statystyki

Śląsk pokazuje jak nie grać w piłkę

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, przez pierwszy kwadrans dominowali nad przeciwnikiem i stwarzali sytuacje bramkowe, w których brakowało dokładnych podań oraz celnych strzałów. W kolejnym kwadransie widzieliśmy jeszcze więcej niedokładności po obu stronach i bezmyślnych fauli po których można powiedzieć ze mecz był pełen walki.

Dziesięć minut przed końcem pierwszej części gry obejrzeliśmy niecodzienną bramkę. Filip Starzyński dośrodkowywał z rzutu rożnego, a dobrze podkręcona piłka wpadła za kołnierz do bramki Słowika bezpośrednio z narożnika boiska. Goście prawidłowo zareagowali na straconego gola i wraz z upływającym czasem grali coraz wyżej, co zemściło się na nich przed końcem pierwszej połowy, kiedy Filip Jagiełło wygrał przebitkę, futbolówka trafiła do Starzyńskiego, który zagrał piłkę zwrotną do swojego imiennika, ten wyszedł sam na sam i pokonał Jakuba Słowika zapisując na jego koncie kolejna nieudana interwencje.

Druga połowa pokazała, że Śląsk w swoim wachlarzu nieporadności ma jeszcze wiele do pokazania. Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej części gry, za bezmyślny faul druga żółtą, a w konsekwencji czerwona kartkę otrzymał Mateusz Cholewiak i Śląsk musiał sobie radzić w osłabieniu przez ponad pól godziny gry. Bramka Jakuba Słowika była dosłownie bombardowana strzałami z dystansu, swoich sil próbowali Starzyński oraz Pawłowski. Kolejny rzut różny dla Zagłębia, ponownie Starzyński dośrodkował w pole karne, na krótki słupek, gdzieMarcin Robak skierował piłkę do własnej bramki. Do końca spotkania pozostało kilka minut, kiedy trener Lewandowski postanowił dać szanse młodszym zawodnikom, co się opłaciło, kiedy na trzy minuty przed końcem przepięknym strzałem z powietrza popisał się Pakulski ustalając wynik spotkania.