Felietony – Tylko Ekstraklasa https://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Fri, 15 May 2026 15:22:31 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.22 Fotel lidera = gorący kartofel. Czy Lech dowiezie prowadzenie do końca? https://www.tylkoekstraklasa.pl/fotel-lidera-goracy-kartofel-czy-lech-dowiezie-prowadzenie-do-konca/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/fotel-lidera-goracy-kartofel-czy-lech-dowiezie-prowadzenie-do-konca/#respond Thu, 16 Apr 2026 17:48:03 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=89003 Sezon 2025/2026 zmierza ku końcowi. Już teraz niezależnie od końcowych rezultatów możemy śmiało stwierdzić, że działo się dosyć dużo. Sezon obfitował w masę zwrotów akcji. Fotel lidera niczym gorący kartofel przechodził z jednej drużyny do drugiej i właśnie te kwestie poruszymy w poniższym artykule.

Liczba drużyn, które były na fotelu lidera w ostatnich sześciu sezonach

Jak widać na załączonym obrazku, w tym sezonie siedem zespołów zasiadało na fotelu lidera. Od momentu zniesienia podziału grup (tj. po sezonie 2019/20) i powrotu do klasycznego formatu mecz-rewanż, nie było rozgrywek, w których rywalizacja była tak zacięta.

Po rozegraniu 28. kolejek wydaje się, że na autostradzie do obrony tytułu znajduje się Lech Poznań. Sprzyjający terminarz i w miarę równa forma pozwalają przychylniejszym okiem spojrzeć na myśl, że Kolejorz będzie pierwszym zespołem od czasów Legii, który obroni mistrzostwo. Jeśli scenariusz się ziści, to dla klubu z Wielkopolski byłby to tytuł. Do tego jest jednak jeszcze daleka droga, a w ekstraklasie nie ma nic pewnego. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Boisko wszystko zweryfikuje.

Zahaczając o temat poprzednich liderów, warto wspomnieć na początek o Jagiellonii, która na początku 2026 roku wydawała się murowanym faworytem do zdobycia tytułu, ale ostatni kryzys sprawił, że są aktualnie w grupie pościgowej. Mimo dobrych wyników w Europie, to brak jakiegokolwiek w tym sezonie trofeum, może w Białymstoku zostać odebrane z lekkim niedosytem.

Wisła, Górnik oraz Zagłębie znajdują się aktualnie w grupie pościgowej. Zdobycie tytułu przez któryś z tych drużyn rozpatrywane będzie w kategorii olbrzymiej sensacji. Ich dyspozycję należy docenić i sami mogą sobie ten sezon odpowiednio wynagrodzić. Gra jest warta świeczki, bo występowanie w europejskich pucharach, to nie tylko odpowiednia gratyfikacja finansowa, ale też możliwość sprawdzenia się w wielkiej, europejskiej piłce.

Cracovia, która miała bić się w pewnym momencie sezonu o mistrzostwo, aktualnie znajduje się w peletonie, który walczy o spadek. Ten rok w wykonaniu Pasów jest fatalny. To samo można powiedzieć o Radomiaku. Przecież nie tak dawno, bo w trakcie rundy jesiennej, te zespoły zachwycały swoją grą i wynikami. Czy zaliczą drogę z nieba do piekła? Czy fotel lidera będzie pocałunkiem śmierci? Ostatnio taką drogę kilka sezonów wcześniej zaliczyła Wisła Płock.

Ten sezon jest piekielnie wyrównany i nieprzewidywalny. Mimo, że do końca rozgrywek pozostało już tylko sześć kolejek, to wciąż nie wiadomo jakie będą końcowe rozstrzygnięcia, bo ten sezon pokazał, że jeden dołek, jedna zwyżka formy i dobra seria może powywracać wszystko do góry nogami. Pewno jest to, że będzie się działo!

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/fotel-lidera-goracy-kartofel-czy-lech-dowiezie-prowadzenie-do-konca/feed/ 0
Szczeciński okręt na wodach przeciętności. Dokąd zmierza?! https://www.tylkoekstraklasa.pl/szczecinski-okret-na-wodach-przecietnosci-dokad-zmierza/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/szczecinski-okret-na-wodach-przecietnosci-dokad-zmierza/#respond Wed, 08 Apr 2026 18:14:04 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88992 Miał to być sezon nieśmiertelności dla Pogoni Szczecin, miała być walka o przejście do historii albo chociaż o europejskie puchary, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Portowcy w końcowej fazie sezonu będą walczyć o ligowy byt. Jak do tego doszło?!

Czy leci z nami pilot?!
Ciężko nie odnieść wrażenia, że Ekstraklasa boleśnie na ten moment weryfikuje trenera Thomasa Thomasberga. Duńczyk nie przychodził do Szczecina jako anonimowy szkoleniowiec. 51-latek ma bardzo bogate CV, doświadczenie w europejskich pucharach i przede wszystkim wiele sukcesów na duńskim podwórku. Niestety nawet taka osoba nie potrafi rozgryźć realiów polskiej piłki. Patrząc z boku na grę Pogoni, to ciężko ostatnimi czasy połapać się, co chce grać ten zespół. Brakuje schematów, jedności na boisku, a chaos i żonglowanie formacjami oraz pozycjami zawodników niczego dobrego nie przynosi i raczej nie przyniesie…

Grosicki i długo, długo nic…
Lata mijają, a temat grosikozależności w Pogoni wraca jak bumerang. Kamil Grosicki zrobił wiele dobrego w ostatnich latach dla Dumy Pomorza. Ciągnął zespół za uszy swoimi bramkami i asystami, był liderem na boisku i poza nim. Peselu nie da się jednak oszukać i kapitan nie będzie cały czas ciągnąć tego zespołu za uszy na swoich barkach. Dobitnie widać to w ostatnim czasie, że „Grosik” jest osamotniony z przodu po odejściu latem Efthymiosa Koulourisa. Z obecnej kadry próżno niestety szukać, by ktoś mógł wesprzeć kapitana na boisku. Jacek Czapliński oraz Natan Ława są jeszcze za młodzi i dopiero wchodzą do pierwszej kadry, by być z marszu liderami zespołu, ale ich gra napawa nadzieją, że kiedyś znowu będziemy w samych superlatywach mówić o brylantach z akademii Pogoni, którzy błyszczą na boisku, ale to jest jeszcze melodia przyszłości…

„Wzmocnienia”, które miały pomóc, a zaszkodziły…
Latem pierwsza drużyna przeszła wielkie wietrzenie kadry. Coś czego Szczecin od lat nie widział. Czasem jednak ilość nie idzie w parze z jakością i dobitnie to zweryfikowało to boisko. Tak naprawdę na boisku bronią się na ten moment trzy, cztery ruchy transferowe, ale to szukanie na siłę pozytywów, bo spoglądając na tabele, to ciężko być pozytywnie do tego wszystkiego nastawiony. Większość „najemników” woli schylić się po ciepłą wypłatę niż oddać serce za ten klub. Prawda niestety w oczy kole. Z rekordowego okienka latem, które mogło dawać na cokolwiek nadzieję szybko przeszliśmy do największego flopu od lat, przepłaconych transferów i drżenia o utrzymanie. Miało być historycznie, a koncertowo można też spaść. Nauczka płynie z tego taka, że bez dyrektora sportowego ani rusz…

Kontuzje. kontuzje i jeszcze raz kontuzje…
Ten rok nie jest zdecydowanie łaskawy dla Pogoni, jeśli chodzi o aspekt zdrowotny. W ostatnim czasie Portowcy z powodu zdrowotnych stracili kluczowych zawodników. Mowa tu o Linusie Wahlqviście oraz Jose Pozo, którzy wypadli na dłuższą chwilę. Ich brak jest bardzo odczuwalny na boisku i widać to gołym okiem. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale te dwie absencje w dłuższej perspektywie mogą mieć opłakane skutki, jeśli Duma Pomorza wkrótce nie poprawy gry i wyników. Pozostaje zadać sobie pytanie czy to pech, czy może ta sprawa ma jakieś głębsze dno?!

