Wisła_1927-obraz-Hofman-610x400

Wszystkie piłki prowadzą do Rzy… Krakowa

Sztuką podróży nie jest pojechać w miejsce, gdzie wszyscy jeżdżą. Nie jest też odwiedzenie jakiejś odległej miejscowości, parku, gór. Prawdziwą sztuką jest pójście do najdziwniejszej kamienicy jaka jest niedaleko nas i poznanie jej historii. To zaczepienie staruszka, który siedząc na ławce cofnie nas do lat swej młodości. To poznanie ducha jaki jest wokół nas. 

Będąc kibicem jednego z dwóch najstarszych klubów piłkarskich w Polsce mam tą przewagę, że mimowolnie zagłębiam się w historię Krakowa. Przy okazji każdych derbów, czy to z Cracovią czy z Legią, w sieci pojawiają się odwołania do dawnych lat. Jednak by poznać podłoże kłótni, sukcesów, a przede wszystkim odkrycie wyjątkowości dawnej stolicy kraju, trzeba cofnąć się do dwudziestolecia międzywojennego, kiedy to wszystko miało swój prawdziwy i wolny początek. 

 

100 lat kłótni 

Słyszysz derby – myślisz Kraków. To tu od ponad 114 lat istnieją dwa najstarsze kluby, Cracovia i Wisła. Choć dziś spór pomiędzy kibicami tych drużyn wydaje się być głównie przez pobudki kibicowskie lub biznesowe, to określenia jakie padają w kłótniach mają zażyłości w ubiegłym wieku. Te młodsze odnoszą się do policyjnej przeszłości TS-u, a te starsze karzą nazywać Pasy “Żydkami”.  

Pierwsze lata działalności obydwóch klubów były raczej amatorskie, dopiero po I wojnie zaczęto myśleć o lidze i jakichkolwiek szerszych rozgrywkach. Wtedy zaczęły nasilać się pierwsze spory, a wśród nich ten najważniejszy dla ludzi, kulturowy. Wisła była klubem nacjonalistycznym. W statucie towarzystwa był podpunkt, który mówił, że zawodnikami mogą zostawać jedynie Polacy. Inaczej było z drugiej strony Błoń, gdzie przyjmowali każdego. Żyd, Austriak, Węgier, Niemiec. Nie miało znaczenia kim był kandydat, byle umiał dobrze grać w piłkę. Tamtejsza Europa miała jednak swój obraz. Nacjonalizm był w modzie, a świadczyć o tym może choćby ilość nowopowstałych państw z odrodzoną Polską na czele. Postawa taka jak Cracovii, nie była więc dobrze odbierana przez “prawdziwych” obywateli i przyczyniła się do powstania dwóch obozów.

nac

W skład tego międzynarodowego wchodziła przede wszystkim Polonia Warszawa, która do dziś żyje w dobrych relacjach z tegorocznym zdobywcą pucharu kraju, właśnie przez wspólne korzenie założycieli. W całym kraju można było obserwować jak w największych miastach powstają kluby będące w opozycji do tych propolskich. I tak na piłkarskiej mapie pojawiła Hasmonea Lwów czy Klub Turystów Łódź. Co więcej, zdarzało się, że to właśnie klubów żydowskich było więcej.  W takim Krakowie istniała choćby Jutrzenka, która mogła pochwalić się (od dawna nie istnieje) występami w pierwszym ligowym sezonie, będąc beneficjentem sporu Pasów, które zastąpiła. Ówczesny prezes Cracovii i PZPN-u był bowiem przeciwny powstaniu Ekstraklasy (pomysł wysunęła Wisła) i złożył nawet skargę do UEFY. Tak więc dorzucono kolejny kamyczek do ogródka trwającego do dziś sporu, bo i owszem, klub z południa Błoń zdobył pierwsze mistrzostwo Polski, ale to Biała Gwiazda jako pierwsza wygrała ligę. 

