liga – Tylko Ekstraklasa https://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Thu, 18 Jun 2026 17:45:45 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.22 Co nas czeka w tę niedzielę w Ekstraklasie? https://www.tylkoekstraklasa.pl/niedziela-pod-znakiem-zapytania-derbow-polski/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/niedziela-pod-znakiem-zapytania-derbow-polski/#respond Fri, 10 May 2024 13:25:53 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=84519 W sobotę w każdym z trzech meczów w Ekstraklasie grać będą drużyny z czołówki. Ale w niedzielę będzie inaczej. Cała piłkarska Polska skupi się na spotkaniu przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu, gdzie będzie rozgrywany hit kolejki, czyli mecz Lech Poznań — Legia Warszawa. Oczywiście nie można też zapomnieć o pozostałych dwóch meczach tej kolejki, które postaram się państwu przybliżyć.

Puszcza Niepołomice — Warta Poznań, godz. 12.30

Obie drużyny walczą o utrzymanie i obie drużyny są ostatnio w przyzwoitej formie. Warta w ostatnich 5 meczach zdobyła 9 punktów, a Puszcza 8 oczek, co jest wynikiem lepszym od m.in. – Jagiellonii Białystok, Śląska Wrocław, Pogoni Szczecin czy Legii Warszawa. Warta wygraną praktycznie zapewniłaby sobie utrzymanie, natomiast gdyby to zespół Tomasza Tułacza zwyciężył to i tak musiałby walczyć do ostatniej kolejki o pozostanie w PKO BP Ekstraklasie. Myślę jednak, że faworytem na papierze, choć gra na wyjeździe, jest Warta Poznań.
Widzew Łódź — Zagłębie Lubin, godz. 15.00

Widzew choć przez większą część rundy wiosennej grał naprawdę dobrze, to ostatnie dwa mecze ugasiły entuzjazm wśród kibiców z Łodzi, tym bardziej że gdyby podopieczni Daniela Myśliwca wygrali mecze z Rakowem i Wartą, mogliby powalczyć o europejskie puchary. W Lubinie sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie, słabo weszli w ten rok, ale w przeciwieństwie do Widzewa wygrali ostatnie 2 mecze, co uchroniło ich przed walką o utrzymanie. Oba zespoły, by spaść z Ekstraklasy, musiałyby doznań prawdziwej katastrofy i wielu przeciwności losu, co jest praktycznie niemożliwe.

Lech Poznań — Legia Warszawa, 17.30

Mecz, który od dziesiątek lat budzi ogromne emocje wśród kibiców w całej Polsce. Zarówno Lech jak i Legia walczą o puchary, choć aktualnie bliżej eliminacji do Ligi Konferencji Europy jest Lech, który zajmuje trzecie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, i jest 3 pozycje wyżej niż szósta Legia. Patrząc na formę, w tym spotkaniu nie ma wyraźnego faworyta, dlatego uważam, że będzie to bardzo wyrównany mecz, choć patrząc na ostatnią porażkę wojskowych z Radomiakiem, wszystko może się wydarzyć.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/niedziela-pod-znakiem-zapytania-derbow-polski/feed/ 0
Emocji jak na lekarstwo – bezbramkowy remis w Kielcach https://www.tylkoekstraklasa.pl/emocji-jak-na-lekarstwo-bezbramkowy-remis-w-kielcach/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/emocji-jak-na-lekarstwo-bezbramkowy-remis-w-kielcach/#respond Sat, 03 Oct 2015 18:05:41 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=27712 Korona Kielce ponownie nie dała rady zdobyć kompletu punktów, a co gorsza w kolejnym spotkaniu nie trafiła do siatki i tylko zremisowała bezbramkowo z Podbeskidziem, dla którego taki wynik w spotkaniu wyjazdowym był dobrym rezultatem. Korona wydawała się lepszym zespołem i przede wszystkim grą w pierwszej połowie pokazywała, że może sięgnąć po wygraną, niestety i stety dla Podbeskidzia bramek na Kolporter Arenie nie oglądaliśmy.

Podbeskidzie wydawało się wymarzonym rywalem dla Korony by się przełamać na własnym stadionie – na 6 rozegranych spotkań na kieleckim stadionie w historii, 6 razy Korona odnosiła zwycięstwo. „Górale” nie zamierzali być jednak chłopcem do bicia i przyjechali na Kolporter Arenę by pójść za ciosem po wygranym meczu w Łęcznej.

Spotkanie rozpoczęło się dość żywo i od razu wyklarowała się przewaga gospodarzy. Korona już w pierwszych siedmiu minutach oddała dwa strzały (oba autorstwa Rafała Grzelaka) i to ona temu spotkaniu nadawała ton. Podbeskidzie wydawało się stosować taktykę zbieżną z zachowaniem reszty zespołów Ekstraklasy w meczach na wyjazdach – Górale nastawili się głównie na kontratak. Dalsze minuty pozwalają mówić jedynie o grze Korony – „Złocisto-Krwiści” mogli się w tym meczu podobać, rozgrywali oni bowiem dużo składnych akcji i imponowali pressingiem, nie pozwalając Podbeskidziu na swobodne wyjście z własnej połowy. Z bardzo dobrej strony pokazywał się Łukasz Sierpina, który raz po raz nękał obrońców z Bielska-Białej, to po lewej, to po prawej stronie boiska. Aktywny w ofensywie był również Jovanović, a lepiej niż w poprzednich meczach wyglądał na boisku Bartłomiej Pawłowski.

Piłkarze Podbeskidzia byli przez 25 minut tłem dla kielczan, nie oddali żadnego strzału na bramkę rywala – co więcej, nie przeprowadzili praktycznie żadnej składnej akcji. W pierwszej połowie gra toczyła się głównie na połowie Podbeskidzia, a jakiekolwiek próby rozgrywania akcji przez bielszczan przerywał… sędzia liniowy, raz po raz podnosząc chorągiewkę sygnalizując spalonego. Po pierwszym, dość sennym sobotnim meczu to spotkanie wyglądało przez pierwsze 45 minut bardzo dobrze, a kilka razy pod bramką Podbeskidzia pachniało golem, głównie po dośrodkowaniach Łukasza Sierpiny.

