statystykijagark

Wymęczone trzy punkty

W pierwszym niedzielnym spotkaniu 16. kolejki PKO Ekstraklasy bez niespodzianki. Zwycięstwo przyszło drużynie gospodarzy z niemałym trudem, mimo że rywale swoją grą wcale nie zawiesili wysoko poprzeczki.

Pierwsza połowa do zapomnienia (jeśli w ogóle jest co zapominać). Najlepsze okazje były po strzałach z gatunku „farfoclowatych”. Ze strony gości już na samym początku zagroził w ten sposób Nalepa, ale piłka minęła bramkę Sandomierskiego. Po drugiej stronie Camara zaś zmusił Steinborsa do trudnej interwencji. To by było na tyle, jeśli chodzi o zmagania przed przerwą.

Po zmianie stron gra wreszcie się ożywiła, co pozwoliło chociaż trochę rozgrzać zmarzniętych kibiców. Szkoda, że grą była zainteresowanie wyłącznie „Jaga”. Arka skupiła się wyłącznie na przeszkadzaniu rywala, o czym świadczy dobitnie gra na czas Pavla Steinborsa od okolic 50. minuty. Jagiellonia coraz śmielej poczynała w akcjach ofensywnych, jednak dokładności nie było przy tym za grosz. Akcja bramkowa wcale nie była pod tym względem wyjątkowa. Festiwal straty za stratą w polu karnym Arki postanowił przerwać czeski duet Pospisil-Przykrył, dzięki czemu Patryk Klimala mógł wykorzystać wrzutkę tego drugiego. To już siódmy gol Klimali w tym sezonie, a powinien mieć już na koncie osiem, czyli tyle co Karol Świderski w pożegnalnej rundzie w Polsce, ale przegrał pojedynek sam na sam ze Steinborsem. Bramka na 2:0 także jest swego rodzaju ewenementem. Bodvarsson wbiegał w pole karne, tak jakby szykował się do wrzutki. Wyszło jednak trochę inaczej, bo skończyło się strzałem, który przelobował Steinborsa. To pierwszy gol Islandczyka w naszej lidze. Arka nie stworzyła nawet pozorów próby zmiany wyniku na swoją korzyść, tak jakby czekała na moment, w którym będą mogli ogrzać się w szatni. Jeśli Arka chce ugrać punkty w następnej kolejce, to musi się zagrać zdecydowanie lepiej (gorzej już nie można), bo do Gdyni przyjeżdża liderująca Pogoń. Białostoczanie pojadą za to do Bełchatowa, aby pomścić lipcową porażkę jaką odnieśli w meczu z Rakowem.