Berg – Tylko Ekstraklasa http://www.tylkoekstraklasa.pl Twój portal o Ekstraklasie Mon, 18 May 2026 19:08:07 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.1.22 Grali jak nigdy, ale wystarczyło tylko na remis. http://www.tylkoekstraklasa.pl/grali-jak-nigdy-ale-wystarczylo-tylko-na-remis/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/grali-jak-nigdy-ale-wystarczylo-tylko-na-remis/#respond Sun, 30 Aug 2015 18:41:24 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=26449 Wypełniony po same brzegi stadion w Białymstoku, dwie drużyny walczące o każdy centymetr boiska i rażąca nieskuteczność piłkarzy Michała Probierza. Mecz kończący siódmą kolejkę dostarczył wszystkim wiele emocji, ale do prawdziwej euforii brakowało zwycięstwa Jagiellonii. 

Na ten mecz w Białymstoku czekano od ostatniego pojedynku Jagiellonii na Łazienkowskiej. Wtedy Legia przy wielkim udziale sędziego Gila w doliczonym czasie gry zapewniła sobie zwycięstwo. Dzisiejsze spotkanie miało być rewanżem, a wypełniony po brzegi stadion w stolicy Podlasia miał pomóc w zwycięstwie Żółto – Czerwonych.

Od pierwszej minuty spotkania piłkarze obydwu drużyn pokazywali maksymalne zaangażowanie. Przez pierwsze dwadzieścia minut zawodnicy skupili się na walce o każdy centymetr boiska i z tego powodu nie oglądaliśmy żadnej klarownej sytuacji pod dwiema bramkami. Jednak to Żółto – Czerwoni przeważali na boisku, ale brakowało spokoju w rozgrywaniu piłki w polu karnym Legii.

W 21. minucie na pierwszy strzał z dystansu tego wieczoru zdecydował się Konstantin Vassiljev, ale uderzenie Estończyka na rzut rożny wybił Dusan Kuciak. Bramkarz Legii jeszcze dwukrotnie wygrał pojedynki z piłkarzami Jagiellonii ratując swoją drużynę przed utratą bramki. W 33. minucie świetny kontratak wyprowadził Vassiljev, podał do niepilnowanego Frankowskiego, ale skrzydłowy Jagi zbyt długo zastanawiał się co zrobić z piłką i Kuciak skutecznie interweniował.

Chwilę przed okazją Frankowskiego rzut rożny wykonywała Legia, ale dośrodkowanie Brzyskiego nie zdołała zamknąć trójka warszawskich piłkarzy. To była pierwsza dobra okazja wicemistrzów Polski, ale legioniści byli dzisiejszego zabójczo skuteczni. Sześć minut później piłkarze Jagiellonii odpuścili Guilherme, który niepilnowany przebiegł ponad pięćdziesiąt metrów i precyzyjnym strzałem pokonał Drągowskiego. Uderzenie Brazylijczyka było zarazem pierwszym celnym strzałem Legii.

Jagiellonia grała bardzo dobre spotkanie, ale nie potrafiła wykorzystać stworzonych sytuacji. W 36. minucie Piotr Grzelczak doszedł do bezpańskiej piłki, wychodzący z bramki Kuciak minął się z bramką, ale Rzeźniczak rozpaczliwą interwencją uratował Legię przed stratą bramki. Jagiellonia schodziła na przerwę ze stratą jednej bramki, ale w przerwie musiało paść wiele męskich słów, bo drugą część gry Żółto – Czerwoni rozpoczęli z wielkim animuszem.

Od kilku ostatnich kolejek Konstantin Vassiljev pokazuje, jak ważnym jest zawodnikiem w układance Michała Probieza. W poprzedniej kolejce świetnym strzałem zapewnił jeden punkt w Krakowie, dziś również dzięki niemu białostoccy kibice wychodzili ze stadionu w dobrym nastroju. Najpierw w 51. minucie świetnym podaniem obsłużył Grzelczaka, ale snajper Jagi przegrał pojedynek z Dusanem Kuciakiem. Jednak już cztery minuty później Estończyk wypatrzył w polu karnym Legii Macieja Gajosa, a ten ze stoickim spokojem pokonał bramkarza gości.

