statystykipogjag

Remis uzyskany po dramatycznej końcówce

Pogoń Szczecin remisuje z Jagiellonią Białystok 2:2 i w zasadzie oba zespoły mają prawo czuć niedosyt. Piłkarze ze Szczecina dlatego, że prowadzili praktycznie przez cały mecz, a białostoczanie dlatego, że przez ponad 3/4 meczu grali z przewagą jednego zawodnika.

Na bramkę nie trzeba było długo czekać. Gospodarze na samym początku spotkania mieli dwa rzuty rożne i jeden z nich zdołali wykorzystać. Adresatem dośrodkowania Matyni okazał się Kamil Drygas, który zupełnie niepilnowany wślizgiem wpakował piłkę do siatki. Goście dosyć szybko się otrząsnęli, bo po kilku minutach wyprowadzili niezłą kontrę zwieńczoną niecelnym strzałem Imaza. Był to jednak chwilowy zryw. Pogoń była bardzo groźna podczas stałych fragmentów gry, a zwłaszcza Kamil Drygas. Można powiedzieć, że jak za dawnych lat. Jagiellonia co jakiś czas odpowiadała groźnym kontratakiem. Najgroźniejszy był za sprawą Bartosza Bidy, który ją zainicjował i zakończył groźnym, acz niecelnym strzałem. W ciągu kilku minut oba zespoły straciły podstawowych obrońców. Hubert Matynia już w 17. minucie otrzymał dwie żółte kartki, przez co „Portowcy” przez 75 minut musiały grać w osłabieniu. Jagiellonia straciła za to Bogdana Tiru, który nabawił się kontuzji w starciu z Adamem Frączczakiem. Jego miejsce zajął Dawid Szymonowicz. Nie brakowało błędów w defensywie. O ile faul Szymonowicza uszedł na sucho (wcześniej był spalony), to już interwencja Węglarza nie. Adam Frączczak dosłownie otarł się o bramkarza „Jagi” i według Marciniaka wystarczyło to do podyktowania karnego. Wątpliwości mógłby rozwiać VAR, ale sędzia Marciniak po raz kolejny pokazał, że technologia mu nie jest potrzebna. Jedenastkę na gola zamienił sam poszkodowany. To jego drugi gol w sezonie – oba strzelone przeciwko „Dumie Podlasia”

Jagiellonia po przerwie mniej lub bardziej (z naciskiem na mniej) udanie próbowała odwrócić losy tego starcia. Dopiero w 82. minucie wysiłki te zostały okraszone golem. Gol Tomasa Prikryla uwieńczył jego dobry występ. Kapitalne podanie przy tej bramce zaliczył Ivan Runje. „Jaga” jakby się ożywiła i dostała za to nagrodę. Ricardo Nunes według arbitra Marciniaka faulował Jakuba Wójcickiego. Co ciekawe, sędzia tym razem skorzystał z pomocy VAR. Trudno się dziwić, bo decyzja była trudna do podjęcia. Rzut karny wykorzystał Jakov Pjulić, który strzelił czwartego gola w tym sezonie. A powinien strzelić piątego, jednak nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji w ostatniej akcji meczu. Nie można przy tym nie wspomnieć o znakomitym podaniu zewnętrzną częścią stopy Martina Pospisila. Białostoczanie jednak nie mają prawa narzekać. Przez większość meczu zapowiadało się na porażkę, więc pogardzenie remisem byłoby zwykłą niewdzięcznością. Remis oznacza status quo na dole tabeli grupy mistrzowskiej.