Podsumowania – Tylko Ekstraklasa https://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Tue, 23 Jun 2026 17:40:22 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.22 Podsumowanie pierwszej części roku w Ekstraklasie https://www.tylkoekstraklasa.pl/podsumowanie-pierwszej-czesci-roku-w-ekstraklasie/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/podsumowanie-pierwszej-czesci-roku-w-ekstraklasie/#respond Wed, 01 Apr 2026 17:46:00 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88979 Przerwa na kadrę jest idealnym czasem na chwilę refleksji i podsumowań. W tym artykule weźmiemy sobie pod lupę tegoroczną dyspozycję ekstraklasowych drużyn. Jak sobie zatem radziły poszczególne zespoły?!

Lech na czele
Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena mozolnie weszli w 2026 roku. Wraz z biegiem czasu zaczęli meczami dochodzić do lepszej dyspozycji i pojawiła się przyjemna dla oka seria zwycięstw. Ta kolej rzeczy pozwoliła im powrócić na fotel lidera z przewagą trzech punktów nad Zagłębiem i Jagiellonią.

Strefa spadkowa potrafi zmotywować
Na koniec 2025 roku nieciekawą sytuacje w tabeli miały kluby z Katowic, Lublina oraz Gliwic. W trakcie zimowej przerwy nie próżnowali i w aktualnej kampanii nie tylko swoimi dobrymi wynikami cieszą swoich sympatyków, ale przy okazji pną się w górę tabeli skutecznie odskakując od strefy spadkowej. Jeśli w pozostałej części sezonu nie stracą animuszu, to wymienione wyżej kluby mogą w tym sezonie jeszcze sporo namieszać, a warto dodać, że GKS ma przed sobą jeszcze półfinał krajowego pucharu. Który zespół zasłuży na miano „Rycerzy Wiosny”?!

Solidność w Warszawie
Legia prowadzona od 2026 roku przez trenera Marka Papszuna wynikami udowadnia, że jest solidną drużyną. Legioniści mimo, że nie odnoszą wielu spektakularnych zwycięstw, to sukcesywnie punktują i pną się w górę tabeli. Oczywiście daleko tu od huraoptymizmu, ale w parze z wynikami na boisku ta gra zaczyna jakoś wyglądać. Przed Legią jeszcze dużo pracy, ale odrobienie dziewięciu oczek do miejsca gwarantującego pucharu nie jest misją surrealistyczną.

Miedziowymi atakują europejskie puchary
Trzeba oddać cesarzowi, to co cesarskie. Leszek Ojrzyński robi z Zagłębiem Lubin wyniki ponad stan i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Po zawirowaniach m.in.. z transferem Leonardo Rochy, odejściu Kajetana Szmyta, to wszyscy myśleli, że Miedziowym ciężko będzie notować dobre rezultaty. Nic bardziej mylnego! Piłkarze z Lubina pomimo tego, że przegrali dwa ostatnie mecze, to są jedni z wygranych początku bieżącego roku. Może brakuje fajerwerków na boisku, spektakularnych akcji, ale zawodnicy na murawie tworzą jeden zespół, który ciężko złamać, a to pozwala im aktualnie plasować się na drugim miejscu w tabeli. Pozostaje zadać sobie pytanie, gdzie Miedziowi mają w tym sezonie swój sufit?!

Raków i Jagiellonia zdecydowanie poniżej oczekiwań…
Nie takich wyników w Ekstraklasie oczekiwali sympatycy Jagiellonii oraz Rakowa na początku tego roku. Wydawało się, że wymieniona dwójka będzie murowanym kandydatem do zdobycia tytułu, ale boisko brutalnie zweryfikowało tą teorię. Za Jagiellonią największy ligowy dołek od dawna. Jedna wygrana w siedmiu ostatnich kolejkach mówi wiele. Raków natomiast mimo, że gra nie wygląda jakoś źle, to nie przekłada to się na zdobycze punktowe, bo najzwyklej w świecie brakuje im skuteczności, a bez tego ciężko o cenne punkty. Zobaczymy jak obydwa zespoły przepracowały ten okres przerwy reprezentacyjnej, bo decydująca faza sezonu właśnie się rozpoczyna.

Zadyszka Cracovii, Górnika i Radomiaka
Wymienione wyżej drużyny kończyły 2025 roku w czołówce ligowej tabeli. Zimowa przerwa ewidentnie nie wpłynęła na nich dobrze. Każdy klub mierzył się z jakimiś problemami. Z jednej strony problemy w gabinetach, a z drugiej strony problemy na ławce trenerskiej. Z chaosu ciężko zbudować korzystne rezultaty i dobitnie widać to na przykładzie Górnika, a zwłaszcza Cracovii oraz Radomiaka. Czy po burzliwej pierwszej części tego roku wyjdzie dla nich słońce?!

Efekt nowej miotły w Łodzi
Wraz z przyjściem trenera Vukovicia do Łodzi, Widzew zaczął konkretnie punktować, a przede wszystkim nie przegrywać. Pięć punktów i styl prezentowany na boisku jest jeszcze daleki od ideału, ale jak na start tej przygody nie wygląda to źle. Wszyscy są ciekawi tego, jak Widzew będzie prezentował się na murawie po przerwie na kadrę. Czy będzie już widać na murawie rękę nowego trenera? Tego powinniśmy dowiedzieć się już wkrótce.

Jeden spadkowicz już (raczej) znany
Niestety nowy rok jest kompletnie pasmem nieszczęść dla Słoników. Ani gra nie porywa, ani wynikowo nic się nie zgadza. Podopieczni trenera Marcina Brosza są jedynym zespołem bez wygranej w 2026 roku, a przecież punktów potrzebują jak tlenu. Do bezpiecznego miejsca tracą osiem oczek i ciężko być w tej sytuacji optymistą, ale dopóki piłka w grze, to wszystko jest jeszcze możliwe.

Tabela za 2026 rok
Źródło : 90minut.pl
]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/podsumowanie-pierwszej-czesci-roku-w-ekstraklasie/feed/ 0
Czołówka na remis – podsumowanie 19. kolejki PKO BP Ekstraklasy https://www.tylkoekstraklasa.pl/czolowka-na-remis-podsumowanie-19-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/czolowka-na-remis-podsumowanie-19-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/#respond Tue, 03 Feb 2026 15:25:00 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88751 Za nami 19. kolejka PKO BP Ekstraklasy. Pierwszy weekend 2026 roku obfitował w masę emocji, zwrotów akcji oraz bramek. Nie pozostało nam nic innego, jak zaprosić was na krótkie podsumowanie tychże spotkań.

Status quo w czołówce zachowany

Pierwsza trójka udanie wróciła na ekstraklasowe boiska po zimowej przerwie. Górnik odwrócił losy meczu z Piastem, Jagiellonia ostudziła zapał w Łodzi, a Wisła wbrew oczekiwaniom, ale zasłużenie ograła faworyzowany Raków.

Falstart Rakowa i Lecha

Porażki Lecha i Rakowa to bez wątpienia największe negatywne niespodzianki tej kolejki. Niestety oba zespoły były gorsze od swoich przeciwników i zasłużenie ponieśli porażkę. Okazja do poprawy nastąpi już niebawem, bo Kolejorz w tygodniu będzie nadrabiał zaległości z Piastem.

GKS i Lechia zachwycają na start

Warto pochwalić postawę GKS-u i Lechii. Oba zespoły pokazały się z bardzo dobrej strony, a ich liderzy po raz kolejny pokazali, że nie bez przyczyny są najlepszymi zawodnikami obecnego sezonu. Wygrane na trudnym terenie zawsze smakują podwójnie.

Kto zawodził, ten zawodzi

Widzew, Legia i Pogoń nie zaliczą kolejnej kolejki do udanych. Kibice tych klubów liczyli, że po zimowej przerwie zobaczą inne oblicze swoich drużyn. Niestety srogo musieli się zawieźć, bo kolejny raz w tym sezonie musieli przełknąć gorzką pigułkę. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce ten obraz ulegnie zmianie.

Nie ma światła, nie ma grania

W tej kolejce nie zobaczyliśmy starcia w Radomiu. Oświetlenie spłatało figla i niestety zgromadzeni na stadionie kibice musieli obejść się smakiem. Pozostaje mieć nadzieję, że mecz zostanie rozegrany w lepszych warunkach i przede wszystkim bez jakichkolwiek problemów natury technicznej.

Wyniki 19. kolejki PKO BP Ekstraklasy :

Zagłębie Lubin 0-2 GKS Katowice
Radomiak Radom – Arka Gdynia (przełożony)
Górnik Zabrze 2-1 Piast Gliwice
Widzew Łódź 1-3 Jagiellonia Białystok
Lech Poznań 1-3 Lechia Gdańsk
Motor Lublin 2-1 Pogoń Szczecin
Wisła Płock 2-1 Raków Częstochowa
Legia Warszawa 1-2 Korona Kielce
Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0-1 Cracovia


]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/czolowka-na-remis-podsumowanie-19-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/feed/ 0
Ekstraklasowy flesz – podsumowanie 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy https://www.tylkoekstraklasa.pl/ekstraklasowy-flesz-podsumowanie-14-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/ekstraklasowy-flesz-podsumowanie-14-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/#respond Tue, 04 Nov 2025 18:48:10 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88012 Za nami 14. kolejka PKO BP Ekstraklasy, która obfitowała w masę emocji i niespodziewanych wyników. Z tego miejsca nie pozostało nam nic innego, jak zaprosić was na krótkie podsumowanie tego, co wydarzyło się w ostatnim czasie na ekstraklasowych boiskach.

Pokaz siły lidera i zmiany na ligowym podium

Lider z Zabrza nie zamierza wyhamowywać i nie przestaje zachwycać! W drugiej połowie wrzucili Arkę na karuzelę i zasłużenie sięgnęli po komplet punktów. Jagiellonia i Cracovia zgubiły po drodze punkty i dzięki temu na fotel wicelidera wspięła się Wisła Płock!

Wisła Płock ratuje honor beniaminków

Podopieczni trenera Mariusza Misiury są bezapelacyjnie jedną z rewelacji pierwszej części sezonu. W Płocku zdobyli 19 na 24 możliwe do zdobycia oczka! W minionej kolejce jako pierwsi przyczynili się do premierowej porażki Pogoni prowadzonej przez Thomasa Thomasberga. Na drugim biegunie są Arka i Termalika. Arkowcy udowodnili po raz kolejny, że na wyjeździe punktowanie kompletnie im nie wychodzi, a Słoniki zasłużoną porażką z GKS-em dalej nie potrafią wyjść z kryzysu, który panuje już od dłuższego czasu.

Efekt nowej miotły z różnym skutkiem

Ubiegłotygodniowe roszady w Radomiu i w Warszawie przyniosły różny skutek. O ile powrót Goncalo Feio do Ekstraklasy okazał się bardzo owocny, to zwolnienie Ediego Iordanescu z Legii nie dało oczekiwanego efektu. Oczywiście remis w Łodzi jest bardzo cenny, ale w Warszawie muszą zacząć w końcu wygrywać, żeby móc jeszcze namieszać w ligowej czołówce.

Zawód w Poznaniu, Gliwicach i Krakowie

Lech kolejny raz nie zachwyca na swoim stadionie. Tym razem zdołali uniknąć wtopy z Motorem ratując remis, ale jeden punkt nikogo w Poznaniu nie zadowala. Natomiast mecze Cracovii z Zagłębiem i Piasta z Koroną zdecydowanie nie porwały publiki. Brakowało w nich emocji i przede wszystkim bramek, przez co każda ze stron może czuć spory niedosyt.

