Lewandowski, Fabiański

W czym tkwi fenomen Roberta Lewandowskiego?

Nie sposób zaprzeczyć, że Robert Lewandowski jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym polskim piłkarzem w historii. Tym bardziej nie można zaprzeczyć, że jest najpopularniejszym polskim piłkarzem, ale przede wszystkim jest idolem i największym w tym kraju sportowym fenomenem od czasów Adama Małysza. Jednak dlaczego to właśnie „Lewy” został idolem Polaków?

O Lewandowskim zrobiło się głośno latem 2008 roku, kiedy jako 19-latek Robert trafił z praktycznie nikomu nieznanego Znicza Pruszków do aspirującego do najwyższych trofeów Lecha Poznań. 1,5 miliona złotych, bo tyle zapłacili poznaniacy za obiecującego napastnika wydawała się wtedy dla wielu kwotą niezwykle zawyżoną i absurdalna jak na tak młodego zawodnika. Jak bardzo się mylili miało okazać się już niebawem, możliwe jednak, że do transferu w ogóle by nie doszło gdyby nie Andrzej Czyżniewski – ówcześnie szef skautów poznańskiego klubu, który jeździł do Pruszkowa aż dziesięć razy żeby dokładnie przyglądać się grze Lewandowskiego i był dzięki temu tak pewny swego skautingowego nosa, że przekonał włodarzy Kolejorza do wyłożenia tak niebagatelnej jak na tamte realia sumy. Swoje trzy grosze do transferu wtrącił również Cezary Kucharski, który do dziś jest agentem piłkarza. „Od początku w grę wchodziła tylko Wisła, Legia albo Lech, resztę odrzuciliśmy” – wspomina Kucharski te mające mieć przemożny wpływ na rozwój Roberta negocjacje.

Lewandowski w barwach Lecha(fot. Lech Poznań)
Lewandowski w barwach Lecha(fot. Lech Poznań)

Lewy przy Bułgarskiej zabawił 2 lata, potem zasilił szeregi Borussii Dortmund – i tutaj właściwie zaczyna się nam cała historia, a raczej trzy historie. Historia społecznej obsesji na punkcie Lewandowskiego, gwałtownego wzrostu popularności Borussii w Polsce i kultu „Trójki z Dortmundu”. Ale po kolei…

Kiedy w 2010 roku Lewandowski pojawił się w Dortmundzie w drużynie mocno zadomowiony był już Jakub Błaszczykowski, a niemal równolegle z Lewym żółta koszulkę po raz pierwszy przywdział Łukasz Piszczek. Właściwie od początku przygody w Bundeslidze Lewandowski dosyć regularnie pojawiał się na boisku. Już w pierwszym sezonie rozegrał 33 oficjalne spotkania, chociaż nie zawsze występował na swojej nominalnej pozycji, częściej pełnił rolę cofniętego napastnika. W następnym sezonie był już podstawowym snajperem Borussii, z którą ponownie sięgnął po mistrzostwo oraz Puchar Niemiec, zostając jednocześnie królem strzelców obu tych rozgrywek. Już wtedy polscy kibice szaleli na punkcie „trzech muszkieterów z Dortmundu”, ze szczególnym uwzględnieniem samego Lewandowskiego.

Sezon 2012 – 2013 przyniósł Borussii, w tym i trójce Polaków jeden z największych sukcesów w ich klubowych karierach – finał Ligii Mistrzów, w którym ulegli jednak Bayernowi Monachium, do którego zresztą w niedalekiej przyszłości miał trafić polski napastnik. Ale o tym za chwilę.

Następny sezon, ostatni zresztą sezon Lewego w Borussii i zarazem ostatni sezon istnienia „trójki z Dortmundu” to dla napastnika kolejny tytuł króla strzelców Bundesligi. 3 maja Robert rozegrał ostatnie spotkanie na własnym stadionie jako piłkarz BVB. Po spotkaniu został pożegnany przez kibiców i władze klubowe. Zarówno fani jak i sam Polak nie potrafili i chyba nawet nie chcieli ukryć wzruszenia.

Żeby niepotrzebnie nie przedłużać – w lipcu 2014 Polak oficjalnie został zawodnikiem Bayernu Monachium, z którym wiele już zdobył i zapewne wiele zdobędzie.  Wspomnijmy jeszcze szybko, że Robert jest pierwszym od dawna napastnikiem z realną szansę na pobicie niemal 40 letniego rekordu Włodzimierza Lubańskiego pod względem liczby strzelonych bramek w reprezentacji narodowej. Po ostatnim meczu z Rumunią do to różnica już tylko 6 goli, pozostaje nam zatem życzyć powodzenia i unikana kontuzji.

Ale to tyle z historii. Wracając do pytania, od którego zacząłem ten tekst – co zdecydowało o fenomenie Lewandowskiego. Przecież wielu mamy piłkarzy w zagranicznych klubach wcale niemniej popularnych od Bayernu, chociażby Szczęsny w Arsenalu czy Krychowiak w PSG. W historii też wielu idoli mieli Polscy kibice – Lubański, Deyna, Kasperczak, czy z nieco młodszych Żurawski czy Dudek – jednak to na punkcie Lewandowskiego zapanowała autentyczna histeria. Nawet przechodząc wzdłuż krakowskiej ulicy Floriańskiej trafić można do przynajmniej dwóch sklepów, gdzie na pewno uda nam się kupić koszulkę z numerem 9 i nazwiskiem „Lewandowski” na plecach.

Lipiec 2014 - Lewandowski piłkarzem Bayernu(fot.sport.se.pl)
Lipiec 2014 – Lewandowski piłkarzem Bayernu(fot.sport.se.pl)

Moim zdaniem jednak wyniki sportowe to tylko jeden z elementów składających się na „kult” otaczający Lewego. Robert to nie tylko wielki piłkarz i postać medialna, ale i wielki człowiek. Akcje takie jak promowanie Coca-Cola Cup dla młodych piłkarzy czy pełnienie funkcji Ambasadora UNICEF tylko lepiej wpływają na obraz zawodnika. Wiele dobrego PR-u robi też Robertowi jego żona, Anna. Można uznać, że państwo Lewandowscy stali się polskim odpowiednikiem małżeństwa Beckhamów, jednocześnie nie można ich zakwalifikować jednak jako typowe małżeństwo celebrytów, co w gruncie rzeczy zasługuje na uznanie.

Czyniąc długą historię krótką – Robert Lewandowski to człowiek, który od obiecującego nastolatka, poprzez gwiazdę polskiej Ekstraklasy i idola kryzysowego polskiej piłki został jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, a kolejne nominacje do Złotej Piłki tylko to potwierdzają. Nam – kibicom pozostaje tylko życzyć Lewemu utrzymania dobrej formy oraz dostarczania nam wielu wspaniałych wrażeń przez następne lata.