Polczak

TOP 10 najgorszych transferów sezonów

Zapraszamy na zestawienie przedstawiające najgorsze ruchu transferowe minionego sezonu. Kto zasłużył na to niechlubne wyróżnienie?

  1. Junior Torunarigha (Zagłębie Sosnowiec) – największy ananas z tego zestawienia. Angolczyk przyszedł latem z Niemiec, a zimą już go nie było. w Ekstraklasie zagrał tylko 191 minut w 10 spotkaniach i nie zdobył bramki.
  2. Georyos Mygas (Zagłębie Sosnowiec) – przyszedł zimą by ratować Ekstraklasę dla Sosnowca, zdobył nawet dwa gole, jednak jego słaba postawa w defensywie potęgowana przez błędy kolegów odbiła się na spadku Zagłębia.
  3. Piotr Polczak (Zagłębie Sosnowiec) – przyszedł z Rumunii by wzmocnić swoim doświadczeniem linię obrony beniaminka Ekstraklasy, a swoją postawą wprowadzał zamieszanie i zawalił mnóstwo goli, zdecydowanie nie pomógł zespołowi utrzymać się w lidze.
  4. Mateusz Szwoch (Wisła Płock) – jeden gol i dwie asysty w 16 spotkaniach to trochę za mało by być zadowolony z jego postawy. Z biegiem sezon znikł z ekstraklasowych boisk, a do statystyk z Arki może wraca z utęsknieniem.
  5. Salvador Agra (Legia Warszawa) – miał być lepszą wersją Kucharczyka, okazał się totalnym ananasem, za którego dano pół miliona euro, wymysł Sa Pinto zagrał tylko czterokrotnie będąc często najgorszym na boisku.
  6. Luis Rocha (Legia Warszawa) – ten znowu miał być lepszą wersją Hlouska, jednak stał się tylko niezłym zmiennikiem. Po przyjściu z Grecji zagrał w 11 spotkaniach i zaliczył jedną asystę.
  7. Felico Brown Forbes (Korona Kielce) – Kostarykanin, który przeszedł do Korony z Rosji nie pokazał zbyt wiele, był typowym graczem, który za bardzo nie wiedział co robi na boisku, dlatego dziwią aż 3 bramki strzelone przez tego zawodnika w 19 spotkaniach tego sezonu.
  8. Dioni (Lech Poznań) – miał być drugim Carlitosem, okazał się zwykłym niewypałem, pozbyto się go od razu zimą, ponieważ nie prezentował wystarczającego poziomu nawet jak na rezerwy klubu. Zagrał 7 spotkań, bez gola.
  9. Dimitrios Goutas (Lech Poznań) – Grek, który miał być odkryciem Lecha stał się gościem, który zawalił co miał zawalić i zniknął, po czy wrócił w końcówce sezonu i gdy wydawało się, że pokaże coś więcej ponownie zawalił. Taki jego los, jak większości piłkarzy Lecha. Zagrał tylko w 9 spotkaniach.
  10. Farshad Asmadzadeh (Śląsk Wrocław) – pierwszy Irańczyk w lidze, który okazał się totalnym niewypałem, z początku nie grał źle, strzelił nawet gola, ale z biegiem czasu był coraz dalej od składu i coraz bardziej szkodził drużynie na boisku.