probierz – Tylko Ekstraklasa http://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Fri, 01 May 2026 14:31:30 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.22 Michał Probierz w reprezentacji? On ma już swoją doniczkę o którą musi dbać http://www.tylkoekstraklasa.pl/michal-probierz-w-reprezentacji-on-ma-juz-swoja-doniczke-o-ktora-musi-dbac/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/michal-probierz-w-reprezentacji-on-ma-juz-swoja-doniczke-o-ktora-musi-dbac/#respond Tue, 26 Jun 2018 14:12:52 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=66735 Wyniki naszej kadry na Mundialu w Rosji sprawiły, że wśród polskiej społeczności piłkarskiej powoli rozpoczyna się dyskusja o tym kto ewentualnie miałby zastąpić Adama Nawałkę w roli selekcjonera reprezentacji. U niektórych bukmacherów faworytem do tego zdawał się być Michał Probierz. Szkopuł w tym, że on się z Krakowa nigdzie nie wybiera.

Nie jest to zresztą żadna wielka tajemnica, bo na twitterze zdążyli już to zdementować chociażby Piotr Wołosik czy Tomasz Ćwiąkała, którzy rozmawiali ze szkoleniowcem Cracovii. Sprawa jest jednak nieco głębsza, bo w obecnym momencie kadra, mimo całego splendoru dotyczącego otoczki tej pracy, nie jest czymś co musi Probierza w jakimś wielkim stopniu interesować. Dlaczego? Z kilku powodów.

Przede wszystkim chodzi o Janusza Filipiaka, a raczej jego zauroczenie osobą Probierza. Zauroczenie oczywiście w rozumieniu etosu pracy, wizji i determinacji w planowaniu konkretnego rozwoju drużyny. Żaden trener nigdy wcześniej w Cracovii nie miał takiego zaufania prezesa. Żaden tym bardziej nie otrzymał możliwości kontroli nad tyloma aspektami funkcjonowania klubu. Probierz zasugerował, że w centrum treningowym przydałby się drenaż boiska i nowoczesna siłownia? Nie trzeba było długo na nie czekać. To tylko jeden z przykładów. Probierz jest pierwszym trenerem Cracovii w erze Comarchu, którego profesor Filipiak nie poucza, tylko wręcz czerpie od niego wiedzę w kwestii spojrzenia na futbol i budowania mocnej drużyny.

Inną sprawą jest podejście społeczeństwa i działaczy do pozycji selekcjonera reprezentacji Polski. To wielkie wyróżnienie, równie duża odpowiedzialność. Ale to wszystko wiąże się z bardzo bolesnym upadkiem, który tę pracę kończy. Tutaj nie ma pytania „czy” taki upadek będzie miał miejsce, występuje jedynie „kiedy”. Żaden z trenerów reprezentacji w ostatnich kilkudziesięciu latach nie odchodził na pozycji wygranego. Każdy spadał bardziej lub mniej boleśnie, otrzymując mniej lub bardziej zasłużoną krytykę. Nie ominęło to przecież nawet legendarnego Kazimierza Górskiego, więc nie chce mi się wierzyć, że zdołałby tego uniknąć jakikolwiek inny trener. Szansę na to miał co prawda Adama Nawałka, ale wszystko wskazuje na to, że i jemu się nie uda.

Reprezentacja to też specyficzny tryb pracy, moim zdaniem kompletnie do Probierza nie pasujący. Nie chodzi mi o to, że on by sobie z tym nie poradził, bo dałby radę na pewno lepiej niż kilku innych którzy tę szansę dostali. Bardziej mam na myśli wspomniany wyżej sposób w jakim Probierz najlepiej funkcjonuje. Codzienny dogląd i kontakt z zawodnikami. Dbanie o detale działania klubu, praca z juniorami i przede wszystkim czas na wprowadzenie swojej wizji. W Cracovii dostał cały sezon na zaszczepienie pomysłu, który ma zacząć procentować w nadchodzących rozgrywkach. W reprezentacji tego czasu by praktycznie nie miał.

Czy reprezentacja poradzi sobie bez Probierza? Pewnie tak. Czy Probierz poradzi sobie bez reprezentacji? Tym bardziej. Dlatego nie ma sensu uszczęśliwiać na siłę kogoś, kto ma swój ważny cel w innym miejscu. A pewna pasiasta doniczka jest dla Probierza bardzo ważna.

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/michal-probierz-w-reprezentacji-on-ma-juz-swoja-doniczke-o-ktora-musi-dbac/feed/ 0
„Prawdziwe starcie wagi ciężkiej!” Zapowiedź meczu Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa http://www.tylkoekstraklasa.pl/prawdziwe-starcie-wagi-ciezkiej-zapowiedz-meczu-jagiellonia-bialystok-legia-warszawa/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/prawdziwe-starcie-wagi-ciezkiej-zapowiedz-meczu-jagiellonia-bialystok-legia-warszawa/#respond Sun, 21 May 2017 08:49:31 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=55489 Już dziś Jagiellonia Białystok podejmie na swoim stadionie lidera rozgrywek – Legię Warszawa w meczu 35. kolejki LOTTO Ekstraklasy.

Starcie o mistrzostwo?

Poza meczem drużyny z Podlasia i „Wojskowych” grają dzisiaj również Lechia Gdańsk z Lechem Poznań. Jeśli w tym drugim meczu padnie remis, zwycięzca pierwszego będzie już na autostradzie do mistrzostwa, bowiem jego przewaga nad resztą stawki wzrośnie. W najkorzystniejszej sytuacji bezwzględnie są zawodnicy Jacka Magiery, którzy w poprzedniej kolejce pokonali w dobrym stylu Lech Poznań. W przypadku dzisiejszego zwycięstwa odpada im najgroźniejszy przeciwnik, który był w czubie tabeli niemal od samego początku sezonu. Jeśli wygrają podopieczni Michała Probierza, wyjdą oczywiście na prowadzenie w lidze, ale trzeba zaznaczyć, że nie będą mieli takiej przewagi jak „Wojskowi”. Ciekawą statystyką zarzuciła ostatnio redakcja legia.net – „Probierz prowadził swoje drużyny w meczach z Legią 24 razy. 5 razy triumfował, 6 razy zremisował, a 13 razy przegrywał (wliczono odpadnięcie z PP po remisie 0:0). Drużyny Probierza straciły w tym czasie 35 bramek, a 19 razy jego piłkarze pokonywali bramkarzy Legii. W trakcie spotkań padały średnio 2,3 gole.”. Wychodzi na to, że Legia ma na trenera białostoczan patent.

