawieruchy-w-grupie-mistrzowskiej-ciag-dalszy/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/margines-bledu-sie-skonczyl-zawieruchy-w-grupie-mistrzowskiej-ciag-dalszy/#respond Mon, 18 May 2015 20:08:50 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20783 Mało powiedzieć, że nasza liga jest całkowicie nieprzewidywalna. Również niepełna byłaby wypowiedź podkreślająca jej kompletną niezrozumiałość. Ekstraklasa jest zwyczajnie wyjęta z piłkarskiej rzeczywistości. W niej nikt nie chce sięgnąć po tytuł Mistrza Polski, a tak naprawdę ma na niego szansę cała pierwsza „ósemka”. Granice się zacierają, czasu coraz mniej, kolejki lecą nieubłaganie (i wcale nie mam tutaj na myśli, że polską ligę ciężko na trzeźwo przełknąć!), a Lech po raz kolejny rozpocznie mecz z pozycji lidera. Czy jako faworyt? To już bardziej ryzykowne stwierdzenie! Do Poznania przyjeżdża bowiem Śląsk, który nie bryluje, ale właściwie to jest zdolny do wszystkiego. Nawet do wywiezienia 3 punktów z Bułgarskiej.

Kibice poznańskiego klubu są na skraju załamania nerwowego. Po ostatnim wyczynie ich klubu z Jagiellonią (1-3), nie za bardzo wiedzą, co mają myśleć. W zespole wystąpił niespotykany błąd, system się zawiesił i niezbędny jest restart. Przyjdzie na niego czas już w tę środę. Wówczas lechici będą mieli szansę poprawić humory swoich entuzjastów i przede wszystkim utrzymać się na I miejscu. Już i tak cudem się na nim zachowali, po tym jak Legia zremisowała… właśnie z wrocławianami. Gdybyśmy mieli spojrzeć na Ekstraklasę zdroworozsądkowo (odradzam!), naturalnym byłoby stwierdzenie, że Lecha ciężka przeprawa skoro podopieczni Pawłowskiego zatrzymali Mistrza Polski, a to właśnie poznaniacy zostali rozgromieni przez „dzieciaki” Probierza. Nasza liga nie jest jednak normalna (należy to podkreślać, oswajania nigdy za mało), więc możemy spodziewać się wyrównanego pojedynku. „Kolejorz” ma problemy z napastnikami atakiem, który nie grzeszy skutecznością. Skrzydła lubią się zawieszać i często sporo im zajmuje, żeby znowu powróciły na właściwe tory. Gra obronna również nie należy do najbardziej pewnych. Choć na papierze Lech ma najlepszą defensywę w lidze, to całkowite uśpienie Kamińskiego i Kadara, którzy zostawili masę miejsca ofensywnym graczom Jagiellonii, wzbudza zupełnie inne wrażenie. Ba, całkowicie odmienne – chciałoby się rzec. A i tak uważam, że największej migreny Skorży nie wzbudza kadra, a jej nastawienie. Nierzadko się zdarza, żeby choć jeden, przeciągły fragment meczu lechici po prostu przechodzili. Wówczas nie kwapią się, żeby ruszyć do piłki, są zdemotywowani brakiem klarownych sytuacji, za które – paradoksalnie – sami są odpowiedzialni. Brak logiki uaktywnia się aż nadto. No ale nie zapominajmy, że to właśnie poznaniacy są liderem Ekstraklasy i rozdają karty. Pozostaje kwestia, czy nie wypadną im z rąk, gdy nie poradzą sobie z presją.

No cóż, trochę inaczej maluje się sytuacja w obozie Pawłowskiego. Jego zawodnicy wiosną nie brylują, notują sporo remisów, ale mając 25 punktów wcale nie odstają od czołówki (4 „oczka” i łapią kontakt z pudłem – to nie brzmi abstrakcyjnie). Zwłaszcza, że tutaj ma kto strzelać. Owszem, bracia Paixao łapią momenty zawiechy, mają problemy z umieszczeniem piłki w siatce, czy nawet przedarciem się z nią przez zasieki rywala, ale w gruncie rzeczy czasem im się to udaje przez co zespół może się cieszyć ze zwycięstw. Tym bardziej, że w sumie to wrocławianie mieli okazję wygrać z Legią. Bramkę stracili, cytując Pawełka, „niefartem” i przez ostatnie pół godziny (!) grali w przewadze, gdy z boiska wyleciał Brzyski. Mieli naprawdę masę czasu, żeby zebrać się w jedną całość i zepchnąć „Wojskowych” w okolice ich „szenastki” zadając ostateczny cios. Nie udało się. Dlatego też w Poznaniu będą chcieli coś udowodnić. Postraszyli jednego pretendenta do tronu, to może im się to udać również i z drugim. A właściwie, czemu nie? Przecież zespół Pawłowskiego jest praktycznie całkowicie wolny od problemów kadrowych – pojawić się nie może jedynie Calahorro. W trakcie meczu będą za to musieli uważać zarówno Paixao (3 żółte kartki), jak i Danielewicz (7 kartoników).