Pozostaje wiara, bo cóż innego nam pozostało…
Do końca tego sezonu pozostało już tylko siedem spotkań. Przed Dumą Pomorza niełatwy kalendarz, ale czy w tej lidze są jakieś „łatwe” mecze?! Celem nadrzędnym jest walka o spokojne utrzymanie, ale by spełnić ten cel, to konieczna jest poprawa gry, zaangażowania, a przede wszystkim morali w drużynie. Na rachunek sumienia przyjdzie czas po zakończeniu rozgrywek. Człowiek uczy się na błędach i oby pobudka przyszła w odpowiednim czasie. Jak nie teraz to kiedy?! Piłkarze mają to szczęście, że mogą liczyć na wsparcie kibiców z trybun dobre i na złe, bo w końcu kibicem się jest, a nie bywa. A w Szczecinie wiara zawsze była, jest i będzie. Wszystkie siły na pokład! Czas na emocjonujący finał sezonu. Do końca będzie się działo i oby ten finał miał szczęśliwe zakończenie…

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/szczecinski-okret-na-wodach-przecietnosci-dokad-zmierza/feed/ 0
Podsumowanie pierwszej części roku w Ekstraklasie https://www.tylkoekstraklasa.pl/podsumowanie-pierwszej-czesci-roku-w-ekstraklasie/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/podsumowanie-pierwszej-czesci-roku-w-ekstraklasie/#respond Wed, 01 Apr 2026 17:46:00 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88979 Przerwa na kadrę jest idealnym czasem na chwilę refleksji i podsumowań. W tym artykule weźmiemy sobie pod lupę tegoroczną dyspozycję ekstraklasowych drużyn. Jak sobie zatem radziły poszczególne zespoły?!

Lech na czele
Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena mozolnie weszli w 2026 roku. Wraz z biegiem czasu zaczęli meczami dochodzić do lepszej dyspozycji i pojawiła się przyjemna dla oka seria zwycięstw. Ta kolej rzeczy pozwoliła im powrócić na fotel lidera z przewagą trzech punktów nad Zagłębiem i Jagiellonią.

Strefa spadkowa potrafi zmotywować
Na koniec 2025 roku nieciekawą sytuacje w tabeli miały kluby z Katowic, Lublina oraz Gliwic. W trakcie zimowej przerwy nie próżnowali i w aktualnej kampanii nie tylko swoimi dobrymi wynikami cieszą swoich sympatyków, ale przy okazji pną się w górę tabeli skutecznie odskakując od strefy spadkowej. Jeśli w pozostałej części sezonu nie stracą animuszu, to wymienione wyżej kluby mogą w tym sezonie jeszcze sporo namieszać, a warto dodać, że GKS ma przed sobą jeszcze półfinał krajowego pucharu. Który zespół zasłuży na miano „Rycerzy Wiosny”?!

Solidność w Warszawie
Legia prowadzona od 2026 roku przez trenera Marka Papszuna wynikami udowadnia, że jest solidną drużyną. Legioniści mimo, że nie odnoszą wielu spektakularnych zwycięstw, to sukcesywnie punktują i pną się w górę tabeli. Oczywiście daleko tu od huraoptymizmu, ale w parze z wynikami na boisku ta gra zaczyna jakoś wyglądać. Przed Legią jeszcze dużo pracy, ale odrobienie dziewięciu oczek do miejsca gwarantującego pucharu nie jest misją surrealistyczną.

Miedziowymi atakują europejskie puchary
Trzeba oddać cesarzowi, to co cesarskie. Leszek Ojrzyński robi z Zagłębiem Lubin wyniki ponad stan i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Po zawirowaniach m.in.. z transferem Leonardo Rochy, odejściu Kajetana Szmyta, to wszyscy myśleli, że Miedziowym ciężko będzie notować dobre rezultaty. Nic bardziej mylnego! Piłkarze z Lubina pomimo tego, że przegrali dwa ostatnie mecze, to są jedni z wygranych początku bieżącego roku. Może brakuje fajerwerków na boisku, spektakularnych akcji, ale zawodnicy na murawie tworzą jeden zespół, który ciężko złamać, a to pozwala im aktualnie plasować się na drugim miejscu w tabeli. Pozostaje zadać sobie pytanie, gdzie Miedziowi mają w tym sezonie swój sufit?!

Raków i Jagiellonia zdecydowanie poniżej oczekiwań…
Nie takich wyników w Ekstraklasie oczekiwali sympatycy Jagiellonii oraz Rakowa na początku tego roku. Wydawało się, że wymieniona dwójka będzie murowanym kandydatem do zdobycia tytułu, ale boisko brutalnie zweryfikowało tą teorię. Za Jagiellonią największy ligowy dołek od dawna. Jedna wygrana w siedmiu ostatnich kolejkach mówi wiele. Raków natomiast mimo, że gra nie wygląda jakoś źle, to nie przekłada to się na zdobycze punktowe, bo najzwyklej w świecie brakuje im skuteczności, a bez tego ciężko o cenne punkty. Zobaczymy jak obydwa zespoły przepracowały ten okres przerwy reprezentacyjnej, bo decydująca faza sezonu właśnie się rozpoczyna.

Zadyszka Cracovii, Górnika i Radomiaka
Wymienione wyżej drużyny kończyły 2025 roku w czołówce ligowej tabeli. Zimowa przerwa ewidentnie nie wpłynęła na nich dobrze. Każdy klub mierzył się z jakimiś problemami. Z jednej strony problemy w gabinetach, a z drugiej strony problemy na ławce trenerskiej. Z chaosu ciężko zbudować korzystne rezultaty i dobitnie widać to na przykładzie Górnika, a zwłaszcza Cracovii oraz Radomiaka. Czy po burzliwej pierwszej części tego roku wyjdzie dla nich słońce?!

Efekt nowej miotły w Łodzi
Wraz z przyjściem trenera Vukovicia do Łodzi, Widzew zaczął konkretnie punktować, a przede wszystkim nie przegrywać. Pięć punktów i styl prezentowany na boisku jest jeszcze daleki od ideału, ale jak na start tej przygody nie wygląda to źle. Wszyscy są ciekawi tego, jak Widzew będzie prezentował się na murawie po przerwie na kadrę. Czy będzie już widać na murawie rękę nowego trenera? Tego powinniśmy dowiedzieć się już wkrótce.

Jeden spadkowicz już (raczej) znany
Niestety nowy rok jest kompletnie pasmem nieszczęść dla Słoników. Ani gra nie porywa, ani wynikowo nic się nie zgadza. Podopieczni trenera Marcina Brosza są jedynym zespołem bez wygranej w 2026 roku, a przecież punktów potrzebują jak tlenu. Do bezpiecznego miejsca tracą osiem oczek i ciężko być w tej sytuacji optymistą, ale dopóki piłka w grze, to wszystko jest jeszcze możliwe.

Tabela za 2026 rok
Źródło : 90minut.pl
]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/podsumowanie-pierwszej-czesci-roku-w-ekstraklasie/feed/ 0
Odwróć tabelę, Legia i Lech na czele – podsumowanie ostatniego miesiąca w Ekstraklasie https://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-legia-i-lech-na-czele-podsumowanie-ostatniego-miesiaca-w-ekstraklasie/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-legia-i-lech-na-czele-podsumowanie-ostatniego-miesiaca-w-ekstraklasie/#respond Thu, 20 Nov 2025 20:24:22 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88206 Przerwa reprezentacyjna to idealny czas na refleksję i podsumowania. Dziś na tapetę weźmiemy sobie okres pomiędzy październikowym, a listopadowym zgrupowaniem kadry. Jak poszczególne zespoły radziły sobie w ostatnim czasie? Tego dowiecie się w poniższym artykule.