Jacek Magiera, trener Legii Warszawa: „Jeszcze niczego nie osiągnęliśmy.”
– Jesteśmy liderem pierwszy raz w tym sezonie. Odkąd wraz ze sztabem przejęliśmy drużynę, cały czas goniliśmy rywali. Walczyliśmy o to, żeby być w tym miejscu. Zrobimy wszystko, aby utrzymać tę pozycję. Jedynym celem jest mistrzostwo. Wszystko w naszych głowach i nogach. Z pokorą, pełni optymizmu pracowaliśmy nad tym, aby forma przyszła na najważniejszy moment rozgrywek. Nie ma drużyny, która gra dobrze przez cały sezon. Na każdym treningu i w każdym meczu widziałem w zawodnikach chęć zwycięstwa. Trzeba to kontynuować.

Taras Romańczuk, piłkarz Jagiellonii Białystok przed meczem z Legią:

– Przyjeżdża do nas Legia, zagramy przy pełnym stadionie i trzeba myśleć tylko o tym, jak wygrać ten mecz. Trzeba się do tego pojedynku przygotować, odpowiednio nastawić mentalnie i walczyć o zwycięstwo. Nie możemy się skupić tylko i wyłącznie na Vadisie. To dobry piłkarz, ale Legia ma też z przodu wiele innych atutów, jak choćby Miroslava Radovicia. To będzie bardzo ciężki mecz.

Spotkanie poprowadzi Bartosz Frankowski z Torunia. Początek spotkania od godziny 18.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/prawdziwe-starcie-wagi-ciezkiej-zapowiedz-meczu-jagiellonia-bialystok-legia-warszawa/feed/ 0
Żółto-czerwone derby. Zapowiedź meczu Jagiellonia Białystok – Korona Kielce http://www.tylkoekstraklasa.pl/zolto-czerwone-derby-zapowiedz-meczu-jagiellonia-bialystok-korona-kielce/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/zolto-czerwone-derby-zapowiedz-meczu-jagiellonia-bialystok-korona-kielce/#respond Sat, 21 Nov 2015 10:12:38 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=29579 Bez nazwy-2

TRANSMISJAcanalplus_sport_logo

Z jednej strony drużyna, która przez sześć ostatnich meczów nie potrafiła wygrać i zajmuje odległe, 13. miejsce, choć jej trener zapowiada, że na start kolejnej rundy kibice zobaczą ją w zupełnie nowym wydaniu. Z drugiej strony drużyna, która jest jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą drużyną pod względem wyjazdów w Europie(!). Przy ul. Słonecznej czekają nas żółto-czerwone derby, w których rokrocznie pada bardzo dużo goli, a mecz na rozpoczęcie sezonu, w którym padło ich pięć może być tego najlepszą zapowiedzią.

Na skraju
Sytuacja w Białymstoku wydaje się bardzo poważna, a to dlatego, że Jagiellonia spisuje się w tym sezonie – delikatnie mówiąc – mocno poniżej oczekiwań. Właściwie już początek sezonu zapowiadał, że ta drużyna nie zachowała swojego rozpędu z poprzedniego sezonu. Potwierdzeniem tych słów mogą być ruchy transferowe, na których co prawda Jagiellonia zarobiła krocie, jednak które mocno ją osłabiły – odejście Michała Pazdana czy Marcina Gajosa trenerowi Probierzowi na pewno nie pomogło w budowaniu taktyki. I tak oto, Jagiellonia znajduje się na skraju strefy spadkowej, a jeśli meczu z Koroną nie wygra, to może nawet uplasować się na przedostatnim miejscu. Wydaje się jednak, że w Białymstoku motywacji nie brakuje, choć kibice ze stadionu przy ul. Słonecznej dawno zwycięstwa nie widzieli, a zamiast tego ich drużyna zafundowała im takie widowiska jak choćby przegrana 1:4 z Wisłą Kraków, czy 0:3 z Lechią Gdańsk. Probierz zapowiada jednak, że dziś zobaczymy odmienioną drużynę „Jagi”. Kibicom białostoczan nie pozostaje nic innego jak uwierzyć mu na słowo.

Najlepsi w Europie!
Przed niemal dwoma tygodniami w Polskę ruszyły grafiki (jedna tutaj, a druga tutaj <via fb.com/CANALplussport>), które zaskoczyły wszystkich. Widnieje na nich wykaz Europejskich drużyn, które najlepiej spisują się na wyjazdach. Korona jest w czołówce, wyprzedzając takie potęgi futbolu jak Bayern Monachium, PSG czy Podbeskidzie Bielsko-Biała. Co więcej, kielczanie w gościach stracili tylko jedną bramkę, po niesłusznie podyktowanym karnym w meczu z Legią Warszawa. To może imponować i imponuje niemal całej futbolowej Polsce.  – Jesteśmy w dobrych humorach i dobrej dyspozycji. Na treningach pada sporo bramek, dlatego myślę, że w Białymstoku też coś strzelimy i nic nie stracimy – zapowiada przed nadchodzącym spotkaniem Zbigniew Małkowski, który pewnie strzeże bramki „Złocisto-Krwistych” w tym sezonie, co szczególnie widać było w poprzednim meczu z Górnikiem Zabrze. Właściwie jedynym problemem skazywanej na strefę spadkową Korony w tym sezonie jest gra na własnym stadionie, bowiem od zwycięstwa w pierwszym meczu z Jagiellonią Korona nie zanotowała jeszcze u siebie zwycięstwa. Szeroka kadra, oparta na wychowankach i ludziach związanych już dobrych parę lat z klubem to atut trenera Brosza, który zdążył już odcisnąć swoje piętno na grze Korony. Kielczanom pozostaje tylko pojechać do Białegostoku i „zagrać swoje”, a jeśli wykonają plan, to wydaje się, że o punkty nie muszą się martwić.