Po wznowieniu gry Złocisto-krwiści sprawiali wrażenie, jakby myślami byli jeszcze w szatni przed wyjściem na drugą połowę i ospale weszli w tę fazę spotkania. Jednak z minuty na minutę gospodarze wracali powoli na swoje tory. W 54. min. Fertovs zagrał nieźle w pole karne z prawej strony, pojedynek główkowy w szesnastce gości wygrał Pawłowski, ale nieczysto uderzył i wyrzucił piłkę za linię końcową. Kilka  minut potem Korona wyszła z dobrą akvją, którą dobrym strzałem zakończył Sierpina. Piłka przed samym Zubasem  zrobiła kozioł i sprawiła nieco problemów, ale golkiper Podbeskidzia sparował futbolówkę i zażegnał niebezpieczeństwo. Nadal to Korona prowadziła grę i starała się znaleźć sposób by pokonać Zubasa, ale na staraniach wszystko się kończyło. Z biegiem czasu spadło tempo tego meczu. Korona wyglądała znacznie słabiej, niż w pierwszej części. Podbeskidzie z kolei sprawiało wrażenie, jakby remis ich satysfakcjonował.

Górale wykorzystywali bierność rywali i coraz śmielej zaczynali atakować, ale bez większego skutku. Ogólnie druga połowa dla obu zespołów to obraz nędzy i rozpaczy, bez okazji, i jakichkolwiek szans na zdobycie bramki. W 79. min. świetną wrzutką popisał się Mójta. Do piłki doszedł zamykający akcję Nowak, ale nieczysto uderzył w futbolówkę. W odpowiedzi ruszyli gospodarze, Przybyła został obsłużony genialną centrą z lewego skrzydła. Mając jednak przed sobą praktycznie tylko pustą bramkę, nie dał rady głową skierować futbolówki do siatki. Podbeskidzie w ostatnich minutach odżyło i bardziej nie przez większość spotkania nadawało ton rywalizacji, ale wszystko i tak zmierzało ku remisowi. W samej końcówce świetną paradą popisał się jeszcze Zubas. Sylwestrzak wywalczył piłkę przy linii bocznej, wyłożył ją Sierpinie, a ten fantastycznym uderzeniem był bliski trafienia do siatki. Cudownie między słupkami zachował się jednak golkiper Podbeskidzia. I właśnie remisem to spotkanie się zakończyło.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/emocji-jak-na-lekarstwo-bezbramkowy-remis-w-kielcach/feed/ 0
Słoniki powstrzymały kolejnego faworyta! Legia remisuje z Termaliką https://www.tylkoekstraklasa.pl/sloniki-powstrzymaly-kolejnego-faworyta-legia-remisuje-z-termalika-2/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/sloniki-powstrzymaly-kolejnego-faworyta-legia-remisuje-z-termalika-2/#respond Sun, 27 Sep 2015 18:19:53 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=27495 Księżyc bardzo ładnie świecił w niedzielny wieczór nad stadionem przy Łazienkowskiej, po którym przez blisko godzinę 22 piłkarzy próbowało nieudolnie rozbudzić przysypiających kibiców. W taki oto sposób najprościej można opisać sporą część tego spotkania, kiedy zwyczajnie wiało strasznie nudą. Dopiero bramka dla Termaliki rozbudziła zespół z Warszawy, który natychmiast odpowiedział i od tego momentu zagrał grać na zupełnie innym poziomie i stwarzać realne zagrożenie a nie tylko pozory. Mimo wszystko piłkarze Termaliki nie mają się czego wstydzić, gdyż zagrali bardzo odważnie, a momentami byli nawet dużo lepsi od Legionistów i zasłużyli na ten remis.

Termalica bez respektu dla Legii

Od pierwszych sekund przyjezdni zaatakowali rywali bardzo wysokim pressingiem. Ruszyli bez żadnych kompleksów. Legia natychmiast próbowała odpowiedzieć, próbując przejąć inicjatywę i narzucić przeciwnikom swój styl gry. W 7. min. niezłą  wrzutką z prawego skrzydła popisał się Dalibor Pleva. Piłkę głową zdołał jeszcze uderzyć Juhar, ale nie zaskoczyło to Kuciaka, który spokojnie złapał futbolówkę. Piłkarze Termaliki ani myśleli się cofać i bez żadnego respektu rozgrywali piłkę, Legia zaś za spokojnie czekała na okazję do kontry. Przez pierwszy kwadrans największe zagrożenie ze strony gospodarzy siał w szeregach obronnych rywala Nikolić, który co raz próbował znaleźć sposób na rozerwanie defensywy. Nadal jednak z obu stron brakowało stuprocentowych okazji bramkowych.

Kto tu wygląda na faworyta? Na pewno nie Legia.

W grze Termaliki bardzo często widoczna była gra na 1-2 kontakty po ziemi, utrzymywanie się przy piłce przed własnym polem karnym i pewne prowadzenie gry. Legia próbowała co raz zbliżyć się do ich pola karnego, przeszkadzać w rozgrywaniu piłki od tyłu i wyczekiwała na swoją szansę. W 18 min. Kopacz przejął futbolówkę przed szesnastką gospodarzy. Natychmiast zdecydował się na uderzenie, ale posłał piłkę w bezpiecznej odległości obok słupka, a  mógł to skończyć zdecydowanie lepiej. Kilka minut potem ładnie pokazał się Babiarz, który na skraju pola karnego zakręcił Broziem i uderzył technicznie po długim rogu bramki strzeżonej przez Kuciaka. Nie był to jednak strzał udany. Teoretycznie przez pierwsze pół godziny Legioniści  na dobrą sprawę nie zdołali poważnie zagrozić Nowakowi, a co więcej obraz gry wcale nie wskazywał na Legię jako faworyta do wygrania w tym meczu.

Otwarta gra, a okazji brak.

Gracze Termaliki bardzo łatwo radzili sobie z atakami Legii i niezwykle płynnie przechodzili z defensywy do ataku. Legia raziła nieporadnością i brakiem pomysłu na dobrze zorganizowanego rywala. Spotkanie mimo wszystko nie porywało, z prostu powodu, brakowało strzałów w światło bramki, a co za tym idzie klarownych sytuacji, szczególnie ze strony gospodarzy. I w taki też sposób pierwsza połowa przebiegała do ostatniego gwizdka arbitra. Utrzymał się bezbramkowy remis, a spotkanie to nie wyglądało jak starcie ekipy beniaminka z zespołem, który na tym samym stadionie za kilka dni podejmie potentata z Serie A.