GKS i Raków w gazie

Oba śląskie zespoły mierzyły się na początku sezonu z własnymi problemami. Dobrze widzieć, że wrócili na odpowiednie tory. Katowiczanie są bez wątpienia jedną z kilku pozytywnych niespodzianek ostatniego okresu. Co prawda w poprzedniej kolejce zostali zatrzymani przez Piasta, ale to tylko delikatna rysa, która nie zamazuje ich dokonań z ostatniego czasu. W końcu przypominają zespół z poprzedniego sezonu. Raków natomiast pokazał, że nie należy ich wcześnie skreślać, a dobry ostatni okres sprawił, że na nowo włączyli się do walki o najwyższe cele.

Solidni niczym Wisła i Zagłębie

Wisła Płock kontynuuje dobrą passę i od dwóch miesięcy nie zaznali smaku porażki. Stabilna forma pozwala im utrzymywać się w czubie tabeli. Wszyscy zadają sobie pytanie, jak długo będą w stanie prezentować tak skuteczny futbol?! Leszek Ojrzyński wniósł do Zagłębia spokój i stabilność. W zeszłym sezonie udało mu się ugasić pożar, a w obecnej kampanii zbiera owoce swojej ciężkiej i sumiennej pracy. Boisko pokazuje, że Miedziowi potrafią skutecznie w piłkę, co w ostatnich latach było rzadko spotykanym zjawiskiem.

Lech i Legia szorują po dnie

Dwie bez wątpienia największe marki ostatnich lat w polskiej piłce przeżywają kryzys. O ile w Legii pożegnano trenera za taki stan rzeczy, to w Poznaniu dalej wierzą projekt pt. „Niels Frederiksen”. Paradoksalnie ten sezon jest jeszcze do uratowania w obydwu przypadkach, ale miejsca na błędy za wiele ma. Najbliższe mecze pokażą w jakim kierunku to wszystko zmierza, ale jeśli ekstraklasowe tuzy chcą namieszać w tym sezonie, to czym prędzej muszą się obudzić i przede wszystkim wygrać, bo trochę czasu od ostatniego kompletu punktów minęło…

Czerwony alarm w Kielcach

Korona Kielce zapewne chciałaby czym prędzej wymazać ostatnie tygodnie z pamięci. Nie licząc awansu w pucharze Polski, to na ligowym podwórku nic im totalnie nie wychodzi. Mają serię pięciu ligowych potyczek bez wygranej i osuwają się coraz niżej w tabeli. Jacek Zieliński już nie raz w Kielcach udowadniał, że potrafi wyciągnąć drużynę z kryzysu. Czy ta misja kolejny raz zakończy się powodzeniem?!

Promyk nadziei w strefie spadkowej

Lechia, Termalica i Piast od dłuższego czasu okupują miejsce w strefie spadkowej. Wszystkie trzy zespoły przed przerwą na kadrę zaliczyły zwycięstwa, co pozwoliło im zbliżyć się do szesnastego w tabeli Motoru. Gdańszczanie byliby w zupełnie innej sytuacji, ale niestety muszą dźwigać od początku sezonu bagaż minusowych punktów. Czy dobry wynik sprawi, że Piastunki i Słoniki nabiorą wiatru w żagle i zaliczą udaną końcówkę roku? Pewne jest to, że czeka nas intensywny finisz w Ekstraklasie i tabela jeszcze może wywrócić się do góry nogami.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-legia-i-lech-na-czele-podsumowanie-ostatniego-miesiaca-w-ekstraklasie/feed/ 0
Ekstraklasowy flesz – podsumowanie 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy https://www.tylkoekstraklasa.pl/ekstraklasowy-flesz-podsumowanie-14-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/ekstraklasowy-flesz-podsumowanie-14-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/#respond Tue, 04 Nov 2025 18:48:10 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=88012 Za nami 14. kolejka PKO BP Ekstraklasy, która obfitowała w masę emocji i niespodziewanych wyników. Z tego miejsca nie pozostało nam nic innego, jak zaprosić was na krótkie podsumowanie tego, co wydarzyło się w ostatnim czasie na ekstraklasowych boiskach.

Pokaz siły lidera i zmiany na ligowym podium

Lider z Zabrza nie zamierza wyhamowywać i nie przestaje zachwycać! W drugiej połowie wrzucili Arkę na karuzelę i zasłużenie sięgnęli po komplet punktów. Jagiellonia i Cracovia zgubiły po drodze punkty i dzięki temu na fotel wicelidera wspięła się Wisła Płock!

Wisła Płock ratuje honor beniaminków

Podopieczni trenera Mariusza Misiury są bezapelacyjnie jedną z rewelacji pierwszej części sezonu. W Płocku zdobyli 19 na 24 możliwe do zdobycia oczka! W minionej kolejce jako pierwsi przyczynili się do premierowej porażki Pogoni prowadzonej przez Thomasa Thomasberga. Na drugim biegunie są Arka i Termalika. Arkowcy udowodnili po raz kolejny, że na wyjeździe punktowanie kompletnie im nie wychodzi, a Słoniki zasłużoną porażką z GKS-em dalej nie potrafią wyjść z kryzysu, który panuje już od dłuższego czasu.

Efekt nowej miotły z różnym skutkiem

Ubiegłotygodniowe roszady w Radomiu i w Warszawie przyniosły różny skutek. O ile powrót Goncalo Feio do Ekstraklasy okazał się bardzo owocny, to zwolnienie Ediego Iordanescu z Legii nie dało oczekiwanego efektu. Oczywiście remis w Łodzi jest bardzo cenny, ale w Warszawie muszą zacząć w końcu wygrywać, żeby móc jeszcze namieszać w ligowej czołówce.

Zawód w Poznaniu, Gliwicach i Krakowie

Lech kolejny raz nie zachwyca na swoim stadionie. Tym razem zdołali uniknąć wtopy z Motorem ratując remis, ale jeden punkt nikogo w Poznaniu nie zadowala. Natomiast mecze Cracovii z Zagłębiem i Piasta z Koroną zdecydowanie nie porwały publiki. Brakowało w nich emocji i przede wszystkim bramek, przez co każda ze stron może czuć spory niedosyt.

Koniec dobrej passy Pogoni, natomiast Raków rośnie w siłę

Rozpędzona Pogoń znalazła w końcu lepszego od siebie przeciwnika i zasłużenie przegrała w Płocku. Niecodziennie jest niedziela i kiedyś porażka musiała nadejść. Licznik meczów bez porażki trenera Thomasa Thomasberga zatrzymał się na liczbie 22. Wydaje się, że Markowi Papszunowi udało się przywrócić Raków na właściwe tory. Awans w krajowym pucharze i cenna wygrana nad Jagiellonią może napawać sporym optymizmem.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/ekstraklasowy-flesz-podsumowanie-14-kolejki-pko-bp-ekstraklasy/feed/ 0
Szczeciński rollercoaster – początek sezonu w wykonaniu Pogoni Szczecin https://www.tylkoekstraklasa.pl/szczecinski-rollercoaster-poczatek-sezonu-w-wykonaniu-pogoni-szczecin/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/szczecinski-rollercoaster-poczatek-sezonu-w-wykonaniu-pogoni-szczecin/#respond Sat, 13 Sep 2025 09:32:45 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87404 Za nami pierwsza przerwa w bieżących rozgrywkach, więc jest to idealny moment na podsumowanie poczynań Pogoni Szczecin z początku sezonu. Jak Duma Pomorza zainaugurowała rozgrywki Ekstraklasy?

W porównaniu z poprzednim sezonem, to latem ze Szczecina ubyło dziewięciu zawodników pierwszego zespołu. Szeregi Pogoni zasiliło natomiast ośmiu nowych piłkarzy. Kręgosłup drużyny został mocno nadszarpnięty i całą konstrukcję potrzeba budować od podstaw. Wiadomo, że nie od razu Rzym zbudowano i na utrwalenie pewnych automatyzmów i poskładanie na nowo pierwszej jedenastki wymaga czasu. Oczywiście kilka razy sędziowie, ale i także sami zawodnicy sobie nie pomogli, ale to już jest temat na zupełnie inną dyskusję, bo to co się stało, to się nie odstanie. Na to już nikt nie ma wpływu, a błędy są, były i będą, to nieodłączny element futbolu.