HISTORIA SPOTKAŃ
wykres jagkor

BILANS BRAMEK: Jagiellonia 47-41 Korona

Obie drużyny miały okazję spotkać się już 35 razy, z czego Jagiellonia zwyciężyła 14 spotkań. Do pierwszego pojedynku między tymi drużynami doszło w sezonie 1983/84. W ówczesnej II lidze (dziś I) padł wynik 1:0 dla Korony. Po raz ostatni Korona i Jagiellonia spotkały się na stadionie w Kielcach, 19. lipca bieżącego roku. Wówczas również wygrała Korona – 3:2.

Okiem bukmacherów
Bukmacherzy zdecydowanie wskazują na zwycięstwo Jagiellonii – obstawiając taki właśnie wynik uzyskamy trochę ponad 2 zł za obstawioną złotówkę. Wygrana Korony wyceniana jest na 3,33 do 1, natomiast remis na około 3,1 do 1. [kursy na godzinę 11:00, 21. listopada 2015]

Jedno jest pewne – w sobotnie popołudnie czeka nas świetne widowisko: z jednej strony Jagiellonia, która na pewno będzie walczyć o ligowe punkty i przełamanie, a także o oddalenie się od strefy spadkowej. Natomiast styl gry Korony na wyjazdach prezentuje się, można by rzec widowiskowo, zwłaszcza jeśli chodzi o zabójczo szybkie kontrataki. Kto wyjdzie zwycięsko z żółto-czerwonych derbów? Zapraszamy o 15:30, zarówno przed telewizory jak i na stadion przy ul. Słonecznej!

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/zolto-czerwone-derby-zapowiedz-meczu-jagiellonia-bialystok-korona-kielce/feed/ 0
W Białymstoku miało być przełamanie, jest płacz. http://www.tylkoekstraklasa.pl/w-bialymstoku-mialo-byc-przelamanie-jest-placz/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/w-bialymstoku-mialo-byc-przelamanie-jest-placz/#respond Fri, 02 Oct 2015 20:55:46 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=27658 Dwie zupełnie odmienne połowy w Białymstoku i pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Lechii w tym sezonie. Jagiellonia przed przerwą na mecze reprezentacji nie wychodzi z dołka i przedłuża swoją serię do trzech przegranych meczów. 

Chłodny wieczór na stadionie przy ulicy Słonecznej miał być okazją do przełamania Jagiellonii Białystok, która od dwóch ligowych spotkań nie potrafiła zdobyć trzech punktów. W tym celu trener gospodarzy zdecydował się na trzy zmiany w stosunku do poniedziałkowego meczu i na boisku pojawili się Piotr Tomasik, Rafał Augustyniak i Taras Romańczuk. Opiekun gości również zdecydował się na kilka zmian, z czego kluczową było wystawienie od początku Michała Maka, zamiast Bruno Nazario.

Pierwsza część spotkania to koncert zmarnowanych szans Jagiellonii. Żółto-Czerwoni ambitnie rozpoczęli spotkanie nie dając gościom z Gdańska dojść do sytuacji bramkowej. Za to piłkarze Michała Probierza często znajdowali się w polu karnym Lechii, ale pożytku z tego było tyle co nic. W 15. minucie rzut wolny wykonywał Piotr Tomasik, ale strzał Sebastiana Madery minął bramkę Marko Maricia. Jedenaście minut później świetnym podanie obsłużony został Fedor Cernych, który co prawda minął Rafała Janickiego, ale jego strzał wylądował na słupku bramki gości. Pięć minut później Konstantin Vassiljev posłał piękne prostopadłe podanie do Piotra Grzelczaka, który w sytuacji sam na sam z Mariciem fatalnie spudłował. Kiedy część białostockich kibiców wyszła do bufetu w 45. minucie Janicki fauluje w polu karnym Maderę i sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut karny. Jednak nawet takiej świetnej okazji do zdobycia bramki nie wykorzystał Vassiljev, który strzelił wprost w Maricia.

Gospodarze na przerwę schodzili bardzo niepocieszeni, bo powinni prowadzić co najmniej dwiema bramkami i mieć już ten mecz pod własną kontrolą. Szczególnie, że goście z Gdańska nie prezentowali w pierwszej części gry wybitnego poziomu.

W drugiej połowie role odmieniły się. To goście z większym zaangażowaniem wyszli na ostatnie trzy kwadranse, zaczęli mądrzej rozgrywać piłkę i byli do bólu skuteczni. W 66. minucie pierwszą groźną akcję stworzyli sobie goście i zdobyli bramkę. Grzegorz Kuświk dośrodkował piłkę z prawego skrzydła, Mak uprzedził Modelskiego i pokonał Drągowskiego. Dziesięć minut później kolejna sytuacja i kolejny gol. Maciej Makuszewski przy biernej asyście Modelskiego oddał mocny strzał i nie dał żadnych szans Drągowskiego. Dzieła zniszczenia w ostatniej minucie dopełnił Kuświk, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Borysiuka.

Piłkarze Michała Probierza zagrali kompletnie dwie odmienne połowy. W pierwszej powinni strzelić bramki i mieć przewagę nad gośćmi, w drugiej oddali pole gry lechistom nie stwarzając żadnej okazji pod bramką Maricia. Podopieczni von Heesena pokazali w drugiej połowie dojrzalszy futbol i wypunktowali Żółto-Czerwonych.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/w-bialymstoku-mialo-byc-przelamanie-jest-placz/feed/ 0
Odwróć tabelę, Kolejorz na czele! http://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-kolejorz-na-czele/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-kolejorz-na-czele/#respond Sun, 20 Sep 2015 18:35:41 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=27246 Miał być przełom, Lech chciał już w Białymstoku odnieść zwycięstwo, które podreperowałoby sytuację Kolejorza w Ekstraklasie. Po bardzo słabej postawie mistrz Polski wyjeżdża do domu z niczym, a podopieczni Michała Probierza dzięki zwycięstwu wskakują do pierwszej ósemki ligi. 