Koniec dobrej passy Pogoni, natomiast Raków rośnie w siłę

Rozpędzona Pogoń znalazła w końcu lepszego od siebie przeciwnika i zasłużenie przegrała w Płocku. Niecodziennie jest niedziela i kiedyś porażka musiała nadejść. Licznik meczów bez porażki trenera Thomasa Thomasberga zatrzymał się na liczbie 22. Wydaje się, że Markowi Papszunowi udało się przywrócić Raków na właściwe tory. Awans w krajowym pucharze i cenna wygrana nad Jagiellonią może napawać sporym optymizmem.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/ekstraklasowy-flesz-podsumowanie-14-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/feed/ 0
MADEJka #86 – Pierwsza trenerska ofiara sezonu https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-86-pierwsza-trenerska-ofiara-sezonu/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-86-pierwsza-trenerska-ofiara-sezonu/#respond Tue, 26 Aug 2025 16:01:01 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87264 Nasi pucharowicze odpoczywali przed meczami rewanżowymi w eliminacjach Ligi Europy i Ligi Konferencji. Reszta teoretycznie na boisko wyszła, choć nie zawsze było to widoczne. Mamy również pierwsze zwolnienie trenerskie, które wzięło nas z zaskoczenia. Zapraszam na krótkie podsumowanie minionej kolejki w ramach MADEJki, czyli Magazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Mocny początek zapowiadał meczycho…

Kolejkę rozpoczęliśmy w Radomiu, gdzie miejscowy Radomiak podejmował beniaminka z Niecieczy. Początek meczu to prawdziwe uderzenie z obu stron, bo w trzeciej minucie po bramce Jimeneza goście wyszli na prowadzenie, ale już trzy minuty później był remis, a na listę strzelców wpisał się Maurides. Wszystko zapowiadało, że będzie to fascynujący mecz, który skończy się wysokim wynikiem. Nic bardziej mylnego! Wraz z upływem meczu tempo spadło, a piłkarze obu drużyn jakby byli zadowoleni z podziału punktów. Nawet zakładając, że kilka drużyn ma mecze zaległe do rozegrania, to zarówno Radomiak, jak i Bruk-Bet znajdują się w górze tabeli i początek sezonu mogą zaliczyć do udanych!

Porażka skutkująca zwolnieniem

Zakończyła się już kariera trenera Sopicia w Widzewie. Po piątkowej domowej porażce z Pogonią został on zwolniony. Czy to słuszna decyzja? Można powiedzieć – czas pokaże. Ocena jego pracy w tym sezonie może jednak być zafałszowana przez VAR i jego decyzje w meczach Widzewa. Dotychczas zdobyte 7 punktów, a mogło być ich równie dobrze 10-11, gdyby np. przyznano im rzut karny, czy nie cofnięto bramki w meczu z Cracovią. Wtedy optyka byłaby zapewne zgoła inna. W każdym razie, piątkowe spotkanie z Pogonią zaczęli bardzo dobrze, wyszli na prowadzenie i mogli w pierwszej połowie strzelić jeszcze przynajmniej jedną bramkę. Nie potrafili jednak tego zrobić, a z niczego wyrównała Pogoń w doliczonym czasie gry. Po zmianie stron sytuacja się zmieniła, Pogoń zaczęła dochodzić częściej do głosu, a pomogła w tym gościom czerwona kartka, którą otrzymał Bergier. Ostatecznie Portowcy dopięli swego i w ostatnim kwadransie zdobyli drugą bramkę. Wiele mówiło się w zeszłym tygodniu o potencjalnym zwolnieniu Kolendowicza. Tymczasem to on uciekł spod topora, utrzymał posadę, a piątkowym zwycięstwem zwolnił szkoleniowca rywala. Ot, przewrotny los trenera w Ekstraklasie!

Dobry kurs utrzymany

Po dwóch porażkach na otwarcie sezonu Korona otrząsnęła się i od tamtej pory na przemian wygrywa i remisuje. Tym razem padła kolej na wygraną i tak też się stało. Na przeciwnym biegunie znalazł się sobotni rywal Koroniarzy – Motor. Oni z kolei na otwarcie wygrali z Arką, ale od tamtej pory nie zdobyli kompletu punktów. Gospodarze od początku meczu chcieli przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku, ale ich przewaga nie znajdywała odzwierciedlenia w wyniku do przerwy. W drugiej połowie oddali jednak dwa ciosy, zamienione na gole. Najpierw strzelił Matuszewski po podaniu Antonina, a potem ten drugi sam wymierzył sprawiedliwość, podwyższając wynik. Korona pnie się w tabeli. Obecnie znajduje się na siódmej pozycji, a przed nią całkiem przyjemny (w teorii) terminarz. Czy podopieczni Jacka Zielińskiego utrzymają formę i ugruntują swoją pozycję w górnej części tabeli?

Derby dla Górnika

Bez niespodzianki zakończyły się Derby Śląska pomiędzy Górnikiem, a GKSem Katowice. Wysoka frekwencja, świetna oprawa spotkania na trybunach sprzyjała atmosferze piłkarskiego święta, ale jakość dowieźli jedynie gospodarze. Goście, a konkretnie Kuusk zadbał jedynie o wrażenia kabaretowe, ale o tym za chwilę. Górnik był w spotkaniu lepszy w każdym elemencie, a ich ataki przyniosły skutek dopiero pod koniec pierwszej połowie, kiedy Hellebrand zdobył bramkę po asyście Sowa, który poprzednimi wejściami z ławki zasłużył na szanse w pierwszym składzie. Zaraz po przerwie Zabrzanie podwyższyli prowadzenie po trafieniu Lisetha. A teraz wróćmy do spraw kabaretowych. Gdy przegrywali dwiema bramkami, Gieksa nie miała zbyt wiele do powiedzenia w meczu. Wiadomo jednak, że czasem jedna sytuacja, przypadkowa bramka kontaktowa może zdziałać cuda i odmienić losy meczu. Tu jednak Kuusk pozbawił drużyny nadziei na wszystko. Rozgrywając piłkę od tyłu, obrońca wykonał no-look pass do swojego bramkarza. Problem w tym, że Kudła nie znajdował się w linii podania, a parę metrów dalej i podanie skierowane w stronę bramki po prostu do niej wpadło, bo golkiper nie zdążył z interwencją. To już całkowicie złamało wszelkie morale, jakie jeszcze w drużynie gości na tamten moment były. Mecz zasłużenie i wysoko wygrał Górnik, który w tym sezonie pokazuje się z dobrej strony. Zachowując proporcje, bo oczywiście kadra została wzmocniona, ich gra wygląda lepiej, niż w zeszłym roku za trenera Urbana.

Cracovia zrównała poziomem w dół

Po pierwszych kolejkach dość popularne w mediach sportowych były żartobliwe zakłady, co stanie się szybciej – Piast strzeli bramkę, czy Lechia zagra na zero z tyłu. Oczywistym wyborem wydawała się opcja nr 1. Tu jednak zaskoczenie, bo kto tak stawiał, przegrał! Piast ponownie na zero z przodu, tym razem w domowym spotkaniu z Cracovią. W takich meczach, jak ten, współczuję najbardziej, poza osobami oglądającymi, realizatorowi, który jest odpowiedzialny za wycięcie pomeczowych „akcji meczu”. Paskudne, usypiające spotkanie, które uśpiło chyba nawet trenerów obu drużyn, gdyż pierwsze zmiany przeprowadzili dopiero po 73. minucie meczu. Wątpliwe, żeby byli zadowoleni z przebiegu meczu. Po raz kolejny Piast miał duże posiadanie piłki i – eureka – znowu absolutnie nic z niego nie wynikało. Kolejna szansa na debiutancką bramkę za tydzień w Lubinie, gdzie Zagłębie może być podrażnione po poniedziałkowym meczu z Wisłą Płock. Cracovia za to wraca do Krakowa, gdzie przyjedzie Legia, oby jako uczestnik fazy ligowej Ligi Konferencji (kibicujemy wszystkim polskim drużynom w Europie!).

Derby Trójmiasta dla Lechii

Po pięciu latach przerwy wróciły do Ekstraklasy Derby Trójmiasta. Arka miała więc kolejną okazję, aby w najwyższej klasie rozgrywkowej pokonać wreszcie derbowego rywala, co do tej pory jej się nie udało nigdy. W niedzielę znowu zawiedli, więc kolejna szansa w rundzie wiosennej na własnym stadionie. Po spotkaniu w Gliwicach poprzeczka była zawieszona naprawdę nisko dla fana Ekstraklasy, aby go zadowolić. Mimo świetnej oprawy okołomeczowej, pełnego stadionu, na murawie nie działo się zbyt wiele i gra była szarpana (jak to często w derbach). Przyzwyczajałem się już nawet do myśli, że w niedzielę nie będzie mi dane zobaczyć ani jednego trafienia w Ekstraklasie. Wtedy jednak Lechia przeprowadziła jedną akcję, która zmieniła wszystko. Vojtko świetnie dośrodkował z lewej strony boiska, a centrę wykorzystał Kurminowski, który zmienił kwadrans wcześniej Bobcka. Lechia potwierdziła więc derbową dominację w Ekstraklasie i odrobiła wreszcie wszystkie ujemne punkty. Do bezpiecznej strefy mają wciąż 5 punktów straty, ale jeszcze mnóstwo czasu, aby ją zniwelować. W Gdyni mają o czym myśleć. Pragmatyczna taktyka Dawida Szwargi na zapleczu przynosiła efekt, bo bardzo często wygrywali bez straty bramki. W Ekstraklasie poziom jednak poszedł do góry i tu już nawet defensywne nastawienie rzadko kończy się na zero z tyłu. Hamowanie potencjału ofensywnego drużyny prowadzi za to do zbyt małej liczby szans na zdobycie bramki, co powoduje katastrofę w wynikach drużyny.

Nic dwa razy się nie zdarza? Dla Wisły – oby!

6 kolejek – 5 zwycięstw, 1 remis. Bilans doskonały, dający pozycję lidera Ekstraklasy. Brzmi super? Oczywiście! Takim samym bilansem mogli się popisać również parę lat temu, kiedy także byli liderami tabeli z 16pkt po 6 meczach, a ostatecznie skończyli sezon spadkiem. Myślę, że wyciągnęli jednak wnioski z tamtego niesamowitego sezonu i teraz twardo stąpają po ziemi. W meczu kończącym kolejkę zagrali u siebie z Zagłębiem i uciekli w nim spod topora. Goście na fali po wysokim zwycięstwie nad Lechią przed tygodniem, przystąpili do meczu na fantazji i rozpoczęli go od wyjścia na prowadzenie w pierwszej połowie. Po przerwie otrząsnęli się jednak gospodarze i wyrównali wynik po bramce niezawodnego Sekulskiego z rzutu karnego. Wszystko wskazywało na podział punktów w tym meczu, ale dosłownie w ostatniej akcji meczu, na strzał z dystansu zdecydował się Salvador, wprowadzony przez trenera Misiurę w drugiej połowie, i pokonał bezradnego Hładuna. Złość po stracie punktów piłkarze będą mieli okazję wyładować za tydzień w meczu z Piastem…Bardzo ciekaw jestem, jak ten mecz będzie wyglądał. Będzie albo meczycho albo paździerz, nic pomiędzy!

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-86-pierwsza-trenerska-ofiara-sezonu/feed/ 0
MADEJka #85 – Niesamowity Imaz, niepodrabialna Lechia https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-85-niesamowity-imaz-niepodrabialna-lechia/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-85-niesamowity-imaz-niepodrabialna-lechia/#respond Mon, 18 Aug 2025 00:10:32 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87143 Lechia strzela i traci na potęgę, Piast nie strzela w ogóle (mało też traci). Nasi pucharowicze rozegrali mecze ligowe ze zmiennym szczęściem, a Jesus Imaz dołączył do elitarnego grona! Zapraszam na krótkie podsumowanie minionej kolejki w ramach MADEJki, czyli Magazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Nieudana próba generalna przed Derbami Trójmiasta

Kolejkę rozpoczęliśmy od naprawdę mocnego uderzenia. Mecz Zagłębia z Lechią zapowiadał się tajemniczo – z jednej strony Miedziowi, których mecze rzadko dają show, a z drugiej Gdańszczanie, tworzący w każdym ich spotkaniu ciekawe widowisko. Na szczęście szala przechyliła się w piątkowe popołudnie w tym drugim, lepszym dla widza, kierunku! Aż 8 bramek, z czego 6 gospodarzy. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mogli sobie w tym meczu nabić liczbę bramek, poprawić humory po nienajlepszym starcie sezonu. Lechia znowu fatalnie zaprezentowała się w defensywie. Sam fakt, że drużyna Ojrzyńskiego nastukała im tyle bramek nie najlepiej świadczy o drużynie. Dodatkowo stracili już w tej kampanii aż 17 bramek. Nikt nie miał w XXI. wieku tak dziurawej obrony w Ekstraklasie na starcie sezonu! Pamiętna obrona Zagłębia Sosnowiec, tracąca łącznie 80 goli w 37 meczach przed paroma laty zdawało się wyśrubowała rekord nie do pobicia. Lechia robi teraz wszystko, aby ten niechlubny wynik pobić. Zagłębie trzeba pochwalić, bo udało im się wykorzystać fatalną postawę rywala i nie zatrzymywali się w drugiej połowie, tylko szli po kolejne gole. Na uznanie zasługuje u gości jedynie postawa wobec kibiców, którzy do Lubina przyjechali i musieli oglądać tę kompromitację z wysokości trybun – drużyna złoży się na opłacenie ich transportu na to spotkanie.