Po strzelonej bramce kibice w Białymstoku oszaleli ze szczęścia i każdy z nich wierzył w końcowe zwycięstwo. Przecież ciągle pozostało ponad pół godziny gry. Jednak pomimo tego, że piłkarze Jagiellonii do ostatniej minuty wyraźnie przeważali i kreowali sytuacje to na stadionie przy ulicy Słonecznej nie oglądaliśmy kolejnych bramek. Raz błysnął wprowadzony tuż po przerwie Alvarinho, kolejnymi uderzeniami z dystansu testowali Kuciaka Vassiljev oraz Rafał Grzyb, w środku pola skutecznie grał niezmordowany Jacek Góralski.

Ogromny wysiłek piłkarzy Jagiellonii nie dał zwycięstwa, ale białostoczanie mogą z dumą wrócić do swoich domów. Z najsilniejszą ligową drużyną odnieśli remis, sytuacji do strzelenia kolejnych bramek nie brakowało, ale podział punktów powinien satysfakcjonować obie strony. Zwłaszcza, że w ostatnich latach to Legia seryjnie wygrywała w Białymstoku.

Podwójnie radośni do domu powinni wracać warszawianie. Dzięki wyjątkowej skuteczności wywieźli z Białegostoku remis, chociaż gra piłkarzy Henninga Berga nie powalała na kolana. Nikolić nie zagrażał bramce Dragowskiego, Duda starał się rozgrywać piłkę, ale zapamiętamy jego występ z niecelnego strzału po akcji Bereszyńskiego. O grze wicemistrzów Polski niech świadczy statystyka pomeczowa, w której w rubryce ze strzałami celnymi widnieje liczba 1. Wyrównany mecz, choć Jaga miała lepsze szanse. Zawodnicy nie sa zadowoleni ze straconego gola. Nie graliśmy tak dobrze jak mogliśmy- przyznał po zakończonym spotkaniu norweski szkoleniowiec. Opiekun Legii podczas przerwy na kadrę musi popracować ze swoimi zawodnikami, bo ostatnio w lidze obniżyli loty.

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/grali-jak-nigdy-ale-wystarczylo-tylko-na-remis/feed/ 0
Wziąć whisky i się napić.. http://www.tylkoekstraklasa.pl/wziac-whisky-i-sie-napic/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/wziac-whisky-i-sie-napic/#respond Thu, 21 May 2015 00:50:21 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=21017 Po spotkaniu w Warszawie na konferencji prasowej z dziennikarzami spotkali się trenerzy Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok. Nie zabrakło ostrych słów. 

Michał Probierz, trener Jagiellonii Białystok:

Powinienem powiedzieć dzień dobry i do widzenia. Tyle wystarczyłoby w tym momencie. Widziałem obydwie kontrowersyjne sytuacje i jak dla mnie był ewidentny rzut karny po faulu na Frankowskim, a ręka Popkhadze była przypadkowa. Po spotkaniu rozdzielałem swoich zawodników, aby nikt nie dostał żółtej kartki, bo mamy dużo zagrożonych zawodników i nie chciałem ryzykować przed kolejnym meczem. Po takim spotkaniu pozostaje tylko śmiech przez łzy.  Mamy swoje marzenia, chcemy coś robić, ale zastanówmy się nad sensem polskiej piłki. Rozmawiamy o szkoleniu i innych rzeczach, ale najpierw zastanówmy się po co trenować, po co grać? W pierwszych chwilach po meczu pomyślałem, aby przestać trenować i zająć się czymś innym. Po spotkaniu do bardzo wzburzonego Bartka Drągowskiego użyłem bardzo prostych słów: poleciłem aby spier**lał do szatni. Po tym meczu pozostało mi już tylko jedno: pierd**nąć sobie whisky po powrocie do Białegostoku.

