95

Wszystko byleby nie awansować? Raków ma inne plany.

I liga przyzwyczaiła nas do tego, że rywalizacja drużyn walczących o awans do Ekstraklasy nie jest zbyt intensywny, emocje jak przy krojeniu chleba. Działacze klubów z zaplecza najlepszej ligi świata, lubili głosić deklaracje, że interesuje ich tylko awans, jednak gdy do osiągnięcia tego celu było już blisko zaczynały dziać się wtedy różne ciekawe (żeby nie powiedzieć dziwne) rzeczy. Zapewne wielu z Was kojarzy przynajmniej kilka przykładów. Drużyny, które jesienią goliły wszystkich jak chciały, na wiosnę nie potrafiły wygrać dwóch meczów z rzędu, a to w końcówce sezonu wszystkie drużyny z czołówki zapomniały jak się wygrywa, a to gdy szanse na awans były praktycznie zerowe, nagle drużyna zaczyna seryjnie wygrywać mecze (Górnik Zabrze się kłania) etc. Generalnie jaja i cuda nie z tej ziemi. Czy w tym roku będzie podobnie? Tego oczywiście nie wiem, ale z grona klubów z czołówki jest jedna taka, której na awansie zależy wyjątkowo mocno. Ta drużyna to Raków Częstochowa.

Raków Częstochowa zarówno jak i drugi beniaminek Nice I ligi Odra Opole to największe rewelacje jesieni. Zajmują odpowiednio trzecie i drugie miejsce w ligowej tabeli, Raków ma dwa punkty mniej, ale inaczej sytuacja wygląda jeśli porównamy styl obu zespołów. Częstochowianie grają specyficznym jak na polskie warunki ustawieniem z trójką obrońców, grają bardzo widowiskowo, strzelili aż 34 gole w rundzie jesiennej co jest najlepszym wynikiem (drugie miejsce pod tym względem ma lider rozgrywek Chojniczanka Chojnice 28 goli). Ojcem tego sukcesu jest bardzo chwalony Marek Papszun. Właściciel klubu Michał Świerczewski planował stworzenie drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej na rok 2021 czyli na setne urodziny klubu, wiele jednak wskazuje na to, że nie będzie chciał tyle czekać.

 

Tak na temat ewentualnej walki o awans po zakończeniu rundy jesiennej wypowiedział się trener Rakowa Marek Papszun: Trudno, żeby było inaczej, gdy jesteśmy na trzecim miejscu, a straty są niewielkie. To kwestia jednego meczu. Stać nas na to, żeby to odrobić. Przez całą rundę nie zdominowała nas żadna drużyna. Nawet jeśli nas ograła, to nie była od nas wyraźnie lepsza. „Przegrałeś, więc nie pieprz, że nie byłeś gorszy”? Nie, czasami tak się zdarza. Z drugiej strony – twardo stąpamy po ziemi, bo na razie brakuje nam jeszcze kilka punktów do utrzymania. A to był główny cel. Jak go zrealizujemy, to będziemy patrzeć na coś więcej.

 

Oczywiście są to tylko słowa, natomiast zwróćmy również uwagę na czyny, a konkretnie na ruchy transferowa jakie Raków ostatnio poczynił. Mogą się oni pochwalić kilkoma nowymi, ciekawymi nazwiskami, z których wynika, że klub deklaruje walkę o awans.

Pierwszy transfer i od razu petarda oczywiście jak na pierwszoligowe realia – jeszcze w listopadzie ubiegłego roku Raków ogłosił powrót jednego z najbardziej znanych wychowanków czyli Mateusza Zachary. 27-latek Portugalii nie zawojował ale w Częstochowie liczą, że zawodnik wyjdzie na prostą i będzie głodny sukcesu chciał w piłce jeszcze coś ciekawego osiągnąć. Awans z Rakowem do ekstraklasy na pewno fajnie by wyglądał w jego mało bogatym w osiągnięcia CV. Należy oczywiście pamiętać, że nie takie nazwiska nie dawały sobie rady, jednak gość który dwa razy zagrał z orzełkiem na piersi to zdecydowanie materiał na gwiazdę tej ligi.

Kolejne wzmocnienia to wypożyczenie utalentowanego 19-letniego Adama Radwańskiego (runda jesienna spędzona w III-o ligowym Widzewie) oraz 27-letni białoruski stoper Artiom Rachmanow w swoim CV ma między innymi grę w Mołdawii i Estonii, podobno wyróżnia się świetnymi warunkami fizycznymi.

Na tym jednak nie koniec, klub znalazł sobie również nowego bramkarza, został nim Jakub Szumski. To on stał między słupkami w młodzieżowej kadrze Marcina Dorny za czasów gry Milika i Furmana, ostatnio był trzecim bramkarzem warszawskiej Legii. Jeszcze kilka lat temu mówiono o nim, że ma wielki talent, ale przecież wciąż jest młody i jeszcze wiele lat bronienia przed nim. Działacze Rakowa liczą, że to właśnie w ich klubie udowodni, że posiada umiejętności, które uprawnią go do gry na ekstraklasowym poziomie. Z tego samego klubu do Rakowa przybył również Miłosz Szczepański, którego trudno nazwać wielkim talentem bo zapewne takiego Legia by nie oddala, jednak działaczom Rakowa zależało na jego pozyskaniu i cel ten osiągnęli.

Kandydatem do gry w Częstochowie był również Adam Mójta, który ze swoim stylem  idealnie by pasował do gry na wahadle, jednak póki co temat zmiany jego pracodawcy ucichł. Do Rakowa został natomiast wypożyczona Dariusz Formella, który dostał wilczy bilet w Szczecinie, a także Maciej Domański z Puszczy Niepołomice, który był jednym z najlepszych piłkarzy I ligi w rundzie jesiennej.

Jak widzicie jest tego sporo, teraz trzeba będzie poukładać te puzzle. Na pewno dojdzie do tego podczas zgrupowanie zespołu w Turcji, niby normalna rzecz jednak dla Rakowa to pierwszy taki wyjazd od ponad 20 lat. Jak trener poukłada swój zespół i jakie będę tego efekty? Przekonamy się już niebawem.