Z dużej chmury mały deszcz

Do Krakowa w piątkowy wieczór zawitał Widzew, a spotkanie zapowiadało się kapitalnie. Napastnicy obu drużyn – Stojilković i Bergier – w sztosie od początku, mogliśmy spodziewać się wielu bramek. Skończyło się na jednej, choć dodatkowe dwie zostały anulowane. O ile przy pierwszej był spalony i Cracovii bramkę cofnięto słusznie, to przy golu Alvareza można mieć spore wątpliwości, czy interwencja VARu była potrzebna. Jedyną bramkę w meczu zdobył Minchev po asyście Kakabadze. Pasy mecz wygrały, a sama taktyka na spotkanie okazała się słuszna. Zdając sobie sprawę, że goście są mocniejsi w środku pola, po prostu starali się tę formację omijać przy budowaniu ataków. Na uwagę zasługuje, narazie w wymiarze symbolicznym, występ Mateusza Klicha, który wrócił do Cracovii po 14 latach przerwy, kiedy to występował w zagranicznych klubach. 

Regularny postęp Piasta – może doczekamy się gola!

Strzały celne Piasta kolejka po kolejce: 0, 1, 4 (!). Progres widoczny gołym okiem! Idą w takim tempie, że właściwie w każdym momencie możemy spodziewać się nawet bramki! Sarkazm jest wskazany, ale w Gliwicach mają fatalny początek sezonu, a władze mogą mieć niedługo dylemat – jeśli nie będzie znaczącej poprawy wyników, to mogą rozmyślać nad przyszłością trenera Moldera, z którym jednak podpisali trzyletni kontrakt, więc jego zwolnienie byłoby kosztowne dla finansów klubu. Myślę, że mimo wszystko Gliwiczanie się rozpędzą w miarę upływu czasu i zaczną punktować. A wtedy mogą żałować w Warszawie i Poznaniu, że przełożyli mecz z Piastem w takiej formie…Do tej pory myśląc o grze Gliwiczan można dojść do wniosku, że stawiają oni na posiadanie piłki, które w każdym spotkaniu jest bardzo wysokie, ale nic z niego nie wynika. Motor dostosował się do poziomu meczu i byliśmy świadkami bezbramkowego i zupełnie nieemocjonującego remisu.

Jeśli przegrać mecz, to lepiej teraz

W kolejnym sobotnim meczu GKS Katowice grał z Arką Gdynia. Gospodarze wreszcie zagrali dobry mecz, okraszony aż czterema zdobytymi bramkami, co pozwoliło na komfortowe zwycięstwo 4:1. Pierwsza wygrana w sezonie. Przełamanie przyszło w dobrym momencie, bo już za tydzień mecz derbowy z Górnikiem – całkiem prawdopodobne, że piłkarze będąc na fali wznoszącej zagrają dobry mecz również i w Zabrzu. Na uwagę zasługują dwie bramki stopera, Lukasa Klemenza, który wszedł na boisko po przerwie. Udane spotkanie zaliczył Zrelak, który w wyjściowym składzie zastąpił Rosołka i zdobył jedną z bramek. Arka rozegrała słabe zawody, szczególnie zawodziła w defensywie, co wcześniej jej się nie zdarzało na taką skalę. Błędy w ustawieniu, kryciu bez problemu wykorzystywali rywale. Jeśli jednak zagrać fatalny mecz, może lepiej, że zdarzyło się to teraz, a nie za tydzień, gdy przyjdzie im grać w Derbach Trójmiasta? Swoją drogą, mogą to być ciekawe derby z mnóstwem bramek. Tego sobie i wszystkim życzę!

Kolejna strata punktów Mistrza

Lech wydawało się, że po porażce z Cracovią na otwarcie sezonu wrócił na ścieżkę zwycięstw, ale na ziemię sprowadziła go w sobotę Korona. W Poznaniu ciągle nie mogą sklecić porządnego składu, trapieni kontuzjami skrzydłowych oraz stratą Sousy, którego w zespole już nie ma. Kielczanie otrząsnęli się po słabym początku i wydają się łapać formę, co może wywindować ich w górę tabeli już niedługo, patrząc na stosunkowo korzystny terminarz (co nie oznacza zawsze łatwych zwycięstw). Kolejną bramkę zdobył Błanik, który wyprowadził drużynę na prowadzenie. Tego nie udało się utrzymać do końca meczu, bo w końcu Kolejorz dopiął swego i wyrównał w ostatnim kwadransie. Ostatecznie więc mamy podział punktów, co pozostawia niedosyt u obu ekip. Teraz Lech może skupić się na dwumeczu z Genk, bowiem mecz 6. kolejki został przełożony i w lidze zagrają dopiero za 2 tygodnie. 

Wysoka cena niewykorzystanych szans

Pogoń po nieudanym wyjazdowym meczu wróciła do domu, gdzie wypada zdecydowanie lepiej. W Szczecinie liczyli, że spotkanie z Górnikiem będzie udane i awansują w tabeli, zamiast utknąć w jej drugiej części. Pierwsza połowa wskazywała na taki scenariusz, gdyż oglądaliśmy taki zespół, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni w domowych meczach w Ekstraklasie. Masowo niewykorzystane sytuacje sprawiły, że piłkarze schodzili na przerwę z bezbramkowym remisem. Słaby Górnik na początku odrodził się w drugiej połowie, gdzie rozegrał zabójcze 10 minut. W tym czasie zdobyli aż 3 bramki i przesądzili losy meczu. Nie popisał się w kolejnym meczu Cojocaru, który z topowego bramkarza ligowego staje się powoli co najwyżej średniakiem, a to i tak brzmi jak komplement. Wysoka porażka domowa sprawiła, że obecnie Pogoń ugrzęzła nie tylko w drugiej części tabeli, ale dodatkowo jest w niej na miejscu spadkowym. Jeszcze przed paroma dniami właściciel Portowców nawoływał do spokoju i zapewniał o nawet nie 100, a 200% poparcia dla trenera Kolendowicza. W kuluarach słychać jednakże głosy, jakoby miały w Szczecinie polecieć głowy po fatalnym starcie sezonu. A dobrze wiemy, co to oznacza…

Kolejny kamień milowy Imaza

W Radomiu doszło do interesująco zapowiadającego się meczu. Radomiak podejmował Jagiellonię. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy wyszli na prowadzenie po golu niezawodnego Grzesika. Sęk w tym, że i goście mają w kadrze swój talizman, jakim jest Jesus Imaz. Przed dzisiejszym meczem, jakby czuł, że to może być ten dzień, założył pod koszulkę klubową t-shirt okolicznościowy z okazji 100 bramek w Ekstraklasie. Do tej pory miał ich 98. Dziś ustrzelony dublet spowodował dołączenie do elitarnego grona. Dzięki jego bramkom Jaga wygrała mecz, Co równie ważne – w Białymstoku Siemieniec stworzył drużynę, która potrafi odwracać wynik meczu. To już trzecie z rzędu spotkanie, gdzie Jaga przegrywała, aby ostatecznie zgarnąć komplet punktów. Potężny mental mają na Podlasiu i można z optymizmem patrząc na ostatni dwumecz przed fazą ligową Ligi Konferencji, w którym zmierzy się Jagiellonia z Dinamem Tirana.

Zawsze groźne Słonie postraszyły Papszuna

Do Niecieczy przyjechał Raków, który fatalnie rozpoczął sezon ligowy. Jedno zwycięstwo i dwie porażki to zdecydowanie poniżej oczekiwań i wymagań, jakie musimy stawiać drużynie, chcącej realnie walczyć o mistrzowski tytuł. Margines błędu szybko zmalał dla Medalików, przez co musieli wczorajszy mecz wygrać. Problem w tym, że taki sam plan na mecz miał Brosz i jego Bruk-Bet. To gospodarze szybko zaczęli strzelanie. Już w 3. minucie Trelowskiego pokonał Jimenez. Świetna defensywa w zeszłym sezonie szybko skapitulowała i było wiadome, że aby mecz wygrać, potrzebna będzie skuteczność w przodzie, co nie zawsze było regułą w ekipie Papszuna. Wczoraj jednak szybko udało im się wrócić do meczu, bo potrzebowali niecałych 9 minut, aby wyrównać. W drugiej połowie dołożyli jeszcze dwa trafienia, a jedno z nich zaliczył Rocha. Zagrał on w tym meczu głównie dlatego, że Brunes i Makuch – pierwsze dwa wybory trenera – nie mogli zagrać z powodu urazów. Wydawało się, że goście kontrolują mecz i bez szwanku dojadą do końcowego gwizdka, ale kontaktowa bramka Strzałka wprowadziła pewien niepokój. Ostatecznie mecz udało się wygrać i mogą w Częstochowie odetchnąć. Podobnie, jak Jagiellonia, mają teraz skupić się na dwumeczu z Ardą o Ligę Konferencji, a do walki ligowej wrócą za 2 tygodnie.

Tym razem szczęście nie po stronie Wojskowych

Zaskakujący lider tabeli – Wisła Płock – rozegrała w niedzielny wieczór mecz z Legią Warszawa. Świeżo po odpadnięciu z Ligi Europy i spadku do Ligi Konferencji, goście pragnęli wygrać mecz i objąć fotel lidera Ekstraklasy. Pojawił się pewien problem – aby tego dokonać, musieli zagrać dobre zawody i przede wszystkim je wygrać. Nie udało się spełnić żadnego z tych warunków. Jedyną bramkę w meczu zdobyli gospodarze, a dokonał tego Marcin Kamiński – wychowanek Kolejorza, dla którego zdobyty gol akurat Legii smakował wyjątkowo. Patrząc na samą kadrę, nie jest ona wielce zachwycająca, ale trzeba trenerowi Misiurze oddać, że wykonuje w Płocku kawał dobrej roboty i nieprzypadkowo jego drużyna jest niepokonana w lidze. Oby jednak wystarczyło pokory, aby nie podzielić historii z ostatniego sezonu Wisły w Ekstraklasie przed spadkiem. Wtedy również było obiecująco od startu rozgrywek. W Warszawie mają o czym myśleć. Sytuacja w lidze nie jest najgorsza, choć daleka do ideału. A biorąc pod uwagę, że w ostatnim meczu z GKSem Katowice wyszarpali 3 punkty w ostatnich minutach doliczonego czasu, mogło być naprawdę źle.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-85-niesamowity-imaz-niepodrabialna-lechia/feed/ 0
MADEJka #84 – Przekładania spotkań ciąg dalszy https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-84-przekladania-spotkan-ciag-dalszy/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-84-przekladania-spotkan-ciag-dalszy/#respond Tue, 12 Aug 2025 01:10:09 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87021 Okres wakacyjny to dla fanów Ekstraklasy ciężki czas. Niby możemy podziwiać nasze drużyny w eliminacjach do europejskich pucharów, ale kosztem przekładania przez nich spotkań ligowych. Dlatego w ten weekend rozegranych zostały jedynie 7 spotkań. Zapraszam na ich krótkie podsumowanie w ramach MADEJki, czyliMagazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Ten mecz musiał się tak skończyć…

Weekend rozpoczęliśmy w Kielcach, gdzie miejscowa Korona gościła Radomiak w prestiżowym dla obu drużyn meczu. Dotychczas gospodarze zawodzili, nie wygrywając jeszcze meczu. Goście z kolei grali aż nadto dobrze, notując serię bez przegranej. Co więc musiało się stać w tym starciu? Oczywiście – przełamanie wszystkich serii za jednym zamachem. Korona rozegrała świetny mecz, doskonałą bramką popisał się Błanik, który ustrzelił dublet jeszcze w pierwszej połowie, gdy trafił ponownie do siatki, tym razem z rzutu karnego. Radomiaka praktycznie nie było w pierwszych 45 minutach. Po przerwie trochę się obudzili, ale nie zdołali zdobyć choćby bramki wyrównującej. Powiększyć dorobek udało się za to Koroniarzom po ładnej akcji, którą wykończył Sotiriou. Pewna wygrana, radość na trybunach – cudowny początek weekendu dla fanów z Kielc. Ciekawe tylko, jaką wersję drużyny zobaczymy w kolejnym spotkaniu, gdzie zmierzą się z Mistrzem Polski.