Henning Berg, trener Legii Warszawa: 

Był to dobry mecz. Dominowaliśmy w pierwszej połowie. Pokazaliśmy dobre tempo i dobrą jakość. Jedyne czego nam zabrakło to bramki. Ciężko utrzymać taki poziom przez całe 90 minut, grając z tak dobrą drużyną, która zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Nie zapominajmy, że w niedziele też graliśmy. Nasi zawodnicy jednak się nie poddali. Pokazali odpowiednią postawę. Walczyli przez ostatnie 15 minut. W tym sezonie strzeliliśmy już wiele bramek w ostatnim kwadransie, tak było również tym razem. Ta wygrana bardzo cieszy.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/wziac-whisky-i-sie-napic/feed/ 0
Wstydliwe zwycięstwo http://www.tylkoekstraklasa.pl/wstydliwe-zwyciestwo/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/wstydliwe-zwyciestwo/#respond Wed, 20 May 2015 21:06:04 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20959 W środowy wieczór Legia Warszawa po zaciętym spotkaniu pokonała Jagiellonię Białystok, ale temu spotkaniu towarzyszyło dużo emocji i kontrowersji. Wystarczy powiedzieć, że piłkarze grali aż osiem minut dłużej, a Legia strzeliła gola po kontrowersyjnym rzucie karnym. Po wygranej Lecha, Legia dzięki tej wygranej zbliżyła się do swojego rywala na jeden punkt. 

Chwilę przed rozpoczęciem spotkania w Warszawie skończył się mecz w Poznaniu. Tam liderujący w tabeli Lech Poznań pewnie pokonał Śląsk Wrocław i w tej sytuacji Legia Warszawa musiała pokonać Jagiellonię, aby nie stracić kontaktu do Kolejorza.

Tym razem przed rozpoczęciem spotkania bardziej zaskoczył Henning Berg, który nie wystawił do gry Ondreja Dudy oraz Marka Saganowskiego, a zamiast nich grali Michał Masłowski i Orlando Sa. W zespole Jagiellonii nie nastąpiła ani jedna zmiana w porównaniu do pojedynku w Poznaniu.

Mecz lepiej rozpoczęli goście z Białegostoku. Już w drugiej minucie Karol Mackiewicz posłał dobre podanie w pole karne gości, ale strzał Romanchuka świetnie broni Dusan Kuciak. Jagiellonia groźnie atakowała tylko do 7 minuty spotkania, bo wtedy obudzili się gospodarze. Najpierw Michał Kucharczyk posłał dośrodkowanie w kierunku bramki Drągowskiego, ale młody bramkarz Jagi nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Cztery minuty później powinniśmy oglądać pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Orlando Sa wychodził na czystą pozycję, ale ostatecznie przegrał pojedynek z Bartkiem Drągowskim. Pięć minut później to Michał Kucharczyk wychodził na dobrą pozycję, oddał mocny strzał na bramkę Jagi, ale bramkarz gości z problemami wybija piłkę na rzut rożny.

Przez kolejne pół godziny gry to Legia dominowała na boisku i stwarzała sobie okazje do strzelenia bramki. W 25. minucie Orlando Sa po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzył wprost w bramkarza Jagi. Po chwili z dystansu groźnie uderzał Tomasz Jodłowiec, ale kolejny raz piłkę na rzut rożny wybił Drągowski. W 35. minucie kolejną okazję miał Michał Kucharczyk, ale po tym jak minął kilku obrońców Jagi strzelił wprost w golkipera Jagiellonii.

Piłkarze Michała Probierz obudzili się w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Najpierw w 36. minucie Dzalamidze podawał go Gajosa, ale pomocnik Jagi był na pozycji spalonej. Cztery minuty później z rzutu wolnego potężnie uderzał na bramkę Kuciaka, ale bramkarz Legii odbił piłkę zmierzającą do jego bramki. W ostatniej minucie pierwszej połowy Dzalamidze kolejny już raz dośrodkowywał w pole karne, ale nic to nie dało. Po chwili sędzia zakończył pierwszą część spotkania w  którym to legia była lepsza i powinna schodzić na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.

Drugą połowę ponownie lepiej rozpoczęli goście z Białegostoku. Już 46. minucie Patryk Tuszyński urwał się Jakubowi Rzeźniczakowi, ale jego strzał głową znacznie minął bramkę Kuciaka. Dziesięć minut później fantastyczną okazję do strzelenia bramki zepsuł Rafał Grzyb. Kapitan Jagiellonii po świetnej akcji Mackiewicza strzelając praktycznie na pustą bramkę trafił w słupek.

W 71. minucie groźnie zaatakowała Legia. Legioniści długo rozgrywali piłkę przed polem karnym aż w końcu na strzał zdecydował się Tomasz Jodłowiec, jednak jego strzał broni Drągowski. Po wznowieniu spotkania z powodu dymu z odpalonych rac kapitalnie w pole karne dośrodkowywał Jodłowiec, ale strzał Orlando Sa kapitalnie broni Bartek Drągowski. Po chwili odpowiedź Jagiellonii. Mackiewicz dośrodkowywał w pole karne, ale piłka mija bramkę Kuciaka.