Niedzielny mecz z Jagiellonią miał być przełomem. W drużynie mistrza Polski od początku sezonu nie dzieje się najlepiej, a Kolejorz straszy już wyłącznie własnych kibiców ostatnim miejscem w tabeli Ekstraklasy. W Poznaniu nikogo nie śmieszą powiedzenia w stylu odwróć tabelę, Lech na czele a właściciele klubu jasno przekazali drużynie swoje oczekiwania w tym sezonie. Liga, albo śmierć z takim nastawieniem mieli zagrać w dzisiejszym spotkaniu piłkarze Macieja Skorży.

W ramach odrabiania strat w tabeli trener mistrzów Polski właśnie w Ekstraklasie ma za zadanie wystawiać najmocniejszy skład, dlatego Kolejorz wystąpił w zestawieniu wyłącznie bez kontuzjowanych Łukasza Trałki, Macieja Gajosa i Kaspera Hamalainena. Natomiast Michał Probierz dokonał tylko kosmetycznych zmian w składzie Jagiellonii.

Początek pierwszej połowy zwiastował wielkie problemy Lecha Poznań. Od pierwszych minut gospodarze zabrali się za rozgrywanie piłki i z biegiem czasu tworzyli sytuacje pod bramką Jasmina Buricia. Pierwszą mieli już po kwadransie gry, kiedy dwójkową akcję Grzelczaka z Vassiljevem wykańczał strzałem estoński pomocnik gospodarzy. Piłkę na rzut rożny wybił bramkarz Lecha, ale po chwili Jacek Góralski tylko nieznacznie pomylił się przy strzale na bramkę Kolejorza. W 29. minucie Żółto-Czerwoni cieszyli się już z prowadzenia. Jonatan Straus posłał dośrodkowanie na długi słupek Buricia, tam piłkę głową uderzył Przemek Frankowski i pokonał bramkarza Lecha.

Po straconej bramce mistrz Polski ruszył do ataku, jednak nie były to ataki rozpędzonej do granic możliwości lokomotywy. W 25. minucie Szymon Pawłowski wymanewrował obronę Jagi, ale strzał Dawida Kownackiego obronił Bartek Drągowski. To właśnie ta para zawodników Lecha była najgroźniejsza w pierwszej połowie i stworzyła kilka okazji swojej drużynie. Jedną z nich był strzał Pawłowskiego z 33. minuty, ale po dobrym minięciu rywala zabrakło precyzji w uderzeniu. Po chwili drugi z duetu szarżował prawym skrzydłem, szukał w polu karnym Pawłowskiego, ale Drągowski w ostatniej chwili uratował Jagiellonię.

Piłkarze Michała Probierza mądrze zagrali w pierwszych trzech kwadransach nie pozwalając stworzyć przeciwnikom klarownych sytuacji, a sami grali swoją piłkę. Chociaż mecz momentami przynudzał i można było wyjść do toalety to gospodarze schodzili na przerwę w lepszych nastrojach.

Przed drugą połową czekaliśmy na więcej emocji. Przegrywający Lech Poznań musiał strzelić gola, aby odrobić stratę jednej bramki, a gospodarze musieli zrobić wszystko, aby przynajmniej utrzymać wynik z pierwszej części gry. W 55. minucie Jacek Góralski mógł pokonać Buricia, ale kolejny raz piłka nie zatrzepotała w siatce. Jedenaście minut później Rafał Grzyb przejął piłkę przed polem karnym Lecha, ale jego strzał z dystansu minimalnie minął bramkę Lecha. W ostatnich minutach meczu najpierw swoją sytuację miał Karol Świderski, ale jego świetne uderzenie głową obronił Burić, a po chwili swoją okazję miał ten, który podawał do skrzydłowego Jagi. Karol Mackiewicz otrzymał piłkę przed polem karnym i chciał zaskoczyć golkipera gości efektownym lobem, ale piłka delikatnie dotknęła poprzeczki Kolejorza.

Nic nie wspominam o sytuacjach Kolejorza, ale piłkarze Macieja Skorży przez całą drugą część spotkania stworzyli sobie tylko jedną okazję, kiedy w 59. minucie Fin Paulus Arajuuri minimalnie chybił wykańczając podanie Szymona Pawłowskiego. Lech przyjechał na Podlasie i wyjeżdża z pustymi rękami. Nie chcielibyśmy być w skórze trenera Skorży, który przyjechał do Białegostoku z zamiarem zwycięstwa, a kolejny już raz wyjeżdża z pustymi rękami. Lech swoją postawą w dzisiejszym spotkaniu nie zasłużył na trzy punkty i z pewnością pięciogodzinna podróż do domu będzie się niesamowicie dłużyła piłkarzom mistrza Polski.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/odwroc-tabele-kolejorz-na-czele/feed/ 0
Grali jak nigdy, ale wystarczyło tylko na remis. http://www.tylkoekstraklasa.pl/grali-jak-nigdy-ale-wystarczylo-tylko-na-remis/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/grali-jak-nigdy-ale-wystarczylo-tylko-na-remis/#respond Sun, 30 Aug 2015 18:41:24 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=26449 Wypełniony po same brzegi stadion w Białymstoku, dwie drużyny walczące o każdy centymetr boiska i rażąca nieskuteczność piłkarzy Michała Probierza. Mecz kończący siódmą kolejkę dostarczył wszystkim wiele emocji, ale do prawdziwej euforii brakowało zwycięstwa Jagiellonii. 

Na ten mecz w Białymstoku czekano od ostatniego pojedynku Jagiellonii na Łazienkowskiej. Wtedy Legia przy wielkim udziale sędziego Gila w doliczonym czasie gry zapewniła sobie zwycięstwo. Dzisiejsze spotkanie miało być rewanżem, a wypełniony po brzegi stadion w stolicy Podlasia miał pomóc w zwycięstwie Żółto – Czerwonych.

