statystyki

Świerczok znów trafia i zapewnia Zagłębiu bardzo ważne zwycięstwo!

W niedzielny wieczór Wisła Kraków przegrała na własnym stadionie z zespołem Zagłębia Lubin 1:2. Porażka Białej Gwiazdy powoduje spadek na ósme miejsce, zaś zwycięstwo Miedziowych awans na piątą lokatę w ligowej tabeli.

Nie minęły dwie minuty, a sędzia Tomasz Kwiatkowski musiał przerwać spotkanie. Wszystko za sprawą odpalonych rac przez kibiców Wisły Kraków, które spowodowały spore zadymienie całego boiska. Długa przerwa z rytmu wybiła gospodarzy, którzy wydawali się być wolni i nieskoncentrowani.

Moment nieuwagi Białej Gwiazdy bardzo skrzętnie wykorzystało Zagłębie. Po rzucie rożnym wydawało się, że piłkę pewnie wybije Zoran Arsenić. W pozornie prostej sytuacji defensor Wiślaków zachował się jak junior. Ostatecznie do piłki dopadł Guldan, który na raty, ale jednak zdołał wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie.

Zaledwie minutę później kolejną świetną sytuację mieli goście. Fatalne zachowanie defensorów Wisły spowodowało, że w wyśmienitej sytuacji znalazł się Bartłomiej Pawłowski. Strzał skrzydłowego z Lubina trafił jednak w słupek.

Po pół godzinie gry gracze Sobolewskiego zepchnęli rywala do głębokiej defensywy. Najpierw, w 33. minucie po strzale Jesusa Imaza dobrze interweniował Martin Polacek. Sześć minut później ten sam golkiper nie mógł mówić o szczęściu, gdy do piłki dopadł Carlos Lopez. Snajper rodem z Hiszpanii świetnie ułożył sylwetkę względem futbolówki i efektownym wolejem pokonał bezradnego w tej sytuacji golkipera Miedziowych.

Jeszcze przed przerwą ponownie zaatakowali podopieczni Mariusza Lewandowskiego. Guldan dalekim podaniem uruchomił na prawej flance Alana Czerwińskiego. Obrońca Zagłębia popędził dobre kilkadziesiąt metrów i posłał piłkę prosto do Jakuba Świerczoka. Napastnik reprezentacji Polski w doskonałym stylu obrócił się z futbolówką i z tak zwanego półobrotu posłał piekielnie mocną bombę. Tym samym goście schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką.

W drugiej odsłonie działo się dużo mniej. Bliżej strzelenia bramki była Wisła, której w dzisiejszym dniu poza motywacją z derbowego meczu brakowało również szczęścia. Gospodarze, blisko strzelenia bramki byli w 88. minucie kiedy piłkę w stronę bramki rywala posłał Jesus Imaz. Strzał ten był jednak za słaby dla Polacka, który bardzo pewnie interweniował na swojej linii bramkowej.