Co ciekawe, sam trener Berg uważa, że Lech poradzi sobie ze Śląskiem. I nawet jeśli jest to kurtuazja, to mimo wszystko warta do odnotowania. Z drugiej strony, przez szkoleniowca „Wojskowych” przemawiała gorycz, gdy wypowiadał te słowa, bowiem równocześnie nazwał wrocławian symulantami, których działania utrudniają pracę sędziom.

Jestem bardzo ciekawa, jak potoczy się to spotkanie. Obie drużyny mają niedosyt, chcą poprawić swój dorobek punktowy cennymi „oczkami”. Lech pragnie tego bardziej, właściwie musi. A Śląsk? A Śląsk będzie chciał pokrzyżować plany kolejnej drużynie.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/margines-bledu-sie-skonczyl-zawieruchy-w-grupie-mistrzowskiej-ciag-dalszy/feed/ 0
Ślamazarny Lech znów zawiódł: Jagiellonia zasłużenie wygrywa w Poznaniu https://www.tylkoekstraklasa.pl/slamazarny-lech-znow-zawiodl-jagiellonia-zasluzenie-wygrywa-w-poznaniu/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/slamazarny-lech-znow-zawiodl-jagiellonia-zasluzenie-wygrywa-w-poznaniu/#respond Sun, 17 May 2015 15:46:08 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20617 13 stopni, wilgotność na poziomie 30% i… nawet niezła frekwencja, bo utrzymująca się na poziomie prawie 23 tys. widzów. Czego chcieć więcej? Lech Poznań podejmował białostocką Jagiellonię występując w roli faworyta, który nie zanotował porażki na własnym obiekcie od 13 meczów. Tymczasem, jego rywal ostatnio próbował 4-krotnie sięgnąć po komplet oczek na wyjeździe i 4-krotnie kończyło się na marzeniach.

Być może w celu przełamanie ciemnej passy, Jagiellonia od początku spotkania starała się grać bardzo wysoko, szybko kontrować, agresywnie doskakiwać do przeciwnika i konsekwentnie budować swoje akcje. Białostoczanie długo i rozważnie utrzymywali się przy piłce wyglądając zdecydowanie lepiej niż ich dzisiejszy przeciwnik, który zachowywał się biernie i apatycznie. Mimo wszystko, groźnych akcji w okolicach obu bramek było naprawdę niewiele.

W 9. minucie starcia dobrą kontrę wyprowadził Sadajew, holując piłkę aż do samej linii końcowej boiska, spod której udało mu się podcinką dośrodkować w głąb pola karnego. Pawłowski nie zdołał się jednak dostatecznie złożyć, nieco przekombinował przez co akcja spaliła na panewce. Chwilę później, Jevtić wyglądający w pierwszych minutach naprawdę dobre strzelił obok bramki. Ofensywa Lecha prezentowała się naprawdę nieźle, gdy docierała w okolice „szesnastki”. Od tego momentu pojawiały się problemy. Do gry pokazywali się schodzący do boku Pawłowski i grający do końca Hamalainen, którego jedna z wrzutek zaskoczyła defensywę białostoczan. Przyspieszenie poznaniaków również dawało się we znaki podopiecznym Probierza, gdyż było w pełni kontrolowane i tym samym powodowało sporo chaosu w szeregach rywala.