Od pierwszej minuty spotkania piłkarze obydwu drużyn pokazywali maksymalne zaangażowanie. Przez pierwsze dwadzieścia minut zawodnicy skupili się na walce o każdy centymetr boiska i z tego powodu nie oglądaliśmy żadnej klarownej sytuacji pod dwiema bramkami. Jednak to Żółto – Czerwoni przeważali na boisku, ale brakowało spokoju w rozgrywaniu piłki w polu karnym Legii.

W 21. minucie na pierwszy strzał z dystansu tego wieczoru zdecydował się Konstantin Vassiljev, ale uderzenie Estończyka na rzut rożny wybił Dusan Kuciak. Bramkarz Legii jeszcze dwukrotnie wygrał pojedynki z piłkarzami Jagiellonii ratując swoją drużynę przed utratą bramki. W 33. minucie świetny kontratak wyprowadził Vassiljev, podał do niepilnowanego Frankowskiego, ale skrzydłowy Jagi zbyt długo zastanawiał się co zrobić z piłką i Kuciak skutecznie interweniował.

Chwilę przed okazją Frankowskiego rzut rożny wykonywała Legia, ale dośrodkowanie Brzyskiego nie zdołała zamknąć trójka warszawskich piłkarzy. To była pierwsza dobra okazja wicemistrzów Polski, ale legioniści byli dzisiejszego zabójczo skuteczni. Sześć minut później piłkarze Jagiellonii odpuścili Guilherme, który niepilnowany przebiegł ponad pięćdziesiąt metrów i precyzyjnym strzałem pokonał Drągowskiego. Uderzenie Brazylijczyka było zarazem pierwszym celnym strzałem Legii.

Jagiellonia grała bardzo dobre spotkanie, ale nie potrafiła wykorzystać stworzonych sytuacji. W 36. minucie Piotr Grzelczak doszedł do bezpańskiej piłki, wychodzący z bramki Kuciak minął się z bramką, ale Rzeźniczak rozpaczliwą interwencją uratował Legię przed stratą bramki. Jagiellonia schodziła na przerwę ze stratą jednej bramki, ale w przerwie musiało paść wiele męskich słów, bo drugą część gry Żółto – Czerwoni rozpoczęli z wielkim animuszem.

Od kilku ostatnich kolejek Konstantin Vassiljev pokazuje, jak ważnym jest zawodnikiem w układance Michała Probieza. W poprzedniej kolejce świetnym strzałem zapewnił jeden punkt w Krakowie, dziś również dzięki niemu białostoccy kibice wychodzili ze stadionu w dobrym nastroju. Najpierw w 51. minucie świetnym podaniem obsłużył Grzelczaka, ale snajper Jagi przegrał pojedynek z Dusanem Kuciakiem. Jednak już cztery minuty później Estończyk wypatrzył w polu karnym Legii Macieja Gajosa, a ten ze stoickim spokojem pokonał bramkarza gości.

Po strzelonej bramce kibice w Białymstoku oszaleli ze szczęścia i każdy z nich wierzył w końcowe zwycięstwo. Przecież ciągle pozostało ponad pół godziny gry. Jednak pomimo tego, że piłkarze Jagiellonii do ostatniej minuty wyraźnie przeważali i kreowali sytuacje to na stadionie przy ulicy Słonecznej nie oglądaliśmy kolejnych bramek. Raz błysnął wprowadzony tuż po przerwie Alvarinho, kolejnymi uderzeniami z dystansu testowali Kuciaka Vassiljev oraz Rafał Grzyb, w środku pola skutecznie grał niezmordowany Jacek Góralski.

Ogromny wysiłek piłkarzy Jagiellonii nie dał zwycięstwa, ale białostoczanie mogą z dumą wrócić do swoich domów. Z najsilniejszą ligową drużyną odnieśli remis, sytuacji do strzelenia kolejnych bramek nie brakowało, ale podział punktów powinien satysfakcjonować obie strony. Zwłaszcza, że w ostatnich latach to Legia seryjnie wygrywała w Białymstoku.

Podwójnie radośni do domu powinni wracać warszawianie. Dzięki wyjątkowej skuteczności wywieźli z Białegostoku remis, chociaż gra piłkarzy Henninga Berga nie powalała na kolana. Nikolić nie zagrażał bramce Dragowskiego, Duda starał się rozgrywać piłkę, ale zapamiętamy jego występ z niecelnego strzału po akcji Bereszyńskiego. O grze wicemistrzów Polski niech świadczy statystyka pomeczowa, w której w rubryce ze strzałami celnymi widnieje liczba 1. Wyrównany mecz, choć Jaga miała lepsze szanse. Zawodnicy nie sa zadowoleni ze straconego gola. Nie graliśmy tak dobrze jak mogliśmy- przyznał po zakończonym spotkaniu norweski szkoleniowiec. Opiekun Legii podczas przerwy na kadrę musi popracować ze swoimi zawodnikami, bo ostatnio w lidze obniżyli loty.

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/grali-jak-nigdy-ale-wystarczylo-tylko-na-remis/feed/ 0
Zabójcze trzy minuty http://www.tylkoekstraklasa.pl/zabojcze-trzy-minuty/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/zabojcze-trzy-minuty/#respond Sun, 02 Aug 2015 16:09:01 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=25292 W niedzielnym spotkaniu piłkarze Jagiellonii Białystok musieli pokazać, ze potrafić zwyciężać bez sprzedanych Dzalamidze i Tuszyńskiego, a goście z Lubina chcieli odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Po słabej grze i niewykorzystanym rzucie karnym Jagiellonia zasłużenie przegrała mecz, po zabójczych trzech minutach, w których piłkarze Michała Probierza stracili dwie bramki.

Niedzielne spotkanie pomiędzy Jagiellonia i Zagłębiem było ważne nie tylko z powodu odejścia Niki Dzalamidze i Patryka Tuszyńskiego. Do Białegostoku wrócili były trener zespołu Piotr Stokowiec i piłkarz Jakub Tosik. W dodatku goście z Lubina jeszcze nie wygrali w tym sezonie meczu, dlatego obu drużynom motywacji do zwycięstwa nie zabrakło.