Spokojny powrót na boisko i dwa szybkie ciosy

Przez pierwsze 10 minut po przerwie obraz za bardzo nie uległ zmianie Legia próbowała zakładać pressing i utrudniać rozgrywanie piłki rywali, ale nadal co bało najbardziej brakowało sytuacji pod bramką zarówno Termaliki jak i Legii. Tempo tego spotkania mimo otwartej gry było bardzo słabe. Ale kolejne minuty wynagrodziły wszystkim prawie godzinę nudy. Jako pierwsi zszokowali wszystkich piłkarze Piotra Mandrysza.  Martin Juhar wykorzystał doskonałe prostopadłe podanie, uderzył mocno na bramkę rywali i trafił do siatki. Legia jednak błyskawicznie odpowiedziała. Wprowadzony Trickovski zgrał do Brzyskiego, a ten posłał znakomitą centrę do Nikolicia, który ładnym uderzeniem pokonał Nowaka i doprowadził do wyrównania. Po tych bramkach spotkanie rozkręciło na dobre. Warszawianie potrzebowali tego impulsu w postaci straty bramki, która podziałała na nich jak płachta na byka i zmobilizowała do ataku.

Legia i Termalica box to box

Termalica nie wyglądała już tak jak w pierwszej połowie, ale Legia po strzelonym golu również jakby odżyła i bardziej stanowczo ruszyła na rywala. W 73. min Legia była bardzo blisko kolejnego trafienia, Tomasz Brzyski bardzo mocno dośrodkowa, nikt nie przeciął tej piłki, która minimalnie minęła bramkę Sebastiana Nowaka. Trzy minuty potem dobrze dośrodkowywał Dominik Furman, Pleva trącił piłkę głową, a ta spadła pod nogi Prijovicia, który nie zdołał wykorzystać tej okazji. Legia była już o wiele groźniejsza i lepiej kreowała sobie sytuacje w ofensywie czego niewątpliwie brakowało przez blisko 50 minut tego starcia. Mimo to piłkarze Termaliki ani myśleli bronić tego rezultatu i nadal starali się grać bardzo odważnie. Ich aspiracje potwierdził Juhar, który oddał kapitalny strzał na bramkę gospodarzy. Gracz Termaliki zdecydował się na uderzenie z dystansu i niewiele brakowało, a trafiłby w samo okienko! Ale prawdziwą interwencją meczu popisał się w 89 min. Kuciak, który niewątpliwie uratował Legię przed porażką. Babiarz znakomicie uruchomił Plizgę, który minał obrońcę i uderzył po długim rogu. Kuciak wyciągnął się i zdołał odbić futbolówkę za linię końcową. Finalnie Legia po raz kolejna zawiodła na własnym stadionie, Termalica zaś zagrała bardzo dobrze i zasłużenie wywozi punkty z Warszawy, a mogła nawet zgarnąć ich komplet.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/sloniki-powstrzymaly-kolejnego-faworyta-legia-remisuje-z-termalika-2/feed/ 0
Legia spróbuje ujarzmić Słonie https://www.tylkoekstraklasa.pl/legia-sprobuje-ujarzmic-slonie/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/legia-sprobuje-ujarzmic-slonie/#respond Fri, 25 Sep 2015 17:51:11 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=27376 Niedziela z Ekstraklasą dla fanów warszawskiej Legii zapowiada się bardzo ciekawie bowiem na Ł3 odbędzie się spotkanie  jakiego jeszcze Warszawa nie widziała. Do stolicy przyjedzie absolutny debiutant czyli Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Zespół Piotra Mandrysza miał początkowo wielkie problemy nie tylko z punktowaniem, ale ze zdobywaniem bramek. Jednak teraz do Warszawy przyjeżdża zespół, który ograł już mistrza Polski, a w ostatnich 6 meczach uzbierał aż 13 pkt. Mimo wszystko wyjazdy nie są mocnym punktem tej i każdy punkt zdobyty przy Łazienkowskiej byłby dla nich sukcesem. Legia natomiast po ostatnich problemach i serii spotkań bez wygranej zdaje się wychodzić na prostą. Pokazała już to w Chorzowie bez problemu rozprawiając się z rywalem 4-1, a taki sam wynik padł również w spotkaniu Pucharu Polski z Lechią Gdańsk co tylko podkreśla kto będzie faworytem i kto powinien dyktować warunki na boisku.

Legia na zwycięskim szlaku

Seria  spotkań bez wygranej, porażka w Danii, słaba gra,  wszystkie te składowe powodowały, że w Warszawie było już bardzo nerwowo w takim stopniu, że coraz głośniej spekulowano o słabnącej pozycji Henninga Berga. Jednak dwa ostatnie spotkania pozwalają z optymizmem patrzeć na przyszłość Legii, dwie wygrane z bilansem 8-2 mówią same za siebie. Wiadomo to jest Ekstraklasa i tu możliwe jest absolutnie wszystko, ale piłkarze trenera Berga ewidentnie podnoszą się z kolan i zaczynają pogoń za samotnym uciekinierem z peletonu Piastem. Legia nie wyobraża sobie innego scenariusza niż kolejna wygrana, która przed spotkaniem z napoli podziała by mocno motywująco na zespół, a także jeszcze bardziej dodała pewności siebie. Jeśli Legia zagra w pełni skupiona, zachowa respekt dla rywala i wykorzysta nadążające się okazje vel ten spokojnie będzie w stanie osiągnąć.

Powrót ostoi defensywy kolejnym dobrym prognostykiem

Michał Pazdan rozpoczął normalne treningi z drużyną po prawie 4 tygodniach pauzy z powodu urazu łokcia. Reprezentant Polski pauzował od 27 sierpnia, kiedy na początku spotkania fazy play-off eliminacji Ligi Europy z Zorią Ługańsk upadł tak nieszczęśliwie, że zwichnął rękę w stawie łokciowym. Dla Legii okres gry bez byłego stopera Jagiellonii był bardzo trudny, bo jeśli przyjrzymy się statystykom to gołym okiem widać jakie znaczenie dla Legii ma obecnie Pazdan. Od początku sezonu zawodnik rozegrał 10 meczów, a sześć z nich drużyna z Łazienkowskiej zakończyła bez straty bramki. Pozostali stoperzy warszawskiego zespołu nie gwarantują takiej jakości i pewności jaką dają Pazdan. Jeśli reprezentant Polski wystąpi w pierwszym składzie Legia wyjdzie na spotkanie jeszcze mocniejsza i pewna swego.