Trener Kolendowicz kolejny już raz w swojej krótkiej na ten moment karierze trenerskiej jest poddawany ciężkiej próbie. Nie ma ludzi nieomylnych, więc wiadomo, że nauka na żywym organizmie będzie powodowała mniejsze, czy większe błędy. Za pewnik można brać fakt, że cały sztab ma odpowiednie kompetencje i narzędzia, by wznieść zespół na wysoki poziom. Potrzeba na to przede wszystkim spokoju, którego w ostatnim czasie za wiele nie było.

Przechodząc do spraw boiskowych, to jesteśmy po siódmej ligowej kolejce. Duma Pomorza zaliczyła ciernistą drogę na starcie tego sezonu. Patrząc na szerszą perspektywę, to te dziesięć punktów nie jest złym rezultatem wyjściowym. Oczywiście można powiedzieć, że chciałoby się więcej, ale weźmy pod uwagę, że zespół został gruntownie przebudowany i nie pomogła też temu wszystkiemu ta cała saga z odejściem Efthymiosa Koulourisa.

Reakcja zespołu na kryzys w postaci dwóch cenny wygranych nad Widzewem i Rakowem zdecydowanie wlała nadzieję w serca kibiców. Oczywiście to tylko dwa mecze, ale prawdziwą i silną drużynę poznaje się po tym, że potrafi radzić sobie w trudnych momentach. Pozostaje mieć nadzieję, że ten promyczek nadziei, który pojawił się przed przerwą na kadrę nie zostanie zaprzepaszczony i od meczu z Koroną będzie dało się zauważyć zwyżkującą formę całego zespołu. Drużyna na boisku musi stanowić monolit, który ciężko będzie złamać. Bez tego ciężko będzie o dobre wyniki, a nie od dziś wiadomo jakie w Szczecinie jest ciśnienie na osiągniecie historycznego sukcesu.

Przed Portowcami ważny egzamin w najbliższym czasie, który określi cele podopiecznych trenera Roberta Kolendowicza na ten sezon. Jaki rezultat z tego wyniknie? O tym przekonamy się już niebawem. Wiem natomiast, że w Szczecinie nudno nie będzie. Do usłyszenia!

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/szczecinski-rollercoaster-poczatek-sezonu-w-wykonaniu-pogoni-szczecin/feed/ 0
Pojawił się spokój w kadrze – są wyniki. Potrzeba nam jeszcze więcej krwi z Ekstraklasy! https://www.tylkoekstraklasa.pl/pojawil-sie-spokoj-w-kadrze-sa-wyniki-potrzeba-nam-jeszcze-wiecej-krwi-z-ekstraklasy/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/pojawil-sie-spokoj-w-kadrze-sa-wyniki-potrzeba-nam-jeszcze-wiecej-krwi-z-ekstraklasy/#respond Thu, 11 Sep 2025 12:19:01 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87377 Polska reprezentacja pod wodzą nowego selekcjonera Jana Urbana zdobyła aż 4 punkty w dwóch meczach eliminacyjnych, kluczowych, dla układu tabeli eliminacyjnej do Mistrzostw Świata w 2026 roku. Zmiana trenera dała sporo spokoju w kadrze, wyczyszczono złą atmosferę i pojawiły się wyniki. Ten w Holandii na trudnym terenie był przedsmakiem dobrej gry u siebie, w Chorzowie, w meczu o wszystko z Finlandią, który wygraliśmy 3:1.

Pojawił się spokój – to wyrażenie podkreślał kilkukrotnie w wywiadach pomeczowych Robert Lewandowski. Ten spokój po czasach oblężonej twierdzy, kłótliwego Michała Probierza był potrzebny tej reprezentacji. Sam nasz kapitan widać, że złapał oddech w kadrze i chce mu się grać, podobnie jest w przypadku Piotra Zielińskiego, obu dotyczyła afera z opaską kapitana w reprezentacji. Ten spokój dla obu, ale i całej drużyny, przekuł się w dobrą atmosferę, a tak jak wiadomo w drużynach reprezentacyjnych jest podstawą sukcesów.

Ciężko forować stwierdzenia, że Jan Urban po trzech dniach treningów z nowym zespołem sprawił, że ci dobrze zaprezentowali się w Rotterdamie i wywieźli remis z gorącego terenu. To właśnie zarządzanie zespołem, a zwłaszcza emocjami pozwoliło osiągnąć ten wynik. Urban, który poprzednio trenował Górnika Zabrze niemal od początku, po pierwszym zgrupowaniu, zaczyna być porównywany do Adama Nawałki (stąd zdjęcie artykułu, notabene, na którym też jest Michał Probierz), który w kadrze znalazł się właśnie po pracy w Zabrzu.

Gromkie brawa po meczu z Holandią i Finlandią, pokazały, że jest nadzieja w narodzie i dziennikarzach, a nowy selekcjoner twardo stąpa po ziemi gasząc nastroję – „nie, nie dam się na to nabrać”, bo dobrze wie, że wisi nad nim widmo choroby, zwanej selekcjonerozą. Dotyczyła ona kilku poprzednich, polskich trenerów drużyny narodowej – objawiała się szybkim oderwaniem od rzeczywistości, zaklinaniem jej, oblężoną twierdzą i zwolnieniem, a w ostateczności brakiem pracy w kolejnych latach w klubach, lub brakiem sukcesów w tychże. Chorowali na nią Adam Nawałka, Czesław Michniewicz, Jerzy Brzęczek (z epizodami klubowymi, a Brzęczek dopiero teraz wrócił do kadry młodzieżowej) oraz Michał Probierz. Urban wydaje się gościem, który będzie przyziemny, przaśny i w najgorszym wypadku czeka go powrót na stare Śląskie śmieci podobnie jak Waldemar Fornalik.

Odcisnął swoje piętno taktyczne

To było coś co dało się zobaczyć w obu spotkaniach. Reprezentacja Polski zagrała sposobem, kontrując właśnie sposób na grę rywali. Z Holandią za podwójną gardą czekając na błędy i gorsze momenty rywali, z Finlandią – niejednokrotnie oddając im piłkę i kontrując. Takie jest DNA tego zespołu, pokazał to na mundialu Michniewicz, który wyciągnął 120% jeśli chodzi o wynik tego zespołu. Tak należy grać, by ponownie dać sobie szansę na sukces z Kataru z 2022 roku. To jest też coś co wyróżniało Urbana w ludzie, który grając tylko solidnym Górnikiem potrafił ogrywać niejednokrotnie zespoły lepsze od ekipy z Zabrza.

Taktyka miała się zmienić i zmieniła. Miało być 4-5-1 i… nie do końca było, choć na papierze tak to wyglądało, to było widać, że z Holandią w fazie obronnej graliśmy piątką, czym wykorzystał Urban wypracowane schematy za kadencji Michała Probierza. Z Finami dużo częściej graliśmy właściwą czwórką w defensywie, co nie dziwi, bo rywal był dwie półki słabszy od Holendrów i wyglądało to znakomicie.

Szczęście do piłkarzy. Zmienili kluby i dużo więcej grają

No właśnie, w defensywie wyglądało to znakomicie, bo… w świetnej formie jest Joao Bednarek, który po przejściu do FC Porto odżył i stał się liderem formacji. Klub zmienił też Jakub Kiwior, który też zagra w FC Porto i z Bednarkiem stworzy duet stoperów co jest kapitalną informacją dla Urbana w kontekście kadry. Obaj będą grali, dodatkowo do bloku nowy selekcjoner dołożył im tura, odpowiednika Kamila Glika czyli Przemysława Wiśniewskiego, który będący w dobrej formie pokazał, że może stać się takim następcą piłkarza Cracovii. Zmiana klubu podziałała pozytywnie także na Jakuba Kamińskiego, który świetnie spisuje się w FC Koeln i w meczu z Finlandią dołożył asystę do Mattiego Casha, podobnie jest z Nikolą Zalewskim, który zacznie grać w Atalancie. Do Galaty poszedł Frankowski, Piotrowski znalazł się też w Udinese i gra całkiem sporo. Co do tego, Jan Urban ma sporo szczęścia, ale ono też jest potrzebne tej kadrze.

