leg aja

Wygrajcie!

Jeszcze tydzień temu polski kibic piłkarski ziewał z nudów przeglądając jedynie informacje o występach Polaków za granicą. Jednak jak się wybudzać ze snu to od razu na całego. Jeszcze nie milkną komentarze po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy, jeszcze wszyscy zachwycają się bramką i asystą Roberta Lewandowskiego w Lidze Mistrzów a już trzeba zapinać pasy, bo emocje sięgają zenitu. Przed nami najważniejszy mecz roku 2017 w klubowej piłce. Legia Warszawa podejmuje Ajax Amsterdam w ramach 1/16 rozgrywek Ligi Europy. Oby zarówno dla Legii jak i dla rozwoju klubowej piłki nie był to w końcu ostatni taki mecz.

Tradycja w XXI wieku jest taka, że każdy klub, który gra wiosną w pucharach od razu z nich wylatuje. Dyskobolia, Lech, Wisła i Legia właśnie próbowały i za każdym razem fiasko. Teraz przed kolejną szansą staną „Wojskowi”. Rywal doskonale znany, bo ostatnim razem (w 2015 roku) też na ich drodze stanął w tych samych rozgrywkach przeciwnik z Amsterdamu.

 

Tradycją jest też, że przed każdym meczem pucharowym w tym sezonie Legia ma masę problemów. „Na górze” spór właścicieli, „na dole” problemy z zestawieniem optymalnej jedenastki.  Jacek Magiera, wydaje się być niesamowitym szkoleniowcem, bo nic sobie z kłopotów nie robi. Przynajmniej na zewnątrz tego nie okazuje i wysyła w świat pozytywne sygnały, że personalnie na wiele wariantów jest przygotowany a to dzieje się w gabinetach prezesów póki nie ma wpływu na zespół, to go nie interesuje. Ubytki będą jednak spore. Nie zagrają Jędrzejczyk (przepisy UEFA), Rzeźniczak, Moulin (kontuzje). Przebudowie uległa formacja ofensywna Nikolicia i Prijovicia zastąpili Tomas Necid i Daniel Chima Chukwu. Nowi napastnicy jak na razie nie są z miejsca dać tyle Legii co jej byli snajperzy. Kontuzjowanych zastąpią Maciej Dąbrowski i Michał Kopczyński, ale czy nie odbije się to na jakości pokaże boisko. Do gry powinien być gotowy Łukasz Broź, który walczy z czasem by zdążyć wyleczyć się do spotkania z Ajaxem. Choć na papierze nie wygląda to ciekawie, trzeba zawierzyć trenerowi i piłkarzom, że Legia jest w stanie mocno powalczyć z utytułowanym rywalem. „Wolimy grać, niż gadać” mówi opiekun Legii. I tego się trzymajmy.

 

Goście podchodzą do spotkania bardzo optymistycznie. Ajax trenera Bosza jest „w gazie”. Pięć zwycięstw, jedna bramka stracona. Czego chcieć więcej. A no zwycięstwa w pucharach. I po to jak zapowiada Bosz do Warszawy przybywają. Choć zimą odeszło kilku znaczących graczy jak El Ghazi, Bazoer czy Gudelj to trzeba pamiętać, że kadra Ajaxu jest bardzo szeroka, młoda i utalentowana. W dodatku zespół już od dłuższego czasu jest w rytmie meczowym. Forma Dolberga, Younesa, Ziyecha czy Lasse Schone potwierdza, że jest to właściwy rytm. Wciąż wszyscy czekają na świetną dyspozycję największej gwiazdy Davy’ego Klassena, który jak na razie w tym roku jeszcze nie zaprezentował pełni swoich możliwości. W spotkaniu niepewny jest udział Daleya Sinkgravena, który w tygodniu leczył uraz kolana.

Legia chce iść podobną drogą co Ajax (wizja akademii, młoda kadra, wielkie przychody z transferów). Trenerzy o zbliżonej wizji gry (ofensywa, długie utrzymywanie się przy piłce, wysoki pressing) ale z innym warsztatem. Niech to wszystko co Legia ma nauczyć się od Ajaxu, niech to z czego ma czerpać wzorce przekuje w świetny występ i pierwszą drużynę lepszą… już dziś. Na przekór historii, na przekór problemom, na przekór tradycji wiosennych porażek. Wygrajcie dla nas, dla kibiców, dla polskiej piłki. Wygrajcie dla siebie! Wygrajcie by tych „najważniejszych” w roku spotkań było więcej niż jeden i by w końcu były radośniejsze. Trzymamy kciuki!