W związku z przerwanym spotkaniem sędzia doliczył aż osiem minut do podstawowego czasu gry, a w pierwszej akcji doliczonego czasu kolejny raz Jagiellonię uratował Drągowski. Kolejna centra dotarła do Orlando Sa, ale jego strzał z najwyższym trudem broni bramkarz Jagi.W szóstej minucie doliczonego czasu gry Przemysław Frankowski świetnie wychodził na czystą pozycję, ale został powalony przez Bartosza Bereszyńskiego. Pomimo olbrzymich protestów sędzia nie podyktował karnego, a po chwili odgwizdał „jedenastkę” dla legionistów. Do piłki po wątpliwym karnym podszedł Orlando Sa i pokonał Bartosza Drągowskiego.

Po chwili sędzia Gil zakończył spotkanie i Legia w kontrowersyjnym stylu pokonała Jagiellonię. Nie takiego mistrza chcemy. Nie takiego, który wygrywa mecze po takich kontrowersjach.

 

 

 

 

 

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/wstydliwe-zwyciestwo/feed/ 0
Podtrzymać serię zwycięstw na Łazienkowskiej http://www.tylkoekstraklasa.pl/podtrzymac-serie-zwyciestw-na-lazienkowskiej/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/podtrzymac-serie-zwyciestw-na-lazienkowskiej/#respond Wed, 20 May 2015 11:47:53 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=20933 Runda rewanżowa wkracza w decydującą fazę. Dziś piłkarze inaczej niż dotychczas rozegrają spotkanie w środowy wieczór na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Drużyna Jagiellonii stanie przed wielką szansą odniesienia czwartego zwycięstwa z rzędu na boisku Legii i przeskoczeniu legionistów w tabeli T- Mobile Ekstraklasy. 

Zarówno drużyna Michała Probierza jak i  Henninga Berga w ostatniej kolejce zaskoczyła. Jagiellonia pewnie pokonała na wyjeździe w Poznaniu Lech Poznań nie dając żadnych szans swoim przeciwnikom. Podopieczni Macieja Skorży nie wytrzymali presji związanej z liderowaniem w Ekstraklasie, a Żółto-Czerwoni bez kompleksów wypunktowali Kolejorza. Z kolei legioniści rozgrywali swój mecz we Wrocławiu, gdzie przy ewentualnym zwycięstwie odzyskaliby prowadzenie w tabeli. Niestety, mistrzowie Polski kolejny już raz zawiedli swoich kibiców i wywieźli z Wrocławia jedynie remis. Pojedynek w Warszawie będzie bardzo ważny, bo jeżeli Jagiellonia podtrzyma swoją świetną passę meczów na Łazienkowskiej to legioniści spadną już na trzecie miejsce w tabeli i o obronę tytułu będzie bardzo ciężko.

Nieobecni

W drużynie Jagiellonii Białystok ciągle bez zmian. Z powodu rehabilitacji po przebytych kontuzjach zagrać nie mogą Marek Wasiluk i Martin Baran, a Mateusz Piątkowski został odsunięty do drużyny rezerw. Natomiast Henning Berg ma spory ból głowy przed dzisiejszym meczem. Z powodu nadmiaru żółtych kartek wypadł Norwegowi Tomasz Brzyski, który jest najlepszym asystentem w jego drużynie. W dodatku na urazy narzekają Mateusz Szwoch, Jakub Kosecki, a niepewny występu jest Ivica Vrdoljak.

Wysoka forma Żółto – Czerwonych

Podopieczni Henninga Berga udanie zakończyli rundę zasadniczą Ekstraklasy w dodatku dołożyli do tego wygraną w finale Pucharu Polski. Jednak odkąd rozpoczęła się runda finałowa możemy mówić o sporym kryzysie. Legioniści w 31. kolejce przegrali na własnym boisku z Lechem Poznań, a w niedzielę stracili punkty, remisując we Wrocławiu. Bilans ostatnich pięciu meczów jest następujący: dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedna porażka. Bilans bramkowy: 6 – 5.