Ekstraklasowe fusy w natarciu!

Kolejną rzeczą, która ułożyła się Urbanowi jest narybek z Ekstraklasy, już 13. ligi Europy, który rośnie i w obecnym okienku transferowym pobiła swój rekord transferowy dwukrotnie przebijając barierę 40 mln euro na transfery, co jest kosmicznym wynikiem.

Liga się rozwija, rośnie na tyle, że mamy 4 zespoły w Europie, to też daje piłkarzy o wyższym niż dotychczas poziomie ogrania, którzy w kadrze dają sobie radę i być może będą wiodącymi postaciami. Do Ekstraklasy wróciło też sporo reprezentantów, którzy w naszej lidze widzą dobrą szansę na odbudowanie się i granie na dobrym poziomie, co skróci im drogę do kadry. Wrócił chociażby Kacper Urbański, który był odkryciem zeszłorocznego Euro, ostatnio grający u Probierza Kamil Piątkowski, Arek Reca czy Damian Szymański, cała czwórka zagra w Legii Warszawa, skąd już teraz powołania dostają Wszołek czy Kapustka. To właśnie ta dwójka z Finami, a zwłaszcza w meczu z Holendrami dała nam duży impuls i zapracowała na gola wyrównującego Mattiego Casha. Wraz z Kamilem Grosickim pokazali, że piłkarze z rodzimej ligi też mogą być przydatni, a być może niebawem ich rola w zespole jeszcze urośnie.

A pamiętać musimy także o Mateuszu Skrzypczaku, który zamienił Jagiellonię na Lecha, wracającym do Ekstraklasy Robercie Gumnym, a także młodych Kozubalu i Gurgulu, którzy dostawali szansę w kadrze w ostatnich miesiącach. Formę reprezentacyjną złapał Filip Jagiełło, przed kontuzją blisko kadry był też Radosław Murawski. Powoływany do kadry jest też Bartosz Mrozek.

Jagiellonia? Do niej wrócił Bartek Wdowik i Kamil Jóźwiak, a w obwodzie jest też Taras Romanczuk i odkrycie tego roku Oskar Pietruszewski, którego chce pół Europy i w kadrze młodzieżowej strzela jak na zawołanie.

Oni wszyscy, a pewnie jeszcze kilku z innych klubów by się znalazło są na radarze trenera Urbana i niemal każdy z nich poprzez regularną grę w klubie będzie blisko zespołu narodowego!

Więcej ekstraklasowiczów! Gramy przecież z Nową Zelandią i Litwą!

Następne zgrupowanie będzie bardzo ciekawe i może się okazać małym poligonem doświadczalnym dla selekcjonera. Będzie mecz towarzyski, gdzie szansę mogą dostać nowi i młodzi tacy jak Jan Ziółkowski, ale i właśnie piłkarze z Ekstraklasy. Z Litwą trzeba będzie koniecznie wygrać, podstawowym składem na ciężkim terenie w Wilnie na sztucznej murawie, ale będąc faworytami, przy tak grającej reprezentacji pierwszy raz od dawna możemy czuć się spokojni o wynik, podobnie było podczas starcia z Finami, bo właśnie ten spokój daje porządek, także w głowach kadrowiczów. Lewandowski i Zieliński są coraz starci, będą piłkarzami momentów, zwłaszcza w wieku Lewego i przy małej ilości grania Ziela, lecz wokoło nich musi być ekipa z energią, która będzie musiał ciągnąć drużynę do przodu.

Wydaje się, że nowymi liderami kadry mogą zostać Bednarek i Cash, którzy potrafią dać impuls z tyłu i z przodu w przypadku Casha, który zdobył dwie bramki w dwóch ostatnich spotkaniach, ale trzeba też nowych piłkarzy z Ekstraklasy, który będą wstanie wejść w takie role i zastąpić Lewandowskiego czy Zielińskiego. Takimi graczami mogą być Szymański czy Romanczuk jeśli chodzi o środek pola, czy też zmieniający klub Buksa lub nawet Bergier z Widzewa, jeśli chodzi o atak. Na skrzydłach mamy dwóch kozaków w formie, do tego wiecznie rozpędzony Grosicki, Frankowski, a może i ten szalenie dryblujący Pietruszewski lub jego odpowiednik z Widzewa Fornalczyk. Urban ma w czym wybierać!

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/pojawil-sie-spokoj-w-kadrze-sa-wyniki-potrzeba-nam-jeszcze-wiecej-krwi-z-ekstraklasy/feed/ 0
Przegląd sił w Ekstraklasie po pierwszej części sezonu https://www.tylkoekstraklasa.pl/przeglad-sil-w-ekstraklasie-po-pierwszej-czesci-sezonu/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/przeglad-sil-w-ekstraklasie-po-pierwszej-czesci-sezonu/#respond Wed, 10 Sep 2025 19:54:28 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87373 Przerwa reprezentacja jest idealnym momentem na podsumowanie pierwszej części sezonu. Kto zatem zaskoczył na plus, a kto zaliczył falstart?

Beniaminek z Płocka na szczycie…
Chyba nikt w najbardziej optymistycznym scenariuszu nie zakładał, że Wisła Płock będzie liderem Ekstraklasy po siódmej kolejce. Podopieczni Mariusza Misiury zaliczyli piorunujący start. Wygrali chociażby z Rakowem czy Legią, a przecież nie od dziś wiadomo jakimi markami w Polsce są te kluby. Wpadka w Gdyni nie powinna zaburzyć obrazu potencjału Nafciarzy. Zobaczymy jak sobie poradzą w kolejnych ligowych kolejkach.

Cracovia i Górnik okupują podium…
Można się przyczepić, że pucharowicze mają zaległe mecze, ale należy też oddać Cracovii i Górnikowi, że zaliczyli mocne wejście w rozgrywki. Oba zespoły zaliczyły udane okienka transferowe. Pasiasty trykot znowu założył Mateusz Klich, a Górnicy jako jedni z pierwszych mieli od dawna skompletowaną kadrę na nowy sezon. Ich aktualne miejsce w tabeli pokazuje, że trzeba się z nimi liczyć i mogą jeszcze sporo namieszać.

„Miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam…”
Wydawało się, że Legia, Raków i Widzew zaliczą mocne wejście w nowy sezon. Cała trójka miała swoje aspiracje i cele. Tymczasem każda z wymienionych drużyn mierzy się ze swoimi problemami. Legioniści przegrali swoje ostatnie dwa ligowe mecze z pierwsza dwójką i wydaje się jednak, że wzmocnienia z końca okienka powinny sprawić, że przerwie reprezentacyjnej ruszą z kopyta. W Częstochowie kolejny już raz mieliśmy letnie wietrzenie magazynów. Spora grupa piłkarzy, która nie miała dużej aprobaty w oczach trenera Marka Papszuna odeszła. W ich miejsce pojawiło się wiele nowych twarzy. Pytanie czy w tym szaleństwie jest metoda? Widzew niemrawy początek przypłacił zmianą trenera. Czy zadziała zatem słynny efekt nowej miotły?

W Gliwicach nie jest kolorowo…
Piast Gliwice jest jedynym zespołem w tym sezonie bez zwycięstwa. Paradoks tego wszystkiego jest taki, że są w czołówce pod względem najmniejszej ilości straconych bramek, ale druga strona medalu jest taka, że do siatki przeciwników też trzeba trafiać. Gliwiczanie kolejny już raz w XXI wieku zaliczają falstart. Czy przerwa na kadrę pozwoli im przećwiczyć pewne elementy i wznieść się na wyższy poziom? Czas pokaże.

Historia pisze się na naszych oczach…
Na sam koniec trzeba wspomnieć o pucharowiczach. Wszystkie cztery zespoły z sukcesem mniejszym, większym przeszły eliminacje i jesienią zagrają w Lidze Konferencji Europy. Polskie kluby piszą historię i pukają nieśmiało do czołowej dziesiątki krajowego rankingu UEFA. Piękny mamy okres w klubowej piłce. Chwilo trwaj wiecznie!