Początek meczu przebiegał pod dyktando piłkarzy Michała Probierza. Pierwsze trzy minuty to ataki Żółto – Czerwonych, jednak przewaga została wykorzystana dopiero w 12. minucie, kiedy świetna, kombinacyjna akcja popisali się Vassilijev, Sekulski i Gajos. Estończyk posłał piłkę w pole karne, głową piłkę zgrał Sekulski, a Maciej Gajos nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Po straconej bramce do ataku ruszyli goście. Najwięcej zamieszania w szeregach Jagiellonii stwarzał Krzysztof Janus, którego dośrodkowania i  najczęściej łapał Bartłomiej Dragowski, w ostateczności piłkę wybijali obrońcy gospodarzy. Jednak najlepszą sytuację do strzelenia bramki lubinianie stworzyli w 45. minucie meczu, kiedy piłka trafiła do niepilnowanego w polu karnym Cotry, ale obrońca trafił prosto w bramkarza Jagi.

Piłkarze Michała Probierza po strzelonej bramce cofnęli się do obrony i starali się wyprowadzać groźne kontrataki. Po jednym z nich piłkę na bramkę Forenca mocno uderzał Vassilijev, ale futbolówka nieznacznie minęła bramkę Zagłębia.

Po niezłej, aczkolwiek pechowej pierwszej połowie trener Zagłębia udanie zmotywował swoich piłkarzy, bo ci w drugiej części gry zagrali koncertowo. W zasadzie już od pierwszego gwizdka sędziego lubinianie przejęli inicjatywę w meczu i oddali ja dopiero po strzeleniu dwóch bramek. W 62. minucie świetnym prostopadłym podaniem popisał się Łukasz Janoszka, piłkę przechwycił Papadopulos i pokonał Dragowskiego. Po dwóch minutach znowu w tarapatach był bramkarz Jagi, kiedy prawym skrzydłem uciekł Krzysztof Janus i oddal potężny strzał. W tej sytuacji siedemnastoletni golkiper gospodarzy wyszedł jeszcze obronna ręką, ale po chwili rzut rożny wykonywał Vlasko,  a niekryty Rakowski strzelił bramkę.

Stracona bramka nie podziałała mobilizująco na gospodarzy, ponieważ kolejne okazje mieli Miedziowi. W 73. minucie Vlasko uderzał na bramką Drągowskiego, a minutę później piłkę z linii bramkowej wybijał Igors Tarasovs. Strzelał Jaroslaw Jach.

Gospodarze obudzili się dopiero w 81. minucie meczu. Świderski zgrywał piłkę do Grzelczaka, ten podawał do Grzyba, ale kapitan Jagiellonii uderzył wprost w Forenca. Jednak najlepsza okazje do wywalczenia chociażby jednego punktu zmarnował Maciej Gajos, który nie wykorzystał rzutu karnego.

Piłkarze Jagiellonii odnieśli dziś druga ligowa porażkę, ale pierwszy raz zagrali bardzo słabo. Dobry początek i kilka zrywów w ostatnich dziesięciu minutach to było za mało, aby pokonać Zagłębie Lubin. Trener Stokowiec wraz ze swoim sztabem szkoleniowym nie ukrywali wielkiej radości, a dzisiejszym zwycięstwem na dobre pozostaną w pamięci białostockich kibiców, którzy w liczbie 11 055 wspierali piłkarzy Jagiellonii.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/zabojcze-trzy-minuty/feed/ 0
Najniższy wymiar kary http://www.tylkoekstraklasa.pl/najnizszy-wymiar-kary/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/najnizszy-wymiar-kary/#respond Sun, 26 Jul 2015 15:51:03 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=24997 Jagiellonia Białystok po nieudanym spotkaniu w Nikozji chciała wysokim zwycięstwem wymazać odpadnięcie z eliminacji Ligi Europy. Chociaż piłkarze Michała Probierza nie rozegrali wyśmienitego spotkania, prezentując lepszą skuteczność powinni wygrać różnicą pięciu bramek. Ostatecznie po golach Gajosa i Tuszyńskiego Żółto-Czerwoni zwyciężyli w pierwszym meczu sezonu rozgrywanym na stadionie przy ulicy Słonecznej w Białymstoku.

Przed niedzielnym spotkaniem w Białymstoku opiekun drużyny gości nie ukrywał, że jego piłkarzy czeka trudne spotkanie. – Zmierzymy się z drużyną, która w ubiegłym sezonie zajęła trzecie miejsce w rozgrywkach i zapewniła sobie start w europejskich pucharach. To pokazuje, że poprzeczka w tym spotkaniu jest dla nas bardzo wysoko zawieszona – podkreślał trener Mandrysz. Skala trudności zwiększyła się tym bardziej, że Michał Probierz tym razem nie kalkulował i wystawił swój najmocniejszy skład.

Od początku spotkania przeważali gospodarze. Już w 3. minucie białostoczanie powinni objąć prowadzenie, ale kapitan Jagiellonii po dobrym rozegraniu piłki strzelił w sam środek bramki, gdzie futbolówkę odbił Sebastian Nowak. Jednak w kolejnych minutach meczu Żółto-Czerwoni rozkręcali się i pierwszy kwadrans to popis gry gospodarzy. Piłkarze Probierza w tym czasie stworzyli sobie jeszcze dwie dogodne okazje, które powinny zakończyć się bramkami. W 7. minucie świetny strzał na bramkę gości oddał Patryk Tuszyński, a pięć minut później po podaniu napastnika Jagi uderzał Maciej Gajos. Przy każdej sytuacji skuteczną interwencją popisał się Sebastian Nowak.

Po kwadransie gry do głosu doszli goście. Najpierw po ładnym rozegraniu piłki pierwszym celnym strzałem popisał się Dalibor Pleva, a w 28. minucie po głupiej stracie piłki Bartłomiej Babiarz uderzał na bramkę Drągowskiego. Bramkarz Jagi z trudem przerzucił piłkę nad poprzeczką.

