d9abea8f4fc9e

Żenująca inauguracja roku w wykonaniu Lecha, Arka wywalczyła remis!

W niedzielnym hicie kolejki w Gdyni spotkały się drugi w tabeli Lech i będąca w środku zestawienia ligowego Arka. Starcie „przyjaźni” zapowiadało się dosyć ciekawie, jednak skończyło się na bezbarwnym bezbramkowym remisie. Po meczu walki bardziej ranny jest Lech, który zdecydowanie zaprzepaścił szansę by oderwać się od peletonu i rozpoczął już teraz pogoń za Legią.

Mecz od początku nie wyglądał źle inicjatywę o dziwo miała Arka, która zepchnęła do defensywy wyżej notowanego rywala. Kibice Lecha jak i sami piłkarze wydawali się bardzo zaskoczeni tą sytuacją. Mistrzowskie plany potwierdzone udanymi transferami i solidną pracą podczas zimowych przygotowań już na pierwszym etapie wiosny nie dały wymarzonych efektów.

W dobrej formie była jedyna obrona i bramkarz. Burić pokazał podczas kilku swoich całkiem udanych i ciężkich interwencji, że wrócił do dobrej formie, którą zgubił kilka miesięcy temu. Najskuteczniejszy w defensywie był Rafał Janicki, Gumny po raz kolejny zagrał na swoim poziomie, Dilaver w odróżnieniu od sparingów w lidze ponownie był pewnym punktem Kolejorza, jednak w ofensywie było biednie. Kilka przebłysków Barkrotha czy Jevticia to za mało. Dobrą robotę wykonywał Trałka, jednak sam w defensywie czasem miał problem z atakami Arkowców. Gajos z Radutem zostali przykryci czapką, Gytkjaer znowu nie dostawał podań.

Po drugiej stronie barykady w ofensywie szalał Jurado ze Szwochem, kontry nakręcał też Piesio z Kunem. Jednak w Arce zawiodła skuteczność. Środek pola „zaorał” nowy nabytek z Ukrainy – Bogdanov. Świetne wejście do zespołu i od razu duża jakość i waleczność piłkarza zza wschodniej granicy. Nie tylko w tej strefie boiska, ale na skrzydłach przewagę mieli gospodarze, jednak kolejne świetne okazje marnował Szwoch z Piesio, dobre strzały aktywnego Marciniaka wyłapywał Burić. Kapitalne wrzutki z autu notował Zbozień, jednak Janicki z Dilaverem nie dali się zaskoczyć. O ile piłkarzom Arki udało się wyprowadzić w pole linię pomocy, to obrońcy Lecha stanowili dobry monolit. Nawet słabiej dysponowany Kostewycz z biegiem meczu w defensywie i ofensywie się poprawił. Zmiennicy? Zarówno po jednej i drugiej stronie wiele nie wnieśli. Koljić w Lechu ani razy chyba nie dotknął piłki, Chobłenko napędził kilka akcji, pokazując, że jest innym typem napastnika niż Gykjaer, jednak to było za mało na wygranie tego spotkania.

Najlepszą okazję miał… Dilaver jednak i swojej kapitalnej dyspozycji przypomniał Steinbors, który dzięki doskonałemu refleksowi „wyjął” strzał Austriaka. Lech sporej przewagi w końcówce i gry na dwóch napastników nie stworzył żadnej okazji. Arka zabiła ten mecz i osiągnęła swój cel w postaci jednego punktu, który daje jej utrzymanie w górnej połówce tabeli. Lech oddalił się od Górnika, ale i od liderującej Legii.