… ten za to tak, jak się skończył, nie miał prawa!

Drugie piątkowe spotkanie to spotkanie Górnika Zabrze z Bruk-Betem, który w kadrze ma kilku zawodników, związanych niegdyś ze śląskim klubem, nie wspominając o postaci Marcina Brosza, który przez kilka lat trenował Zabrzan. Spora przewaga gospodarzy od początku spotkania nijak przekładała się na efekt bramkowy. Jeden z nielicznych wypadów do przodu gości skończył się od razu bramką, a trafił do siatki Fassbender. O wielkich nerwach w szeregach gospodarzy nie było mowy, bo mecz mimo złego wyniku wyglądał z ich strony całkiem korzystnie. Bramki dla Górników wydawały się jedynie kwestią czasu. Ten jednak mijał, a wciąż po ich stronie było „0”. Tak też pozostało już do końcowego gwizdka. Beniaminek po wysokiej wygranej w Białymstoku, zdobywa kolejny wyjazdowy skalp! Pokazuje tym, że wcale nie będzie można ich lekceważyć w tym sezonie!

Powrót wyjazdowego koszmaru z buziakiem w tle

U siebie twierdza, na wyjeździe bryndza – gdyby zadać fanowi Ekstraklasy taką zagadkę, łatwo byłoby rozszyfrować mu, że chodzi o Pogoń Szczecin. Trzeci wyjazd w tym sezonie, druga porażka. Tym razem uznać Portowcy musieli wyższość beniaminka z Gdyni. Mecz zaczął się po ich myśli, bo to goście strzelili pierwszą bramkę, a konkretnie Loncar w 38. minucie. Nie udało się dowieźć prowadzenia do przerwy, bo w doliczonym czasie pierwszej połowy wyrównał Kerk. W drugiej połowie, idąc śladem pierwszej, najważniejsze wydarzenia działy się w ostatnim kwadransie. Pogoń miała szansę na ponowne wyjście na prowadzenie, ale karnego nie wykorzystał Koulouris. Tydzień temu nie zagrał, zgłaszając uraz, później właściciel Pogoni nieugięty stwierdził, że Grek wypełni kontrakt w Szczecinie i będzie mógł odejść za darmo, nie ma zamiaru go sprzedawać. Teraz już zagrał, ale w kluczowym momencie zawiódł. Skomplikowana sytuacja, ciekaw jestem, jak się to wszystko rozwinie w perspektywie całego sezonu – czy Koulouris wróci na strzelecką drogę? Niestrzelony karny to jedno, konsekwencje tego wydarzenia zemściły się błyskawicznie. Dwie minuty po tym, jak mogło być 1:2, wynik wskazywał dokładnie odwrotnie. Piękną bramką popisał się Jakubczyk, który w przeszłości był zawodnikiem Pogoni. W przypływie ekscytacji po zdobyciu bramki z byłym klubem, który go „wypluł”, nie dając większych szans na grę, podbiegł do ławki rezerwowych gości i posłał słodkiego buziaka, wywołując niemałe zamieszanie, zarówno na boisku, jak i po meczu w mediach. Według mnie to jest również sól piłki – takie właśnie smaczki, drobne gesty. Przecież nie każdy piłkarz musi przepraszać były klub po strzeleniu im bramki, szczególnie, gdy nie dano mu w nim szans i zaufania. Nie było to niegrzeczne, choć sam piłkarz po meczu przeprosił w internecie za swoje zachowanie. Czy to wymagało przeprosin? Kwestia oceny indywidualna, moim zdaniem niekoniecznie. Mecz to też emocje, które czasem ponoszą piłkarzy, nie tylko kibiców na trybunach.

Podział punktów z kontrowersjami

Widzew w spotkaniu domowych gościł drużynę lidera Ekstraklasy – Wisłę Płock. W pierwszej połowie spotkanie było wyrównane, a obie ekipy zdobyły po bramce. Ich strzelcy nie byli żadną niespodzianką – świetną formę na początku sezonu potwierdzili najpierw Sekulski u gości, a po paru minutach Shehu dla gospodarzy. To, co najbardziej kontrowersyjne, wydarzyło się w drugiej połowie. Mariusz Fornalczyk był (no właśnie, czy na pewno?) faulowany w polu karnym gości i sędzia Kwiatkowski wskazał na jedenasty metr. Po interwencji VARu, który przywołał go do monitora, zmienił decyzję, wywołując wściekłość wśród fanów i piłkarzy Widzewa. Sytuacja nie przeszła bez echa w mediach, czy programach, gdzie omawiane są spotkania Ekstraklasy. Opinii na ten temat jest mnóstwo, zarówno tych za, jak i przeciw. Skoro jednak tyle ta sytuacja wywołała emocji i skrajnych wniosków, to czy VAR miał prawo interweniować? W założeniu miał wyjaśniać sprawy zero-jedynkowe, a tu widocznych jest wiele interpretacji tego, co w polu karnym zaszło… W każdym razie jedenastki nie było, jak również i kolejnych trafień, a drużyny podzieliły się punktami. Goście zachowali pozycję lidera, a Widzew wskoczył na czwartą lokatę.

Meczycho w Białymstoku!

To spotkanie miało dosłownie wszystko! Hitowo zapowiadający się mecz pomiędzy Jagiellonią, a Cracovią zdecydowanie nie zawiódł! Kolejny raz świetnie u Pasów zaprezentował się Stojilković, którego ustwienie, przepchanie Kobayashiego na środku boiska i samotny bieg na bramkę Abramowicza zakończył się otwarciem wyniku w 15. minucie. Jagiellonia odpowiedziała w mgnieniu oka, a na tablicy strzelców zapisał się Pietuszewski po kapitalnym uderzeniu sprzed pola karnego. Mają o czym myśleć w Krakowie, bo stracona bramka jest niemal kalką tej strzelonej im w domowym meczu z Lechią przed tygodniem. Nic sobie jednak Pasy nie zrobiły ze straconej bramki i gdy spiker ogłaszał strzelca wyrównującej bramki, a kibice nie zdążyli skandować jego nazwiska, ich drużyna z powrotem przegrywała po bramce Kakabadze, co ciekawe, strzelonej głową. Mam wrażenie, że kluczowe wydarzenie dla całego spotkania miało miejsce tuż przed przerwą. Cracovia otrzymała rzut karny i mogła odskoczyć na dwie bramki przewagi. Tu jednak pojawiła się zaskakująca decyzja – do jedenastki podszedł Maigaard. Zrozumiałe, że taka była hierarchia w zeszłym sezonie i została przez nowego trenera utrzymana, ale dlaczego akurat on? Do poprzedniej jedenastki podszedł Hasić i zrobiłby to pewnie ponownie, gdyby nie kontuzja. Dlaczego jednak tym drugim nie był Stojilković? Szwajcar zaczął sezon kapitalnie, jest napastnikiem, ma pewność siebie. Uważam, że byłby zdecydowanie pewniejszym strzelcem. Trochę pewnie przemawia przeze mnie fakt, że mam go w składzie Fantasy Ekstraklasy, ale byłoby to obiektywnie ujmując najrozsądniejsze rozwiązanie. A tak Duńczyk nie trafił i Pasy musiały zadowolić się jednobramkowym prowadzeniem. Jak się okazało po przerwie, była to zdecydowanie zbyt mała zaliczka, aby myśleć o wywiezieniu choćby punktu z Podlasia. Sytuację skomplikował najpierw rzut karny dla gospodarzy, skrzętnie wykorzystany przez Pululu, a potem czerwona kartka dla Perkovicia, po której goście całkiem się posypali, a na boisku królowała jedynie Jaga, urządzając sobie trening strzelecki przed kolejnymi wyzwaniami w Europejskich Pucharach. Do bramki trafiali jeszcze trzykrotnie, a na listę strzelców wpisali się odpowiednio: Romanczuk, Pozo (debiutancki gol) i Rallis.

Cuda ogłaszają – Legia strzela po rzucie rożnym!

W niedzielny wieczór, po blamażu na Cyprze z Larnacą, do ligowego spotkania z GKSem Katowice przystępowała Legia. Mecz miał być pokazem siły i wlaniem nadziei w serca fanów Wojskowych, ale również tych, trzymających kciuki za wszystkie nasze drużyny w Europie. Założenie było proste – wygrać zdecydowanie i wysoko, aby udowodnić sobie, że porażka 1:4 w pierwszym meczu będzie do odrobienia w czwartkowym rewanżu. Teoretycznie trafił się odpowiedni rywal do takich celów, bo GKS po sprzedaniu Repki i Bergiera kiepsko zaczął sezon, zdobywając zaledwie jeden punkt w trzech meczach. W Warszawie zaczęli jednak od mocnego uderzenia i stworzyli sobie kilka naprawdę dobrych sytuacji, ale za każdym razem w bardziej, czy mniej ekwilibrystyczny sposób Legię ratował Tobiasz. Wszystko układało się pod bezbramkowy remis do przerwy, ale wtedy to Legia wywalczyła rzut rożny. Dla kibiców Wojskowych ten stały fragment gry od dłuższego czasu był synonimem zerowego zagrożenia, bo po prostu Legia po kornerach nie strzelała bramek. W niedzielę nastąpiło jednak przełamanie i po dośrodkowaniu i zgraniu piłki przez Jędrzejczyka do bramki trafił Wszołek. Goście mogli się zdziwić, sami pewnie nie zakładali, że akurat w ten sposób bramkę stracą. Po przerwie mecz był wyrównany, choć Legia była aż nadto spokojna, jak na prowadzenie zaledwie jednym golem. Zemściło się to na nich okrutnie w 84. minucie, kiedy po wstrzeleniu piłki w pole karne mocno i z pierwszej piłki prosto do bramki uderzył Nowak. W szeregach gospodarzy zaczęły się wkradać nerwy – w domowym meczu z Arką remis, z GKSem remis? Nie takiego początku sezonu chciano w Warszawie, gdzie wciąż marzą i wierzą w odzyskanie mistrzowskiego tytułu. Na ich szczęście piłkarze zaprezentowali piorunującą końcówkę! W piątej z sześciu doliczonych minut bramkę na 2:1 zdobył Jędrzejczyk, a stadion eksplodował. Nie dość, że padła ważna bramka, to akurat jej strzelcem okazał się Jędza. Gdy już goście postawili na atak w ostatniej minucie, zostali skarceni po stracie piłki i trzecią bramkę zdobył Morishita, który niedzielny mecz zaczął na ławce. Dzięki zwycięstwu Legia awansowała na drugie miejsce z trzema punktami straty do Wisły Płock, która jednak zagrała jeden mecz więcej od Wojskowych.

Lechia znaczy bramki!