W tym samym czasie będące blisko siebie formacje „Jagi” uniemożliwiały lechitom na rozwinięcie skrzydeł. Lokomotywie wciąż brakowało pary, jakiegoś pomysłu na rozmontowanie białostockiej obrony. Sami podopieczni Probierza stwarzali największe zagrożenie przy stałych fragmentach gry. W 15. minucie po uderzeniu Mackiewicza z wolnego, piłka spadła na głowo-bark Romanczuka, który nieznacznie się pomylił. Jeśli ktoś spojrzałby na ten mecz z boku, dostrzegłby, że choć poznaniacy częściej byli przy piłce (pod koniec I połowy posiadanie na wysokości 67%), to Jagiellonia kontrolowała grę i nie pozwalała im na zbyt wiele. Działo się to głównie za sprawą dobrej organizacji w strefie środkowej, w której to od razu wykształcał się pressing zmuszający lechitów do popełniania prostych błędów technicznych. Z drugiej strony, białostoczanie szybko tracili piłkę i nie mogli przez to zawiązać dobrego i skutecznego ataku.

W 38. minucie „Kolejorz” zerwał się po raz kolejny i po tym jak strzał Linettego (jednego z lepszych piłkarzy na boisku) został wypluty przez Drągowskiego, do piłki dopadł Sadajew, ale jego uderzenie było mocno niecelne. Chwilę później po wrzutce Czeczena z samej linii końcowej Hamalainen zbyt długo zbierał się do uderzenia, przez co akcja straciła na tempie. Jagiellonia w tym czasie nie próżnowała i choćby w 35. minucie, dobry pomysł na przeniesienie ciężaru gry miał Mackiewicz. Piłka po jego potwornie długim zagraniu zmierzała w stronę Frankowskiego, ale młody piłkarz nie zdołał odnaleźć się w sytuacji, gdyż momentalnie znalazło się przy nim dwóch przeciwników. Pierwsza połowa była ogólnie dość zachowawcza – zawodnikom obu drużyn brakowało szczęścia, wykończenia. Świadczy o tym chociażby statystyka celnych strzałów – 0 po stronie Lecha, 1 po stronie Jagiellonii.

W drugą część spotkania nieco lepiej weszli lechici. W 51. minucie Kownacki uderzył w Modelskiego, po tym jak ładną, kombinacyjną akcję przeprowadził jego zespół. Było w niej wszystko. Dobra organizacja, szybkość, wymienność pozycji i przede wszystkim: celność. Chwilę później, młody lechita mógł cieszyć się z trafienia.

W 52. minucie po uderzeniu z rzutu rożnego, Douglas posłał piłkę na wolną przestrzeń i choć pierwszy strzał został zablokowany, to do futbolówki dopadł Pawłowski posyłając ją w uliczkę. Mimo tego, że Kownacki był na spalonym, to jego dobitka została uznana przez sędziego.

Bramka wcale nie napędziła lechitów. Wręcz przeciwnie. Nie poszli za ciosem, byli bierni i apatyczni. Wykorzystali to podopieczni Probierza. Choć w 60. minucie konfrontacji, Tuszyński miał naprawdę ogromne problemy z przyjęciem piłki, to defensywa Lecha zostawiła mu tyle miejsca, że bez problemu odwrócił się, przyjął i pokonał bezradnego Buricia. Strasznie zachowali się Kadar i Kamiński, którzy zamiast doskoczyć do przeciwnika, bardziej się cofnęli.

Skoro Lech nie chciał iść za ciosem, to zrobiła to Jagiellonia. Po bramce mecz się otworzył, formacje się rozluźniły i właściwie nie było już środka pola. Goście starali się zdominować przeciwnika, zepchnąć go i wykorzystać luki w jego defensywie. W 67. minucie po uderzeniu Dzalamidze, piłka spadła pod nogi Tuszyńskiego, który będąc całkowicie niekryty z bliskiej odległości po długim rogu wpakował futbolówkę do siatki wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.

Na tym wysiłki białostoczan się nie zakończyły. Wciąż było im mało. W 72. minucie swoich sił próbował Mackiewicz, który dośrodkował na linię pola karnego do Gajosa – uprzedził go jednak Hamalainen. Chwilę później, bohater wrzutki z akcji minionej, zwodem minął Keitę uznając go za ledwie pachołek i wszedł w pole karne, gdzie piłkę przechwycił Burić.

Podopiecznym Probierza nie podobało się jednak jednobramkowe prowadzenie, więc zdecydowali się pójść jeszcze silniej za ciosem. W 82. minucie piłka bezpośrednio po rzucie wolnym wpadła do siatki, po tym jak z 23,4 m. uderzył ją Gajos. Wspaniałe uderzenie pogrążyło poznaniaków.