Termalica już nie zagroziła bramce Drągowskiego, a do ponownego ataku przeszli gospodarze. Najpierw w 31. minucie bliski zdobycia gola był Maciej Gajos, ale gości uratował słupek oraz Dawid Sołdecki. Jednak kolejna akcja przyniosła pierwszą w tym meczu bramkę. Piotr Tomasik dośrodkował w pole karne, bramkarz gości nie wyszedł do piłki, którą do bramki wpakował Maciej Gajos. Jagiellonia do końca pierwszej połowy starała się podwyższyć wynik, ale zawodnikom gospodarzy zabrakło szczęścia oraz dokładności. Chociaż piłkarze Probierza nie grali wielkiego spotkania, to już po pierwszej połowie mogli prowadzić różnicą przynajmniej czterech bramek. Goście z Niecieczy odstawali umiejętnościami od Żółto-Czerwonych.

Drugą połowę spotkania lepiej zaczęli gospodarze, ale pięciu minutach w szeregi Jagiellonii wkradło się rozprężenie, które powinno skończyć się utratą bramki. Igors Tarasovs źle wybił piłkę, doszedł do niej Wojciech Kędziora, ale w doskonałej sytuacji spudłował napastnik gości- Emil Drozdowicz. Zmarnowana okazja dobrze podziałała na gości, bo pomimo przewagi Jagiellonii to podopieczni trenera Mandrysza wyprowadzali groźne kontrataki. Po jednym z nich w 66. minucie powinien być remis, ale Emil Drozdowicz trafił w poprzeczkę bramki Drągowskiego.

Wtedy do głosu ponownie doszli białostoczanie, którzy miniony kwadrans gry wyraźnie przespali. W 72. minucie z prawego skrzydła piłkę dośrodkował Rafał Grzyb, a pozbawiony opieki Sołdeckiego i Markowskiego Tuszyński umieścił piłkę w siatce. Strzelony gol dodatkowo ożywił poczynania gospodarzy, którym nie wystarczały dwie strzelone bramki. W 82. minucie w polu karnym gości zrobił się kocioł, ale Piotr Grzelczak na raty nie zdołał umieścić piłki w siatce Nowaka.

W końcówce spotkania ładną akcją popisali się gospodarze, ale dośrodkowania Piotra Tomasika na bramkę nie zdołał zamienić Patryk Tuszyński. W dzisiejszym spotkaniu w barwach drużyny gości wystąpiło dwóch byłych piłkarzy Jagiellonii: Dawid Plizga i Dariusz Jarecki. Ten pierwszy po słabym występie już na początku drugiej połowy został zmieniony przez Wojciecha Kędziorę. Były pomocnik Jagi podobnie jak jego koledzy nie zagrał wielkiego spotkania, a trener Mandrysz powinien aplikować swoim zawodnikom treningi z udziałem klubowego kapelana, bo bez cudu Termalica nie utrzyma się w Ekstraklasie.

Na pomeczowej konferencji prasowej trener Probierz podkreślił, że dzisiejsze spotkanie było z kategorii tych na przełamanie, a jego drużyna pewnie rozprawiła się z beniaminkiem T- Ekstraklasy. Zwycięstwo Żółto-Czerwonych na stadionie przy ulicy Słonecznej obserwowało 10 653 widzów.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/najnizszy-wymiar-kary/feed/ 0
W Kielcach Przybyła nadzieja http://www.tylkoekstraklasa.pl/w-kielcach-przybyla-nadzieja/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/w-kielcach-przybyla-nadzieja/#respond Sun, 19 Jul 2015 16:24:10 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=24647 Jagiellonia Białystok po zremisowanym spotkaniu w II rundzie eliminacji do Ligi Europy w Kielcach inaugurowała nowy sezon Ekstraklasy. Trener białostoczan Michał Probierz postanowił zaskoczyć i w autobusie do Kielc nie zabrał większości graczy podstawowego składu Jagi. Jednak w 67. minucie plan Probierza spalił na panewce, a o statecznie żółto-czerwoni przegrali w Kielcach po bramce Kamila Sylwestrzaka.

Nie po to walczyliśmy cały rok o awans do Ligi Europy, żeby teraz to stracić. Tak by było, gdybyśmy dziś zagrali pierwszym składem- powiedział na konferencji pomeczowej Michał Probierz. Stawiając wszystko na jedną kartę, opiekun Jagiellonii oddelegował na mecz z Koroną jedenastkę złożoną z rezerwowych graczy, której średnia wieku wynosiła 22.9. I do 67. minuty wszystko szło po myśli urodzonego w Bytomiu trenera.

Żółto-czerwoni stracili już w 10. minucie bramkę, po fatalnym nabiciu piłką Michała Przybyłę, ale to jak zagrali w kolejnych dziesięciu minutach napawało optymizmem. Najpierw w 13. minucie ładnym strzałem głową popisał się Łukasz Sekulski, który strzelił bramkę w swoim debiucie na boiskach Ekstraklasy. A już cztery minuty później po dośrodkowaniu Konstantina Vassiljeva bramkę głową strzelił Piotr Grzelczak.

W pierwszej połowie świetną grą w drużynie Jagiellonii imponowali Łukasz Sekulski oraz Jacek Góralski, dla którego nie było straconych piłek, a swoimi skutecznymi odbiorami doprowadzał rywali do czarnej rozpaczy.

Na drugą połowę bardziej zdeterminowani wyszli piłkarze gospodarzy, którzy zgodnie zapowiedziami Przemysława Trytki „walczyli i kopali”. Determinacja piłkarzy Marcina Brosza przyniosła skutek po godzinie gry, kiedy wyraźnie zaznaczyli swoją przewagę na boisku. W 67. minucie Marcin Cebula złamał akcję do środka boiska, podał do Jovanovicia, ten próbował strzelać, ale wyszło mu podanie do Przybyły, który w dziwny sposób zmieścił piłkę w bramce Krzysztofa Barana.

