31fe6903e2da0 (1)

Śląsk złapał formę w końcówce sezonu i po raz kolejny pokazał swój potencjał!

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście, już w pierwszych minutach mocno zaatakowali wrocławską drużynę oddając dwa niecelne strzały na bramkę Słowika. Gorąco zrobiło się też w 10. minucie, kiedy kapitan Śląska Piotr Celeban niedokładnie zagrywał piłkę, do której dopadł Zwoliński i wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale jego strzał nie sprawił większych problemów Kubie Słowikowi.

Śląsk starał się odpowiedzieć na ataki rywala i pod koniec pierwszego kwadransa gry Kosecki dostał prostopadłe podanie i wykorzystując swoja szybkość wyszedł sam na sam z Łukaszem Budzikiem, który nie popisał się w tej sytuacji i faulował przed polem karnym byłego reprezentanta Polski, za co w konsekwencji bramkarz otrzymał czerwona kartkę.

Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego starali się wykorzystać grę w przewadze i utrzymywać przy piłce w ataku pozycyjnym, zamykając często rywala we własnym polu karnym. Nadzwyczaj aktywny był Kosecki, który często próbował wchodzić w drybling z bocznymi obrońcami Portowców oraz regularnie posyłał piłkę w pole karne. Pod koniec pierwszej części gry jedna z takich prób Kuby Koseckiego przyniosła zamierzony efekt. Skrzydłowy Śląska minął obrońcę, wdarł się w pole karne i posłał dokładne podanie w okolice siódmego metra do Michała Chrapka, ten uderzył z pierwszej piłki, lecz ta odbiła się od jednego z defensorów po czym ponowił próbę i futbolówka wylądowała w siatce ustalając wynik pierwszej części gry.

Drugą połowe lepiej rozpoczęli piłkarze Śląska, przesunęli się oni z akcja pod pole karne rywala, jeden z obrońców nonszalancko wybił piłkę prosto pod nogi Jakuba Koseckiego, który zmylił zwodem jednego z bocznych defensorów, po czym dograł do ustawionego na piątym metrze Arkadiusza Piecha, a ten dopełnił formalności wbijając futbolówkę z bliskiej odległości do bramki.

Chwile później do głosu doszli Portowcy, ale strzał Adama Buksy bez problemu broni były bramkarz Pogoni Jakub Słowik. Przyjezdni wykonywali rzut różny z lewej strony boiska, piłkę z pola karnego wybił Tarasovs ta trafia pod nogi Koseckiego, który rozpędzony zdobywał kolejne metry, pod koniec podał prostopadle do Kamila Vacka, ale strzał czeskiego pomocnika trafił prosto w ręce Jakuba Bursztyna.

Spotkanie z biegiem czasu straciło na tempie do 75. minuty gra toczyła się w środkowej strefie, a najbardziej aktywnym zawodnikiem na boisku był wspomniany wcześniej Kosecki, który miał szanse na kolejna asystę, podał na szesnasty metr do Cholewiaka, lecz strzał byłego zawodnika Stali Mielec okazał się minimalnie niecelny.

Śląsk dominował w ostatnich minutach meczu wymieniając szybkie podania. Po jednej z takich akcji lewą stroną boiska piłka trafiła do Roberta Picha, ten starał się dośrodkować, ale futbolówka minęła prawie wszystkich zawodników w polu karnym i trafiła pod nogi Koseckiego, niestety dla kibiców Śląska jego strzał został zblokowany. W doliczonym czasie gry wrocławianie wyprowadzili jeszcze jeden groźny atak, kiedy ponownie piłka znalazła Koseckiego, były Legionista dograł do wbiegającego Roberta Picha, ale ponownie dobra interwencja Jakuba Burszytna nie pozwoliła zwiększyć rozmiarów zwycięstwa wrocławianom.