lch-gł

Zepsute święto w Poznaniu

Górnik Łęczna zatrzymał „Poznańską Lokomotywę” remisując na INEA Stadionie 0:0.

Do składu Kolejorza powrócili dwaj podstawowi obrońcy – Jan Bednarek oraz Tomasz Kędziora. Ponadto w wyjściowej jedenastce znalazło się miejsce3 dla Szymona Pawłowskiego.
W zestawieniu Górnika zabrakło pauzującego za nadmiar żółtych kartek Gerson, którego zastąpił Przemysław Pitry, zwykle występujący bliżej bramki przeciwnika. Po przerwie spowodowanej urazem powrócił Łukasz Tymiński.

Z okazji 95. rocznicy powstania poznańskiego klubu Zbigniew Boniek wręczył przedstawicielom Lecha pamiątkową paterę. Pamiątkę z okazji 300. meczu w Ekstraklasie otrzymał również Łukasz Trałka.

Przed meczem trener gości Franciszek Smuda zapowiadał, że Górnik nie ma nic do stracenia w dzisiejszym meczu. Na potwierdzenie tych słów piłkarze z Lubelszczyzny w początkowych minutach spotkania grali naprawdę odważnie. Już w piątej minucie Bartosz Śpiączka strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił w poprzeczkę. W odpowiedzi Lech przeprowadził składną akcję, w której Szymon Pawłowski obsłużył kapitalnym podaniem wychodzącego na wolne pole Radosława Majewskiego, jednak jego strzał został obroniony przez Sergiusza Prusaka. Bardzo aktywny w barwach zielono-czarnych był Leandro, który raz po raz włączał się w ofensywne akcje przyjezdnych.
W 26. minucie Javi Hernandez minął przed polem karnym Łukasza Trałkę i uderzył mocno w kierunku lewego słupka bramki gospodarzy, Putnocky odbił jednak piłkę na rzut rożny.
Końcowe fragmenty pierwszej części meczu należały głównie do Lechitów, jednakże na tle dobrze dysponowanej drużyny z Łęcznej nie stworzyli sobie oni klarownych sytuacji.

Na drugą połowę gospodarze wyszli jeszcze bardziej zdeterminowani. Strzały oddawali Majewski i Pawłowski, jednak nie przyniosły one korzyści. Górnik został zepchnięty do obrony i nie wyprowadzał zbyt wielu akcji. W 70. minucie groźny strzał oddał Radut, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Kapitalną interwencją popisał się Prusak. Chwilę później po strzale głową Jana Bednarka piłka musnęła poprzeczkę bramki łęcznian. W 81. minucie trener Bjelica zdecydował się wprowadzić drugiego napastnika. Szymona Pawłowskiego zmienił Marcin Robak. Napastnik Kolejorza już minutę po wejściu na boisku oddał celny strzał głową.
Kilka minut przed końcem meczu najgroźniejszą sytuację w drugiej połowie stworzyli Górnicy. Śpiączka stanął „oko w oko” z bramkarzem Lecha, jednak górą w tym starciu okazał się Putnocky.

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i drużyny podzieliły się punktami.