W samej końcówce konfrontacji swoich sił próbował słabiutki dziś Keita i jego zaskakujący strzał z dystansu sprawił sporo problemów Drągowskiemu, który musiał łapać piłkę na raty. Ostatecznie, skończyło się tylko na strachu.

Jagiellonia zasłużenie wygrała w Poznaniu i przełamała swoją ciemną serię 4 meczów bez zwycięstwa na wyjeździe. Twierdza Poznań została zdobyta, a lechici mogą obwiniać za obecny stan rzeczy tylko siebie. Na własne życzenie oddali 3 punkty. Byli zespołem gorszym zarówno w ofensywie, jak i ogólnej organizacji. Grali wolno, podejmowali złe decyzje boiskowe i w pierwszej części spotkania zamiast strzelać, starali się wejść z piłką do bramki. Poza tym, defensywa również dzisiaj zawiodła odpuszczając krycie najważniejszych graczy „Jagi”. Kamiński i Kadar zostawili podopiecznym Probierza tyle miejsca, że właściwie powinni dziękować za taki wymiar kary. Mecz mógł zakończyć się dla nich jeszcze gorzej. Należy ogromnie pochwalić młodych zawodników z Białegostoku, których nie pożarła presja, którzy pokazali naprawdę kawał dobrego futbolu i dopełnili go pięknymi bramkami. Choć po I połowie niewiele wskazywało na to, że wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, że poprowadzą grę kończąc pierwszą część z nieco ponad 30-procentowym posiadaniem, to pokazali, iż potrafią być skuteczni. Szczególnie aktywny okazał się być Tuszyński, który poza strzeleniem dwóch bramek kilkakrotnie pociągnął swój zespół do ataku. Trener Probierz i jego zespół mogą dzisiaj porządnie świętować, bowiem zwycięstwo w Poznaniu często się nie trafia. Zwłaszcza, że jeśli „Jaga” traci pierwsza gola, to zwykle nie wygrywa. „Zwykle”, bo przy bułgarskiej udało im się to po raz pierwszy od bardzo dawna.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/slamazarny-lech-znow-zawiodl-jagiellonia-zasluzenie-wygrywa-w-poznaniu/feed/ 0
Odczarować Bułgarską https://www.tylkoekstraklasa.pl/odczarowac-bulgarska/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/odczarowac-bulgarska/#respond Sun, 17 May 2015 09:13:46 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20600 Walka o mistrzostwo Polski trwa. W niedzielne popołudnie w Poznaniu spotka się pierwsza i trzecia drużyna tabeli T- Mobile Ekstraklasy. Zwycięzca spotkania przybliży się do zdobycia mistrzostwa Polski.

Po ostatnim zwycięstwie w derbach Polski Lech wyprzedził Legię w wyścigu o ligową wygraną. Teraz wszystko zależy od Kolejorza i jeśli podopieczni Macieja Skorży sześciokrotnie zwyciężą po meczu z Wisłą będą mogli cieszyć się z mistrzostwa. Jednak zanim ostatni mecz z Wisłą, to na drodze Kolejorza stanie Jagiellonia Białystok, która jak nigdy chce pokonać Lecha na ich własnym podwórku.

Nieobecni

Przed dzisiejszym spotkaniem w obu obozach panuje względny spokój. Maciej Skorża nie będzie mógł skorzystać w tym meczu ze swojego skrzydłowego Gergo Lovrencsicsa i pauzującego za kartki Paulusa Arajuuriego. Sytuacja kadrowa poprawia się w Białymstoku. Michał Probierz ostatnio ma prawie wszystkich zawodników na treningu. Brakuje jedynie tych, którzy nadal leczą swoje poważne urazy ( Martin Baran i Marek Wasiluk) oraz przesuniętego do rezerw Mateusza Piątkowskiego. Obaj trenerzy muszą ostrzec swoich zawodników o konsekwencjach ostrej gry, ponieważ zarówno w Lechu jak i Jagiellonii kilku zawodników jest zagrożona.