„Mecz z Termaliką jest ważniejszy niż spotkanie z Napoli”

Przed niedzielnym spotkaniem odbyła się już konferencja prasowa podczas której trener Henning Berg potwierdził, że najbliższe spotkanie traktuje bardzo priorytetowo i nie wyobraża sobie by jego piłkarze w jakiś sposób mogli „przejść obok meczu”:

Dla nas Termalica jest tak samo ważnym rywalem jak Napoli. A nawet ważniejszym. W ciągu kilku dni strzeliliśmy aż osiem goli. Nie boimy się o motywację. Gramy przed własną publicznością i skupiamy się na Termalice. Chcemy wygrać…Nie będziemy grali z miejscowością, a z drużyną, która ostatnio wygrała cztery mecze w Ekstraklasie i potrafiła pokonać Lecha Poznań. Dla Termaliki gra w Ekstraklasie to świetna sprawa.

Dla Termaliki żaden rywal nie jest straszny

Termalica to absolutny debiutant w stawce. Spotkanie z Legią przy Łazienkowskiej będzie dla nich nie lada wyzwaniem, ale ten zespół pokazał już nie raz, że mimo słabego startu teraz nie ma rywala, który przed starciem z nimi mógłby być do konva pewny swego. Piłkarze Piotra Mandrysza nie rozgrywają na razie  spotkań na własnym boisku, a w Mielcu, gdzie stworzyli prawdziwą twierdzę, gdzie jeszcze nikt nie zdołał ich pokonać. Właśnie na tym stadionie Słoniki zatrzymały aktualnego mistrza Polski, gorzej jednak wiedzie im się na wyjazdach. Dlatego tez wielu fachowców, bez ogródek mówi, że beniaminek przyjeżdża do Warszawy na pożarcie. Termlica jednak jest nieprzewidywalna i zdecydowanie będzie w stanie postawić się Legii, pytanie tylko na ile to wystarczy. Co ciekawe w składzie Termaliki jest dwóch piłkarzy, którym już raz udało się ograć Legię. Są to Dawid Plizga i Wojciech Kędziora, którzy jako piłkarze Zagłębia Lubin w 2010 roku  ograli Legionistów 2-1, a co lepsze obaj właśnie trafili do siatki.

„Stać nas na zwycięstwo z Legią”

Kolejnym piłkarzem Termaliki, który doskonale zna najbliższego rywala jest Pavol Stano, dla którego będzie to już czternaste spotkanie przeciwko temu zespołowi w karierze. Słowak występował już przeciwko Legii 13 razy (12 w ekstraklasie i raz w Pucharze Polski). Teraz marzy mu się wygrana nad tym rywalem w barwach Termaliki i jak sam twierdzi jego zespół nie jest bez szans:

Legia jest bardzo mocna, ma olbrzymi potencjał kadrowy. Trzeba jednak pamiętać, że każdy mecz jest inny i z każdym można wygrać. Uważam, że stać nas na pokonanie warszawian. Żeby tak się stało, musimy zagrać w pełni skoncentrowani i na sto procent swoich możliwości, a może nawet więcej. Naszą siłą jest zespół, możemy wygrać z każdym.

Sytuacja kadrowa obu ekip

Do składu Legii jak już zostało wspomniane powraca Michał Pazdan, ale nadal kilku ogniw dochodzi do zdrowia. Za kilka tygodni treningi wznowi Michał Żyro, Michał Masłowski  będzie powoli wdrażany do zajęć, natomiast Ivica Vrdoljak  przechodzi rehabilitację, która zakończy się w grudniu. Na pewno nie zobaczymy Ondreja Dudy, któremu odnowił się uraz mięśnia dwugłowego uda i raczej nie wystąpi także przeciwko Napoli, a zagrożony jest także występ Tomasza Brzyskiego. Natomiast praktycznie w pełnym składzie do niedzielnego spotkania z Legią Warszawa przygotowują się piłkarze Termaliki Bruk-Betu Nieciecza. Do treningów powrócili już Patryk Fryc i Michał Markowski, a Andrzej Witan  za kilkanaście dni powinien być także do dyspozycji trenera.

Legia faworytem, ale..

Legia powinna pewnie wygrać, gdyż każde inne rozwiązanie będzie niespodzianką. Termaliva zrobi wszystko jednak by popsuć humory kibicom z Warszawy. Jaki padnie wynik? To trudno wyrokować, ale można zakładać, że będziemy świadkami niezłego widowiska stojącego  na dobrym poziomie, a oba zespoły nie zawiodą oczekiwań. Faworyt jest znany, ale Ekstraklasa lubi niespodziewane wyniki także naprawdę  wszystko jest możliwe. Odpowiedzi na wszystkie pytania poznamy w niedziele o godziny 18.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/legia-sprobuje-ujarzmic-slonie/feed/ 0
Podbeskidzie znokautowane przez Legię https://www.tylkoekstraklasa.pl/podbeskidzie-znokautowane-przez-legie/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/podbeskidzie-znokautowane-przez-legie/#respond Sun, 26 Jul 2015 17:58:01 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=25010 Legia Warszawa na własnym boisku nie pozostawiła żadnych szans Podbeskidziu Bielsko- Biała wygrywając 5-0. Legia przed przerwą ustawiła sobie spotkanie, a po przerwie mimo gorszego fragmentu gry dołożyła kolejnego niebywałej urody gola. Podbeskidzie miało swoje okazje, ale nie było w stanie zagrozić dobrze grającej Legii. Po tym spotkaniu Legia obok Korony jedynym zespołem z kompletem punktów. Dwie kolejki i bilans bramkowy 9-1 robi wielkie wrażenie.