Wojskowa duma 

Jeśli spytasz jakiegokolwiek wiślaka o największą legendę swojego klubu, odpowiedzią będzie Henryk Reyman. Podpułkownik Wojska Polskiego nie zasłynął tylko jako jeden z najlepszych polskich piłkarzy (choćby rekord bramek strzelonych na sezon wynoszący 38 i do dziś nie pobity), ale przede wszystkim jako osoba z charakterem, która dawała wszystko klubowi. To on wraz z kolegami odbudował w 1917 roku Wisłę, był jej kapitanem przez lata i wypowiedział słynny cytat: „Kto z was nie czuje się na siłach, aby w drugiej połowie meczu wydać z siebie wszystkie siły dla zmazania hańby, jaka w tej chwili wisi nad nami – to niech lepiej nie wychodzi na boisko. Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych… podania ręki”. Słowa te do dziś są zawarte w wiślackim wychowaniu, a i każdy zawodnik, który przychodzi do klubu, czyta je wchodząc do szatni.

dasdasf

To właśnie takie osoby, będące dla wielu bohaterami, sprawiały, że Wisła była w modzie. Nowoczesny stadion wybudowany jeszcze przed wojną pozwalał na pomieszczenie kilku tysięcy widzów, ale na mecze potrafiło przyjść i znacznie więcej.  

Takimi piłkarzami nie mogła pochwalić się zbytnio Cracovia, która nie ograniczała się do rodaków, a i jej kibice często byli z mniejszości narodowych. Nie można się więc dziwić, że nie tylko na boisku było gorąco. Już wtedy dochodziło do sprzeczek na trybunach, a sytuacja sędziego też nie była prosta. 

Plejada gwiazd 

Za najsławniejszego kibica Pasów uchodzi Jan Paweł II. W okresie międzywojennym to jednak ciut bardziej na północ mogliśmy obserwować “gwiazdy”. Słynne jest choćby zdjęcie, na którym zawodnicy Wisły i Pogoni Lwów pozują z Marszałkiem Józefem Piłsudskim. Był on jednak jedynie na pierwszej połowie, gdyż sprawy służbowe zmusiły go do opuszczenia stadionu. Z tamtejszych dokumentów możemy stwierdzić, że sympatyzował z Białą Gwiazdą, gdyż pojawiają się określenia “jego Wisłą”. 

400px-1924.11.16_Piłsudski_z_piłkarzami_Wisły_i_Pogoni

Jednak nie tylko politykami i wojskowymi żyli kibice TS-u. Na 30-lecie klubu w 1936 roku, tłumy widzów przyciągnęła drużyna gości, która przybyła aż zza morza. Była to Chelsea Londyn, która musiała uznać wyższość gospodarzy, po bramce z rzutu karnego. Z kolei jednym z największych kibiców Wisły w tamtym czasie był malarz Wlastimil Hofman. Dlaczego jednym z największych? Na meczach pojawiało się wielu artystów, ale raczej mało który rysował obrazy przedstawiające zawodników, nie często jak super bohaterów.

Innym znanym fanem był Kornel Makuszyński, polski poeta, felietonista, krytyk teatralny. Nosił też tytuł Honorowego Prezesa Wisły Kraków, a po wojnie, gdy komunistyczne władze zakazały mu działalności twórczej, reaktywował sekcję TS-u w Zakopanem. Swoje przywiązanie do kluby pokazywał między innymi w swoich wierszach.

Na chwałę „Wisły”
Zacni ludzie. Treściwy pragnę być i ścisły,
i w dwóch słowach zakrzyknąć o co się rozchodzi:
Szeroko grzmiała sława przedwojennej „Wisły”
Gdy nartami na śniegu pisali ją młodzi.
Gdy „odę do młodości” śpiewali na wietrze,
A srebrna gwiazda lśniła na czerwonym swetrze.

Głośne były promienne naszej „Wisły” czyny,
A nurt jej rwał ze sobą i serca i dusze,
Na najwyższe się szczyty pięła po wawrzyny
I szalała radośnie w śnieżnej zawierusze.
Lecz kiedy krwawa chmura nad Polską zawisła.
W głąb ziemi się zapadła droga nasza „Wisła”.

Dziś znowu spod niej jasnym promieniem wybuchu,
Szumna, harda, wspaniała, dzielna i radosna.
Z dna serca wygrzebała hart dawnego ducha,
I cieszy się jak młodość, zakwita jak wiosna,
I na śnieżystej karcie w swej przesławnej księdze
Zaczyna pisać nowy swój hymn o potędze.