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/przeglad-sil-w-ekstraklasie-po-pierwszej-czesci-sezonu/feed/ 0
MADEJka #86 – Pierwsza trenerska ofiara sezonu https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-86-pierwsza-trenerska-ofiara-sezonu/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-86-pierwsza-trenerska-ofiara-sezonu/#respond Tue, 26 Aug 2025 16:01:01 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87264 Nasi pucharowicze odpoczywali przed meczami rewanżowymi w eliminacjach Ligi Europy i Ligi Konferencji. Reszta teoretycznie na boisko wyszła, choć nie zawsze było to widoczne. Mamy również pierwsze zwolnienie trenerskie, które wzięło nas z zaskoczenia. Zapraszam na krótkie podsumowanie minionej kolejki w ramach MADEJki, czyli Magazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Mocny początek zapowiadał meczycho…

Kolejkę rozpoczęliśmy w Radomiu, gdzie miejscowy Radomiak podejmował beniaminka z Niecieczy. Początek meczu to prawdziwe uderzenie z obu stron, bo w trzeciej minucie po bramce Jimeneza goście wyszli na prowadzenie, ale już trzy minuty później był remis, a na listę strzelców wpisał się Maurides. Wszystko zapowiadało, że będzie to fascynujący mecz, który skończy się wysokim wynikiem. Nic bardziej mylnego! Wraz z upływem meczu tempo spadło, a piłkarze obu drużyn jakby byli zadowoleni z podziału punktów. Nawet zakładając, że kilka drużyn ma mecze zaległe do rozegrania, to zarówno Radomiak, jak i Bruk-Bet znajdują się w górze tabeli i początek sezonu mogą zaliczyć do udanych!

Porażka skutkująca zwolnieniem

Zakończyła się już kariera trenera Sopicia w Widzewie. Po piątkowej domowej porażce z Pogonią został on zwolniony. Czy to słuszna decyzja? Można powiedzieć – czas pokaże. Ocena jego pracy w tym sezonie może jednak być zafałszowana przez VAR i jego decyzje w meczach Widzewa. Dotychczas zdobyte 7 punktów, a mogło być ich równie dobrze 10-11, gdyby np. przyznano im rzut karny, czy nie cofnięto bramki w meczu z Cracovią. Wtedy optyka byłaby zapewne zgoła inna. W każdym razie, piątkowe spotkanie z Pogonią zaczęli bardzo dobrze, wyszli na prowadzenie i mogli w pierwszej połowie strzelić jeszcze przynajmniej jedną bramkę. Nie potrafili jednak tego zrobić, a z niczego wyrównała Pogoń w doliczonym czasie gry. Po zmianie stron sytuacja się zmieniła, Pogoń zaczęła dochodzić częściej do głosu, a pomogła w tym gościom czerwona kartka, którą otrzymał Bergier. Ostatecznie Portowcy dopięli swego i w ostatnim kwadransie zdobyli drugą bramkę. Wiele mówiło się w zeszłym tygodniu o potencjalnym zwolnieniu Kolendowicza. Tymczasem to on uciekł spod topora, utrzymał posadę, a piątkowym zwycięstwem zwolnił szkoleniowca rywala. Ot, przewrotny los trenera w Ekstraklasie!

Dobry kurs utrzymany

Po dwóch porażkach na otwarcie sezonu Korona otrząsnęła się i od tamtej pory na przemian wygrywa i remisuje. Tym razem padła kolej na wygraną i tak też się stało. Na przeciwnym biegunie znalazł się sobotni rywal Koroniarzy – Motor. Oni z kolei na otwarcie wygrali z Arką, ale od tamtej pory nie zdobyli kompletu punktów. Gospodarze od początku meczu chcieli przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku, ale ich przewaga nie znajdywała odzwierciedlenia w wyniku do przerwy. W drugiej połowie oddali jednak dwa ciosy, zamienione na gole. Najpierw strzelił Matuszewski po podaniu Antonina, a potem ten drugi sam wymierzył sprawiedliwość, podwyższając wynik. Korona pnie się w tabeli. Obecnie znajduje się na siódmej pozycji, a przed nią całkiem przyjemny (w teorii) terminarz. Czy podopieczni Jacka Zielińskiego utrzymają formę i ugruntują swoją pozycję w górnej części tabeli?

Derby dla Górnika

Bez niespodzianki zakończyły się Derby Śląska pomiędzy Górnikiem, a GKSem Katowice. Wysoka frekwencja, świetna oprawa spotkania na trybunach sprzyjała atmosferze piłkarskiego święta, ale jakość dowieźli jedynie gospodarze. Goście, a konkretnie Kuusk zadbał jedynie o wrażenia kabaretowe, ale o tym za chwilę. Górnik był w spotkaniu lepszy w każdym elemencie, a ich ataki przyniosły skutek dopiero pod koniec pierwszej połowie, kiedy Hellebrand zdobył bramkę po asyście Sowa, który poprzednimi wejściami z ławki zasłużył na szanse w pierwszym składzie. Zaraz po przerwie Zabrzanie podwyższyli prowadzenie po trafieniu Lisetha. A teraz wróćmy do spraw kabaretowych. Gdy przegrywali dwiema bramkami, Gieksa nie miała zbyt wiele do powiedzenia w meczu. Wiadomo jednak, że czasem jedna sytuacja, przypadkowa bramka kontaktowa może zdziałać cuda i odmienić losy meczu. Tu jednak Kuusk pozbawił drużyny nadziei na wszystko. Rozgrywając piłkę od tyłu, obrońca wykonał no-look pass do swojego bramkarza. Problem w tym, że Kudła nie znajdował się w linii podania, a parę metrów dalej i podanie skierowane w stronę bramki po prostu do niej wpadło, bo golkiper nie zdążył z interwencją. To już całkowicie złamało wszelkie morale, jakie jeszcze w drużynie gości na tamten moment były. Mecz zasłużenie i wysoko wygrał Górnik, który w tym sezonie pokazuje się z dobrej strony. Zachowując proporcje, bo oczywiście kadra została wzmocniona, ich gra wygląda lepiej, niż w zeszłym roku za trenera Urbana.

Cracovia zrównała poziomem w dół

Po pierwszych kolejkach dość popularne w mediach sportowych były żartobliwe zakłady, co stanie się szybciej – Piast strzeli bramkę, czy Lechia zagra na zero z tyłu. Oczywistym wyborem wydawała się opcja nr 1. Tu jednak zaskoczenie, bo kto tak stawiał, przegrał! Piast ponownie na zero z przodu, tym razem w domowym spotkaniu z Cracovią. W takich meczach, jak ten, współczuję najbardziej, poza osobami oglądającymi, realizatorowi, który jest odpowiedzialny za wycięcie pomeczowych „akcji meczu”. Paskudne, usypiające spotkanie, które uśpiło chyba nawet trenerów obu drużyn, gdyż pierwsze zmiany przeprowadzili dopiero po 73. minucie meczu. Wątpliwe, żeby byli zadowoleni z przebiegu meczu. Po raz kolejny Piast miał duże posiadanie piłki i – eureka – znowu absolutnie nic z niego nie wynikało. Kolejna szansa na debiutancką bramkę za tydzień w Lubinie, gdzie Zagłębie może być podrażnione po poniedziałkowym meczu z Wisłą Płock. Cracovia za to wraca do Krakowa, gdzie przyjedzie Legia, oby jako uczestnik fazy ligowej Ligi Konferencji (kibicujemy wszystkim polskim drużynom w Europie!).

