statystykislask

Śląsk wygrał, więc Piast ma spory problem!

Spotkanie pomiędzy Śląskiem Wrocław, a Piastem Gliwice odbyło się na stadionie we Wrocławiu i było ostatnim meczem na byłej arenie Euro 2012 w tym sezonie.

Pierwsza połowa rozpoczęła się dość emocjonująco, było widać, że żadna z drużyn nie miała zamiaru się bronić, obie ekipy chciały zdobyć bramkę. Przed pierwszą taką okazją stanął Śląsk już w 5. minucie, kiedy z rzutu rożnego dośrodkowywał Kamil Vacek, ale strzał Piotra Celebana poszybował minimalnie nad poprzeczka. Chwilę później odpowiedział Piast. Najpierw uderzał Papadopulos, jego strzał został zblokowany przez jednego z obrońców, piłka trafiła pod nogi Badii, ale dobra interwencja popisał się Jakub Słowik.

Gra trochę straciła na tempie i zaczęła się toczyć bliżej środkowej strefy boiska, lecz goście nie zamierzali odpuszczać i stanęli przed kolejna okazja do otwarcia wyniku. Prostopadłe podanie od Jakuba Piotrowskiego otrzymał Zivec wyszedł sam na sam z bramkarzem gospodarzy, po czym obrócił się zastawiając piłkę i podał do Papadopulosa, który próbował przelobować Jakuba Słowika, ale futbolówka trafiła tylko w poprzeczkę.

Piast wyglądał odrobinę lepiej od Śląska, ale akcje przyjezdnych kończyły się przed polem karnym rywala, brakowało ostatniego podania i sposobu na sforsowanie dobrze ustawionej defensywy.

Pomimo optycznej przewagi gości to podopieczni Tadeusza Pawłowskiego otworzyli wynik spotkania. Około 30. minuty meczu Śląsk wyszedł z szybka akcja. Najpierw piłka trafiła do Marcina Robaka, dograł on do Mateusza Cholewiaka, a ten obsłużył prostopadłym podaniem Roberta Picha, który w sytuacji sam na sam pokonał Jakuba Szmatułę.

Wrocławianie cofnęli się trochę głębiej na własną polowe oddając pole gry przeciwnikowi i czekając na okazje z kontrataku. Taka nadarzyła się już na kwadrans przed końcem pierwszej połowy. Najpierw Vacek popisał się kapitalnym podaniem do wychowanka Śląska Daniela Łuczaka, ten pomknął prawą stroną boiska i wyłożył piłkę do Marcina Robaka, który w takich sytuacjach się nie myli i podwyższył prowadzenie.

Piast przed końcem pierwszej połowy oddał jeszcze jeden groźny strzał z ponad trzydziestu metrów, którego autorem był Sedlar, ale piłka po jego uderzeniu trafiła tylko w poprzeczkę.

Druga połowa przebiegała podobnie jak pierwsze 45.minut, to drużyna z Gliwic kontrolowała grę i stwarzała sobie kolejne sytuacje co przełożyło się na strzały w kierunku bramki Jakuba Słowika. Pierwsze groźne ostrzeżenie w kierunku bramki gospodarzy posłał niezwykle aktywny Sasza Zivec. Zszedł on w swoim stylu do środka i posłał mierzone uderzenie po długim słupku, ale skuteczna interwencja popisał się bramkarz gospodarzy.

Piast nie ustępował w atakach chcąc zdobyć bramkę kontaktowa, co udało się już w 67.minucie, kiedy po rzucie z autu podopieczni Waldemara Fornalika ograli bez problemów obronę rywala. Najpierw Szczepaniak podał do Maka, który wyłożył piłkę do najlepszego na boisku Saszy Zivca, a ten bezbłędnie umieścił futbolówkę w siatce.

Stracony gol nie przyniósł ożywienia w grze gospodarzy, spokojni o utrzymanie wrocławianie dalej bronili swojej bramki nie zapuszczając się zbyt często na połowe przeciwnika. Bardzo aktywny byli Michał Mak oraz Sasza Zivec, którzy co chwilę posyłali dośrodkowania na głowy Szczepaniaka i Papadopulosa, ale ich strzały nie były na tyle skuteczne by doprowadzić do wyrównania.

Pomimo, że wiele wskazywało na to iż to Piast zdobędzie kolejną bramkę to jednak szczęście dopisało drużynie gospodarzy. Po niedokładnym rozegraniu w środku pola futbolówka trafiła do Arkadiusza Piecha, ten zagrał prostopadle do Roberta Picha, który już drugi raz w tym spotkaniu stanął oko w oko z Jakubem Szmatułą i po raz kolejny się nie pomylił ustalając wynik spotkania w 86.minucie na 3:1.