Natomiast piłkarze Michała Probierza kontynuują swoją serię pięciu meczów bez porażki, w tym czasie notując trzy zwycięstwa i dwa remisy, z ogólnym bilansem bramek: 8 – 3. Żółto – Czerwoni pod koniec rundy zasadniczej podkręcili formę i tak jak wcześniej grali mocno w kratkę, tak teraz kibice Jagi mogą być spokojni o rezultaty swojej drużyny.

Przewaga Legii

Jeżeli popatrzymy na bilans meczów obydwu drużyn to zdecydowanym faworytem są legioniści. Na 31 dotychczasowych spotkań Legia wygrywała piętnaście razy, dziewięciokrotnie padł remis, a siedmiokrotnie wygrywała Jagiellonia. To co może przemawiać za Jagą w dzisiejszym spotkaniu, to świetna seria jaką w ostatnim czasie notują Żółto – Czerwoni na boisku Legii. Białostoczanie notują serię trzech meczów ze zwycięstwem na Łazienkowskiej, w dodatku ostatni raz przegrali na boisku rywala w Ekstraklasie 6. 11. 2010 roku, jeszcze za poprzedniej kadencji Michała Probierza w Jagiellonii.

Przewidywane składy:

Legia: Kuciak- Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Guilherme- Furman, Jodłowiec- Żyro, Duda, Kucharczyk- Saganowski

Jagiellonia: Drągowski- Modelski, Madera, Pazdan, Straus- Grzyb, Romanczuk- Dzalamidze, Gajos, Mackiewicz- Tuszyński

 

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/podtrzymac-serie-zwyciestw-na-lazienkowskiej/feed/ 0
Lech chce wziąć odwet za PP: Legia z mentalną przewagą http://www.tylkoekstraklasa.pl/lech-chce-wziac-odwet-za-pp-legia-z-mentalna-przewaga/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/lech-chce-wziac-odwet-za-pp-legia-z-mentalna-przewaga/#respond Fri, 08 May 2015 20:05:19 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=19929 Ekstraklasa wkracza w decydującą fazę rozgrywek. Najbliższe tygodnie, najbliższe mecze, najbliższe kontakty z piłką przesądzą o tym, kto zdobędzie mistrzostwo, kto będzie toczył zmagania w europejskich pucharach, kogo losowanie poniesie do dalekiego Kazachstanu… to wszystko powoduje niesamowite wypieki na twarzy. To wszystko, już niebawem. Na dobry start piłkarskiej soboty: kolejne starcie warszawskiej Legii z poznańskim Lechem.

Kibice „Kolejorza” są psychicznie wycieńczeni. Wyjazdy do Warszawy zawsze budziły w nich ogromne emocje, a ten będzie kolejnym na przestrzeni zaledwie kilku dni. Cała otoczka powoduje sporą niepewność. Szumne hasła o rozbitym mentalnie Lechu, o Lechu który niekoniecznie potrafi poradzić sobie z presją niczego nie ułatwiają. A przecież ten mecz może zaważyć o wszystkim. Może diametralnie zmienić obraz rozgrywek. W końcu, bezpośrednia konfrontacja pomiędzy liderem i wiceliderem to nie byle co! Przejdźmy więc do obozu poznaniaków. Podopieczni Skorży są poddenerwowani, w ich szeregach panują bojowe nastroje. Podporządkowana I połowa ostatniego spotkania przerodziła się w marazm, z którego nikt i nic nie było w stanie wybudzić lechitów. Istny koszmar w prawdziwym życiu dla całego zespołu, dla wszystkich kibiców. Szybko jednak przyszedł czas na zemstę. A jest o co powalczyć: zwycięzca tego spotkania zostanie samodzielnym liderem. Pozostaje jedynie… no właśnie, co? Poznaniacy mają ogromne problemy z udźwignięciem brzemienia odpowiedzialności. Nie potrafią zagrać dwóch równych połów. A przy tym, brakuje im skuteczności. Stąd już autostradą do frustracji – bo przecież jak piłka nie może znaleźć ujścia w siatce, to człowiek się złości, chce, a nie może. Chce tak bardzo, że aż los staje mu na drodze. Niemoc działa jak swoista blokada, krępując ruchy „Kolejorza”. Później, wszystko sypie się lawinowo. Nie ukrywajmy więc, że lechici pomimo medialnej gry pozorów są podłamani. Mieli już tyle okazji, żeby utrzeć nosa Legii. Za każdym razem coś nie funkcjonowało, czegoś brakowało. Jakiś element kulał. A to piłka nie chciała płynnie przechodzić od defensywy do ataku, a to jakiś kiks zaważył o losach spotkania. Zawsze coś. Trener Skorża może jednak być w miarę spokojny chociaż na jednym polu: kontuzji. Niezdolny do gry są tylko Lovrencsics, którego uraz wyklucza z gry do końca sezonu oraz Holman. Do Warszawy nie wybiera się również Wilusz z powodu złamanego nosa, ale on od dawna nie miał przyjemności wymaszerować w podstawowej „jedenastce” pierwszego zespołu.