1:2, 3:4, 2:2 – tak przed poniedziałkowym meczem przedstawiały się dotychczasowe wyniki Lechistów w Ekstraklasie. Jeden zdobyty punkt, gdzie wciąż po karze ujemnych pięciu daleko było do wyjścia choć na zero. Takie ofensywne nastawienie drużyny skutkuje jednak tym, że aż chce się włączyć telewizor i obejrzeć ich spotkanie. Nawet, gdy zaplanowane zostało na poniedziałkowy wieczór – niezbyt atrakcyjny termin… We wczorajszym meczu podejmowali Motor Lublin, któremu również takie szalone wyniki nie są obce. Spotkanie rozpoczęło się – zgodnie z oczekiwaniami – od mocnego uderzenia. Już w 3. minucie Lechia wyszła na prowadzenie po bramce Viunnyka. Asystował niezawodny Bobcek. Udany początek gospodarzy został jednak brutalnie zweryfikowany jeszcze w pierwszej połowie. W 20. minucie wyrównał Czubak. Ta bramka została jeszcze anulowana z powodu spalonego, ale były zawodnik Arki dopiął swego 18 minut później. Do bramki po kilku minutach dołożył asystę, a Motor wyszedł na prowadzenie po uderzeniu Rodriguesa. Ostatnie słowo pierwszej części należało do Lechii. Bobcek zazdrościł Czubakowi i również do asysty dołożył trafienie. Wysoki wynik do przerwy był świetną prognozą na drugą połowę. Może nie padły w niej aż 4 gole, ale obie drużyny dołożyły po jeszcze jednym i zakończyli mecz podziałem punktów, który nie uszczęśliwia tak naprawdę żadnej ze stron. Kto jednak poświęcił czas, aby obejrzeć to starcie, z pewnością nie żałuje!


]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-84-przekladania-spotkan-ciag-dalszy/feed/ 0
Świetne występy pucharowiczów! Coraz bliżej top10 i mistrza Polski w fazie ligowej Ligi Mistrzów! https://www.tylkoekstraklasa.pl/swietne-wystepy-pucharowiczow-coraz-blizej-top10-i-mistrza-polski-w-fazie-ligowej-ligi-mistrzow/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/swietne-wystepy-pucharowiczow-coraz-blizej-top10-i-mistrza-polski-w-fazie-ligowej-ligi-mistrzow/#respond Fri, 01 Aug 2025 22:34:24 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=86866 Polskie zespoły świetnie sobie radzą w tej edycji europejskich pucharów. Po poprzedniej udanej edycji Ligi Konferencji gdzie w szczególności świetnie poradziły sobie Legia i Jagiellonia, w tym roku idzie nam ponownie bardzo dobrze. Nasze zespoły ligowe już teraz walczą aż o 5 miejsc pucharowych, a może być jeszcze lepiej!

Naszym podstawowym celem jest utrzymanie miejsca w top15, ale nasze ambicje i cele są znacznie większe. Po wypadnięciu z rankingu słabego punktowo sezonu 20/21, z automatu awansowaliśmy już na 13. pozycję w rankingu UEFA! Podstawowym celem jest walka o top12, które daje bardzo dużo, ale realnie przy świetnym występie jak rok temu (a może i lepszym, przy awansie większej liczby zespołów do fazy ligowej) jest szansa nawet na top10!

Co daje top12?

Mistrz Polski zagra od razu w 4. rundzie Ligi Mistrzów, do tego wicemistrz rozpocznie zmagania w 2. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów ścieżki niemistrzowskiej. Warto dodać, że pokonanie pierwszego rywala przez wicemistrza daje nie tylko awans do 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzów, ale i pewną fazę ligową Ligi Europy w przypadku porażki! Tak, wicemistrz nie musi grać w fazie play-off by spaść do LE!

.Do tego zdobywca Pucharu Polski zaczyna od razu od 4. rundy Ligi Europy i ma pewną, nawet w przypadku porażki, fazę ligową Ligi Konferencji! Trzecia drużyna z Ekstraklasy zacznie potencjalnie od 2. rundy Ligi Europy, a czwarta od 2. rundy Ligi Konferencji. Reasumując – mistrz ma pewną Ligę Europy, zdobywca pucharu pewną Ligę Konferencji, a wicemistrz musi wygrać jeden dwumecz by grać w jakiejś fazie ligowej!

Co daje top10?

Różnica jest jedna – Mistrz Polski gra od razu w fazie ligowej Ligi Mistrzów!!

Nasza sytuacja w rankingu jest co najmniej dobra i generalnie grając dobrze w dalszej części eliminacji mamy sporą szansę dogonić wyprzedzającą nas Norwegię! Na razie mamy największy procent zdobytych punktów w tym sezonie!

Teraz pora na wyczekiwany ranking, który jest aktualny na moment pisania artykułu w dniu 2.08.2025, przed 3. rundą eliminacyjną, która może okazać się kluczowa w sprawie awansów naszych czterech zespołów.

Na ten moment mamy nieco ponad 0,7 pkt. straty do Norwegów, a przypominamy, że wygrana w eliminacjach waży 0,25 pkt., więc realnie brakuje tylko 3 wygranych do top12 i to w czasie kwalifikacji! Nasza przewaga nad Danią to niemal 2 pkt., więc na razie jest na tyle bezpieczną, że możemy patrzeć przed siebie.

Jeśli chodzi o top10 tutaj sprawa jest dużo cięższa, do Czechów tracimy niemal 6 punktów, co jest niesamowicie dużą stratą. Czy ranking na kolejny sezon nam trochę ułatwia sprawę?

Ranking przyszłosezonowy jest nieco bardziej optymistyczny! Strata to już niecałe 4 punkty i w sumie dwa sezony gonienia Czechów, którzy zaczynają w późniejszych fazach swoje zmagania, do tego ich dorobek w tym sezonie dzieli się przez 5 zespołów (nasz dopiero od następnego sezonu), na minus dla nas jest to, że Czesi mają mistrza bezpośrednio w fazie ligowej Ligi Mistrzów z zapewnionymi 8 meczami do rozegrania i 1,2 pkt., które niebawem z automatu dopiszą do rankingu.

Jaki jest z tego wniosek? W tym sezonie musimy przede wszystkim gonić Norwegów i jak najszybciej ich wyprzedzić! Ważne jest także kontrolowanie Czechów (Legia zrobiła sporo aby zbić mocny Banik do Ligi Konferencji, gdzie zagra on z rozpędzoną Austrią Wiedeń), ale także Greków, którzy dzięki temu, że Olympiakos Pireus miał najwyższy ranking klubowy, mają pewną jedną drużynę w fazie ligowej Ligi Mistrzów (mimo 15. miejsca w rankingu 2 sezony temu, co skutkuje rozstawieniem w obecnych rozgrywkach). Jest to skutek przesunięć i nowej zasady w eliminacjach związanym z tym, że drużyny wygrywające Ligę Mistrzów jak PSG, mają także zapewnione miejsce ze swojej ligi, będąc tam mistrzami.

Z kim zagrają nasi rywale i czy mamy szanse na kolejne awanse?

Świetną grafiką popisali się koledzy z portali Mikrofutbol pokazując w kompleksowy sposób to jak będą wyglądały zmagania goniących nas ekip z Austrii i Danii, ale także Norwegii i Grecji, które my gonimy.

W naszym opisie skupimy się na dwóch wyprzedzających nas nacjach i ocenimy szanse na potencjalne gubienie przez nich punktów.

Norwegia

Norwegowie z Bodo/Glimt zaczną od 4. rundy eliminacji Ligi Mistrzów, mając zapewnioną co najmniej grę na jesień w Lidze Europy. Losowanie tej rundy nie tylko dla Ligi Mistrzów (w tym dla Lecha Poznań), ale i LE i LKE odbędzie się w poniedziałek 4.08.

Bodo/Glimt może trafić na kogoś z puli: Slovan Bratysława/Kajrat (z którym będą faworytami), Basel (również będą faworytami), Karabach/Szkendija (będą z nimi także faworytami), Sturm Graz (wyrównany pojedynek), Dynami Kijów/Pafos (będą faworytami z nimi). W zasadzie tylko Sturm może mocniej zagrozić awansowi Norwegów do Ligi Mistrzów, ale w pozostałych przypadkach może udać się chociaż drobna strata punktów przez mistrzów Norwegii. Przypomnijmy, Bodo rok temu dotarło aż do półfinału Ligi Europy, gdzie uznało wyższość Tottenhamu!

Drugi zespół Norweski to Brann, które zainaugurowało zmagania pucharowe przegranym dwumeczem z Salzburgiem, któremu dosyć mocno się postawiło, mimo to że Austriacy to etatowi uczestnicy Ligi Mistrzów. Brann teraz zagra w Lidze Europy z mocnym szwedzkim Hacken i mimo że jest faworytem to nie musi zdobyć kompletu punktów.

Fredrikstad zacznie dopiero od 3. rundy eliminacji Ligi Europy jako zdobywca krajowego pucharu i na dzień dobry dostanie mecz z Midtjylland, gdzie zdecydowanie nie będzie faworytem, do tego w przypadku spadnięcia o pięterko niżej do LKE, też może mieć ciężko losując rywala mocniejszego od siebie. Ten zespół może grać „z nami” i nie zapunktować tak jakby chcieli tego Norwedzy. Podobnie ciężkie zadanie czeka Vikinga w Lidze Konferencji, który po wysokiej wygranej z Koprem zmierzy się z dużo wyżej notowanym Basaksehirem, gdzie zdecydowanie nie będzie faworytem. Łatwiej będzie miał utytułowany Rosenborg, który po ograniu litewskiej Bangi trafi na szwedzkie Hammarby i ma spore szanse nie tylko na awans do ostatniej rundy, ale grę w fazie ligowej Ligi Konferencji.

Realnie Norwegia ma sporą szansę na trzy zespoły w pucharach – Bodo w Lidze Mistrzów (1,2 pkt. do rankingu krajowego za sam awans, do tego realnie można liczyć na udaną grę Rosenborga i być może Brann w Lidze Konferencji, gdzie też mogą nabić punktów). Tutaj trzeba będzie co najmniej 3 naszych zespołów w fazie ligowej by przeciwstawić się rywalom z północy.

Nie wiem czy zauważyliście, ale pogrubiliśmy także inne zespoły, które są przedstawicielami nacji, które nas gonią i one mogą realnie także mieć spory wkład w nabijanie punktów i gonienie Polski, ale także w pogoń naszej nacji za Norwegami.

Grecja

Olympiakos będzie grał w Lidze Mistrzów, jako zespół z najwyższym rankingiem mistrzów z poprzedniego sezonu, ale tam raczej nie zapunktuje. Panathinaikos? Przegrał z Rangersami w ścieżce niemistrzowskiej Ligi Mistrzów i z Szachtarem w Lidze Europy też nie będzie faworytem. Dodatkowo za Ukraińcami będzie spora rzesza kibuców z Polski, bo mecz zostanie rozegrany w Krakowie! Realnie Panata może liczyć na niezły występ w Lidze Konferencji jeśli przejdzie ostatnią rundę eliminacyjną. PAOK jako wygrany pucharu krajowego dopiero w 3. rundzie włączy się do walki o europejskie puchary i zmierzy się tam z solidnym Wolfsbergerem, który reprezentuje goniącą nas Austrię. PAOK będzie faworytem tego dwumeczu i pewnie awansuje do fazy ligowej Ligi Europy gdzie nie będzie chłopcem do bicia. AEK i Aris zaczęły zmagania w Lidze Konferencji od sporych męczarni, które mogą zwiastować problemy w następnych rundach. Sam Aris już odpadł po wyrównanym boju z Azerskim Arazem (podobne nazwy, co nie?), natomiast AEK również się męczył, ale wymęczył awans z Hapoelem Beer Szewa i zagra z Arisem Limassol, który również może okazać się ciężkim rywalem. Realnie Grecy mogą wprowadzić podobnie jak Norwedzy 3 zespoły do fazy ligowej: Olympiakos w LM, PAOK w LE i Panathinakos do LKE. Realnie mogą zdobyć mniej punktów jak Norwedzy, ale i tak potrzebujemy także trzech awansów by im się przeciwstawić w kontekście przyszłorocznego rankingu (nie możemy w tym roku punktować gorzej niż oni).

Czesi? Na nich przyjdzie czas później, w następnej naszej analizie. Mamy nadzieję, że po awansie co najmniej trzech naszych zespołów do fazy ligowej. Wtedy taka analiza dopiero będzie miała sens. Na razie dorzucimy Wam, pewnie też częściowo fanom Flashscore od kolegi @wyjazdowy na X listę meczów do obserwacji nacji i ich drużyn, które są i przed i za nami i będą bardzo ważne w kontekście naszego rankingu.

Na koniec MY, Polska i nasze drużyny!

