statystykislapia

Śląsk pewnie pokonuje Piasta

Pierwszy kwadrans nie należał do widowiskowych. Obie ekipy nawzajem się klinczowały, a piłka nie dochodziła do egzekutorów. Pierwszy groźny strzał z ponad szesnastu metrów oddał Chrapek, ale piłka minęła bramkę przyjezdnych, którzy odpowiedzieli kilka minut później także niecelnym uderzeniem zza pola karnego.  

Śląsk miał minimalną przewagę optyczną i dalej uparcie konstruował akcje w ataku pozycyjnym, co opłaciło się na pięć minut przed końcem pierwszej połowy. Po składnej akcji piłkę otrzymał Robak, lecz jego strzał został zablokowany, do futbolówki dopadł Robert Pich, który mierzonym uderzeniem otworzył wynik spotkania.

Druga część spotkania obfitowała w dużą liczbę goli. Już kilka sekund po rozpoczęciu Śląsk wznawiał grę z rzutu rożnego. Chrapek dośrodkował piłkę na krótki słupek, gdzie wbiegał niezawodny w takich sytuacjach Piotr Celeban, który w swoim stylu po strzale głową umieścił piłkę w siatce.

Chwile później Piast także po stałym fragmencie gry zdobył gola. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkowywał Badia, a świetnie grający głową Czerwiński umieścił futbolówkę w bramce Jakuba Słowika. Piastunki po bramce kontaktowej zepchnęły podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego do głębokiej defensywy, starając się doprowadzić do remisu. Bliski wyrównania był Valencia, który otrzymał prostopadłe podanie od Felixa, ale znakomicie ustawiony Jakub Słowik obronił strzał zawodnika Piasta.

Trener wrocławian coraz głośniej pokrzykiwał do swoich zawodników z ławki rezerwowych by nie ograniczali się tylko do defensywy, co dało chwilę później zamierzony efekt. Dankowski odebrał piłkę na połowie przeciwnika, zagrał do Robaka, który podał do lepiej ustawionego Picha, ale strzał Słowaka obił tylko poprzeczkę bramki gości. Kilka minut później Śląsk zaatakował po raz kolejny. Radecki dośrodkował piłkę w pole karne do Roberta Picha, którego strzał odbił się od jednego z defensorów drużyny przeciwnej, do futbolówki dopadł Robak, który mocnym strzałem z powietrza nie dał szans na interwencje bramkarzowi przyjezdnych i podwyższył prowadzenie.

Jeszcze kilka minut przed końcowym gwizdkiem Śląsk zdołał zdobyć czwartą bramkę. Grający świetne zawody Robert Pich podał prostopadle do wpuszczonego chwile wcześniej Mateusza Cholewiaka, a były zawodnik Stali Mielec wybiegł sam na sam z bramkarzem i precyzyjnym strzałem po ziemi ustalił wynik spotkania.