Lech włączył czwórkę

W ostatnich pięciu spotkaniach lepiej prezentował się Lech Poznań, który wygrał trzy spotkania i dwa zremisował. Warto zwrócić uwagę, że wspomniane zwycięstwa Kolejorz odniósł na sam koniec rundy zasadniczej i w pierwszej kolejce rundy finałowej. Podopieczni Macieja Skorży pod koniec sezonu w końcu włączyli czwarty bieg i grają tak jak ich kibice od nich oczekiwali już w lipcu poprzedniego roku. W trzech ostatnich spotkaniach lechici stracili tylko jedną bramkę ( Ivica Vrdoljak w spotkaniu z Legią ), a strzelili sześć.

Z kolei Jagielloniia Białystok przeżywa wahania formy. Na pięć ostatnich spotkań Żółto-Czerwoni wygrali dwa spotkania, dwa zremisowali i jedno przegrali. Wspomniana porażka to ten nieszczęsny mecz w Szczecinie, po których Jagiellonia pokonała Piast Gliwice, zremisowała w Bełchatowie, wygrała z Ruchem Chorzów i zremisowała ze Śląskiem Wrocław. Warto wspomnieć, że wszystkie zwycięstwa Jaga odniosła na własnym boisku w Białymstoku.

Koszmarny bilans w Poznaniu

Jeśli popatrzymy na bilans meczów Jagi z Kolejorzem, to zdecydowanie lepszy jest Lech Poznań. Na 30 spotkań lechici wygrali osiemnaście razy, dziewięć zwycięstw zanotowała Jagiellonia i trzykrotnie padł remis. Jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę same spotkania w Poznaniu to Lech jest zdecydowanym faworytem tego spotkania. Na dwanaście ligowych spotkań Kolejorz wygrał jedenaście razy a jedynie raz Jaga wyjeżdżała z Bułgarskiej zwycięska.

Przewidywane jedenastki:

Lech: Burić- Kędziora, Kadar, Kamiński, Douglas- Trałka, Linetty- Kownacki, Jevtić, Pawłowski- Hamalainen

Jagiellonia: Drągowski- Modelski, Madera, Pazdan, Straus- Grzyb, Gajos- Frankowski, Tymiński, Mackiewicz- Pawłowski

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/odczarowac-bulgarska/feed/ 0
Lech chce wziąć odwet za PP: Legia z mentalną przewagą https://www.tylkoekstraklasa.pl/lech-chce-wziac-odwet-za-pp-legia-z-mentalna-przewaga/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/lech-chce-wziac-odwet-za-pp-legia-z-mentalna-przewaga/#respond Fri, 08 May 2015 20:05:19 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=19929 Ekstraklasa wkracza w decydującą fazę rozgrywek. Najbliższe tygodnie, najbliższe mecze, najbliższe kontakty z piłką przesądzą o tym, kto zdobędzie mistrzostwo, kto będzie toczył zmagania w europejskich pucharach, kogo losowanie poniesie do dalekiego Kazachstanu… to wszystko powoduje niesamowite wypieki na twarzy. To wszystko, już niebawem. Na dobry start piłkarskiej soboty: kolejne starcie warszawskiej Legii z poznańskim Lechem.

Kibice „Kolejorza” są psychicznie wycieńczeni. Wyjazdy do Warszawy zawsze budziły w nich ogromne emocje, a ten będzie kolejnym na przestrzeni zaledwie kilku dni. Cała otoczka powoduje sporą niepewność. Szumne hasła o rozbitym mentalnie Lechu, o Lechu który niekoniecznie potrafi poradzić sobie z presją niczego nie ułatwiają. A przecież ten mecz może zaważyć o wszystkim. Może diametralnie zmienić obraz rozgrywek. W końcu, bezpośrednia konfrontacja pomiędzy liderem i wiceliderem to nie byle co! Przejdźmy więc do obozu poznaniaków. Podopieczni Skorży są poddenerwowani, w ich szeregach panują bojowe nastroje. Podporządkowana I połowa ostatniego spotkania przerodziła się w marazm, z którego nikt i nic nie było w stanie wybudzić lechitów. Istny koszmar w prawdziwym życiu dla całego zespołu, dla wszystkich kibiców. Szybko jednak przyszedł czas na zemstę. A jest o co powalczyć: zwycięzca tego spotkania zostanie samodzielnym liderem. Pozostaje jedynie… no właśnie, co? Poznaniacy mają ogromne problemy z udźwignięciem brzemienia odpowiedzialności. Nie potrafią zagrać dwóch równych połów. A przy tym, brakuje im skuteczności. Stąd już autostradą do frustracji – bo przecież jak piłka nie może znaleźć ujścia w siatce, to człowiek się złości, chce, a nie może. Chce tak bardzo, że aż los staje mu na drodze. Niemoc działa jak swoista blokada, krępując ruchy „Kolejorza”. Później, wszystko sypie się lawinowo. Nie ukrywajmy więc, że lechici pomimo medialnej gry pozorów są podłamani. Mieli już tyle okazji, żeby utrzeć nosa Legii. Za każdym razem coś nie funkcjonowało, czegoś brakowało. Jakiś element kulał. A to piłka nie chciała płynnie przechodzić od defensywy do ataku, a to jakiś kiks zaważył o losach spotkania. Zawsze coś. Trener Skorża może jednak być w miarę spokojny chociaż na jednym polu: kontuzji. Niezdolny do gry są tylko Lovrencsics, którego uraz wyklucza z gry do końca sezonu oraz Holman. Do Warszawy nie wybiera się również Wilusz z powodu złamanego nosa, ale on od dawna nie miał przyjemności wymaszerować w podstawowej „jedenastce” pierwszego zespołu.

