statystyki

Przełamanie Lecha!

Mogliśmy przekopiować tytuły z trzech ostatnich spotkań Lecha, jednak teraz stało się zupełnie inaczej, Kolejorz w końcówce meczu po golu z karnego Ishaka wygrał i… odetchnął z ulgą.

Pierwsza połowa spotkania zaczęła się od minimalnej przewagi Lecha, który częściej i groźniej atakował, jednak bez konkretów. Strzały były słabe, albo niedokładne jak ten z drugiej minuty w wykonaniu powracającego do składu Kamińskiego. Swoje próby miał też Tiba, jednak tylko jeden strzał i to wprost w rękawice bramkarskie Kuciaka był w światło bramki. Lechia próbowała się odgryzać, jednak bez żadnych konkretów.

Druga połowa była bardziej ciekawa. Już w 51. minucie Ishak przejął piłkę w środku pola, przebiegł pół boiska i nieatakowany oddał strzał na bramkę Lechii, Szwed trafił w słupek, a dobitkę obronił Kuciak. W rewanżu Lechia próbowała się odgryźć pierwszym celnym strzałem na bramkę Lecha. Autorem niegroźnego uderzenia był Saief.

W 75. minucie wchodzący z ławki Zwoliński główkował po rzucie rożnym, jednak Bednarek wyciągnął piłkę z linii bramkowej. Gdańszczanie protestowali, ale piłka nie przekroczyła całym obwodem linii.  Losy spotkania rozstrzygnęły się w 83. minucie. Po rzucie różnym Tiba uderzył mocno z dystansu, piłkę ręką zatrzymał ręką Nalepa. To oznaczało drugą żółtą kartkę w meczu i w efekcie czerwoną. Rzut karny pewnie wykorzystał Ishak strzelając szóstego gola w sezonie.

W końcówce było bardzo gorąco pod bramką Lecha jednak Kolejorz bramki nie stracił i odniósł cenną wygraną w Gdańsku. Końcowy gwizdek wywołał zrozumiała radość w szeregach gości, Lech po raz pierwszy od pięciu lat wygrał na Stadionie Energa i zbliżył się do Lechii na odległość trzech punktów.