Lecz jak Łazarz, co z ciemnej swej wyszedł mogiły
Odarta z wszystkich blasków, biedna jest i naga.
Jakżeż nabierze pędu? Skąd zaczerpnie siły?
I czem się karmić będzie młoda jej odwaga?
Bo nic jej nie zostało po złej poniewierce,
Tylko duch nieugięty i niezłomne serce.

Więc wielkim głosem wołam ją, Wasz Wiślak stary:
Pomóżmy jej. Niech w nową świetność się przystroi.
Nie żałujmy jej dobrej, serdecznej ofiary,
Grosza, nart – co kto może, zacni bracia moi.
Niech się dźwignie, siłami wzmoże się nowemi,
Jak Auteusz, gdy dotknął się ojczystej ziemi.

Więc w imię tej cudownej, braterskiej wspólnoty,
Co umie działać cudy, uczyńmy to dla niej,
Bo dzisiaj rozpoczęła nowy wiek swój złoty.
By w słońcu dokonało się Jej zmartwychwstanie.
Czyńmy to na gorąco – precz długie namysły.
A to wszystko na chwałę naszej srebrnej „Wisły”. 

Kornel Makuszyński, Zakopane 1945r 

Wpływ na ludzi 

W dzisiejszym Krakowie raczej próżno oczekiwać, by przypadkowa osoba na ulicy potrafiła opowiedzieć coś o miejscowym futbolu. W latach 20-tych minionego stulecia było jednak inaczej. Poza namacalnymi dowodami jak zdjęcia z meczy z kilkunasto- lub kilkudziesięciotysięczną widownią, czy licznymi artykułami z pierwszych stron gazet, będącymi wówczas czymś oczywistym do czytania, są też inne fakty na to wskazujące. 

Przede wszystkim Kraków ma u siebie najwięcej pucharów mistrzowskich. 14 Wisły (13 Mistrza Polski i 1 Mistrza Ligi), 5 Cracovii i jedno Garbarnii. Nazwa tej trzeciej drużyny budzi u ludzi zdziwienie, często myślą, że to klub, który nie istnieje. Jednak obecny drugoligowiec ma na swoim koncie jeden tytuł, który wywalczył w 1931 roku. Drugim argumentem jest liczba drużyn, które wystąpiły w najwyższej klasie rozgrywkowej. Poza tymi trzema i będącym wciąż w świadomości Hutnikiem Nowa Huta, były to WKS Wawel Kraków, Podgórze Kraków i wspominana wcześniej Jutrzenka Kraków.

mistrz

Nie można więc zaprzeczyć, że to właśnie miasto jest naszą stolicą piłki. I to tu są największe oczekiwania, nieważne od sytuacji, bo poza tytułami oczekuję się dobrej gry, słynnej “Krakowskiej piłki”, o której ostatnio pisał Michał Trela. To właśnie określenie powstało w latach międzywojennych i jest z nami do dziś. 

Krakowska krew 

Można zaprzeczać mówiąc, że z czasem coś zanikło, ale prawda jest taka, że zaniknie dopiero wtedy, gdy ostatni pamiętający zapomni. Tak więc będąc z Krakowa trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie o piłce, przynajmniej minimalne.  Tamte czasy nie wrócą, ale mogą być natchnieniem do wielkich działań. Przecież to Wiślak Poznański jest uznawany za założyciela Legii Warszawa. To tutaj futbol wygląda inaczej i jest wszędzie. Czy to w opustoszałej kamienicy, gdzie kiedyś mógł mieszkać Reyman lub Kałuża. Czy pobliskim parku, na którym podczas wojny organizowano nielegalne mecze.  

Wspominana legenda Białej Gwiazdy tak była wkręcona w piłkę, że stacjonując w Wilnie, jeździła nocnymi pociągami, aby wystąpić w meczu. Nie przejmowała się godzinami spędzonymi na kolei. Nie przejmowali się też ludzie, którzy pod okupantem zbierali się tłumnie na derby. Przecież to tu, był najnowocześniejszy w swoim czasie stadion, tu montowano pierwszy zegar meczowy. To właśnie tu podejmowano najważniejsze decyzje państwowe zasiadając na loży VIP. Po prostu, gdyby nie Kraków nie byłoby piłki w takim wymiarze, a gdyby nie piłka, nie byłoby części historii Krakowa i być może Polski.

 

 

fot via: Historia Wisły, Garbarnia Kraków, TS Wisła