Screenshot_20180903-211002

W Gdyni remisowo po dobrym spotkaniu

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, już w czwartej minucie po wyrzucie z autu strzelili pierwszą bramkę. Do futbolówki po wyrzucie z bocznego sektora boiska doszedł Bogdanov, uderzył z półobrotu i piłka pomimo interwencji bramkarza przyjezdnych wpadła do siatki. Radość gospodarzy nie trwała długo, sędzia Jakubik po konsultacji z VAR anulował bramkę i odgwizdał spalonego, ponieważ uznał, że Helstrup ustawiony za linia obrony przeciwnika absorbował uwagę bramkarza przy strzale Ukrainca. 

W dalszej części widowiska było sporo walki, Arkowcy wychodzili wysoko rozpoczynając pressing już na połowie rywala, co poskutkowało kontrą przyjezdnych. Szymon Pawłowski zagrał prostopadle do Sanogo, lecz jego strzał bez większych problemów obronił Steinbors. Kolejne kilka minut należało do przyjezdnych. Tercet Pawłowski, Udovicić i Sanogo kilkukrotnie rozpracowywał obronę rywala, ale brakowało celnego uderzenia.

Wysoki pressing gospodarzy nareszcie przyniósł oczekiwany efekt. Futbolówkę w środkowej strefie stracił Milewski, Nalepa przytomnie zagrał do Janoty, który strzałem z ponad dwudziestu metrów umieścił piłkę w siatce. Gospodarze nie cofnęli się po zdobytej bramce. Kolejny raz piłka trafiła do Janoty, ten doskonałym podaniem obsłużył Koleva, lecz jego strzał obronił Kudła.

Goście atakowali coraz śmielej, już wydawało się, że nie zdołają wyrównać wyniku przed gwizdkiem kończącym pierwsza części gry, kiedy piłka po strzale Wrzesińskiego uderzyła w rękę Maricia, a sędzia Jakubik wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł wypożyczony z Legii Warszawa Sanogo i mocnym strzałem pokonał Steinborsa wyrównując wynik meczu.

Początek drugiej części gry należał do gospodarzy. Arka praktycznie nie schodziła z połowy przeciwnika, sumiennie konstruując akcje w ataku pozycyjnym. Zagłębie cierpliwie czekało na szanse z kontrataku, ta pojawiła się już po kilku minutach, kiedy Pawłowski podał prostopadle do Wrzesińskiego, ten wyszedł sam na sam, lecz jego strzał trafił w bramkarza.

Gospodarze dalej atakowali, szczególnie aktywny był zdobywca pierwszej bramki Jankowski, który w akcji kombinacyjnej zagrał do Zarandii, ten wyszedł sam na sam z bramkarzem i strzałem po ziemi wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Dosłownie kilka sekund później odpowiedzieli przyjezdni. Z lewej strony pomknął Wrzesiński, zagrał w pole karne do Udovicicia, który odwrócony tyłem do bramki zgrał do wbiegającego w pole karne Pawłowskiego, a były zawodnik Lecha mierzonym strzałem ustalił wynik spotkania.