VILLEC

Najtrudniejszy rywal w grupie na samym początku drogi Lecha w Lidze Konferencji

Lech Poznań jako pierwszy polski zespół, rozpoczyna rywalizację w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy. Już w pierwszym meczu, mistrz Polski zmierzy się z najsilniejszym zespołem w grupie i jednym z faworytów do wygrania tych rozgrywek, czyli z Villarrealem. 

Kiedy Lech odpadał z eliminacji Ligi Mistrzów, zadanie zakwalifikowania się do Ligi Konferencji wydawało się być obowiązkiem. Pomimo wielu problemów, pokonał po kolei Dinamo Batumi, Vikingur Rejkiawik i F91 Dudelange. Losowanie nie było korzystne dla Lecha, ale w fazie grupowej jakichkolwiek pucharów, nie można liczyć na taryfę ulgową. Chcąc być w czołówce, trzeba się z tą czołówką mierzyć. Na początek, piłkarze Lecha rywalizować będą ze swoimi vis-a-vis z Villarrealu.

Villarreal to półfinalista ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Pokonał wielkie firmy takie jak Bayern Monachium i Juventus Turyn. Poległ dopiero z Liverpoolem, który okazał się zbyt mocny. Rozgrywki La Liga Santander nie potoczyły się jednak po ich myśli, ponieważ zajęli dopiero siódme miejsce na koniec sezonu. Żeby zakwalifikować się do LKE, musieli pokonać Hajduka Split, z którym bez problemów sobie poradzili. W tej edycji hiszpańskiej ekstraklasy, zespół Unaia Emery’ego po czterech meczach, ma dziewięć punktów, a co ważne nie stracił jeszcze bramki. Villarreal jest zdecydowanym faworytem meczu z Lechem. Zdaniem wielu hiszpańskich mediów, trener da odpocząć kilku swoim podstawowym zawodnikom. Na pewno zabraknie między innymi Pepe Reiny, Raula Albiola, Juana Foytha, Alberto Moreno czy Danjumy. Nie zmienia to faktu, że Lechowi trudno będzie wywalczyć na Estadio de la Ceramica jakiekolwiek punkty.

Lech wreszcie złapał odpowiednią formę. Ostatnie trzy mecze w ekstraklasie, to trzy pewne zwycięstwa. Teraz przychodzi prawdziwy test formy piłkarzy trenera van den Broma. Lech będzie musiał cierpliwie czekać na swoje szanse i być czujnym przez pełne 90 minut w defensywie. To zespół Villarrealu będzie dyktował warunki spotkania. Mistrz Polski nie ma nic do stracenia, a wiele do zyskania. Na pewno wywalczenie choćby punktu, będzie miłym zaskoczeniem. Do grona kontuzjowanych dołączył ostatnio Filip Marchwiński i wraz z Bartoszem Salamonem, Arturem Sobiechem i Adrielem Ba Loua pozostali w Polsce.

Nie pozostaje nam nic innego, jak trzymać kciuki za Lecha. Początek meczu na Estadio de la Ceramica o godzinie 18:45.