Niby na koniec, ale na początku trzeba przypomnieć jedną ważną rzecz, nasze zespoły w komplecie będą miały rozstawienie w następnej już 4. rundzie każdego z pucharów jeśli pokonają już wylosowanych rywali w obecnej serii zmagań. Przypominamy, że kolejnych rywali poznamy już 4.08 i wtedy potrzebne będą nasze kciuki by wylosować dobry los na ostatniej prostej. Ale… na razie musimy trzymać rączki na kołderce i bez zbędnego podniecenia zrobić swoje w trzeciej, chyba decydującej dla każdego rundzie spotkań. Bo dopiero teraz rozpoczyna się poważne granie, a ten hurraoptymizm z drugiej fazy eliminacyjnej na razie jest przedwczesny, ponieważ była to dopiero dobra rozgrzewka dla naszych pucharowiczów. Wszystko może wywrócić się do góry nogami właśnie po tej rundzie i na plus i na minus. Jednak ranking ELO nie pozostawia złudzeń, będziemy faworytami trzech dwumeczów!

Zacznijmy od Ligi Mistrzów i Lecha Poznań, który wylosował bardzo ciężkiego rywala jaką będzie Crvena zvezda Belgrad. Zespół wspierany przez premiera Serbii, przez Rosję poprzez Gazprom i mający budżet ponad dwukrotnie większy niż Lech. Ekipa z Belgradu też mocno się wzmacnia ściągając piłkarzy takich jak Marko Arnautović, któremu ma zapłacić 2,5 mln euro rocznej pensji, a przypomnijmy, że nasze kluby płacą maksymalnie 1 mln euro i to w Lechu, Mikaelowi Ishakowi, co stanowi rekord Ekstraklasy.

Lech wylosował ciężko dla siebie, ale dał sobie furtkę, że po potencjalnym pokonaniu Serbów, będzie rozstawiony w ostatniej fazie i dolosują mu rywali podobnych jakich może wylosować Bodo/Glimt. Jednak nie był to idealny rywal na te rundę, miano niego miał węgierski Ferencvaros, który byłby w zasięgu poznaniaków, ale już przed losowaniem było wiadomo, że podział na grupy wyklucza takie rozwiązanie. Lech realnie u siebie może powalczyć o dobry wynik i potencjalnie wygraną, jednak na wyjeździe zdecydowanie nie będzie faworytem, co pokazała zvezda w rewanżu drugiej rundy rozbijając gibraltarski Lincoln. Realnie Lech może z sukcesami powalczyć o fazę grupową Ligi Europy. Dodajmy, że nawet przy kataklizmie Lech ma zapewnioną co najmniej fazę ligową Ligi Konferencji UEFA.

Lech będzie rozstawiony w przypadku potencjalnego spadku z Ligi Mistrzów podobnie jak Legia Warszawa. Dla obu klubów w 4 rundzie jest szansa wylosować łatwego rywala pokroju RFS, Lincolnu, Zrijskiego czy Kairata. Ominąć warto by było Genk, który ma patent na polskie kluby w pucharach i niewygodnych: Samsunspor, Szkendiję, Pafos czy Rijekę. W przypadku rankingu można by zaryzykować starciami chociażby z Brann, Sigmą czy Abeerdeen, aczkolwiek w tym wypadku nie wiem czy nie lepiej by było puścić te mecze tym zespołom by się męczyły w Lidze Europy, a samemu natrzaskać punktów w Lidze Konferencji.

Wracając do Legii i ich starcia z AEK Larnaca, będzie to rywal na poziomie Pogoni Szczecin i Wojskowi będą musieli się spiąć by ten dwumecz wygrać. Rywal solidny, zwłaszcza na upalnym terenie na Cyprze, lecz dla Legii z dobrym układem spotkać i rewanżem u siebie, co było kluczowe z Banikiem. Stołeczni będą faworytem tego dwumeczu i warto by było przypieczętować grę na jesień właśnie w spotkaniu z Cypryjczykami. Ci w poprzedniej rundzie mocno męczyli się ze słoweńskim Celje, które w poprzedniej edycji Ligi Konferencji doszło do fazy pucharowej i napsuło krwi Jagiellonii u siebie notując remis 3:3.

Schodząc niżej do Ligi Konferencji, tam sprawę mamy prostą. Jagiellonia i Raków muszą wygrać oba dwumecze by zagrać w fazie ligowej i możliwe, że będą faworytami w trzeciej rundzie, do tego będąc rozstawionymi na losowanie ostatniej fazy eliminacji. Jagiellonia osiągnęła to dzięki swojemu rankingowi, a Raków przejmie go potencjalnie od Maccabi Hajfa.

Według rankingu ELO powinno być z górki, Maccabi to poziom Radomiaka, a Silkeborg, czyli rywal Jagiellonii, to poziom Korony Kielce. Duńczycy dodatkowo męczyli się w dogrywkach z Islandczykami z Akureyri, wchodząc do pucharów nieco tylnymi drzwiami, bo będąc mistrzem… grupy spadkowej swojego kraju. Ich dziwaczny układ rozgrywek dał im szansę na puchary, którą wykorzystali, ale… obecnie zajmują ostatnie miejsce w duńskiej ekstraklasie. Maccabi natomiast nie bez przeszkód ograło białoruskie Torpedo Żodzino, ale po remisie na wyjeździe, u siebie wygrywając 3:0. Piłkarze z Izraela nie grają u siebie, a mecze rozgrywają na Węgrzech przez wojnę toczącą się w ich regionie.

W naszej opinii – Jagiellonia jest sporym faworytem do awansu mając także korzystny układ spotkań z rewanżem u siebie i wymagamy dwóch wygranych spotkań z Silkeborgiem.

Raków byłby sporym faworytem mając rewanż u siebie, ale podobnie jak w poprzedniej rundzie i podobnie jak Lech znowu ma rewanż na wyjeździe co obniża nieco szanse częstochowian na awans, lecz dalej są one dosyć spore i są minimalnym faworytem w starciu z Maccabi. Do tego dodajmy, że zawodnicy Marka Papszuna dużo lepiej radzą sobie na wyjazdach niż u siebie w domu, więc może to dobry prognostyk.

Ranking klubowy to rzecz wtórna, którą przeanalizujemy pewnie dopiero po fazie ligowej, obecnie nasze kluby grają na podstawie swojego lub przejmowanego rankingu od swoich rywali. Dopiero w grupie wrócą do rozstawienia na podstawie swoich wyników z poprzednich 5 lat.

Kogo mogą wylosować Jagiellonia i Raków w 4 rundzie?

Zestaw rywali jest bardzo szeroki. Dodajmy, że w przypadku porażki Legii z AEK Larnaka nie będzie ona rozstawiona po spadku do Ligi Konferencji. Jeśli chodzi o Raków i Jagiellonię da się wylosować całkiem przyjemnych rywali jak Lewskiego, Polissę, Żalgiris, Spartaka Trnava, Rigę czy Klaksvik. Można też wpaść na solidne zespoły jak Hajduk, AEK, czy AIK, ale można też zaryzykować ogrywając rywala z bezpośredniej walki rankingowej, a lista takich zespołów jest spora, bo z Norwegii można wpaść i wyeliminować chciażby Brann, Rosenborg czy Fridrikstad, od Czechów na Banik, od Greków AEK, od Austriaków na Austrię lub Wolfsbergera, od Szwajcarów na Lousanne lub Servette, a od Duńczyków na Midtjylland lub Broendby.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/swietne-wystepy-pucharowiczow-coraz-blizej-top10-i-mistrza-polski-w-fazie-ligowej-ligi-mistrzow/feed/ 0
MADEJka #83 – Kolejka odwracania wyników https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-83-kolejka-odwracania-wynikow/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-83-kolejka-odwracania-wynikow/#respond Tue, 29 Jul 2025 21:36:46 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=86839 Kto postanowił spędzić weekend oglądając mecze PKO Bank Polski Ekstraklasy z pewnością się nie zawiódł! Było sporo emocji, a zdobycie pierwszej bramki nie prowadziło często do niczego dobrego, gdyż rywale odrabiali straty z nawiązką. Zapraszam na krótkie podsumowanie drugiej kolejki w ramach MADEJki, czyli Magazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Kolejny sezon rozpoczęty pozytywnie

Cracovia przyzwyczaiła w ostatnich latach do dobrych wyników od początku sezonu, gdzie dopiero w trakcie kampanii coś się sypało i ostatecznie kończyli rozgrywki na gorszym miejscu, niż sięgają ich ambicje. Nie inaczej jest teraz – dwa mecze, komplet wygranych. Piątkowy mecz z Bruk-Bet Termalicą zapowiadał się arcyciekawie. Ostatecznie nie było to aż tak porywające widowisko całościowo, a drużyny nie nawiązały bramkowo do wysokich wyników w spotkaniach bezpośrednich, gdzie dotychczas w Ekstraklasie padało między nimi 3,56 bramek/mecz. W Krakowie wynik zatrzymał się na dwóch trafieniach Pasów. Co ciekawego można było wywnioskować, oglądając mecz? Z pewnością świeże spojrzenie trenera Elsnera, które dało o sobie znać już przy rozpoczęciu spotkania. Zjawisko używane wcześniej na zachodzie postanowił wprowadzić do Pasów. O co chodzi? Przy rozpoczęciu meczu Cracovia nie rozgrywała piłki, a po prostu wybiła ją na aut na wysokości pola karnego gości. Takie rozwiązanie pozwoliło ustawić wysoki pressing i zmusić go do straty piłki blisko swojej bramki. Jak wyszło w praktyce? No nie do końca manewr się udał, bo Termalica poradziła sobie bez problemu i paręnaście sekund później już ona wybiła aut w pobliżu środka boiska. Niewykluczone jednak, że nie zrażą się tym w Krakowie i jeszcze kiedyś ponownie tak będą rozgrywać początki spotkań. Ponadto kolejny raz aktywny był nowy nabytek, Filip Stojilkovic. Tym razem jednak nie zasłynął asystą, czy bramką, jak przed tygodniem, a kilkukrotną próbą wymuszenia rzutu karnego. To mu chluby nie przynosi, ale poza tym był aktywny na boisku i prędzej, czy później Pasy zapomną o Kallmanie, bo po prostu Szwajcar godnie go zastąpi. Na pochwały zasługuje kolejny raz Oskar Wójcik – młody stoper, na którego zupełnie nie stawiał poprzedni trener, u Luki Elsnera gra pierwsze skrzypce. Z boiska musiał zszedł jednak z kontuzją. Jakie wnioski na podstawie meczu można wysnuć o drużynie gości? Właściwie ciężko o takie, bo rozegrali dwa różne spotkania i nie wiemy, który obraz Bruk-Betu jest bliższy prawdy. Przeciwko Pasom nie układało się zbyt wiele. Co prawda mieli swoje sytuacje, głównie po dośrodkowaniach z bocznych stref, ale nie byli w stanie zamienić ich choćby na bramkę honorową.

Powrót Ekstraklasy do Gdyni

W piątkowy wieczór pierwszy domowy mecz po powrocie do Ekstraklasy rozegrała Arka Gdynia. Ich przeciwnik – Radomiak – na inaugurację dość sensacyjnie i wysoko pokonał Pogoń aż 5:1. Mecz zakończył się podziałem punktów, ale potwierdził on kilka rzeczy. Przede wszystkim fakt, że Arka będzie groźna ze stałych fragmentów gry i głównie tak będzie starała się zdobywać bramki. Premierową bramkę zdobyli właśnie po rzucie rożnym. W drugiej połowie ponownie gospodarze dali o sobie znać, zdobywając drugą bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, tam jednak dopatrzono się spalonego i gol został anulowany. Parę minut później Radomiak wyrównał, a strzelcem bramki był niezawodny Grzesik. Goście w drugiej połowie byli lepszą drużyną, ale nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Myślę, że podział punktów w Gdyni ostatecznie umiarkowanie zadowolił obie strony. Arka zdobyła punkt, który może być cenny i dać motywację do dalszej pracy. Rozpoczęcie sezonu od dwóch porażek byłoby z pewnością bolesne. Radomiak z kolei wciąż bez porażki pokazuje, że nie będzie łatwym rywalem dla nikogo.