Legia bardzo szybko ruszyła na bramkę Podbeskidzia wywalczając pierwszy korner już w 20 sek. Tego spotkania. Precyzyjne dośrodkował Brzyski, a akcję zamykał na dalszym słupku Rzeźniczak, ale niezbyt czysto trafił w piłkę. Na pierwszą bramkę piłkarze Legii kazali jednak czekać swoim kibicom zaledwie 4 minuty. Nikolić precyzyjnie dośrodkował z prawego skrzydła, a Bartosz Jaroch niefortunnie interweniował i wpakował piłkę do własnej bramki! Po kilku minutach mogło być już -0 dla Legii. Kapitalny kontratak przeprowadziła Legia i piłka wpadła do bramki Podbeskidzia po strzale Kucharczyka, ale wcześniej na spalonym był Prijović. Legia nie zwalniała tempa  stwarzała kolejne okazje, a  Podbeskidzie w tej fazie spotkania było bezradne. Podbeskidzie próbowało się odgryźć w . min. Piłka dotarła do Deji, który oddał strzał z około dwudziestu pięciu metrów, ale wyraźnie spudłował.

Po pierwszym kwadransie należało docenić ładnie konstruowanie akcji w ekipie trenera Berga. Wyglądało to naprawdę nieźle. W 25. min. Podbeskidzie miało jeden z nielicznych kontrataków. Piłka trafiła pod nogi Jarocha, który pokusił się o strzał z dystansu. Niestety uderzył fatalnie. 6 minut później Podbeskidzie, które zaciekle broniło się na własnej połowie miało swoją szansę. Najpierw wydawało się, że w polu karnym faulowany był Demjan, ale sędzia puścił grę. Po chwili Mójta rewelacyjnie dośrodkował ale tym razem Demjanowi za daleko odskoczyła piłka i nie wykorzystał doskonałej sytuacji do wyrównania.  Legia odpowiedziała na to w najlepszy możliwy sposób czyli bramką. Guilherme fantastycznie zagrał na wolne pole do Nemanji Nikolicia, a ten w sytuacji sam na sam nie dał szans Kaczmarkowi! To nie był jednak jeszcze koniec strzelania Legii w tej połowie. Prijović strącił piłkę głową do wybiegającego na czystą pozycję Nikolicia. Ten podbił futbolówkę nad Kaczmarkiem, a do siatki z kilku metrów wpakował ją Michał Kucharczyk. Legia zasłużenie prowadziła do przerwy, będąc zespołem pewniejszym i zdecydowanie lepszym.

Tuż po przerwie Janič, który wszedł po przerwie  oddał kapitalny strzał z bardzo ostrego kąta, po którym piłka wpadła do siatki. Na nieszczęście dla zawodnika gości, wcześniej był on na zdecydowanym spalonym. Dalej niewiele się działo na boisku. Gra toczyła się głównie w środku pola i brakowało zagrożenia pod obiema bramkami. Okres monotonnej gry obu ekip przerwał w końcu Robert Demjan który przyjął piłkę na klatkę piersiową uderzył z półobrotu, ale niestety tylko w słupek. Gra Legii z kolei po przerwie wyglądała dużo słabiej, to Podbeskidzie próbowało, a gospodarze grali nieco pasywnie. Legia pierwszą dobrą okazję w drugiej połowie miała dopiero w 63. min. Duda kapitalnie przyjął sobie piłkę, przerzucił ją nad rywalem, ale niestety został zablokowany przy próbie strzału.

W 67. min. Podbeskidzie ponownie zagroziło poważnie Legii. Chmiel rozprowadził kontratak swojego zespołu, zagrał na prawo do Kowalskiego, ale jego uderzenie wybronił Dusan Kuciak. Piłkarze z Bielska ani myśleli się poddawać i po chwili ponownie Kuciak musiał ratować swój zespół. Legia nie była już tym samym zespołem co przed przerwą, być podziałały na to zmiany, bowiem po przerwie na boisku pojawili się Duda i Żyro zmieniając  Nikolićia i Guilherme. Jednak właśnie ten zmiennik Michał Żyro dobił rywala zdobywając niebywałego gola. Oddał bajeczne uderzenie z woleja zza pola karnego, po którym piłka wpadła do bramki w samo okienko! Legia po tym trafieniu jakby się przebudziła i miała kolejne szanse. Najpierw strzał Kucharczyka z ostrego kąta intuicyjnie obronił Kaczmarek, a po chwili Duda uderzał z szesnastu metrów tuż obok słupka. Piłkarze trenera Berga w ostatnich minutach jeszcze raz wykorzystali nieporadność rywala. Duda zabawił się  z defensywą Podbeskidzia i zdobył 5. bramkę dla Legii. Legia zasłużenie i pewnie ograła Podbeskidzie. Piłkarze z Bielska po raz czwarty z rzędu W Warszawie ponieśli katastrofalną porażkę.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/podbeskidzie-znokautowane-przez-legie/feed/ 0
Pokaz siły Legii! Śląsk pokonany na inaugurację sezonu! https://www.tylkoekstraklasa.pl/pokaz-sily-legii-slask-pokonany-na-inauguracje-sezonu/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/pokaz-sily-legii-slask-pokonany-na-inauguracje-sezonu/#respond Sun, 19 Jul 2015 18:10:30 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=24654 Piłka nożna jest naprawdę nieprzewidywalna. Legia Warszawa, która zawodziła w ostatnich dniach i do Wrocławia wcale nie przyjechała w roli faworyta pewnie ograła Śląsk 4-1. Śląsk próbował nawiązać walkę z Legionistami i nawet jako pierwszy wyszedł na prowadzenie, ale niestety to było za mało by powstrzymać Legię. Ekipa Henninga Berga odniosła w pełni zasłużone zwycięstwo, ale gospodarze zagrali również poprawne spotkanie. Mimo wszystko dla wielu ekspertów tak okazały triumf Legii może wydawać się ogromnym zaskoczeniem.

Przez pierwsze 10. minut spotkania nieco lepsze wrażenie sprawiali piłkarze Legii, jednak to gospodarze otworzyli spotkanie niezłym aczkolwiek niecelnym uderzeniem z rzutu wolnego. Legia odpowiedziała z kolei dwiema sytuacjami, po których mógł paść gol. Żyro podawał na lewą stronę do Prijovicia, który momentalnie starał się zagrać wzdłuż „szesnastki” do Nikolicia, lecz piłka po drodze otarła się o nogę Pawelca. W kolejnej akcji świetną wrzutką natomiast popisał się Tomasz Brzyski, kompletnie niepilnowany na dalszym słupku został Rzeźniczak, ale jego strzał głową efektownie obronił Pawełek. Przewaga Legii z minuty na minutę stawała się coraz wyraźniejsza i Legia kolejnymi sytuacjami potwierdzała wielką chęć jak najszybszego trafienia do bramki. Legia miała kolejną dobrą okazję w 18. min, Bardzo dokładna wrzutką popisał się Żyro. Piłka spadła idealnie na głowę Nikolicia, ale ten nie ustawił dobrze celownika i kolejny raz bardzo mało zabrakło. Chwilę potem Legii mógł się przytrafić straszny kiks. Pazdan próbował wybić piłkę, ale zrobił to bardzo źle. Futbolówka zmierzała w kierunku bramki, ale ostatecznie trafiła na górną siatkę.