Derby Trójmiasta dla Lechii

Po pięciu latach przerwy wróciły do Ekstraklasy Derby Trójmiasta. Arka miała więc kolejną okazję, aby w najwyższej klasie rozgrywkowej pokonać wreszcie derbowego rywala, co do tej pory jej się nie udało nigdy. W niedzielę znowu zawiedli, więc kolejna szansa w rundzie wiosennej na własnym stadionie. Po spotkaniu w Gliwicach poprzeczka była zawieszona naprawdę nisko dla fana Ekstraklasy, aby go zadowolić. Mimo świetnej oprawy okołomeczowej, pełnego stadionu, na murawie nie działo się zbyt wiele i gra była szarpana (jak to często w derbach). Przyzwyczajałem się już nawet do myśli, że w niedzielę nie będzie mi dane zobaczyć ani jednego trafienia w Ekstraklasie. Wtedy jednak Lechia przeprowadziła jedną akcję, która zmieniła wszystko. Vojtko świetnie dośrodkował z lewej strony boiska, a centrę wykorzystał Kurminowski, który zmienił kwadrans wcześniej Bobcka. Lechia potwierdziła więc derbową dominację w Ekstraklasie i odrobiła wreszcie wszystkie ujemne punkty. Do bezpiecznej strefy mają wciąż 5 punktów straty, ale jeszcze mnóstwo czasu, aby ją zniwelować. W Gdyni mają o czym myśleć. Pragmatyczna taktyka Dawida Szwargi na zapleczu przynosiła efekt, bo bardzo często wygrywali bez straty bramki. W Ekstraklasie poziom jednak poszedł do góry i tu już nawet defensywne nastawienie rzadko kończy się na zero z tyłu. Hamowanie potencjału ofensywnego drużyny prowadzi za to do zbyt małej liczby szans na zdobycie bramki, co powoduje katastrofę w wynikach drużyny.

Nic dwa razy się nie zdarza? Dla Wisły – oby!

6 kolejek – 5 zwycięstw, 1 remis. Bilans doskonały, dający pozycję lidera Ekstraklasy. Brzmi super? Oczywiście! Takim samym bilansem mogli się popisać również parę lat temu, kiedy także byli liderami tabeli z 16pkt po 6 meczach, a ostatecznie skończyli sezon spadkiem. Myślę, że wyciągnęli jednak wnioski z tamtego niesamowitego sezonu i teraz twardo stąpają po ziemi. W meczu kończącym kolejkę zagrali u siebie z Zagłębiem i uciekli w nim spod topora. Goście na fali po wysokim zwycięstwie nad Lechią przed tygodniem, przystąpili do meczu na fantazji i rozpoczęli go od wyjścia na prowadzenie w pierwszej połowie. Po przerwie otrząsnęli się jednak gospodarze i wyrównali wynik po bramce niezawodnego Sekulskiego z rzutu karnego. Wszystko wskazywało na podział punktów w tym meczu, ale dosłownie w ostatniej akcji meczu, na strzał z dystansu zdecydował się Salvador, wprowadzony przez trenera Misiurę w drugiej połowie, i pokonał bezradnego Hładuna. Złość po stracie punktów piłkarze będą mieli okazję wyładować za tydzień w meczu z Piastem…Bardzo ciekaw jestem, jak ten mecz będzie wyglądał. Będzie albo meczycho albo paździerz, nic pomiędzy!

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-86-pierwsza-trenerska-ofiara-sezonu/feed/ 0
MADEJka #85 – Niesamowity Imaz, niepodrabialna Lechia https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-85-niesamowity-imaz-niepodrabialna-lechia/ https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-85-niesamowity-imaz-niepodrabialna-lechia/#respond Mon, 18 Aug 2025 00:10:32 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=87143 Lechia strzela i traci na potęgę, Piast nie strzela w ogóle (mało też traci). Nasi pucharowicze rozegrali mecze ligowe ze zmiennym szczęściem, a Jesus Imaz dołączył do elitarnego grona! Zapraszam na krótkie podsumowanie minionej kolejki w ramach MADEJki, czyli Magazynu Autorskich Dociekań Ekstraklasowej Jakości!

Nieudana próba generalna przed Derbami Trójmiasta

Kolejkę rozpoczęliśmy od naprawdę mocnego uderzenia. Mecz Zagłębia z Lechią zapowiadał się tajemniczo – z jednej strony Miedziowi, których mecze rzadko dają show, a z drugiej Gdańszczanie, tworzący w każdym ich spotkaniu ciekawe widowisko. Na szczęście szala przechyliła się w piątkowe popołudnie w tym drugim, lepszym dla widza, kierunku! Aż 8 bramek, z czego 6 gospodarzy. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mogli sobie w tym meczu nabić liczbę bramek, poprawić humory po nienajlepszym starcie sezonu. Lechia znowu fatalnie zaprezentowała się w defensywie. Sam fakt, że drużyna Ojrzyńskiego nastukała im tyle bramek nie najlepiej świadczy o drużynie. Dodatkowo stracili już w tej kampanii aż 17 bramek. Nikt nie miał w XXI. wieku tak dziurawej obrony w Ekstraklasie na starcie sezonu! Pamiętna obrona Zagłębia Sosnowiec, tracąca łącznie 80 goli w 37 meczach przed paroma laty zdawało się wyśrubowała rekord nie do pobicia. Lechia robi teraz wszystko, aby ten niechlubny wynik pobić. Zagłębie trzeba pochwalić, bo udało im się wykorzystać fatalną postawę rywala i nie zatrzymywali się w drugiej połowie, tylko szli po kolejne gole. Na uznanie zasługuje u gości jedynie postawa wobec kibiców, którzy do Lubina przyjechali i musieli oglądać tę kompromitację z wysokości trybun – drużyna złoży się na opłacenie ich transportu na to spotkanie.

Z dużej chmury mały deszcz

Do Krakowa w piątkowy wieczór zawitał Widzew, a spotkanie zapowiadało się kapitalnie. Napastnicy obu drużyn – Stojilković i Bergier – w sztosie od początku, mogliśmy spodziewać się wielu bramek. Skończyło się na jednej, choć dodatkowe dwie zostały anulowane. O ile przy pierwszej był spalony i Cracovii bramkę cofnięto słusznie, to przy golu Alvareza można mieć spore wątpliwości, czy interwencja VARu była potrzebna. Jedyną bramkę w meczu zdobył Minchev po asyście Kakabadze. Pasy mecz wygrały, a sama taktyka na spotkanie okazała się słuszna. Zdając sobie sprawę, że goście są mocniejsi w środku pola, po prostu starali się tę formację omijać przy budowaniu ataków. Na uwagę zasługuje, narazie w wymiarze symbolicznym, występ Mateusza Klicha, który wrócił do Cracovii po 14 latach przerwy, kiedy to występował w zagranicznych klubach. 

Regularny postęp Piasta – może doczekamy się gola!

Strzały celne Piasta kolejka po kolejce: 0, 1, 4 (!). Progres widoczny gołym okiem! Idą w takim tempie, że właściwie w każdym momencie możemy spodziewać się nawet bramki! Sarkazm jest wskazany, ale w Gliwicach mają fatalny początek sezonu, a władze mogą mieć niedługo dylemat – jeśli nie będzie znaczącej poprawy wyników, to mogą rozmyślać nad przyszłością trenera Moldera, z którym jednak podpisali trzyletni kontrakt, więc jego zwolnienie byłoby kosztowne dla finansów klubu. Myślę, że mimo wszystko Gliwiczanie się rozpędzą w miarę upływu czasu i zaczną punktować. A wtedy mogą żałować w Warszawie i Poznaniu, że przełożyli mecz z Piastem w takiej formie…Do tej pory myśląc o grze Gliwiczan można dojść do wniosku, że stawiają oni na posiadanie piłki, które w każdym spotkaniu jest bardzo wysokie, ale nic z niego nie wynika. Motor dostosował się do poziomu meczu i byliśmy świadkami bezbramkowego i zupełnie nieemocjonującego remisu.

