statystyki wislgd

Wisła przegrywa dziewiąty mecz z rzędu

W meczu kończącym zmagania w 17. kolejce PKO Ekstraklasy Wisła przegrała w Krakowie 0:1 z Lechią Gdańsk. Jedyną bramkę dla gości zdobył Flavio Paixao.

Mecz jeszcze nie zdążył się na dobre rozkręcić, a już w 4. minucie został przerwany. Duże zadymienie powstałe na skutek odpalonej przez kibiców gospodarzy pirotechniki uniemożliwiło kontynuację gry. Kilkuminutowe przerwy dają się odczuć piłkarzom szczególnie w chłodniejszych miesiącach.

W pierwszej połowie optyczną przewagę uzyskała Wisła. Wysoki pressing, zepchnięcie rywala do defensywy, duża wymienność pozycji, szybkie rozegranie – gra podopiecznych trenera Skowronka dłuższymi momentami mogła imponować. Zabrakło natomiast konkretów. Strzały oddawane na bramkę Alomerovicia były niecelne lub zablokowane (głównie przez… ofensywnych piłkarzy Białej Gwiazdy konsekwentnie nabijanych przez Pawłowskiego). Lechia przypominała tę „starą” Lechię z poprzedniego sezonu. Piłkarze z Gdańska nie byli zbyt efektowni w budowaniu ataku pozycyjnego i odnotowywali sporo niecelnych podań. Wydaje się, że plan taktyczny Stokowca zakładał jednak co innego – Biało-Zieloni nieco się cofnęli i z wyrachowaniem czekali na błędy przeciwnika. Jeden z nich wykorzystał Peszko, który obsłużył podaniem człowieka od zadań specjalnych w Lechii – Paixao. Gol Portugalczyka oraz konsekwentna gra w obronie pozwalały gościom schodzić do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

W drugą połowę lepiej weszła Lechia. Gdańszczanom udało się oddalić ciężar dalej od własnego pola karnego, mieli również więcej akcji ofensywnych niż w pierwszej odsłonie. Zdeterminowana Wisła próbowała różnych wariantów, jednak szczelnie ustawiona defensywa Lechii kasowała zapędy Białej Gwiazdy. W 79. minucie gospodarze nadziali się na kontrę, jednak pędzący sam na sam z Buchalikiem Haraslin nie wykorzystał doskonałej szansy na podwyższenie wyniku. Chwilę później Fila we własnym polu karnym wybił piłkę wprost pod nogi Jeana Carlosa, jednak ten nie trafił w bramkę i w niewykorzystanych sytuacjach stuprocentowych było 1:1. Najważniejsza statystyka – 0:1 na tablicy wyników – nie uległa już zmianie do końca spotkania.

Wisła zaprezentowała się lepiej niż przed tygodniem, jednak przegrywa dziewiąte spotkanie z rzędu w Ekstraklasie i na przełamanie musi czekać przynajmniej do następnej kolejki. Lechia nie bez problemów, ale zasłużenie wywozi cenne 3 punkty z Krakowa, które przybliżają ją do ligowej czołówki.