statystyki

W Gdańsku na remis!

Ekstraklasa po wznowieniu rozgrywek rozpieszcza nas pokaźna ilością bramek w każdym meczu. Dzisiaj naprzeciwko siebie stanęły zespoły, które charakteryzuje ofensywny styl gry, wiec jak się domyślacie, nie zabrakło bramek!

Początkowe minuty meczu należały do Wisły, która dłużej utrzymywała się przy piłce. Pierwszy groźny atak przeprowadzili piłkarze Wisły. Arsenić dobrym podaniem skierował piłkę do Małeckiego, który płasko dośrodkował w pole karne, przytomność jednak zachowali obrońcy Lechii wybijając piłkę na rzut różny.

10. minuta spotkania przyniosła dla Lechii rzut różny, po którym kilkoma szybkimi podaniami Małecki i Llonch przenieśli się szybko na połowę rywala. Po zagraniu do Boguskiego Wisła miała kolejną okazję na pokonanie Dusana Kuciaka, jednak pomocnik z Krakowa za długo zwlekał z oddaniem strzału i wślizgiem przeszkodził mu Mladenović. W 15. minucie gry fatalny błąd przy ponownym wprowadzeniu piłki do gry popełnił Dusan Kuciak, zagranie trafiło wprost pod nogi Boguskiego, który odegrał futbolówkę do Carlitosa, a ten  w piękny sposób pokonał bramkarza gospodarzy lobem nie dając mu szans na interwencje. Lechia po stracie bramki natychmiast przystąpiła do ataku. Najpierw z odległości 40. metrów uderzał Paweł Stolarski, chwile później zmieścić piłkę w siatce próbował Peszko, lecz ta po koźle minęła słupek bramki. Drużyna Adama Owena nie ustępowała w atakach. Kolejna akcja, kilka wymienionych podań przez braci Paixao, podanie do Pawła Stolarskiego, który mocnym dośrodkowaniem skierował piłkę pod nogi Sławomira Peszki i mieliśmy znowu remis.

Po bramce wyrównującej zawodnicy Lechii Gdańsk nabrali pewności siebie i dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili niczym ciekawym zaskoczyć defensywy gości i wynik do końca pierwszej połowy pozostał bez zmian.

W przerwie meczu o kilka slow komentarza został poproszony zawodnik krakowskiej Wisły – Tomasz Cywka: „Nie przyjechaliśmy się tutaj Bronic, chcieliśmy zagrać ofensywnie, odważnie od początku. Tak jak trenowaliśmy, od tego pierwszego meczu. Wszystko było jak zaplanowaliśmy, jednak jedna akcja wrzutka i niestety jest 1:1. Gramy dalej, jest jeszcze 45 minut i na pewno będziemy mieli swoje okazje”.

Drugą połowę rozpoczęła Wisła Kraków. W pierwszych minutach przeprowadziła atak prawa stroną boiska, dośrodkowanie jednak zostało zablokowane. Do wykonania rzutu rożnego podszedł Carlitos, jednak po jego dośrodkowaniu w powietrzu pierwszy do piłki doszedł Gerson wybijając niefrasobliwie piłkę prosto pod nogi znakomicie ustawionego Patryka Maleckiego, lecz ten uderzył niecelnie nad poprzeczka.

Przez następnie minuty gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a wyraźną przewagę miała drużyna z Krakowa, która dłuższymi fragmentami nie schodziła z polowy przeciwnika. Lechia próbowała zaskoczyć przeciwnika szybkim wyjściem z kontrataku, ale długie podania nie były dokładne i nie stanowiły poważnego zagrożenia dla defensywy przeciwnika. Cały czas Wisła kontrolowała grę próbując atakiem pozycyjnym przedostać się pod bramkę Lechii. W 70. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się wpuszczony chwilę wcześniej Hiszpan Imaz, jednak w sytuacji sam na sam nieczysto trafił w piłkę i ta przeleciała nad poprzeczka, była to najlepsza w drugiej połowie sytuacja do objęcia prowadzenia. Wisła nie ustępowała w atakach rozgrywając piłkę na połowie przeciwnika. 73. minuta przyniosła dla Wiślaków kolejny rzut różny, Carlitos płaskim dośrodkowaniem dograł piłkę do Boguskiego, a ten finezyjnie uderzył piętka, lecz jego strzał okazał się niecelny. Podczas zamieszania w polu karnym ucierpiał Paweł Stolarski i musiał opuścić boisko, w jego miejsce pojawił się Mato Milos, który nie umiał zastąpić dobrze dysponowanego w tym spotkaniu Polaka. Ostatnie dziesięć minut meczu to walka obu zespołów w środku pola, w celu przedostania się pod bramkę przeciwnika, jednak do końca meczu wynik nie uległ zmianie.

Wisła awansowała na siódmą pozycję, natomiast Lechia dalej znajduje się w drugiej ósemce.