5f1c42b0cee55_osize1088x550optwq71h5b1a18

,,Nie ma drogi na skróty. Każdego dnia trzeba dawać z siebie maksa.” – rozmowa z Maciejem Domańskim

Stal Mielec po ponad 20 latach powróciła do Ekstraklasy. Swoją cegiełkę do awansu dołożył Maciej Domański, który z beniaminkiem z Podkarpacia związany jest od nastoletnich lat. Jednak dojście na ten poziom wymagało czasu i zmian.

W ciągu ostatnich dwóch lat dwukrotnie awansowałeś do Ekstraklasy. Już 7 lat temu interesowała się Tobą Legia i Polonia Warszawa, więc na pewno było to coś wyczekiwanego. Jakie wiązały się z tym wrażenia? 

Na pewno same pozytywne. Awansować do Ekstraklasy to duży sukces i wiążą się z tym same dobre uczucia. Przede wszystkim cieszę się, że udało się to ze Stalą Mielec, klubem, z którym jestem związanym od najmłodszych lat. Ten awans był długo wyczekiwany i tym bardziej się z tego cieszę, że mogłem brać w tym udział. 

Rok temu nie udało Ci się za wiele pograć. W tym sezonie wygląda to znacznie lepiej i zdołałeś zdobyć bramki, z czego jedną Rakowowi. Wiązały się z tym dodatkowe emocje? 

No tak, w Rakowie nie było tych występów za wiele. W zimie musiałem rozstać się z Rakowem i cieszę się, że trafiłem do Mielca. W obecnym sezonie moje występy są regularne z czego jestem zadowolony. Gra poparta jest także niezłymi liczbami co dodatkowo motywuję mnie do jeszcze cięższej pracy na treningach.  

A czy mecz z Rakowem był szczególny? Nie, podchodziłem do tego jak do każdego innego meczu. Gdzieś był ten smaczek, że strzeliłem bramkę, ale ja już tak mam, że swoim byłym drużynom przy pierwszej lepszej okazji strzelam bramki. Kilka dni przed meczem z Rakowem przeczuwałem, że mogę trafić. 

Na pewno byliście bardziej zmobilizowani po porażce z Wisłą Kraków. Czy było jakieś specjalne przygotowanie po tamtym meczu, większe zaangażowanie, presja na wynik? 

Mecz z Wisłą Kraków źle się dla nas ułożył od samego początku. Nic nam nie wychodziło, nie byliśmy zespołem. Porażka 6:0 na pewno nie była łatwa do przełknięcia, tym bardziej że graliśmy u siebie, ale miało na to wpływ kilka rzeczy. Na pewno nie pomogło to, że całą drużyną przed meczem z Wisłą byliśmy na tygodniowej kwarantannie. Siedzieliśmy w domu, nie mieliśmy okazji trenować.
Przed spotkaniem odbyliśmy tylko kilka jednostek i niestety nie wyglądaliśmy dobrze w tym meczu.  

Przeanalizowaliśmy ten mecz i to co robiliśmy źle. Wiedzieliśmy, że stać nas na dużo lepszą grę i dużo lepsze wyniki. Z Rakowem wynik był niestety negatywny. Przegraliśmy 2:1, ale gra już wyglądała lepiej i myślę, że z optymizmem możemy patrzeć w przyszłość. 

Moim zdaniem sama gra od początku nie wyglądała tak źle. Przecież mecze z Wisłą Płock czy Cracovią były do wygrania, a spotkanie z Podbeskidziem nie musiało zakończyć się porażką. Czy macie więc coś wypracowanego przez nowego trenera, a na przeszkodzie stanęła kwarantanna? 

 Trener jest z nami od początku sezonu, jest to 3 miesiące pracy i na pewno odcisnął swoje piętno na naszej grze, na to jak wyglądamy. Staramy się realizować na boisku to co trener przekazuje nam w tygodniu, w treningach. Tak jak powiedziałeś, kilka meczy ułożyło się nam niefortunnie i myślę, że przy troszkę większym szczęściu powinniśmy mieć kilka punktów więcej, ale nie ma co gdybać. Mamy obecnie 5 punktów i musimy patrzeć i koncentrować się na tym co czeka nas w najbliższych tygodniach. 

Czy czujesz różnice pomiędzy tym jak pracowaliście w 1 lidze z trenerem Marcem, a teraz pod trenerem Skrzypczakiem, który dopiero co wchodzi do świata trenerskiego? 

Jest to dwóch całkiem innych trenerów. Mają inne charaktery, podejście oraz metodykę pracy. Zmieniła się również znaczna część  sztabu szkoleniowego więc zmiany na pewno są odczuwalne.

A jesteś w stanie powiedzieć z którym Ci się lepiej pracuje? 

Nie, nie jestem w stanie. Ja robię to co trener ode mnie wymaga. Staram się wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Z treningu na trening być lepszym piłkarzem i od każdego Trenera z którym mam okazję pracować wyciągnąć i nauczyć się jak najwięcej. Staram się dawać z siebie maksa i jak najwięcej pomóc drużynie. 

