gui

Udało się! Legia w Lidze Europy!

To co po pierwszym meczu wydawało się absurdalną mrzonką dziś jest faktem! Legia pokonała Sporting Lizbona 1-0 i zdobywając 4 punkty w fazie grupowej Ligi Mistrzów na wiosnę zagra w Lidze Europy!

Pierwsza połowa to popis gry Legii. Co prawda na początku meczu świetną okazję miał Carvalho, ale później aż do przerwy goście nie stworzyli żadnej groźniej sytuacji pod bramką strzeżoną przez Arkadiusza Malarza. Plan Jacka Magiery był jasny: piękna i ofensywna gra została poświęcona na rzecz wyrachowanej dyscypliny taktycznej. Kto spodziewał się rajdów bocznych obrońców, srogo się rozczarował. Ale dzięki temu Sporting bił głową w mur a Legia mogła wyprowadzać zabójcze konty. Świetnie grający w całym spotkaniu Odjidja Ofoe znakomicie znalazł Prijovicia, który świetnie odegrał w środek pola karnego do Guilherme. Brazylijczyk mocno się skręcił, ale trafił w piłkę nie dająć Rui Patricio szans na obronę! Gołym okiem widać, że Legia dojrzała dzięki grze w Lidze Mistrzów; była konsekwentna, nawet na chwilę nie zmieniła sposobu grania. Patrząc na zawodników często ręce same składały się do oklasków. Luz, brak układu nerwowego, pewność siebie. Pamiętając tę bezradność z pierwszego spotkania z Borussią i porównując to z wczorajszym spotkaniem – niesamowita metamorfoza. Do końca połowy wynik się nie zmienił, w dodatku to nie Sporting był bliższy wyrównania, lecz Legia podwyższenia wyniku.

W drugiej połowie obraz gry uległ niewielkiej zmianie. Wyraźni było widać, że goście chcieli gonić wynik, starali się mocniej naciskać co skutkowało błędami po stronie Legii. Sporting grał schematycznie, ustawicznie próbując grać piłkę na skrzydła i dośrodkowując na blisko dwumetrowego Basa Dosta. Wieża z Holandii była groźnia niemniej należy wspomnieć o bardzo dobrej pracy Jakuba Rzeźniczaka w obronie. Jest takie powiedzenie, że szczęście sprzyja lepszym i w drugiej połowie było po stronie polskiego zespołu, jak choćby przy strzale Adriena Silvy, kiedy piłka trafiła w rękę Hlouška. Wielu sędziów podyktowałoby rzut karny, ale dziś gwizdek sędziego milczał. Kolejną szcześliwą sytuacją jest ta gdy Andre, który najpierw skiksował stojąc w polu bramkowym a następnie spudłował z bliskiej odległości, a potem jego strzał świetnie obronił Malarz. Fortuna sprzyjała legionistom, ale przede wszystkim solidnie na tę pomoc z niebios zapracowali. Gdy wydawało się że będzie coraz trudniej obronić prowadzenie bo Legioniści zaczęli opadać z sił, paradoksalnie stworzyli dwie znakomite sytuacje do zdobycia bramki. Świetnych okazji do strzelenia gola nie wykorzystali Michał Kucharczyk i Radović.

Mówiło się w Polsce, że Legia w fazie grupowej będzie pośmiewiskiem, najgorszą drużyną w historii fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po pierwszym meczu, przegranym 0:6 z Borussią, wróżono jej jeszcze gorzej. Tymczasem ona niedość, że pokazała fajny futbol i urwała punkty Realowi Madryt to jeszcze zajęła trzecie miejsce w grupie i przedłużyła swoją europejską przygodę. O tym, z kim zagra w 1/16 finału Ligi Europy, dowiemy się w poniedziałek.