Stracona bramka podrażniła gości z Białegostoku, którzy stworzyli dwie konkretne okazje pod bramką Małkowskiego. Najpierw Mystkowski świetnie wypatrzył Sekulskiego, który potężnym strzałem z dystansu chciał zaskoczyć bramkarza Korony. W kolejnej sytuacji dobry kontratak wyprowadził Vassiljev, ale Estończyk w prostej sytuacji strzelił obok bramki.

Ostatnie pięć minut należały do gospodarzy. W 90. minucie Marcin Cebula dobrze dośrodkował w pole karne, a Kamil Sylwestrzak wykorzystał błąd w kryciu Martina Barana i ustalił wynik meczu. W doliczonym czasie gry swoją okazję miał jeszcze Piotr Malarczyk, ale jego potężne uderzenie z dystansu zatrzymało się na poprzeczce bramki Barana.

Ostatecznie Jagiellonia nie wywiozła z Kielc ani jednego punktu, a piłkarze Korony pokazali, że nie można przekreślać ich szans na utrzymanie w Ekstraklasie. Chociaż w dzisiejszym spotkaniu taktyka Michała Probierza nie przyniosła pozytywnego rezultatu, obyśmy po meczu na Cyprze cieszyli się z awansu drużyny z Białegostoku.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/w-kielcach-przybyla-nadzieja/feed/ 0
Nie było powtórki z Kruoji http://www.tylkoekstraklasa.pl/nie-bylo-powtorki-z-kruoji/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/nie-bylo-powtorki-z-kruoji/#respond Thu, 16 Jul 2015 20:33:24 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=24476 Tydzień temu wielkie lanie, dziś małe rozczarowanie. Jagiellonia Białystok w pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Europy tylko bezbramkowo zremisowała z Omonią Nikozja i na rewanż poleci bez bramkowej zaliczki. Podopieczni Michała Probierza rozegrali dobre spotkanie, w którym nie brakowało walki, zaangażowania, ale zabrakło tego co najważniejsze- goli. 

Jagiellonia Białystok w I rundzie eliminacji Ligi Europy pewnie pokonała litewską Kruoję, ale Michał Probierz przestrzegał przed huraoptymizmem przed spotkaniem z Omonią Nikozja. Po dzisiejszym meczu wiemy, że opiekun Żółto-Czerwonych miał zupełną rację, bo Jagiellonia po dobrym, zaciętym meczu….

Początek spotkania należał do gospodarzy. Piłkarze Jagi grali wysokim pressingiem czym zaskoczyli rywali, którzy przez pierwsze dziesięć minut mieli problemy ze skonstruowaniem składnej akcji. Natomiast gospodarze już w pierwszej minucie mogli objąć prowadzenie, kiedy piłkę do niepilnowanego w polu karnym Romanchuka dogrywał Patryk Tuszyński, ale reprezentant Ukrainy strzelił wysoko nad bramką Panayia. Pech nie opuści pomocnika Jagiellonii do samego końca, kiedy w 23. minucie opuści boisko z powodu kontuzji.

Gospodarze w ciągu pierwszych dziesięciu minut stworzyli sobie jeszcze dwie okazje, ale strzał piętką Sebastiana Madery złapał bramkarz Omonii, a minutę później niepilnowany przez nikogo w polu karnym Przemysław Frankowski uderzył wysoko nad bramką. Po dziesięciu minutach mecz się wyrównał i powoli do głosu zaczęli dochodzić goście. W 21. minucie pierwszy raz groźnie zrobiło się przed polem karnym Bartłomieja Drągowskiego, kiedy po rozegraniu piłki do czystej sytuacji strzeleckiej doszedł Nuno Assis, ale Portugalczyk strzela nad bramką golkipera Jagiellonii.

W końcówce spotkania znowu odżyli gospodarze. W 38. minucie świetnie piłkę w kontrataku wyprowadzał Patryk Tuszyński, ale zbyt długo holował futbolówkę i przed polem karnym przejęli ją Cypryjczycy. W doliczonym czasie gry Żółto-Czerwoni mieli kilka stałych fragmentów gry z których przynajmniej jeden powinien zakończyć się golem, ale dośrodkowania Vassilijeva nie wykorzystał Igors Tarasovs.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście z Cypru, ale nie potrafili poważnie zagrozić bramce Bartłomieja Drągowskiego. Podobnie z resztą piłkarze Jagiellonii, którzy walczyli, nie dopuszczali gości we własne pole karne, ale również nie wykreowali sobie klarownej okazji. Do 90. minuty gry jedynym zagrożeniem bramki strzeżonej przez Panayia były liczne dośrodkowania z rzutów rożnych i wolnych, jednak żaden nie zmusił go do wysiłku. W doliczonym czasie gry po kolejnym rzucie wolnym do przypadkowej piłki doszedł Łukasz Sekulski, ale do spółki z Tuszyńskim nie zdołali pokonać Panayia.

W drugiej połowie zdecydowanie bardziej groźni byli piłkarze gości, którzy mądrze rozgrywali piłkę i z każdą minutą coraz częściej podchodzili pod pole karne Jagiellonii. W 74. minucie Nuno Assis płaskim strzałem próbował pokonać Drągowskiego, ale bramkarz Jagiellonii pewnie złapał piłkę. Sześć minut później kolejny raz serca kibiców gospodarzy zadrżały, po tym jak w polu karnym piłkę jak na treningu rozgrywali Cypryjczycy. Jednak cała akcja skończyła się tylko na strachu, bo z piłką minął się Marios Demetriou.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem z którego bardziej zadowoleni są goście z Cypru. Piłkarze Michała Probierza zagrali dobre spotkanie stawiając czoła bardziej doświadczonym rywalom, a do całkowitego szczęścia zabrakło strzelonej bramki. W tej sytuacji Żółto-Czerwoni udadzą się na rewanż bez żadnej bramkowej zaliczki i muszą dać z siebie 120 % aby awansować do kolejnej rundy Ligi Europy.

 

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/nie-bylo-powtorki-z-kruoji/feed/ 0