Jeśli przegrać mecz, to lepiej teraz

W kolejnym sobotnim meczu GKS Katowice grał z Arką Gdynia. Gospodarze wreszcie zagrali dobry mecz, okraszony aż czterema zdobytymi bramkami, co pozwoliło na komfortowe zwycięstwo 4:1. Pierwsza wygrana w sezonie. Przełamanie przyszło w dobrym momencie, bo już za tydzień mecz derbowy z Górnikiem – całkiem prawdopodobne, że piłkarze będąc na fali wznoszącej zagrają dobry mecz również i w Zabrzu. Na uwagę zasługują dwie bramki stopera, Lukasa Klemenza, który wszedł na boisko po przerwie. Udane spotkanie zaliczył Zrelak, który w wyjściowym składzie zastąpił Rosołka i zdobył jedną z bramek. Arka rozegrała słabe zawody, szczególnie zawodziła w defensywie, co wcześniej jej się nie zdarzało na taką skalę. Błędy w ustawieniu, kryciu bez problemu wykorzystywali rywale. Jeśli jednak zagrać fatalny mecz, może lepiej, że zdarzyło się to teraz, a nie za tydzień, gdy przyjdzie im grać w Derbach Trójmiasta? Swoją drogą, mogą to być ciekawe derby z mnóstwem bramek. Tego sobie i wszystkim życzę!

Kolejna strata punktów Mistrza

Lech wydawało się, że po porażce z Cracovią na otwarcie sezonu wrócił na ścieżkę zwycięstw, ale na ziemię sprowadziła go w sobotę Korona. W Poznaniu ciągle nie mogą sklecić porządnego składu, trapieni kontuzjami skrzydłowych oraz stratą Sousy, którego w zespole już nie ma. Kielczanie otrząsnęli się po słabym początku i wydają się łapać formę, co może wywindować ich w górę tabeli już niedługo, patrząc na stosunkowo korzystny terminarz (co nie oznacza zawsze łatwych zwycięstw). Kolejną bramkę zdobył Błanik, który wyprowadził drużynę na prowadzenie. Tego nie udało się utrzymać do końca meczu, bo w końcu Kolejorz dopiął swego i wyrównał w ostatnim kwadransie. Ostatecznie więc mamy podział punktów, co pozostawia niedosyt u obu ekip. Teraz Lech może skupić się na dwumeczu z Genk, bowiem mecz 6. kolejki został przełożony i w lidze zagrają dopiero za 2 tygodnie. 

Wysoka cena niewykorzystanych szans

Pogoń po nieudanym wyjazdowym meczu wróciła do domu, gdzie wypada zdecydowanie lepiej. W Szczecinie liczyli, że spotkanie z Górnikiem będzie udane i awansują w tabeli, zamiast utknąć w jej drugiej części. Pierwsza połowa wskazywała na taki scenariusz, gdyż oglądaliśmy taki zespół, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni w domowych meczach w Ekstraklasie. Masowo niewykorzystane sytuacje sprawiły, że piłkarze schodzili na przerwę z bezbramkowym remisem. Słaby Górnik na początku odrodził się w drugiej połowie, gdzie rozegrał zabójcze 10 minut. W tym czasie zdobyli aż 3 bramki i przesądzili losy meczu. Nie popisał się w kolejnym meczu Cojocaru, który z topowego bramkarza ligowego staje się powoli co najwyżej średniakiem, a to i tak brzmi jak komplement. Wysoka porażka domowa sprawiła, że obecnie Pogoń ugrzęzła nie tylko w drugiej części tabeli, ale dodatkowo jest w niej na miejscu spadkowym. Jeszcze przed paroma dniami właściciel Portowców nawoływał do spokoju i zapewniał o nawet nie 100, a 200% poparcia dla trenera Kolendowicza. W kuluarach słychać jednakże głosy, jakoby miały w Szczecinie polecieć głowy po fatalnym starcie sezonu. A dobrze wiemy, co to oznacza…

Kolejny kamień milowy Imaza

W Radomiu doszło do interesująco zapowiadającego się meczu. Radomiak podejmował Jagiellonię. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy wyszli na prowadzenie po golu niezawodnego Grzesika. Sęk w tym, że i goście mają w kadrze swój talizman, jakim jest Jesus Imaz. Przed dzisiejszym meczem, jakby czuł, że to może być ten dzień, założył pod koszulkę klubową t-shirt okolicznościowy z okazji 100 bramek w Ekstraklasie. Do tej pory miał ich 98. Dziś ustrzelony dublet spowodował dołączenie do elitarnego grona. Dzięki jego bramkom Jaga wygrała mecz, Co równie ważne – w Białymstoku Siemieniec stworzył drużynę, która potrafi odwracać wynik meczu. To już trzecie z rzędu spotkanie, gdzie Jaga przegrywała, aby ostatecznie zgarnąć komplet punktów. Potężny mental mają na Podlasiu i można z optymizmem patrząc na ostatni dwumecz przed fazą ligową Ligi Konferencji, w którym zmierzy się Jagiellonia z Dinamem Tirana.

Zawsze groźne Słonie postraszyły Papszuna

Do Niecieczy przyjechał Raków, który fatalnie rozpoczął sezon ligowy. Jedno zwycięstwo i dwie porażki to zdecydowanie poniżej oczekiwań i wymagań, jakie musimy stawiać drużynie, chcącej realnie walczyć o mistrzowski tytuł. Margines błędu szybko zmalał dla Medalików, przez co musieli wczorajszy mecz wygrać. Problem w tym, że taki sam plan na mecz miał Brosz i jego Bruk-Bet. To gospodarze szybko zaczęli strzelanie. Już w 3. minucie Trelowskiego pokonał Jimenez. Świetna defensywa w zeszłym sezonie szybko skapitulowała i było wiadome, że aby mecz wygrać, potrzebna będzie skuteczność w przodzie, co nie zawsze było regułą w ekipie Papszuna. Wczoraj jednak szybko udało im się wrócić do meczu, bo potrzebowali niecałych 9 minut, aby wyrównać. W drugiej połowie dołożyli jeszcze dwa trafienia, a jedno z nich zaliczył Rocha. Zagrał on w tym meczu głównie dlatego, że Brunes i Makuch – pierwsze dwa wybory trenera – nie mogli zagrać z powodu urazów. Wydawało się, że goście kontrolują mecz i bez szwanku dojadą do końcowego gwizdka, ale kontaktowa bramka Strzałka wprowadziła pewien niepokój. Ostatecznie mecz udało się wygrać i mogą w Częstochowie odetchnąć. Podobnie, jak Jagiellonia, mają teraz skupić się na dwumeczu z Ardą o Ligę Konferencji, a do walki ligowej wrócą za 2 tygodnie.

Tym razem szczęście nie po stronie Wojskowych

Zaskakujący lider tabeli – Wisła Płock – rozegrała w niedzielny wieczór mecz z Legią Warszawa. Świeżo po odpadnięciu z Ligi Europy i spadku do Ligi Konferencji, goście pragnęli wygrać mecz i objąć fotel lidera Ekstraklasy. Pojawił się pewien problem – aby tego dokonać, musieli zagrać dobre zawody i przede wszystkim je wygrać. Nie udało się spełnić żadnego z tych warunków. Jedyną bramkę w meczu zdobyli gospodarze, a dokonał tego Marcin Kamiński – wychowanek Kolejorza, dla którego zdobyty gol akurat Legii smakował wyjątkowo. Patrząc na samą kadrę, nie jest ona wielce zachwycająca, ale trzeba trenerowi Misiurze oddać, że wykonuje w Płocku kawał dobrej roboty i nieprzypadkowo jego drużyna jest niepokonana w lidze. Oby jednak wystarczyło pokory, aby nie podzielić historii z ostatniego sezonu Wisły w Ekstraklasie przed spadkiem. Wtedy również było obiecująco od startu rozgrywek. W Warszawie mają o czym myśleć. Sytuacja w lidze nie jest najgorsza, choć daleka do ideału. A biorąc pod uwagę, że w ostatnim meczu z GKSem Katowice wyszarpali 3 punkty w ostatnich minutach doliczonego czasu, mogło być naprawdę źle.

]]>
https://www.tylkoekstraklasa.pl/madejka-85-niesamowity-imaz-niepodrabialna-lechia/feed/ 0