ttt

Wielkie nudy przy Twardowskiego. Pogoń Szczecin – Lech Poznań 0:0.

Pierwszy kwadrans spotkania to typowe, piłkarskie szachy. Gracze obu ekip raczej wolały skupić się na rozgrywaniu piłki, a także na zapoznaniu się z tym, co na dzisiejsze spotkanie przygotował rywal. Pierwszą okazję do zdobycia gola wykreowali sobie goście. Po prostopadłym podaniu jednego z graczy Lecha do piłki dopadł Niklas Bärkroth i strzelił płasko w okolice dalszego słupka. Na posterunku stał jednał Łukasz Załuska który bardzo pewnie zbił piłkę na bok.

W 25. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Kostewycz. W jego miejsce Nenad Bjelica posłał Vernona De Marco, który miał okazać się zmianą jeden do jednego, bez żadnych rewolucji w ustawieniu. Siedem minut później fantastycznym zagraniem w pole karne popisał się Niepsuj, zza obrońców wybiegł Kamil Drygas, który uderzył bardzo mocno, jednak kapitalną interwencją popisał się Putnocky.

Druga część spotkania rozpoczęła się niemal identycznie jak pierwsza. Zarówno Pogoń jak i Lech rozgrywały piłkę po obwodzie, jednak nie za wiele z tego wynikało. Oba zespoły były bardzo dobrze zorganizowane w szeregach defensywnych, dzięki czemu ciężko było się przedostać pod bramkę rywala. Dopiero w 55. minucie w miarę groźny strzał na bramkę Lecha posłał zza szesnastki Dawid Kort. Piłka ostatecznie zatrzepotała na bocznej siatce.

Później były nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Dziś przy Twardowskiego działo się naprawdę bardzo niewiele. Nie było nawet pojedynczych zrywów poza tym, kiedy Drygas miał kapitalną szansę do zdobycia gola. Ostatecznie w Szczecinie doszło do podziału punktów, dzięki któremu Lech punktowo zrównał się z Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Lubin i objął fotel lidera LOTTO Ekstraklasy.