Czy obserwując obecną formę Rakowa jesteś zaskoczony? Spodziewałeś się, że oni wejdą na ten poziom i będą walczyć o najwyższe cele? 

Nie jestem zaskoczony. Trener Papszun jest bardzo dobrym szkoleniowcem. Jeśli chodzi o organizację gry, ustawienie taktyczne i prowadzenie drużyny jest to na naprawdę najwyższy poziom. Raków gra specyficznym ustawieniem co jest dużym problemem dla każdej z drużyn. Dobrze weszli w ten sezon i myślę że mogą dużo namieszać w górnej części tabeli.  

O was też można powiedzieć, że jesteście trochę specyficznym beniaminkiem, bo w ostatnim meczu od pierwszej minuty zagrało trzech młodzieżowców.  

Tak się akurat ułożyło personalnie. Trener ustalił pewną taktykę i dobrał do niej zawodników którzy najbardziej mu pasowali i na nich postawił. Myślę, że Stal nie skupia się typowo na grę młodzieżowców. Jest wymóg gry jednego młodzieżowca i od samego początku sztab postawił na bramkarza Rafała Strączka.
Inni młodzi zawodnicy na pewno nie odpuszczają i walczą o swoje występy.  

Możemy zauważyć, że w Mielcu są zarówno młodzi zawodnicy jak i ci doświadczeni. Przyszedł Michał Gliwa by być wsparciem w bramce, jest też Petteri Forsell. Jak Ty wracałeś to też oczekiwano od Ciebie takiej roli? Aby poprowadzić zespół, dać to doświadczenie? 

Myślę, że klub bardziej kierował się moimi umiejętnościami, niż peselem ściągając mnie do Mielca.
Uważam, że nasza drużyna jest dobrze zrównoważona jeśli chodzi o wiek. Jest kilku starszych zawodników, jak i kilku zdolnych młodzieżowców. Koncepcja budowania drużyny należy do władz Klubu i sztabu szkoleniowego, więc zgodnie ze swoim zamysłem skompletowali kadrę zespołu na ten sezon.

Macie jakieś konkretne cele postawione na ten sezon czy skupiacie się na każdym kolejnym meczu? Czy ty masz jakieś swoje cele? 

Drużynowy cel jest jasny, musimy utrzymać się w tej lidze i jest to cel nadrzędny. Skupiamy się też na każdym kolejnym meczu. Wiadomo, że to jest klucz do sukcesu. Przez cały tydzień przygotowujemy się stricte pod kolejnego przeciwnika i chcemy tych punktów uzbierać jak najwięcej żeby oszczędzić sobie nerwowej końcówki sezonu. Indywidualnie też mam postawione cele, może nie zdradzę ich oficjalnie, ale chodzi tutaj o bramki i asysty. Dzięki temu chcę też bardziej pomóc drużynie i wyśrubować swoje fajne liczby.

Z tego co wiem swoją przygodę z piłką zaczynałeś w Stali Rzeszów, z której przeniosłeś się do Stali Mielec. Jest to przywiązanie do Stali lub do konkretnego miejsca? 

W Stali Rzeszów występowałem od 8 do 13 roku życia. Wtedy przeszedłem do Mielca i byłem tam przez 5 lat. Na pewno jest jakieś przywiązanie i sentyment. Ludzie, którzy pracują w klubie są mi znani kawał czasu i też ten kawałek życia spędziłem w Mielcu. Tu chodziłem do szkoły, mam wielu znajomych. Jak grałem w innych klubach to zawsze z sentymentem myślałem o tym miejscu.  

Występowałeś też w Młodej Ekstraklasie. Twoim zdaniem to było bardziej dobre czy złe? Kilka lat temu powiedziałeś, że lepiej byłoby spędzić tamten czas, np. w 2 lidze. 

Ciężko jest mi ocenić, ale myślę, że Młoda Ekstraklasa nie za bardzo pomagała w rozwoju młodemu zawodnikowi. Niestety między piłką seniorską, a juniorską jest duży przeskok, a mimo wszystko w Młodej Ekstraklasie rywalizowali między sobą głównie nastolatkowie. Uważam, że bardziej skorzystali Ci, którzy mieli okazję występować na niższych szczeblach, ale jednak w piłce seniorskiej.  

Mogła być to jedna z przyczyn, przez które nie wyszło w Polonii Warszawa? Występowałeś jednak głównie w drugiej drużynie. 

No tak, nie udało mi się przebić do pierwszej drużyny pomimo trenowania z pierwszym zespołem. Myślę, że główną winę ponoszę ja i moje podejście do zawodu piłkarza. Byłem młodym człowiekiem i nie do końca wiedziałem, jak wygląda codzienne życie profesjonalnego piłkarza. Myślałem, że codzienny trening w klubie wystarczy. Niestety byłem w dużym błędzie. Dopiero kiedy moja świadomość stała się dużo większa, moja przygoda z piłką nabrała rozpędu. Zrozumiałem, że piłkarzem jest się 24 godziny na dobę. Trzeba dużo pracować indywidualnie na siłowni jak i na boisku, jak ważne jest żywienie oraz sen. Dzięki temu spełniłem swoje marzenie i gram na poziomie Ekstraklasy.  

