statystyki

Wisła grała, a Legia wygrała!

Niedzielny wieczór 22. października przyniósł nam starcie, które można określić mianem klasyka, bo takimi od zawsze są spotkania pomiędzy Wisłą i Legią. Do Krakowa po raz pierwszy w nowych barwach przyjechał były gracz Białej Gwiazdy – Krzysztof Mączyński – który niejako zdradził kilka miesięcy temu swój klub przechodząc do największego rywala. Do tego komplet publiczności na trybunach i… finalnie wygrana Legii. Działo się!

Spotkanie rozpoczęło się spokojnie, obie drużyny postanowiły się najpierw dobrze wybadać. Dopiero po pierwszym kwadransie gry mieliśmy pierwsze ciekawe sytuacje na boisku. Gospodarze jako pierwsi rozpoczęli natarcie w tym spotkaniu, a dokładniej był to stary, poczciwy Rafał Boguski, który strzelając po długim rogu starał się pokonać dobrze dysponowanego dzisiaj Malarza. Goalkeeper gości wyciągnął się jak struna i sparował strzał na rzut rożny, naprawiając tym samym błąd jaki popełnił w tej akcji Michał Pazdan.

Po chwili do głosu doszedł jeden z (anty)bohaterów tego widowiska. Pierwszy strzał w kierunku bramki swojego byłego zespołu oddał właśnie Mączyński. Piłka jednak poleciała wysoko nad bramką. Legia poczuła się pewniej i postanowiła zaatakować jeszcze raz, tym razem Hamalainen przedarł się przez zasieki obronne Wisły i oddał strzał z ostrego kąta, który minimalnie minął dalszy słupek bramki Buchalika.

Kilka minut później było już 1:0 dla Legii. Kontra, która zawiązała się po niecelnym zagraniu z rzutu wolnego Wiślaków, napędzona przez Mączyńskiego i Kucharczyka zakończyła się strzałem Niezgody do pustej bramki.

Gospodarze jednak nie postanowili się poddawać, już w 25. minucie mogła odrobić straty. Po dośrodkowaniu Carlitosa zakotłowało się w polu karnym Wojskowych. Strzelający Basha jednak nie zdołał pokonać dobrze ustawionego na linii Malarza.

31. minuta i ponownie groźna akcja Wisły. Tym razem po niedokładnym dośrodkowaniu piłkę przejął Imaz, który po raz kolejny w tym meczu niedokładnie zagrał w kierunku bramki Malarza. W końcówce pierwszej połowy napór gospodarzy rósł. Kolejne sytuacje pod bramką legii marnowane były przez ofensywnych graczy Białej Gwiazdy. Jak w ukropie zwijał się w bramce Malarz, który bronił wszystko co mógł.

Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Legii, jednak to z gry lepsza była Wisła.

W drugą połowę lepiej weszli goście z Warszawy, jednak akcje zaczepne przeprowadzane przez Guilherme kończyły się na defensywie Wisły. Kilka minut później pierwszy raz w tym meczu mieliśmy weryfikację VAR po rzekomym faulu Kucharczyka w polu karnym Legii. Sędzia, który podbiegł do monitora, jednak po chwili odwołał swoją decyzję co nie wywołało aprobaty publiczności.

Wisła jednak dalej napierała, z tego wynikały kolejne akcje pod bramką rywali. Po kolejny dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ponownie zrobiło się gorąco. Tym razem Perez, który pojawił się chwilę wcześniej na boisku znalazł się na spalonym w doskonałej sytuacji. Dziesięć minut później w doskonałej sytuacji znalazł się Carlitos, jednak sędzia ponownie podniósł chorągiewkę. Gola i tak by nie było, doskonałą interwencją popisał się ponownie Malarz.

Legia odpowiedziała w 80. minucie nieudanym rzutem rożnym Guilherme… nieudanym, lecz niewiele brakło, by zakończył się on bezpośrednią bramką. Guilherme tak dośrodkował, że piłka niemal została wkręcona do bramki Buchalika, odbijając się od poprzeczki. Rozstryzgnięcie jeśli chodzi o najlepszego gracza meczu mieliśmy dwie minuty później, doskonałe dośrodkowanie z lewej flanki na bramkę mógł zamienić bramkostrzelny Carlitos, tak się jednak nie stało, ponieważ uderzoną z kilku metrów piłkę z linii bramkowej kapitalną paradą wyciągnął Malarz, tym samym zostając bohaterem tego spotkania.

W końcówce szczęścia próbował jeszcze Pasquato, który pojawił się w drugiej połowie na placu gry, jednak kontratak zakończona jego strzałem została zmarnowana.

Mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem Legii, która większą część spotkania broniła się przed atakami nieskutecznych gości. W Krakowie pozostał niedosyt, a w Warszawie ponownie uwierzono w obronę mistrzostwa.