Piątek

Wraca kadra. Czy będzie lepiej jak jesienią?

Połowa marca to pierwszy moment 2019 roku, w którym po przerwie zimowej w końcu wracają rozgrywki reprezentacyjne. Przerwa na kadrę nadeszła po 5 miesiącach, kiedy to ostatni raz dawali „popisy” podopieczni Jerzego Brzęczka. Co się zmieniło po tym czasie, czy jest szansa i nadzieja na poprawę wyników? Te pytanie zadają sobie zapewne wszyscy fani drużyny narodowej.

Lepiej po prostu być musi. Jerzy Brzęczek po mundialu miał mało czasu na przebudowę zespołu i sprawdzenie nowych twarzy. Ten okres zbiegł się z Ligą Narodów, w której w dwumeczach z Włochami i Portugalią ugraliśmy zaledwie punkt. Roszady pojawiły się także w spotkaniach z Irlandią i Czechami, których nie wspominamy dobrze.

Nowy selekcjoner czeka na pierwsze zwycięstwo, o to może być teraz łatwiej. Po pierwsze wyklarowała mu się częściowo grupa zawodników, która będzie stanowić o sile kadry. Brzęczek zapewne też zaszczepił pewne schematy w nowej drużynie, która przez te 6 spotkań nieco zdążyła się poznać. Co więcej przed nami spotkania z nieco słabszymi rywalami niż w Lidze Narodów. Austria, a zwłaszcza Łotwa to nie Portugalia czy Włochy, wiadomo, Ci pierwsi do słabiaków nie należą. Dodatkowo zespół naszych pierwszych rywali to niesamowity kolektyw stworzony z zawodników, którzy grają głównie w Bundeslidze, ale nie są nie do pokonania. Czwartkowy mecz, mimo że rozgrywany na wyjeździe powinien być bardzo wyrównany ze względu na podobny poziom obu ekip.

Co u nas się zmieni? Zapewne niewiele, większość podstawowej jedenastki dodatkowo odzyskała formę. Sprawdźmy – bramkarze – na swoim poziomie. Obrona – Glik wraca do formy, Bednarek gra na wysokim poziomie, Kamiński też swoje gra w klubie, podobnie Cionek. Grać w Turcji zaczął tez Pazdan, w coraz lepszej formie jest Kędziora czy Jędrzejczyk. Szansę dostanie też dobrze dysponowany Gumny, gorzej jest jeśli chodzi o Bereszyńskiego, który obecnie jest bez formy, nie mówiąc o Recy, który nie gra. Pomoc? W zasadzie tylko Szymański czy Góralski to pewna niewiadoma, reszta w podobnej lub wyższej formie niż na jesień. Napad? To nasza największa broń – czterech napastników w dobrej formie to chyba nie mieliśmy nigdy w historii.

Po naszej stronie zdecydowanie będą indywidualności, których mamy więcej niż Austriacy, po ich stronie kolektyw, lecz patrząc w przeszłość, Austria nam się dobrze kojarzy. Z nimi zwykle nie przegrywaliśmy, jedynie pechowo… remisowaliśmy jak na Euro w 2008 roku. Stadion Ernsta Happela zapewne zapłonie od nadmiaru rac zarówno sympatyków naszej kadry, jak i kadry naszych rywali. Wywiezienie stamtąd nawet jednego punktu powinno być dobrą zdobyczą, jednak zdecydowanie stać nas na pełną pulę. Trzy punkty powinniśmy też zdobyć w niedzielę w meczu z Łotwą, która prezentuje już znacznie niższy poziom od naszych zawodników. Sam fakt, że sporo Łotyszy gra, bądź grało w naszej lidze nich świadczy o ich niezbyt wysokich umiejętnościach. Spacerek to może nie będzie, lecz wygrana musi być obowiązkiem.

Jak możemy zagrać w obu spotkaniach?

Z Austrią eksperci typują ustawienie z trójką napastników i zgranym szykiem pomocników i obrońców. Na Łotwę Brzęczek może wystawić kilku graczy, którzy mają się otrzaskać w pierwszej kadrze i będą potrzebni na później, dlatego można się spodziewać małych eksperymentów.

Typowany przez nas skład na Austrię: Szczęsny – Bereszyński, Bednarek, Glik, Jędrzejczyk – Krychowiak, Klich, Linetty – Lewandowski, Milik, Piątek.

Skład na Łotwę: Fabiański – Kędziora, Bednarek, Glik, Reca – Krychowiak, Zieliński, Błaszczykowski, Grosicki – Milik, Lewandowski.

Czy z ławki wejdą młodzi-zdolni – Gumny, Kownacki czy Żurkowski? Wydaje się, że przy korzystnych rezultatach taką szansę na pewno otrzyma Kownacki, pozostali dwaj są jednak dalej w hierarchii w swoich formacjach. W pomocy Góralski, Frankowski czy Kądzior będą pierwszymi wyborami jeśli chodzi o roszady podczas obu spotkań, w obronie jeśli już ma coś się zmienić, to swoje minuty dostanie prędzej Pazdan czy też Kamiński niż Gumny.

Nasze typy: 1:1 z Austrią oraz 3:1 z Łotwą.