Tymczasem, obóz Berga przeżywa renesans. Wygrany Puchar Polski, pierwsze trofeum, podziałał jeszcze bardziej motywująca na legionistów, którzy nie dość, że mogą się cieszyć ze zwycięstwa nad swoim odwiecznym rywalem, to jeszcze czują się pewniej pod względem mentalnym. Wzniesienie pucharu na Stadionie Narodowym to nie byle co! Niewątpliwie to właśnie gospodarze będą faworytami sobotniego starcia. Futbol bywa jednak okrutny. Często potrafi zniszczyć marzenia wszelkim entuzjastom bukmacherki. Dlatego też, Legia w żadnym wypadku nie podejdzie do tego spotkania na luzie. Wręcz przeciwnie. Tutaj rozegra się walka o każdy, nawet najmniejszy skrawek boiska. Zwłaszcza, mając w pamięci wydarzenia z pierwszej połowy ostatniego starcia, gdy bramka Kuciaka przeżywała prawdziwe oblężenie. W Warszawie nikt nie chce ponownie do tego dopuścić. Przecież w każdej chwili takie igranie z ogniem może okazać się brzemienne w skutkach. Nieodwołalne. Szczęśliwie dla „Wojskowych”, szkoleniowiec ma z kogo skorzystać, żeby zdominować swojego przeciwnika. Gotowi do gry powinni być Sa oraz Furman, którzy opuścili finał Pucharu Polski, a Żyro wystąpi w specjalnej masce, która będzie miała za zadanie chronić jego nos. Jedynym nieobecnym okazuje się więc Pinto, co nie jest zbyt wielką stratą dla warszawiaków. Czyżby więc wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to właśnie Legia po raz kolejny pognębi „Kolejorza”? Wyliczając: mentalnie jest o poziom wyżej, nie jest rozgoryczona, niczego nie musi, wystąpi w optymalnym zestawieniu, ma przewagę własnego terenu. Mało? Przekonamy się już o 15:30!

Zapowiada się arcyciekawe spotkanie. Pomijam już względy boiskowe, na które oczywiście bardzo liczę, ale na piedestale powinna tutaj stanąć relacja pomiędzy tymi dwoma ekipami. Wzajemne antagonizmy. To bardzo ważne, jeśli weźmiemy pod uwagę nie tylko rangę spotkania, ale i psychologiczne aspekty silnie obecne w szeregach obu zespołów. Jeden z nich jest rozchwiany, drugi aż nadto stabilny. Oba nastawienia mają swoje wady i zalety. To jednak futbol, nie ma sensu kalkulować! Skoro piłkarze odsuwają względy matematyczne na bok, to my też to zróbmy. Niech piłka pokaże się od tej najpiękniejszej strony. Również kibicowskiej.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/lech-chce-wziac-odwet-za-pp-legia-z-mentalna-przewaga/feed/ 0
Dokąd zmierzasz Ekstraklaso? https://www.tylkoekstraklasa.pl/dokad-zmierzasz-ekstraklaso/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/dokad-zmierzasz-ekstraklaso/#respond Thu, 23 Apr 2015 20:14:10 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=18953 Ostatnie tygodnie w naszej Ekstraklasie to kolejne zwolnienia trenerów i zmiany na ławkach trenerskich w Szczecinie i Krakowie. Jednak wydaje się, że działacze tych klubów wyborem następców popchnęli swoje drużyny do przodu.