Tymczasem, obóz Berga przeżywa renesans. Wygrany Puchar Polski, pierwsze trofeum, podziałał jeszcze bardziej motywująca na legionistów, którzy nie dość, że mogą się cieszyć ze zwycięstwa nad swoim odwiecznym rywalem, to jeszcze czują się pewniej pod względem mentalnym. Wzniesienie pucharu na Stadionie Narodowym to nie byle co! Niewątpliwie to właśnie gospodarze będą faworytami sobotniego starcia. Futbol bywa jednak okrutny. Często potrafi zniszczyć marzenia wszelkim entuzjastom bukmacherki. Dlatego też, Legia w żadnym wypadku nie podejdzie do tego spotkania na luzie. Wręcz przeciwnie. Tutaj rozegra się walka o każdy, nawet najmniejszy skrawek boiska. Zwłaszcza, mając w pamięci wydarzenia z pierwszej połowy ostatniego starcia, gdy bramka Kuciaka przeżywała prawdziwe oblężenie. W Warszawie nikt nie chce ponownie do tego dopuścić. Przecież w każdej chwili takie igranie z ogniem może okazać się brzemienne w skutkach. Nieodwołalne. Szczęśliwie dla „Wojskowych”, szkoleniowiec ma z kogo skorzystać, żeby zdominować swojego przeciwnika. Gotowi do gry powinni być Sa oraz Furman, którzy opuścili finał Pucharu Polski, a Żyro wystąpi w specjalnej masce, która będzie miała za zadanie chronić jego nos. Jedynym nieobecnym okazuje się więc Pinto, co nie jest zbyt wielką stratą dla warszawiaków. Czyżby więc wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to właśnie Legia po raz kolejny pognębi „Kolejorza”? Wyliczając: mentalnie jest o poziom wyżej, nie jest rozgoryczona, niczego nie musi, wystąpi w optymalnym zestawieniu, ma przewagę własnego terenu. Mało? Przekonamy się już o 15:30!

Zapowiada się arcyciekawe spotkanie. Pomijam już względy boiskowe, na które oczywiście bardzo liczę, ale na piedestale powinna tutaj stanąć relacja pomiędzy tymi dwoma ekipami. Wzajemne antagonizmy. To bardzo ważne, jeśli weźmiemy pod uwagę nie tylko rangę spotkania, ale i psychologiczne aspekty silnie obecne w szeregach obu zespołów. Jeden z nich jest rozchwiany, drugi aż nadto stabilny. Oba nastawienia mają swoje wady i zalety. To jednak futbol, nie ma sensu kalkulować! Skoro piłkarze odsuwają względy matematyczne na bok, to my też to zróbmy. Niech piłka pokaże się od tej najpiękniejszej strony. Również kibicowskiej.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/lech-chce-wziac-odwet-za-pp-legia-z-mentalna-przewaga/feed/ 0
Dokąd zmierzasz Ekstraklaso? http://www.tylkoekstraklasa.pl/dokad-zmierzasz-ekstraklaso/ http://www.tylkoekstraklasa.pl/dokad-zmierzasz-ekstraklaso/#respond Thu, 23 Apr 2015 20:14:10 +0000 http://www.tylkoekstraklasa.pl/?p=18953 Ostatnie tygodnie w naszej Ekstraklasie to kolejne zwolnienia trenerów i zmiany na ławkach trenerskich w Szczecinie i Krakowie. Jednak wydaje się, że działacze tych klubów wyborem następców popchnęli swoje drużyny do przodu.

