statystykicrajag

W tej kolejce gra się do końca

Cracovia pokonuje Jagiellonię Białystok 3:1 w ramach 9. kolejki PKO Ekstraklasy. Nie był to mecz, po którym można było spaść z fotela, jednak to nie jest zaskakujące, jeśli spojrzeć na dotychczasową grę drużyn Michała Probierza i Bogdana Zająca. Podobnie jak w meczu Stali Mielec z Wartą Poznań, losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatnich minutach.

Mecz ogólnie nie stał na wysokim poziomie. Pierwsza bramka padła w 25. minucie. Przebojowy rajd Zauchy, przypadkowe zagranie van Amersfoota, to wystarczyło, aby Tomas Vestenicky znalazł się w dogodnej sytuacji, w której zdołał pokonać Węglarza. Zaucha dzisiaj był bardzo aktywny, zresztą to on mógł podwyższyć prowadzenie, jednak w dość niezłej sytuacji oddał nienajlepsze strzały. Zemściło się to dosyć szybko. Pospisil podał do Imaza, ten przerzucił piłkę nad głową Szymonowicza i oddał mocny, ale precyzyjny strzał, w którym Niemczycki nie miał nic do powiedzenia. Śmiało można powiedzieć, że w tej akcji Imaz pokazał to, co potrafi najlepiej. Z remisu do przerwy bardziej zadowoleni byli goście, bo to „Pasy” dominowały nad wydarzeniami boiskowymi.

Po przerwie gra obu ekip lekko się ożywiła, jednak niespecjalnie przełożyło się to na sytuacje bramkowe. Najbliżej bramki gospodarze byli w 59. minucie, kiedy to Vestenicky trafił w słupek. Za to goście mogli przechylić szalę na swoją korzyść w 68. minucie, kiedy to Ariel Borysiuk płaskim strzałem z rzutu wolnego sprawił kłopoty Niemczyckiemu w interwencji. Lepsze wrażenie po przerwie sprawiała Jagiellonia, ale nie wygrywa się meczów wrażeniami artystycznymi. Dlatego to Cracovia rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść. Najpierw Florin Loshaj strzelił bramkę kilkanaście sekund po wejściu na boisko. Nie pomógł w tej akcji Ariel Borysiuk, który krył powietrze. Nie skończyło to emocji. „Pasy” zdążyły wbić jeszcze trzeciego gola – strzelcem kolejny rezerwowy Thiago. Asysta van Amersfoota tym razem całkowicie świadoma. Przy tej bramce nie popisał się Bodvarsson, który „zainicjował” akcję wybijając piłkę w strefę, w której piłkarze Cracovii nie byli w ogóle pilnowani. Cracovia przełamuje niemoc w meczach z „Jagą” – ostatnie 3 mecze z tym rywalem kończyły się porażką. Jagiellonia za to przegrywa swój trzeci mecz z rzędu. Można śmiało założyć, że w szatni muszą paść mocne słowa, po których należy wyciągnąć wnioski. Nie może to jednak zakończyć się wypowiedzeniem formułki znanej każdemu kibicowi Ekstraklasy. Wygrana po przerwie reprezentacyjnej z Wisłą Płock wydaje się być obowiązkiem, jeśli w Białymstoku chcą o cokolwiek powalczyć. Cracovię będzie czekać trudniejsze zadanie – domowy pojedynek z Legią Warszawa. W międzyczasie jeszcze jednak przez „Pasami” pucharowe starcie z III-ligowym Świtem Skolwin.