statypłockmiedź

Zacięty bój w Płocku

W pierwszym sobotnim meczu 8. kolejki Ekstraklasy Wisła Płock zremisowała z Miedzią Legnica 2:2. Mecz obfitował nie tylko w bramki, ale również w wiele innych akcji, które mogły lub powinny zakończyć się golem.

Już od samego początku było ciekawie. Owoce tego można było już zbierać w 10. minucie, kiedy do siatki trafił Augustyniak. Defensywny pomocnik skorzystał z świetnego przerzutu, wyprzedzając Sielewskiego, który był znacznie wolniejszy od rywala. Winowajca tej bramki mógł wyrównać w 22. minucie, jednak nie trafił czysto w piłkę. Podwyższyć prowadzenie mógł Forsell, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę Dahne. Nic nie zapowiadało bramki wyrównującej, bo legniczanie dominowali na boisku pod każdym względem. Od czego jest jednak Dominik Furman. Były reprezentant Polski wykonywał rzut wolny z dalekiej odległości, jednak piłka zdołała trafić do Alana Urygi, który świetnie wyskoczył i doprowadził do remisu. Miedź mogła odpowiedzieć bardzo szybko, jednak Ojamaa zepsuł wysiłek swoich kolegów kiepskim centrostrzałem. Wydawało się, że remis utrzyma się do przerwy. Wtedy do akcji wkroczył Borja Fernandez, który popisał się świetnym płaskim podaniem do Augustyniaka. Augustyniak wprawdzie zdołał jedynie zderzyć się z Dahne, ale Forsell skrzętnie wykorzystał dobitkę. Jak się później okazało, wspomniane zderzenie się Augustyniaka z Dahne okazało się ważniejsze od samej bramki.

Augustyniak doznał urazu i mimo próby „rozbiegania” tego, musiał opuścić boisko. Jak się później okaże, kontuzja tego zawodnika osłabiła w dużym stopniu grę legniczan. Zanim jednak Augustyniak opuścił plac gry, gospodarze znowu doprowadzili do remisu. Szarżujący Ricardinho zagrał do Urygi, który znowu wyciągnął się jak struna, ale Kanibołocki jeszcze zdołał to obronić. Na dobitkę Sielewskiego Ukrainiec jednak już nic nie mógł poradzić. Mecz się rozkręcał z minuty na minutę. Uaktywnił się Marquitos, który przynajmniej raz powinien był wykorzystać podanie Forsella. U „Nafciarzy” gra się polepszyła po wejściu Carlitosa. W 79. minucie Dahne musiał opuścić boisko, co było skutkiem zderzenia się z Augustyniakiem. W bój został posłany zaledwie 17-letni Marcel Zapytowski. Młody bramkarz chwilę grozy zdążył przeżyć już kilka minut po wejściu na boisko po strzale w słupek Piątkowskiego. Najgoręcej było w samej końcówce. Najpierw „setkę” zmarnował Łobodziński. Po tej akcji płocczanie wyszli z kontratakiem, czego owocem mogła być bramka Szymańskiego, ale Kanibołocki jakimś cudem zdołał wybić piłkę na rzut rożny. W tym stałym fragmencie gry piłkę meczową miał Uryga, jednak nie trafił tym razem czysto w piłkę. Mecz zakończył się remisem, który nie może nikogo zadowolić. Ani jedną, ani drugą drużynę nie interesował remis. Spotkanie jak na naszą ligę mogło się podobać, co powinno być dobrym prognostykiem przed meczami z udziałem tych drużyn. Legniczanie podejmą u siebie warszawską Legię, a Wisła Płock zagra z Cracovią na wyjeździe.