statystykiw

Wisła znowu wygrywa i jest już wiceliderem!

Wisła Kraków znowu wygrywa, tym razem we Wrocławiu, bohaterem ponownie Zdenek Ondrasek. Krakowianie wygrywają po raz trzeci z rzędu i wskakują na pozycję wicelidera tabeli.

Biała Gwiazda od początku spotkania wydawała się lepiej dysponowana i znacznie bardziej zależało jej na wygranej. Najmocniejsza broń Wiślaków to skrzydła, a zwłaszcza ich lewa strona, gdzie w ostatnim czasie kapitalny czas zalicza Martin Kostal. Właśnie to po jego akcji po raz pierwszy w 17. minucie zrobiło się gorąco pod bramką Słowika. Słowak wycofał piłkę do Boguskiego, a ten strzelił wprost w bramkarza Śląska. Goście nacierali raz za razem, lecz to przyczajony Śląsk w I połowie stwarzał lepsze okazje. Błyszczał Marcin Robak. W 27. minucie urwał się spod opieki Wasilewskiego, składał się do strzału w dobrej okazji, ale Wisłę uratował wślizg Macieja Sadloka.

Najlepszą okazję wrocławianie mieli w 21. minucie, gdy po podaniu Piecha Sadlok o mały włos nie wpakował piłki do własnej bramki zagrywając ją w słupek. Wrocławianie ruszyli do szturmu na początku drugiej połowy. Stworzyli tak wiele sytuacji, że spokojnie mogli rozstrzygnąć to spotkanie, ale nie znaleźli sposobu na pokonanie Mateusza Lisa. W 63. minucie Michał Chrapek podał z rzutu wolnego, Lis wyszedł i minął się z piłką, ale Wisłę uratowała fakt, że Pich główkował minimalnie niecelnie.

Świetną okazję w końcówce miał Mateusz Radecki, który po podaniu Farshada główkował z siedmiu metrów w słupek. To się zemściło. Rafał Boguski wywalczył rzut wolny, po którym Damian Gąska przypadkowo podał do Zdenka Ondraszka, a ten strzałem z pięciu metrów dał gościom trzy punkty.

Jakby pecha Śląska było mało, minutę później mógł wyrównać Farshad. Po przerzucie z prawej strony zamykał akcję i w pełnym biegu huknął w poprzeczkę. Po meczu Irańczyk usiadł na murawę i ze łzami w oczach nie mógł uwierzyć, jak jego ekipa przegrała ten mecz, skoro miała tyle sytuacji, oddając aż 20 strzałów.