Legia prowadziła grę, była bliższa strzelenia gola, ale to Śląsk pierwszy wyszedł na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Zielińskiego z prawej strony boiska do uderzenia głową złożył się Flavio Paixao i nie dał najmniejszych szans Kuciakowi. Legia długo nie kazała czekać na odpowiedź.  Furman był faulowany tuż przed polem karnym Śląska. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany i oddał precyzyjny strzał z rzutu wolnego, po którym Pawełek nawet nie drgnął. W 37. min. Śląsk miał swoją okazję by ponownie wyjść na prowadzenie. Świetne dośrodkował Flavio do niepilnowanego Ostrowskiego, a ten oddał strzał z ostrego kąta, ale prosto w Kuciaka!  Legia odpowiedziała dobrą akcją trzy minuty później, Prijović bardzo szczęśliwie dograł piłkę do Jodłowca. Ten znalazł się sam przed bramką, ale uderzył obok słupka. Do przerwy to było dobre spotkanie, nie można było narzekać na nudę, gra obu ekip mogła się podobać, a kolejne gole po przerwie były kwestią otwartą.

Legia drugiej połowy lepiej zacząć nie mogła. W 53. min. Dominik Furman świetnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Tomasz Jodłowiec pewnym strzałem głową z kilku metrów wpakował piłkę do siatki. Kilka minut po strzelonym golu ruszył kontratak Legii Celeban dał się ograć Prijoviciowi. Ten zostawił piłkę Nikoliciowi, który próbował zaskoczyć Pawełka technicznym strzałem z dystansu, ale uderzył za lekko. Druga połowa po drugim strzelonym golu jeszcze bardziej uwierzyła w siebie i wyraźnie prowadziła grę. Śląskowi w porównaniu do pierwszej  brakowało sytuacji podbramkowych. W Legii dobrą zmianę dał  Kucharczyk, który miał dobrą okazję by zdobyć bramkę na 3-1. W 68.min. Furman podał do Kucharczyka na wolne pole. Ten oddał strzał bez przyjęcia z około dwudziestu metrów, ale Pawełek odbił piłkę. Jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze. Trzy minuty po tej akcji,  wyszli z kontrą goście. Furman przebiegł pół boiska i podał do Nikolicia, a ten precyzyjnym strzałem z szesnastu metrów umieścił piłkę w siatce!

Śląsk się nie poddawał i dążył do poprawy wyniku. Najpierw po świetnym dośrodkowaniu Dudu tuż obok spojenia słupka z poprzeczką strzelał Flavio, a potem   indywidualna akcję przeprowadził  Pich, który minął kilku rywali. Finalnie Słowak strzelił fatalnie, obok słupka. W ostatniej fazie tego spotkanie gospodarzom brakowało już argumentów w ofensywie by móc w jakiś sposób zaskoczyć Kuciaka i doprowadzić do nerwowej końcówki. Czego nie mógł zrobić Ślask zrobiła Legia, która dobiła jeszcze rywala. Jodłowiec zagrał do Kucharczyka, a ten wrzucił piłkę z lewej strony do Nikolicia. Nowy nabytek Legii przymierzył i głową zdobył swoją drugą bramkę.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/pokaz-sily-legii-slask-pokonany-na-inauguracje-sezonu/feed/ 0
34. kolejka T-Mobile Ekstraklasy – obsada sędziowska https://www.tylkoekstraklasa.pl/34-kolejka-t-mobile-ekstraklasy-obsada-sedziowska-2/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/34-kolejka-t-mobile-ekstraklasy-obsada-sedziowska-2/#respond Thu, 21 May 2015 17:29:07 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=21055 Prezentujemy obsadę sędziowską 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.

PIĄTEK 22.05
ZAWISZA BYDGOSZCZ – GÓRNIK ŁĘCZNA,18:00 Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
CRACOVIA – KORONA KIECE, 20:30 Marcin Borski (Warszawa)
SOBOTA 23.05
ŚLĄSK WROCŁAW – GÓRNIK ZABRZE, 15:30 Krzysztof Jakubik (Siedlce)
POGOŃ SZCZECIN – LEGIA WARSZAWA, 18:00 Jarosław Przybył (Kluczbork)
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – WISŁA KRAKÓW, 20:30 Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
NIEDZIELA 24.05
PIAST GLIWICE –  PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA, 15:30 Daniel Stefański (Bydgoszcz)
LECHIA GDAŃSK – LECH POZNAŃ, 15:30 Szymon Marciniak (Płock)
PONIEDZIAŁEK 25.05
RUCH CHORZÓW- GKS BEŁCHATÓW, 18:00 Bartosz Frankowski (Toruń).

 

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/34-kolejka-t-mobile-ekstraklasy-obsada-sedziowska-2/feed/ 0
Mistrzostwo nikomu nie potrzebne? Legia „tylko remisuje” ze Śląskiem. https://www.tylkoekstraklasa.pl/mistrzostwo-nikomu-nie-potrzebne-legia-tylko-remisuje-ze-slaskiem/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/mistrzostwo-nikomu-nie-potrzebne-legia-tylko-remisuje-ze-slaskiem/#respond Sun, 17 May 2015 18:53:46 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20664 Legia miała szansę na powrót na pozycję lidera jednak nie zdołała pokonać Śląska Wrocław. We Wrocławiu Śląsk podzielił się punktami z Legionistami, ale ten wynik nie jest zadowalający dla żadnej ze stron.