Małe Derby Śląska dla Górnika

W sobotnie popołudnie w Gliwicach odbyły się Małe Derby Śląska, czyli mecz miejscowego Piasta z Górnikiem. Nie było to z pewnością najlepsze spotkanie drugiej kolejki. Dla Piasta przypomnijmy był to nawet pierwszy mecz w sezonie, bo poprzedni został przełożony na prośbę Legii Warszawa. Przez cały mecz Gliwiczanie nie zdołali oddać celnego strzału, co najlepiej opisuje ich grę. Niewiele lepiej grał też Górnik, choć w drugiej połowie mieli przewagę i w samej końcówce meczu przechylili mecz na swoją korzyść, zdobywając jedynego gola tego dnia w Gliwicach. Nie oszukujmy się jednak – ten gol nie miał prawa wpaść, ale sprezentował go Zabrzanom Plach, który po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Janżę po prostu przepuścił ją między nogami. Bardzo kosztowny błąd tak doświadczonego bramkarza, szczególnie w tak prestiżowym dla klubu meczu. O zmazanie plamy będzie ciężko, bo za tydzień Piast jedzie do Płocka, gdzie tamtejsza Wisła świetnie rozpoczęła sezon.

Koulouris nie potrafi przestać strzelać

Świetny poprzedni sezon w wykonaniu greckiego napastnika Pogoni niósł zagrożenie, że ktoś z lepszej ligi zgłosi się do Szczecina celem jego pozyskania. Narazie jednak Koulouris pozostał piłkarzem Portowców i od początku kontynuuje strzelanie. W sobotni wieczór mecz z Motorem lepiej zaczął się dla przyjezdnych, którzy już w pierwszym kwadransie otworzyli wynik, a bramkę zdobył Scalet. Bardzo szybko na to trafienie odpowiedziała Pogoń, a pierwszą bramkę w nowych barwach zdobył ulubieniec prasy i Polaków – Huja. Stracona bramka podziałała na gospodarzy jak płachta na byka, bo już do szatni na przerwę schodzili z prowadzeniem po trafieniu niezawodnego Koulourisa. Po przerwie Portowcy dołożyli jeszcze dwa trafienia i wysoko wygrali, a sam mecz stał na wysokim poziomie. Gospodarzom udało się więc zrehabilitować za zeszłotygodniowy blamaż w Radomiu. A może kolejny raz będziemy oglądać dwie Pogonie – ta domowa i ta w meczach wyjazdowych?

Emocje w meczach pucharowiczów

W kolejnych meczach do walki o ligowe punkty wkroczyli nasi reprezentanci na scenie europejskiej w tym sezonie. Na pierwszy rzut poszedł Lech, który przyjechał do Gdańska. Pierwsza połowa była dla Kolejorza zdecydowanie nieudana. Nieuznana bramka, niestrzelony karny Ishaka oraz dwie bramki Bobcka sprawiły, że w szatni gości było z pewnością gorąco. Kibice Lecha mogli z małą wiarą podchodzić do końcowego wyniku, bo ostatni raz, kiedy ich drużyna wygrała mecz przegrywając 0:2 miał miejsce…14 lat temu w półfinale Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Tym razem jednak włączyli Lechici tryb walca i po zmianie stron strzelili aż 4 bramki, na co Lechiści odpowiedzieli jedną, ale ważną indywidualnie dla Bobcka, który skompletował hattricka. Nie ma więc fatalnego startu sezonu Mistrza Polski. Ten notuje za to Lechia, która przegrała oba mecze, a pamiętać trzeba o dodatkowym balaście w postaci ujemnych punktów…

Do Częstochowy po kilku latach przyjechała Wisła Płock, która ostatni mecz tam rozegrany wspomina nienajlepiej, bo Medaliki rozgromiły wówczas Płocczan aż 7:1. Nie zapowiadało się na zmazanie plamy, bo Raków był faworytem tego spotkania. Papszun nie musiał za bardzo rotować składem z powodu dwumeczu z Żyliną, bo w pierwszym meczu pewnie wygrali 3:0. Dokonał on jednak kilku zmian, przez co mecz na ławce zaczęli m.in. Tudor, czy Brunes. Początek meczu potwierdzał przewidywania, bo gospodarze objęli prowadzenie po golu Diaby-Fadigi. Szanse na wyrównanie w pierwszej połowie miała Wisła, ale Sekulski nie wykorzystał karnego. Wyręczył go parę minut Salvador i w Częstochowie do przerwy był remis. W drugiej połowie oczekiwano lepszej gry Rakowa i przede wszystkim wygranej. Nic z tych rzeczy! Wypożyczony z Górnika Nowak zdobył dla gości drugą bramkę i to oni zdobyli w tym meczu komplet punktów. Zemsta więc za ostatni mecz w Częstochowie w pełni się udała!

W Białymstoku mecz Jagiellonii z Widzewem nosił znamię potencjalnie super meczu i tak w rzeczywistości było. Gospodarze, mimo słabszej formy na początku sezonu, okazali się zespołem dojrzalszym. Już w trzeciej minucie Drachal otworzył worek z bramkami i na Podlasiu cieszyli się z prowadzenia. W dalszej części meczu Widzew stwarzał zagrożenie i zdołał doprowadzić najpierw do wyrównania, a następnie objął prowadzenie. Obie bramki zdobył Bergier. Wydawało się, że tak się mecz skończy, ale gościom zabrakło dosłownie parę minut. W doliczonym czasie Jagiellonia zagrała świetnie, najpierw doprowadzając do wyrównania, a następnie skrzętnie wykorzystała błąd w rozegraniu piłki od bramkarza przez gości. Przejęła piłkę, a gola na wagę trzech punktów zdobył Pululu, który parę dni wcześniej również zapewnił zwycięstwo w meczu pucharowym (również po 90. minucie).

Jako ostatnia z pucharowiczów swój mecz rozgrywała Legia, która przyjechała do Kielc. Korona dotychczas szuka swej świetnej formy z wiosny. Po porażce w Płocku przyszła kolejna, tym razem domowa, z Legią. W spotkaniu mnóstwo było strzałów, ale szwankowała ich celność z obu stron. Bramki zdobywali jedynie goście. Najpierw bramkę zdobył Nsame, a w drugiej połowie Alfarela. Kibice Legii zawiesili niedawno protest, w ramach którego mieli nie prowadzić dopingu na meczach domowych. Protest ten był przeciwko polityce transferowej klubu, który ich zdaniem nie był wystarczająco aktywny na rynku transferowym i nie sprowadził godnych piłkarzy, mogących pomóc realizować ambitne cele, jakie co roku mają w Warszawie. Mecz pokazał, że może wcale wielkie ruchy potrzebne nie są, bo sprowadzeni wcześniej Nsame, czy Alfarela mogą dać drużynie odpowiednią jakość? Odstawieni przez Feio piłkarze teraz zaczynają grać skutecznie u boku nowego trenera. Może nowy trener Iordanescu trafi lepiej do piłkarzy i będą oni skuteczni przez cały sezon, odpłacając się darzonym ich zaufaniem? W Warszawie z pewnością mają taką nadzieję!

Poniedziałkowy podział punktów

Na zakończenie drugiej kolejki spotkały się w Katowicach miejscowy GKS z Zagłębiem Lubin. Obie drużyny swoje pierwsze mecze przegrały w stosunku 0:1. Nic więc dziwnego, że teraz chcieli zrewanżować się i zdobyć komplet oczek. Jak to w takich spotkaniach bywa – skończyło się remisem, a obie drużyny wygrały po jednej połowie. Tą pierwszą zgarnęli goście, którzy prowadzili 2:0 do przerwy po bramkach Reguły i Radwańskiego, a druga padła łupem gospodarzy, a obie dla nich trafienia zdobył Nowak. Jeden punkt po dwóch meczach to z pewnością nie szczyt marzeń i ambicji w Katowicach, czy Lubinie, ale jednak początek sezonu to raczej (bo wiemy, jak to bywa) nie czas na nerwowe ruchy.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-83-kolejka-odwracania-wynikow/feed/ 0
MADEJka #82 – Inauguracja bez kompromisów! https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-82-inauguracja-bez-kompromisow/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-82-inauguracja-bez-kompromisow/#respond Mon, 21 Jul 2025 18:15:03 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=86716 Mamy to! Doczekaliśmy się nowego sezonu PKO Bank Polski Ekstraklasy! Po awansie ligi w rankingu UEFA do TOP 15 apetyty u wszystkich zdecydowanie wzrosły! Pierwsza kolejka zdecydowanie nie zawiodła, a rywalizacja odbywała się na zasadzie „wszystko albo nic”, bowiem nie ujrzeliśmy ani jednego remisu. Pochwalić należy również frekwencję – średnia na meczu to aż 16755 kibiców! Zapraszam na jej podsumowanie w ramach MADEJki, czyli Magazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Piątkowy szok

Terminarz kolejki został skonstruowany w taki sposób, że już mecze piątkowe wzbudzały wiele emocji. Oto do walki przystępowały na początek dwie drużyny, które w ostatnich sezonach zdobywały tytuł mistrzowski. Jagiellonia przyjmowała u siebie beniaminka z Niecieczy, zaś do Poznania przyjechała Cracovia. W obu spotkaniach to gospodarze byli naturalnymi faworytami. Nie można odmówić jednak, że w Bruk-Bet Termalice świetną pracę na zapleczu wykonał trener Marcin Brosz i jego zespół może być groźny i urwać niejednokrotnie punkty faworytom. Podobnie z resztą Pasy, które zmieniły z kolei trenera, ale Luka Elsner to gość z pokaźnym CV i jestem bardzo ciekaw, jak poradzi sobie w polskiej lidze. Wracając jednak do faworytów piątkowych meczów. Obie drużyny nie poradziły sobie najlepiej. Jagiellonia już do przerwy przyjęła 3 bramki, nie strzelając żadnej, a ukoronowaniem dobrej gry Słoników był piękny gol z dystansu Fassbendera po kolejnej z kontr, które goście wyprowadzali dość licznie. Na domiar złego dla Jagi, w drugiej połowie stracili jeszcze jedną bramkę, kończąc mecz z wynikiem 0:4, który w Białymstoku przyjęty został z niemałym szokiem. Czy to ponownie będzie ciężki początek sezonu? Rok temu podobny kryzys został zażegnany, a potem klub odnosił sukcesy nie tylko w lidze, ale także europejskich pucharach. Teraz jednak pole manewru zdecydowanie mniejsze, bo nie ma pola manewru – albo wygrają wszystkie dwumecze w drodze do Ligi Konferencji albo pozostanie wspominać zeszłą kampanię z nostalgią. To, czego nie mają teraz na Podlasiu, ma Kolejorz – zaczynając kwalifikacje do LM wystarczy im wygrać jeden z trzech dwumeczów, a zapewnią sobie fazę ligową europejskich pucharów. Taka poduszka może być przydatna, patrząc na osiągane wyniki. Przegrany prestiżowy mecz z Legią w ramach Superpucharu Polski, a w meczu z Cracovią mało można było dostrzec pozytywów. Co prawda Pasy nie wypracowały sobie wysokiego współczynnika goli oczekiwanych, ale jeśli z wartości poniżej 1 udało im się aż czterokrotnie pokonać Mrozka, to aż strach pomyśleć, co może zrobić europejski pretendent w kwalifikacjach. Dzięki wysokim wygranym dwie drużyny z małopolski znajdują się na szczycie tabeli, a w następnej kolejce zagrają w bezpośrednim meczu na początek drugiej kolejki! Pucharowicze więc niezbyt pozytywnie nastroili nas przed walką o fazy ligowe w Europie, a najlepiej chyba wyszła Legia… bo mecz swój przełożyła i nie ma za co krytykować i czym się martwić.

Udany początek ambitnego projektu

W sobotę granie rozpoczęliśmy w Łodzi, gdzie Widzew podejmował Zagłębie. Gospodarze zbroili się solidnie przed sezonem, będąc aktywnym na rynku transferowym i wykazując ambicje walki o wysokie cele. Jak wysokie? Na ten moment ciężko jednoznacznie określić, ale wydaje się, że już zajęcie miejsca premiowanego awansem do pucharów byłoby optymalne, aby uznać sezon za udany. Spotkanie udało się wygrać skromnie 1:0 po cudownej bramce Shehu. W zespole gospodarzy widać duże rezerwy, pole do poprawy. Lepiej mógł zagrać Fornalczyk, ale jestem o niego spokojny, że z czasem jego gra się poprawi i będzie motorowym ataków Łodzian. Martwić może postawa gości. Czyżby trener Ojrzyński okazał się dobrym strażakiem, który skutecznie uratował Ekstraklasę dla Lubina, ale w codziennej pracy wypadać będzie gorzej? Czas pokaże!

