Hołota, Sebastian Kamiński

TOP 10 najgorszych transferów lata

Pierwsza runda spotkań tego sezonu Lotto Ekstraklasy za nami, to dobry moment aby częściowo podsumować letnie okienko transferowe. 15 spotkań ligowych to dobra próba, dzięki której szczegółowo można ocenić indywidualne osiągnięcia danych piłkarzy w tym sezonie. Na warsztat bierzemy tych co pojawili się w naszej Ekstraklasie, bądź zmienili barwy. Kto okazał się najgorszy?

Jak wygląda top 10 najgorszych transferów tej rundy według naszej redakcji? Po uwagę braliśmy piłkarzy, którzy zagrali co najmniej 5 spotkań w swoich klubach.

1. Konstantin Vassilijev (Piast Gliwice) – jeden z najlepszych graczy poprzedniego sezonu i za razem największy zawód tego. Oprócz urazów uraczył kibiców bardzo słabą grą. Nie strzelił ani jednego gola, nie asystował ani razu – największy zjazd i najwyższa pozycja w tym niechlubnym rankingu.

2. Cristian Pasquato (Legia Warszawa) – miał być następcą Vadisa Odjidji-Ofoe w Legii, jednak okazał się marną podróbką Belga z Turynu. Kiedy jest na boisku, kibice nawet nie wiedzą, że on tam jest. Totalnie niewidoczny, unika gry, asystował tylko raz, a to fatalne liczby i cechy jak na gracza, który powinien rozgrywać. Legia wiele z niego mieć nie będzie.

3. Lasha Dvali (Pogoń Szczecin) – zamienił Wrocław na Szczecin, ponieważ w swojej drużynie chciał go Skorża. To był jednak zły wybór, nie dość, że drużyna gra fatalnie, to sam Dvali jest tym, który zawala najwięcej. W jedenastu spotkaniach z nim w składzie Pogoń wygrała tylko JEDEN z Arką.

4. Victor Perez (Wisła Kraków) – chyba najgorszy z hiszpańskiego zaciągu Wisły w tym letnim okienku transferowym, porównywalnie z niektórymi dostaje sporo szans, jednak kiedy jest na boisku, jest jednym z gorszych w swojej drużynie. Nie zmieni tego jeden gol w 7 spotkaniach tego sezonu. Tak czy siak, notorycznie zawodzi swoich kibiców.

5. Lennard Sowah (Cracovia) – były gracz Arsenalu i HSV mógł dawać nadzieję, że w Krakowie odpali. Czarnoskóry lewy defensor miał być następcą Pawła Jaroszyńskiego, ale do tej pory ciągle zawodzi. W ofensywie prezentuje się nieźle (1 asysta w 7 spotkaniach), jednak w obronie jest fatalnie. Ilość zawalonych bramek jest zbyt duża by nie umieścić go w tym rankingu.

6. Tomasz Hołota (Pogoń Szczecin) – wrócił z Niemiec i miał się stać liderem środka pola w drużynie Macieja Skorży. Tak się jednak nie stało, zaliczył 10 spotkań, ale w żadnym nie pokazał się z dobrej strony. Pogoń z nim składzie wygrała tylko jedno spotkanie z Piastem, na początku sezonu.

7. Hildeberto (Legia Warszawa) – miał w Legii przejść drogę podobną do Odjidji-Ofoe, wystarczyło zrzucić kilogramy i zacząć grać na miarę swoich możliwości. Tak jednak się nie stało, kilka przebłysków w 6 spotkaniach na trzech frontach to zdecydowanie zbyt mało by nazwać jego ściągnięcie poważnym transferem.

8. Deniss Rakels (Lech Poznań) – Rakels miał się odbudować w Poznaniu i dać Lechowi tyle, ile dawał Cracovii tuż przed wyjazdem z Polski. Pierwsze cztery spotkania w jego wykonaniu były fatalne, dopiero ostatnio pokazał się z lepszej strony raz asystując w Gdańsku. To jednak zbyt mało jak na takiego piłkarz, za jakiego go uważano do tej pory w naszej lidze.

9. Mateusz Matras (Lechia Gdańsk) – w Pogoni był liderem, w Lechii również miał nim być, a skończyło się na 6 i to słabych spotkaniach. Słabego odbioru jego gry nie poprawia jeden gol, który strzelił w tym sezonie, zdecydowanie przegrywa rywalizację na swojej pozycji z innymi graczami Lechii, która i tak radzi sobie słabo w tym sezonie.

10. Semir Stilić (Wisła Płock) – dawna gwiazda Bośniaka przygasa, w Płocku miał się ponownie odbudować, jednak idzie to mozolnie. Wraz z wiekiem spada jego motoryka, która i tak nie była jego mocną stroną. Co prawda w 5 spotkaniach zaliczył jedną asystę, jednak gra Stilicia dalej jest zdecydowanie poniżej oczekiwań płockich kibiców.