anglia-polska

Tak blisko, a tak daleko, Wembley dalej pozostaje niezdobyte

Jedni mówią ,że zabrakło kilku minut, jeszcze inni, że zabrakło bojaźliwości w pierwszej połówce. Koniec końców Polska  po ponad 90 minutach twardej walki, musiała uznać wyższość Anglików. Synowie Albionu pokonali  2:1 (1:0). Bramki dla drużyny gospodarzy zdobyli Hary Kane i Harry Maguire, natomiast dla Polaków honorową w końcowym rozrachunku bramkę zanotował Jakub Moder.

Przed meczem było wiele głosów, że jedziemy tam na ścięcie , odhaczyś swoje i wrócić do klubów, a tu proszę , z perspektywy czasu można znowu było doznać emocjonalnego rollercoastera tak jak w meczu z Węgrami, tym razem bez szczęśliwego zakończenia w postaci punktu.

De facto w pierwszej połowie mieliśmy obraz prowadzenia i kontrolowania kry przez Anglików oraz bezradności Polaków, którzy pod wpływem presji ze strony rywala gubili się na potęgę, nie stwarzając żadnego zagrożenia. Początek meczu należał do spokojnych, podopieczni Garetha Southgate’a przyśpieszyli w 18 minucie i za sprawą błędu Michała Helika, Raheem Sterling, swoim cwaniactwem i sporym doświadczeniem z trudnej dla niego sytuacji wywalczył rzut karny. Jedenastkę pewnie na gola zamienił Harry Kane uderzając w sam środek bramki, wyprowadzając „Synów Albionu” na prowadzenie. Strzelec pierwszej bramki miał okazję podwyższyć prowadzenie, jednak kapitalną interwencją tym razem pochwalił się Szczęsny, ratując drużynę przez utratą bramki. Do przerwy zatem Anglicy schodzili ze skromnym prowadzeniem.

Od początku drugiej połowy Polacy stopniowo zaczęli odgryzać się gospodarzom. Zmiany Paulo Sousy w postaci Arkadiusza Milika i Kamila Jóźwiaka zaowocowały na tyle, że ożywiły naszą drużynę. W 58 minucie nadszedł moment przełomowy. po wznowieniu piłki od bramki John Stones przyjął futbolówkę, jednak pod presją Kuby Modera dał się łatwo grać, piłkę odegrał mu Milik, a  w sytuacji sam na sam z Popem nie pomylił się i umieścił piłkę w bramce. Na tablicy wyników widniał remis, tak jak w ’73 podczas „zwycięskiego remisu”. Wtedy nadzieja na coś więcej na nowo zagrzała w Biało-czerwonych sercach. Niestety mimo, że w drugiej połowie Anglicy nie byli może wyraziści ,oddali nam trochę pola, to jedyną okazję zamienili na gola. W 85 minucie po stałym fragmencie gry, nadzieja na remis prysła jak bańka mydlana. Nie pilnowany Stones zgrał piłkę bitą z rogu wprost pod nogi Harry’ego Maguire’a a ten mocnym strzałem pod poprzeczkę dał Anglikom prowadzenie, a w ostatecznym rozrachunku zwycięstwo. Polacy w końcówce za sprawą Grosickiego i Augustyniaka mieli szanse doprowadzić do wyrównania, niestety obie próby zakończyły się fiaskiem.

Tak czy inaczej po trzech kolejkach mamy ledwie cztery punkty i zajmujemy czwarte miejsce w grupie, następne mecze eliminacyjne czekają nas we wrześniu i miejmy nadzieję, że Polacy będą walczyć o co najmniej baraże. Teraz wszystkie oczy i siły będą skoncentrowane na zbliżającym się Euro i miejmy nadzieję, że nasza gra zarówno w ofensywie jak i defensywie będzie wyglądała o niebo lepiej.