Pierwsze minuty spotkania toczone były w dość spokojnym tempie, widoczny był obustronny szacunek. Żadna z drużyn nie chciała forsować tempa. Niespodziewanie głupia strata piłkarzy Legii spowodowała stratę bramki. Ondrej Duda zupełnie bezmyślnie stracił futbolówkę. Następnie Robert Pich znakomicie dograł do Flavio Paixao, który pewnym uderzeniem wprowadził futbolówkę do bramki Dusana Kuciaka. Bramkarz był bez szans na skuteczną interwencję! To było błyskawiczne objęcie prowadzenia przez wrocławski zespół. Warszawianie byli kompletnie przytłoczeni, nie mieli zbytnio pomysłu na kontratak. W 11min.  znów było groźnie pod bramką Dusana Kuciaka, jednak ostatecznie defensorzy Legii zdołali wywrzeć stosowną presję na przeciwnikach, która pozwoliła przerwać ich atak. Pierwszy kwadrans tego spotkania zdecydowanie należała do Śląska, który kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, a Legii brakowało pomysłu na przeciwstawienie się rywalowi. W 18min. Jakub Kosecki doskonale wszedł między dwóch obrońców Śląska, a następnie potężnie uderzył. Ostatecznie jego petarda została zablokowana przez przeciwników.  W 22min. arbiter słusznie nie uznał trafienia dla Legii. Tomasz Brzyski popisał się całkiem niezłym dośrodkowaniem. Futbolówka dotarła do Michała Żyry, który skierował ją do siatki, ale był na ewidentnym spalonym. Sędzia momentalnie podniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną i była to trafna decyzja. Osiem minut potem Legia popisała się dobrze rozegranym kornerze, zabrakło naprawdę niewiele by piłka wpadła do bramki Mariusza Pawełka. Legia próbowała, próbowała i dopięła swego w 34min.Tomasz Jodłowiec precyzyjnym uderzeniem skierował futbolówkę do bramki Mariusza Pawełka po ładnie rozegranej akcji. Ostatnia faza pierwszej połowy przyniosła więcej niedokładności z obu stron, rozpoczęły się piłkarskie szachy o trzy punkty. W w W 45 min. Jodłowiec ładnie odegrał do Orlando Sa, a ten próbował podawać do Marka Saganowskiego. Futbolówkę z nogi „Sagana” w ostatniej chwili ściągnął jednak Hołota i uratował swoją ekipę przed stratą bramki tuż przed przerwą. Finalnie do przerwy Legia remisowała ze Śląskiem 1-1.

Po przerwie w 51 min. Legia miała znakomitą okazję! Orlando Sa kapitalnie wyłożył Markowi Saganowskiemu, który trafił jedynie w boczną siatkę bramki chronionej przez Mariusza Pawełka. 4 minuty potem  Tomasz Brzyski uderzył z rzutu wolnego prosto w dobrze ustawiony mur. Wydawało się, że będzie groźnie, Pawełek na moment wstrzymał oddech, ale nic z tego nie wyszło. W 60 min. swoją szansę mieli gospodarze, Wpadł do bramki jeden z piłkarzy Śląska, ale piłka nie postąpiła podobnie. Trzy minuty po tym,  groźnie zrobiło się w polu karnym warszawiaków. Zanosiło się na kolejne trafienie, ale jednak Dusan Kuciak uratował Legię przed stratą bramki. Od 66 min Legia do końca spotkania b musiała sobie radzić w osłabieniu, bowiem Tomasz Brzyski obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Zawodnikom obydwu ekip brakowało pomysłu na konstruowanie akcji. Pierwsza połowa była zdecydowanie ciekawsza. Legioniści radzili sobie bardzo dobrze. Od dwunastu minut Śląsk grał w przewadze, jednak kompletnie nie potrafił tego wykorzystać.W ostatniej fazie spotkania Na murawie nie działo się zbyt wiele. W dalszym ciągu nie mielsmy jakiś klarownych sytuacji i wszystko zmierzało ku remisowi. I Tak też się stało, Legia tylko zremisowała ze Śląskiem i liderem pozostał Lech Poznań.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/mistrzostwo-nikomu-nie-potrzebne-legia-tylko-remisuje-ze-slaskiem/feed/ 0
Piąte starcie Legii ze Śląskiem. Aktualni Mistrzowie Polski grają o podtrzymanie szans na tytuł. https://www.tylkoekstraklasa.pl/piate-starcie-legii-ze-slaskiem-aktualni-mistrzowie-polski-graja-o-podtrzymanie-szans-na-tytul/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/piate-starcie-legii-ze-slaskiem-aktualni-mistrzowie-polski-graja-o-podtrzymanie-szans-na-tytul/#respond Sat, 16 May 2015 15:17:00 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20576 W niedzielę Legia Warszawa po raz piąty w tym sezonie zmierzy się ze Śląskiem Wrocław.  Do tej pory ekipa aktualnego Mistrza Polski nie doznała porażki z tym rywalem . Spotkanie ze Śląskiem ma olbrzymie znaczenie dla Legionistów gdyż, jeśli Lechici przegrają z Jagą i stracą punkty, a mistrzowie Polski pokonają drużynę Tadeusza Pawłowskiego, wówczas Legia wróci  na pozycję lidera.

Legia po triumfie w finale Pucharu Polski nie sprostała na własnym boisku Lechowi Poznań, a to kosztowało ich nie tylko stratę punktów, ale przede wszystkim utratę pozycji lidera. Teraz  piłkarze Henninga Berga by myśleć  o obronie tytułu muszą wygrywać wszystko po kolei, jednak to stanowi spore wyzwanie patrząc chociażby na aktualną formę Legionstów, która krótko mówiąc  nie zachwyca. Po ostatniej klęsce trener Berg nie zapowiadał zmian w składzie, jednak ostatni tydzień przyniósł informacje, że Norweg próbował różnych rozwiązań podczas treningów. Bardzo prawdopodobne jest to, iż do składu Legii wróci Igor Lewczuk i Orlando Sa. Jednak występ Portugalczyka nie jest do końca przesądzony ze względu na to iż, Sa w piątek zgłosił przeziębienie. Za kartki pauzuje Michał Kucharczyk, więc przypuszczalnie na lewej stronie boiska od pierwszej minuty zamelduje się Jakub Kosecki, sytuacja po drugiej stronie boiska również nie jest jasna, gdyż tam o pierwszy skład rywalizują Guilherme oraz Michał Żyro.