Henning Berg, Jurij Szatałow i Radoslav Latal to zagraniczni szkoleniowcy aktualnie pracujący w T- Mobile Ekstraklasie. Jeśli jeszcze trenera Górnika Łęczna za wieloletnią pracę w Polsce zaliczymy do grona Polaków to zostaje nam dwójka: Berg i Latal. Co możemy powiedzieć o tych szkoleniowcach?

O opiekunie Piasta Gliwice jedynie tyle, że miał bogatą karierę piłkarską, w której zdobył m.in. wicemistrzostwo Europy w 1996 roku i Puchar UEFA w sezonie 1996/1997 z Schalke 04 Gelsenkirchen. Chociaż podczas swojej pracy w Koszycach walczył o awans do III rundy kwalifikacji Ligi Europy to Czech na swoje największe trenerskie osiągnięcia wciąż czeka.

Z kolei Henning Berg, który w Polsce pracuje już od ponad roku może pochwalić się większymi sukcesami. Były świetny obrońca Manchesteru United wywalczył w poprzednim sezonie mistrzostwo Polski i wygrał swoją grupę Ligi Europy odpadając w kolejnej rundzie z Ajaxem Amsterdam. Chociaż Norweg dopiero rozpoczyna swoją karierę trenerską w Warszawie to już można sporo powiedzieć o jego warsztacie, metodach pracy i wpływie na drużynę. Pomimo wielu krytycznych słów pod jego adresem zaliczyłbym go do piątki najlepszych trenerów Ekstraklasy.

Maciej Skorża, Michał Probierz, Henning Berg, Czesław Michniew i Jacek Zieliński. Piątka najlepszych trenerów pracujących obecnie w Ekstraklasie, z czego dwóch z nich w ostatnich dniach ponownie rozpoczęło pracę w lidze. Nie będę ukrywał swojej radości z tego powodu, bo dotychczasowe pomijanie takich fachowców to najzwyczajniej w świecie wstyd dla całej naszej Ekstraklasy.

Jak patrzę dziś na naszą ligową tabelę w końcu widzę namiastkę normalności. Po tym jak w wielu naszych klubach zatrudniano przypadkowych gości z Portugalii czy Holandii w końcu pracuje większość Polaków. I żebyście mnie dobrze zrozumieli: nie mam nic do obcokrajowców przyjeżdżających do nas za pracą, ale jeśli kluby mają płacić grubą kasę za zagranicznego trenera niczym nie różniącego się od naszych szkoleniowców ( albo jeszcze słabszych ) to zdecydowanie lepiej postawić na Polaka. Przecież jest tańszy, zna środowisko, a i gwarancja odniesienia sukcesu podobna.

Od wielu lat, a szczególnie od początku obecnego sezonu Michała Probierza traktowali w środowisku polskiej piłki nożnej jak szaleńca. Szczególnie po konferencji prasowej z pierwszego spotkania z Lechią Gdańsk, kiedy dla żartu rozpoczął swoje przemówienie w języku niemieckim, oburzyli się prawie wszyscy. A to właśnie dzięki niemu stacja transmitująca ligowe rozgrywki wprowadziła rywalizację między trenerami zagranicznymi i rodzimymi. To również dzięki Probierzowi zaczęło się rozmawiać o różnicach i słuszności zatrudniania przypadkowych trenerów zza granicy. Już nie wspomnę o problemie baz szkoleniowych i stawiania na młodzież.

Dziś opiekun Jagiellonii Białystok może spokojnie usiąść w fotelu i z satysfakcją patrzeć na wszystkich tych, którzy krytykowali go po tamtej konferencji prasowej. Może ostatnie zmiany w Szczecinie i Krakowie nie odmieniły diametralnie polskiego futbolu, ale z pewnością dały sygnał, że coś drgnęło. Przecież właściciele Pogoni i Cracovii mogli znaleźć zagranicznych trenerów, którzy przyjechaliby do Polski uzdrawiać naszą piłkę, a wyjechaliby w popłochu i niesławie niczym Jose Mari Bakero.

Dlatego takie ruchy naszych ligowych działaczy cieszą i chciałbym o nich czytać zdecydowanie częściej.

]]>
http://www.tylkoekstraklasa.pl/dokad-zmierzasz-ekstraklaso/feed/ 0