statystyki (2)

Wymęczona Jagiellonia pokonuje jeszcze bardziej wymęczoną Wisłę.

Jagiellonia Białystok pokonała Wisłę Kraków 1:0 w ramach 3.kolejki Lotto Ekstraklasy. Nie był to mecz porywający, jednak można to usprawiedliwić zmęczeniem, które trapiło zwłaszcza ekipę gospodarzy. Mecz jednak pokazał, że dzisiejsi goście także mieli z tym problem.

Pierwsze minuty należały do Wisły, która wysoko i agresywnie rzuciła się na drużynę wicemistrzów Polski. Pierwszą dogodną okazję mieli jednak gospodarze, konkretnie Mateusz Machaj. Jego strzał z rzutu wolnego wybił jednak Buchalik. W 19. minucie z groźną kontrą wyszła druzyna „Białej Gwiazdy”. Efektownym jak na naszą ligę rajdem popisał się Boguski, piłkę na chwilę zabrał Runje, który oddał ją Imazowi, ale Hiszpan strzelił mocno niecelnie. Imaz dał sygnał do ataku także kilka minut później, jednak jego zagranie przeciął Łukasz Burliga. Interwencję przypłacił jednak urazem i już w 28. minucie Ireneusz Mamrot musiał go zastąpić Jakubem Wójcickim. Jak by było jeszcze tego mało, pod koniec pierwszej połowy zejść musiał także Karol Świderski. Jego zastąpił Przemysław Frankowski.

Drugą połowę lepiej zaczęła Jagiellonia, która bardziej była zdeterminowana w swojej grze. W 54. minucie blisko bramki był Romanczuk, jednak Buchalik stał tam gdzie powinien. Chwilę potem Arvyidas Novikovas popisał się dobrym przerzutem w stronę Bezjaka, który stanął oko w oko z Buchalikiem. Ten zaś powalił Słoweńca. Szymon Marciniak początkowo podyktował rzut karny, jednak chwilę potem przyznał rzut wolny. Oznaczało to jednak odesłanie bramkarza Wisły do szatni. Do bramki wskoczył Mateusz Lis, który na dzień dobry stanął przed nie lada wyzwaniem. 18 metrów od jego bramki stał Novikovas, co było dla Wisły szalenie niebezpieczne. Świeżo wprowadzony bramkarz wprawdzie wybił strzał Litwina, jednak przy dobitce Bezjaka był bez szans. Jak się później okazało, Lis strzału Novikovasa wcale nie obronił, ponieważ piłka przekroczyła linię bramkową. Sędzia Marciniak jednak wskazał na środek boiska po strzale Bezjaka, więc to jego nazwisko zostanie odnotowane w protokole meczowym. Po tej bramce gra obu zespołów kompletnie straciła animusz. Jedyną dogodną okazję goście mieli w 66. minucie, kiedy to Marcin Wasilewski miał okazję strzelić z podobnej odległości co Novikovas. Marian Kelemen był jednak w stanie wybić piłkę nad poprzeczkę. Kropkę nad i Jagiellonia mogła postawić w 83. minucie, jednak Bezjak tym razem nie zdołał trafić do bramki strzeżonej przez Lisa. Wynik się już nie zmienił. Jagiellonia może podejść do spotkania z belgijskim Gent z umiarkowanym optymizmem oraz poczuciem spełnionego obowiązku. Wisłę Kraków zaś czeka pojedynek z imienniczką z Płocka.