Szybka czerwień ustawiła mecz

Kolejny beniaminek, Wisła Płock, przyjmowała na swoim stadionie w sobotnie popołudnie Koronę, która pod wodzą Jacka Zielińskiego świetnie spisywała się w rundzie wiosennej. W Kielcach pragnęli zapewne, aby od początku nowej kampanii piłkarze poszli siłą rozpędu i kontynuowali dobrą grę i punktowanie. Przeszkodził im w tym Nono, który już w siódmej minucie zobaczył czerwoną kartkę i dalszy mecz mógł mieć już jeden kierunek, a był nim napór gospodarzy, spragnionych i stęsknionych za bojami w Ekstraklasie. Jeszcze przed przerwą dopięli swego i Sekulski otworzył wynik spotkania w doliczonym czasie z rzutu karnego. Po zmianie stron sytuacja gości pogorszyła się ponownie. Z boiska wyleciał Budnicki i już do końca musieli radzić sobie w dziewiątkę. Wisła atakowała, chrapkę na kolejnego gola miał Sekulski i dopiął swego w 77. minucie. Z meczu, który miał potencjał być ciekawym widowiskiem, otrzymaliśmy jednostronny pokaz gospodarzy, którzy udanie rozpoczęli sezon. Pamiętać muszą w Płocku, że już kiedyś historia była podobna. Świetny początek, nawet lider po kilku kolejkach, co powodowało głosy, że walczą o najwyższe cele. Potem z biegiem sezonu pozycja się obniżała, aż w końcu w ostatniej kolejce skończyło się na spadku. Oby wyciągnięta została lekcja pokory. A ja ciekaw jestem, jak zaprezentuje się drużyna, gdy przeciwnik przez cały mecz będzie grał w pełnym składzie. Najbliższa do tego okazja już w niedzielę w meczu z Rakowem!

Nowy sezon, stary Raków

Wspomniane Medaliki rozpoczęły granie w nowym sezonie w Katowicach. Mimo zmian kadrowych, szczególnie w środku pola, był to jednak stary, dobrze nam znany Raków Papszuna. Organizacja gry, minimalizowanie szans rywali na strzelenie bramki. Od siebie dodali jedną bramkę, strzeloną przez Brunesa. Tak wyglądało mnóstwo meczów w zeszłym sezonie i prawdopodobnie musimy przywyknąć, że również i w tym nie będą to w większości porywające spektakle. Dla Papszuna i drużyny najważniejsze są jednak wyniki. Te się zgadzają, więc w Częstochowie mogą się cieszyć. GKSowi nie udało się zagrozić bramce Trelowskiego. Nie oddali nawet celnego strzału. Okazja do rehabilitacji w poniedziałek, gdy do Katowic przyjedzie Zagłębie. Można myślę założyć, że w tym meczu uda się już oddać strzał na bramkę… i to niejeden. 

Górnik wygrywa na oczach selekcjonera

W niedzielę odbyły się kolejne 3 mecze, a pierwszy z nich miał miejsce w Zabrzu. Przyjechała tam Lechia, która zaczyna sezon z ujemnymi pięcioma punktami. Po meczu wiemy już, że z minusowym dorobkiem będą Lechiści jeszcze przynajmniej dwie kolejki, bo nie udało się ich w najmniejszym nawet stopniu zmniejszyć. Spotkanie w pierwszej części było ciekawe i wyrównane. Gospodarze zdołali jednak zdobyć bramkę i schodzić na przerwę z prowadzeniem. W drugiej części mecz obniżył loty, ale z każdą minutą intensywność wzrastała, co skończyło się drugą bramką dla Górnika. Długo gospodarze utrzymywali zero z tyłu za sprawą świetnego Łubika, który ratował Górników. Nie udało się jednak skończyć meczu z czystym kontem, bo w ostatnich minutach Lechia otrzymała rzut karny, który wykorzystał Kapić. Warto odnotować, że mecz z trybun oglądał nowy selekcjoner reprezentacji Polski – Jan Urban, który też w zeszłym sezonie był trenerem Zabrzan. Na Roosevelta padł również rekord frekwencji. Na stadion przyszło aż 24890 kibiców. Po takim meczu wielce prawdopodobne, że fani chętnie przyjdą na kolejne mecze!

Bolesny powrót do Ekstraklasowej rzeczywistości

Do Lublina na inauguracyjne spotkanie sezonu przyjechała Arka, która po kilkuletniej tułaczce na zapleczu wróciła do elity. Ambicje w Gdyni spore, co akcentowane było już w zeszłym sezonie, gdy zatrudniono Dawida Szwargę. Trener jednak powrotu na ławkę w meczu Ekstraklasy nie zaliczy do udanych. W zeszłym sezonie jego drużyna znana była ze stylu podobnego, jak Raków. Widać było czas spędzony jako asystent Marka Papszuna. Skupienie na szczelnej defensywie, nie pozwalanie rywalom na stworzenie sytuacji bramkowych. Wszystko funkcjonowało w realiach pierwszoligowych. Nie udało się jednak w debiucie ekstraklasowym. Motor zdołał strzelić bramkę, a Gdynianie nie byli w stanie niczym odpowiedzieć. Generalnie słabe spotkanie gości, dla których oby okazało się tylko wypadkiem przy pracy i w kolejnych meczach byli w stanie pokazać lepszą grę, którą cieszyli oko na zapleczu. Mateusz Stolarski może być z kolei zadowolony ze swoich podopiecznych. Dobry początek sezonu dla Motoru jest ważny, bo pamiętać należy, że często drugi sezon po awansie jest najtrudniejszy, o czym przekonała się już choćby Puszcza Niepołomice.

Szok w Radomiu

Na zakończenie kolejki Radomiak spotkał się z Pogonią. W ostatnich sezonach gospodarze byli bardzo niewygodnym rywalem dla Portowców. W zeszłym sezonie zakończyli domową serię Szczecinian bez porażki, a w Radomiu meczów nie przegrywali. Przed sezonem w Pogoni było spokojnie, co też przez wielu kibiców uznawane było za zły znak, bo gdy jest za dobrze, często los lubi płatać figla. I dokładnie tak było w niedzielny wieczór. Radomiak strzelał gola za golem, świetne trafienie zaliczył Grzesik. Pogoń również miała swoje okazje, ale byli nieskuteczni. Lider ofensywy – Koulouris zaliczył tylko jedno trafienie, a okazji miał więcej. Martwić kibiców gości i środowisko Pogoni mogą statystyki przebiegniętych kilometrów. Rzadko zdarza się, żeby zespół grając cały mecz w jedenastu nie przekroczył granicy 100km, a takie coś miało miejsce w Radomiu. W Szczecinie więc zimny prysznic na początek sezonu, a Radomiak może się cieszyć, ale trener słusznie też tonuje nastroje. Znamienne jest jednak, że po raz kolejny Radom wymieniany jest jako jeden z kandydatów do spadku i po raz kolejny zaśmiał się ekspertom w twarz – przynajmniej na początku.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-82-inauguracja-bez-kompromisow/feed/ 0
Przełamanie domowe Pasów! https://www.tylkoekstraklasa.pl/przelamanie-domowe-pasow/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/przelamanie-domowe-pasow/#respond Sat, 29 Mar 2025 18:13:25 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=86079 W sobotnie popołudnie kibice Cracovii wreszcie mogli wyjść ze stadionu zadowoleni. Ich drużyna wreszcie stanęła na wysokości zadania i odnotowała pierwsze domowe zwycięstwo w tym roku. Pierwszą ofiarą Pasów okazała się Puszcza Niepołomice.

PRZED MECZEM

Cracovia na dobre usadowiła się w środkowej części tabeli, gdzie brak większych szans na awans do europejskich pucharów, jednocześnie pozycja w Ekstraklasie na przyszły sezon również jest niezagrożona. Fani mogą być ogólnie rozwojem sezonu rozczarowani – świetna jesień rozgrzała oczekiwania na tyle wysoko, że długa seria bez wygranej okazała się jeszcze bardziej bolesna.

Puszcza z kolei wciąż uwikłana w walkę o utrzymanie, ale z lekką przewagą nad strefą spadkową. Stadion Cracovii znają doskonale, gdyż spędzili tu półtorej sezonu grając w roli gospodarza. Historycznie w meczach w Krakowie z Pasami zawsze strzelali dokładnie jednego gola.

PRZEBIEG MECZU

Od początku spotkania piłkarze obu drużyn nie narzuciły wysokiego tempa, przez co na murawie niewiele się działo. To jednak goście byli aktywniejsi w tercji ofensywnej. Wyrzuty z autu, rzuty rożne, wolne, czyli elementy gry, z których można spodziewać się największego zagrożenia ze strony Puszczy, nic nie dawały podopiecznym Tomasza Tułacza. Zaskoczyli oni jednak akcją z gry, po której z lewej strony dośrodkował Abramowicz, a główką wykończył i otworzył wynik meczu Kosidis. Grek wrócił do podstawowego składu po czterech meczach i od razu odwdzięczył się trenerowi za zaufanie. Kolejny fatalny początek spotkania, utrata bramki mocno zniecierpliwiły kibiców zgromadzonych na trybunach. Już w 22. minucie dali tego znaki. Mocne „Pasy grać, ku**a mać!” niosło się po stadionie. Nie przyniosło to od razu wymiernego efektu, choć przyznać należy, że gospodarze ocknęli się po dwóch kwadransach i zawiązywali ataki. Jeden z nich powinien skończyć się bramką wyrównującą. Prawym skrzydłem pomknął Kakabadze, dryblując i mijając kilku przeciwników. Doskonałe zagranie wzdłuż pola karnego dotarło do Olafssona, który to jednak fatalnie przestrzelił, gdy miał tylko dołożyć nogę i skierować futbolówkę do bramki. Prawdziwe trzęsienie ziemi dla Puszczy miało miejsce tuż przed przerwą. Kakabadze tym razem opuścił swoją pozycję i znalazł się w polu karnym, a jego miejsce zajął na prawej stronie Jugas. Dośrodkował do Gruzina, który z woleja przymierzył precyzyjnie, pokonując Komara. Kto miał pobudzić do walki drużynę, jeśli nie jej kapitan? Impuls zadziałał na tyle mocno, że jeszcze w doliczonym czasie gry pierwszej połowy Pasy miały rzut rożny, którego zamienili na gola. Doskonałe dośrodkowanie Hasicia na bramkę zamienił Kallman. Fin strzelił swoją 15. bramkę w sezonie i goni w tabeli strzelców Koulourisa z Pogoni Szczecin. Pasy nie pozwoliły, aby pierwszy kwadrans drugiej połowy przypominał ten z początku spotkania. Już w 50. minucie gospodarze zdobyli trzecią bramkę, tym razem do bramki trafił Minchev. Po tym trafieniu spotkanie uspokoiło się, przypominając znowu nudny początek. Cracovia miała jeszcze kilka okazji, ale Minchev przestrzelił przy próbie lobowania Komara, a z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Al Ammari, który chwilę wcześniej wszedł na murawę zmieniając Sokołowskiego. Goście kończyli mecz w dziesiątkę po tym, jak w doliczonym czasie drugą żółtą kartkę zobaczył Serafin.

CO DALEJ?

Cracovia może być jedną z drużyn, rozdających karty w walce o utrzymanie. Dziś urwali punkty Puszczy, a do końca sezonu zmierzą się jeszcze ze Stalą, Śląskiem, Lechią i Zagłębiem.

Puszczę czeka intensywny tydzień, gdyż już we wtorek w Niepołomicach walczyć będą z Pogonią w półfinale Pucharu Polski. Żubry na Narodowym? Byłaby to z pewnością kolejna piękna historia, napisana przez Tułacza i jego zespół… Jeśli zaś chodzi o Ekstraklasę, to kolejne spotkanie odbędzie się na zakończenie 26. kolejki, a do Niepołomic przyjedzie Raków, walczący o mistrzostwo.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/przelamanie-domowe-pasow/feed/ 0