Jakub Rzeźniczak przed niedzielnym meczem mówi o tym, że każdy z osobna musi pokazać swoją determinację:

Chciałbym, żeby było w nas widać niesamowitą determinację. Nie wyobrażam sobie, żeby którykolwiek z piłkarzy nie był w niedzielę zdeterminowany na maksa. Na boisku trzeba będzie zrobić wszystko, wsadzić głowę tam, gdzie zwykle nie wkłada się nawet nogi. Od początku do końca musimy dawać z siebie wszystko.

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie wiosenne występy swoich pupili fani Śląska Wrocław – podopieczni trenera Pawłowskiego rozpoczęli 2015 rok serią dziesięciu kolejnych meczów bez zwycięstwa, którą przerwała dopiero wygrana z Lechią 3:0 w połowie kwietnia. Na dodatek kłopoty sprawiają również piłkarze, Lukas Droppa pojawił się na treningu pod wpływem alkoholu i w efekcie tego pożegnał się już z klubem. Na pewno w starciu z Legią nie wystąpią Mariusz Pawelec i Paweł Zieliński, którzy pauzują za żółte kartki. Zastąpią ich przypuszczalnie Dudu Paraiba i Krzysztof Ostrowski.

Tadeusz Pawłowski na konferencji prasowej wspomniał, że uczulał swoich zawodników na stałe fragmenty gry Legii:

Stałe fragmenty gry to będzie ważny element gry. Musimy się do niego przygotować. To nie jest tak, że Legia tylko nam tak strzelała gole. Jest zespołem, która strzeliła najwięcej bramek po rzutach rożnych czy innych stałych fragmentach gry. Będzie bardzo ważne, by ten atut zneutralizować.

W tym sezonie Śląsk i Legia rywalizowały ze sobą aż cztery razy – w lidze dwukrotnie wygrywała Legia (4:3 w Warszawie, 3:1 we Wrocławiu), natomiast w Pucharze Polski po dwóch remisach 1:1 warszawianie awansowali do kolejnej rundy po serii rzutów karnych.

Podopieczni trenera Henninga Berga po porażce z Lechem nie mogą pozwolić sobie na kolejną stratę punktów, natomiast piłkarze z Dolnego Śląska w razie ewentualnej wygranej mogą zbliżyć się do niedzielnego rywala na jeden punkt. Dlatego też, to spotkanie ma dużą stawkę dla obu ekip i może zwiastować olbrzymie emocje.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/piate-starcie-legii-ze-slaskiem-aktualni-mistrzowie-polski-graja-o-podtrzymanie-szans-na-tytul/feed/ 0
Korona z z Ruchem na remis. https://www.tylkoekstraklasa.pl/korona-z-z-ruchem-na-remis/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/korona-z-z-ruchem-na-remis/#respond Fri, 17 Apr 2015 18:00:31 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=18616 28. kolejkę Ekstraklasy zainaugurował pojedynek Korony Kielce z Ruchem Chorzów. W Kielcach jednak nie doczekaliśmy się bramek. Lepsze okazje stworzyli sobie gospodarze, ale mimo to nie zdołali trafić do bramki swoich rywali. Tym samym Korona pozostaje niepokonaną ekipą na wiosnę, a Ruch Chorzów zdobył cenny punkt w walce o utrzymanie.

Faworytem tego starcia byli gospodarze, którzy w tym roku jeszcze nie przegrali. Bukmacherzy nie odbierali jednak szans Niebieskim. I to właśnie gospodarze od udanej akcji zainaugurowali spotkanie. Po mocnym wyrzucie  Golańskiego z autu w polu karnym pojedynek główkowy wygrał Porcellis, który niewiele brakowało, a sprytnym strzałem pokonałby Putnocky’ego, jednak bramkarz Ruchu przerzucił futbolówkę nad poprzeczkę.  Kolejną dobrą okazję Korona miała w 8. min. z prawej strony centrował Golański, ale  w polu karnym nie zamknął tego Pylypczuk. Z biegiem minut Korona wciąż miała inicjatywę, próbowała narzucić rywalom swój styl gry, jednak nie przynosiło to zamierzonego efektu. W 23. min. Korona miała znakomitą okazję by wyjść w końcu na prowadzenie, ale kapitalną interwencją  po strzale Luisa Carlosa popisał się Putnocky. To Korona cały czas była w natarciu. Długo utrzymywała się przy piłce, wymieniała wiele podań. Całkowicie zdominowała swoich przeciwników. Ostatecznie po nudnych czterdziestu pięciu minutach w Kielcach mieliśmy bezbramkowy remis, Korona robiła co mogła, ale nie zdołała znaleźć sposobu na dobrze dysponowanego Putnocky’ego. Z kolei Ruch nie miał ani jednego celnego strzału! Wszystko wskazywało więc na to, że jeżeli ktoś ma trafić do bramki, to będą to piłkarze gospodarzy.

Po przerwie w 52. min. kapitalną kontrę przeprowadzili piłkarze Waldemara Fornalika. Kuświk uruchomił świetnym podaniem Starzyńskiego, ten wpadł w pole karne, lecz posłał futbolówkę tuż obok słupka. Siedem minut potem, Putnocky odbił piłkę przed siebie po centrze z lewej strony boiska. Próbował dopaść do niej Luis Carlos, ale golkiper Ruchu w ostatniej chwili wykopał futbolówkę. W 63. min. obejrzeliśmy pierwszy celny strzał Niebieskich. Babiarz huknął z dystansu, lecz prosto w Cerniauskasa. Pięć minut po tym, po raz kolejny bramkarz Ruchu był górą nad piłkarzami gospodarzy, którzy wykreowali sobie świetną okazję – Trytko zagrał do Kapo, a Francuz sprytnie do Golańskiego. Kapitan Korony próbował pokonać Putnocky’ego, ale ostatecznie nie dał rady. W 75. min.  Kiełb świetnie wyłożył piłkę Luisowi Carlosowi, a ten huknął bardzo mocno, ale niecelnie.   5 minut  przed końcem regulaminowego czasu gry Kuświk doskonałe podał do Starzyńskiego. Cerniauskas wahał się, ale ostatecznie przytomnie wybiegł z bramki i wybił piłkę daleko przed siebie.  Do zmiany wyniku już nie doszło i pierwsze spotkanie 28. serii gier T-ME zakończyło się bezbramkowym remisem.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/korona-z-z-ruchem-na-remis/feed/ 0