Czy jeśli byłaby taka możliwość to miałbyś ochotę coś zmienić? Czy byłaby to właśnie cięższa praca? 

To była by główna zmiana. Gdybym miał teraz te naście lat i świadomość taką jak teraz to myślę, że byłbym teraz w innym miejscu. Jednak nie żałuję niczego. Widocznie musiałem przejść taką drogę i cieszę się z tego w jakim miejscu teraz jestem i że doszedłem do tego ciężką pracą i między czasie nie odpuściłem. Bo trudnych momentów nie brakowało.  

Udało Ci się skończyć AWF? 

Tak. 

Czy planujesz być trenerem w przyszłości? Na przykład za 10 lat? 

Nie chciałbym wybiegać tak daleko w przyszłość. Cieszę się, że udało mi się obronić tytuł Magistra na wydziale Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego.  Muszę przyznać, że było to nie lada wyzwanie. Nie było łatwo połączyć nauki z piłką na wyższym poziomie. Mam już pewien fundament na przyszłość i planuje kolejne kroki, ale wszystko w swoim czasie. Na razie skupiam się w stu procentach na piłce nożnej. 

Czy te studia dały Ci lepszą świadomość jako zawodnikowi? Sprawiły, że mogłeś wejść na wyższy poziom i dotrzeć do Ekstraklasy? 

Na pewno tak. Miałem dużo zajęć, które mnie zainteresowały i mogłem pogłębić swoją wiedzę w tych tematach.  

Miałbyś jakieś rady, które byś dał młodym zawodnikom, którzy dopiero wchodzą do dużej piłki i chcą zaistnieć w Ekstraklasie i wyżej? 

Jedynym sposobem, żeby osiągnąć sukces jest ciężka praca. Tak jak powiedziałem wcześniej, świadomość samego siebie, świadomość tego co chce się osiągnąć i samokontrola. 

Jaki jest najlepszy piłkarz z jakim grałeś? 

Ciężko powiedzieć. Myślę, że Adrian Mierzejewski i Brazylijczyk Marcelo z którymi miałem przyjemność trenować w pierwszym zespole Polonii Warszawa. To są dwie osoby, które zapadły mi w pamięć, jeśli chodzi o swoje umiejętności. 

Kto był największym talentem twoim zdaniem? 

Spotkałem wiele utalentowanych zawodników, ciężko jest mi wyróżnić jedną osobę.
 

Jaki Twój mecz spośród rozegranych jest tym najlepszym Twoim zdaniem? 

Na pewno przychodzą mi do głowy dwa występy w barwach Rakowa Częstochowa. Pierwszy z GKS-em Jastrzębie, gdzie strzeliłem dwie bramki i miałem dwie asysty oraz Lechem Poznań w Pucharze Polski. 

Śledzisz piłkę w najlepszych ligach Europy? 

Tak, oglądam dużo meczy, interesuję się ligami zagranicznymi. 

Jak typujesz te rozgrywki? Czy będzie to sezon pełen niespodzianek? Czy taki Milan może przerwać passę Juventusu, będzie zaskoczenie w Anglii? 

Może tak być. Jest to bardzo specyficzny sezon. Jak na razie wszystko odbywa się zgodnie z planem, ale tak naprawdę nie wiemy co się wydarzy w najbliższej przyszłości. Mecze mogą być przekładane, w poszczególnych krajach mogą być ogłoszone lockdowny i później szybkie nadrabianie tych sezonów, także trudno jest przewidywać cokolwiek, ale na pewno będzie to nie obliczalny i ciekawy sezon. 

Uważasz, że jakaś drużyna zrobiła duży krok do przodu i ma szansę zaskoczyć kibiców? 

Myślę, że wspomniany Milan. Oglądam ich mecze i naprawdę, mimo że personalnie nie mają jakiegoś mocnego składu, oczywiście w porównaniu względem, np., Juventusu, ale grają naprawdę ciekawą piłkę i są bardzo dobrze poukładanym zespołem, więc myślę, że Milan może namieszać lidze włoskiej. 

Kto był Twoim idolem z dzieciństwa? 

Moim pierwszym idolem był Alessandro Del Piero. Koszulka w biało czarne pasiaki z jego nazwiskiem była moją pierwszą i wymarzoną. Gdy byłem już trochę starszy zdecydowanie był to Ronaldinho. Miałem bardzo dużo płyt CD z jego boiskowymi popisami które oglądałem nałogowo.  

Robert Kubica czy Adam Małysz? 

 Adam Małysz. 

Jakie jest najładniejsze miasto Twoim zdaniem? 

 Nowy Jork. 

A Rzeszów wysoko się plasuje?

Oj Rzeszów tak. Może trochę ze względów sentymentalnych, ale Rzeszów jest naprawdę fajnym miastem, bardzo przyjemnym do życia, zadbanym, czystym. Więc naprawdę polecałbym każdemu.  

 

Fot. Nowiny Plus