123

Szczęśliwa końcówka Arkowców! Górnik Zabrze traci fotel lidera!

W meczu Arki z Górnikiem jedyna bramka padła dopiero w doliczonym czasie gry. Po koszmarnym błędzie Daniego Suareza i golu Damiana Zbozienia gdynianie wygrali 1:0.

Pierwsza połowa tak naprawdę nie porwała. Momenty były, ale powiedzmy sobie szczerze – liczyliśmy na dużo, dużo więcej. Konkretniejsza była Arka, jednak w jej grze brakowało skuteczności. W 16. minucie bardzo bliski strzelenia gola był Grzegorz Piesio. To właśnie on po charakterystycznym dla Arki wrzucie z autu najlepiej zachował się w polu karnym Górnika. Strzał byłego gracza Górnika Łęczna okazał się być minimalnie niecelny. Chwilę później z pierwszą groźną akcją ruszyli goście. Fatalne błędy Arkowców w obronie spowodowały, że ze sporą łatwością w pole karne wpadł Wolsztyński. Zabrzanin uderzył mocno, jednak jego uderzenie bardzo pewnie zbił na rzut rożny Steinbors.

Na kolejną sytuację podbramkową musieliśmy czekać dziesięć minut. Po pół godzinie gry niebezpiecznie zrobiło się w szesnastce podopiecznych Marcina Brosza. Rafał Siemaszko starał się wykorzystać gapiostwo Koja, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak bardzo pewnie na swoim przedpolu zachował się Tomasz Loska. Później ponownie nastąpił długi przestój. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy bliski strzelenia pierwszej bramki był Rafał Kurzawa. Pomocnik Górnika podszedł do piłki ustawionej trzydzieści metrów od bramki rywala, huknął z całych sił, jednak dobrze dysponowany w dzisiejszym dniu golkiper Arki bardzo pewnie sparował futbolówkę na słupek.

Druga połowa rozpoczęła się niemal identycznie jak pierwsza. Zawodnicy obu drużyn starali się raczej nie stracić bramki. Wydawało się, że dzisiejszy mecz będzie miał charakter – kto zdobędzie bramkę ten wygra. Jako pierwsi w drugiej odsłonie groźną sytuację wykreowali sobie gracze przyjezdni. Kurzawa na milimetry zacentrował piłkę z rzutu rożnego, do piłki dobrze wyskoczył Wieteska, jednak nie trafił zaledwie z kilku metrów.

Po sześćdziesiątej minucie spotkania trenerzy obu drużyn chcieli rozruszać ten schematyczny mecz. Graczami wysłanymi w bój po to, aby wprowadzić pierwiastek szaleństwa i odskoczni od taktyki mieli być Nalepa i Kądzior. Po upływie kilkunastu minut okazało się jednak, że nie nastąpił choćby minimalny impuls w grze którejś z drużyn.

Mecz z przestojami? Zdecydowanie. Swoje groźne okazje gracze obu drużyn kreowali niemal co piętnaście minut. Mecz taktyczny? Na pewno. Widać było, że gol może paść jedynie wtedy, gdy dojdzie do pomyłki jednego z graczy. I.. w końcu do takowej pomyłki doszło. W doliczonym czasie gry fatalnie w swoim polu karnym zachował się Dani Suarez, który nieczysto trafił w piłkę. Tę przechwycił wprowadzony chwilę wcześniej Ruben Jurado i posłał ją wzdłuż bramki Loski. Na siódmym metrze znalazł się Damian Zbozień i wpakował futbolówkę do pustej bramki.

Ostatecznie to Arka wygrywa mecz przez niefrasobliwość defensywy Górnika Zabrze. Porażka graczy Brosza powoduje spadek na pozycję wicelidera. Po dwudziestej kolejce liderem LOTTO Ekstraklasy będzie Legia Warszawa.