Henning Berg, Jurij Szatałow i Radoslav Latal to zagraniczni szkoleniowcy aktualnie pracujący w T- Mobile Ekstraklasie. Jeśli jeszcze trenera Górnika Łęczna za wieloletnią pracę w Polsce zaliczymy do grona Polaków to zostaje nam dwójka: Berg i Latal. Co możemy powiedzieć o tych szkoleniowcach?

O opiekunie Piasta Gliwice jedynie tyle, że miał bogatą karierę piłkarską, w której zdobył m.in. wicemistrzostwo Europy w 1996 roku i Puchar UEFA w sezonie 1996/1997 z Schalke 04 Gelsenkirchen. Chociaż podczas swojej pracy w Koszycach walczył o awans do III rundy kwalifikacji Ligi Europy to Czech na swoje największe trenerskie osiągnięcia wciąż czeka.

Z kolei Henning Berg, który w Polsce pracuje już od ponad roku może pochwalić się większymi sukcesami. Były świetny obrońca Manchesteru United wywalczył w poprzednim sezonie mistrzostwo Polski i wygrał swoją grupę Ligi Europy odpadając w kolejnej rundzie z Ajaxem Amsterdam. Chociaż Norweg dopiero rozpoczyna swoją karierę trenerską w Warszawie to już można sporo powiedzieć o jego warsztacie, metodach pracy i wpływie na drużynę. Pomimo wielu krytycznych słów pod jego adresem zaliczyłbym go do piątki najlepszych trenerów Ekstraklasy.

Maciej Skorża, Michał Probierz, Henning Berg, Czesław Michniew i Jacek Zieliński. Piątka najlepszych trenerów pracujących obecnie w Ekstraklasie, z czego dwóch z nich w ostatnich dniach ponownie rozpoczęło pracę w lidze. Nie będę ukrywał swojej radości z tego powodu, bo dotychczasowe pomijanie takich fachowców to najzwyczajniej w świecie wstyd dla całej naszej Ekstraklasy.

Jak patrzę dziś na naszą ligową tabelę w końcu widzę namiastkę normalności. Po tym jak w wielu naszych klubach zatrudniano przypadkowych gości z Portugalii czy Holandii w końcu pracuje większość Polaków. I żebyście mnie dobrze zrozumieli: nie mam nic do obcokrajowców przyjeżdżających do nas za pracą, ale jeśli kluby mają płacić grubą kasę za zagranicznego trenera niczym nie różniącego się od naszych szkoleniowców ( albo jeszcze słabszych ) to zdecydowanie lepiej postawić na Polaka. Przecież jest tańszy, zna środowisko, a i gwarancja odniesienia sukcesu podobna.

Od wielu lat, a szczególnie od początku obecnego sezonu Michała Probierza traktowali w środowisku polskiej piłki nożnej jak szaleńca. Szczególnie po konferencji prasowej z pierwszego spotkania z Lechią Gdańsk, kiedy dla żartu rozpoczął swoje przemówienie w języku niemieckim, oburzyli się prawie wszyscy. A to właśnie dzięki niemu stacja transmitująca ligowe rozgrywki wprowadziła rywalizację między trenerami zagranicznymi i rodzimymi. To również dzięki Probierzowi zaczęło się rozmawiać o różnicach i słuszności zatrudniania przypadkowych trenerów zza granicy. Już nie wspomnę o problemie baz szkoleniowych i stawiania na młodzież.

Dziś opiekun Jagiellonii Białystok może spokojnie usiąść w fotelu i z satysfakcją patrzeć na wszystkich tych, którzy krytykowali go po tamtej konferencji prasowej. Może ostatnie zmiany w Szczecinie i Krakowie nie odmieniły diametralnie polskiego futbolu, ale z pewnością dały sygnał, że coś drgnęło. Przecież właściciele Pogoni i Cracovii mogli znaleźć zagranicznych trenerów, którzy przyjechaliby do Polski uzdrawiać naszą piłkę, a wyjechaliby w popłochu i niesławie niczym Jose Mari Bakero.

Dlatego takie ruchy naszych ligowych działaczy cieszą i chciałbym o nich czytać zdecydowanie częściej.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/dokad-zmierzasz-ekstraklaso/feed/ 0