statystykiarkjag

Przekonujące zwycięstwo Jagiellonii

Jagiellonia w nowy sezon Ekstraklasy wchodzi z przytupem. „Duma Podlasia” pokonała Arkę Gdynia 3:0 i jest to rezultat, który oddaje to, co działo się na murawie. Gospodarze próbowali wprawdzie, ale z tych prób wynikało niewiele. Goście byli dużo bardziej konkretni w swoich poczynaniach.

Dominacja białostoczan od początku spotkania nie podlegała dyskusji. Już w 6. minucie mieliśmy na to dowód. Świetnym przerzutem popisał się Mitrović, dzięki czemu Jesus Imaz miał autostradę na prawej stronie boiska. Hiszpan zagrał w pole karne, gdzie piłkę wygarnął Bartosz Bida i wpakował ją do bramki. Debiut 18-latka bardzo szybko został okraszony golem, za co należą się brawa. W 18. minucie „Jaga” przeprowadziła podobną akcję. Do końca o piłkę walczył Jakub Wójcicki, dzięki czemu nowy nabytek „żółto-czerwonych” Tomas Przykrył mógł swobodnie zagrać do Imaza, który z bliskiej odległości spokojnie wpakował piłkę do siatki. Gdzie byli obrońcy Arki? Kryciem wyżej wymienionych zawodników na pewno się nie zajmowali. Zresztą duet Przykrył-Imaz siał takie spustoszenie, że jeden i drugi mógłby skompletować hat-tricka – ten pierwszy po stronie asyst, a ten drugi w liczbie goli.

Po zmianie stron Arka obudziła się z letargu. Grę rozruszał przede wszystkim wpuszczony po przerwie Mateusz Młyński. Nie on jednak miał najlepszą okazję w tym meczu po stronie „żółto-niebieskich”. To Kamil Antonik w 65. minucie rąbnął w poprzeczkę bramki Węglarza. Był to jednak łabędzi śpiew ze strony Arki Gdynia. Jagiellonia odzyskała kontrolę na boisku i okrasiła to trzecim golem. Po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się kompletnie niepilnowany Taras Romanczuk. Przy tej bramce znowu nie popisała się obrona Arki, która rozstąpiła się niczym morze czerwone. Jeśli wybrać jakiegoś kandydata na minusa meczu, należy postawić na Adama Marciniaka. To jego stroną poszły dwa pierwsze gole, a przy trzecim zapomniał o tym, że musi pilnować Tarasa Romanczuka. Należy także dodać, że grający przeciwko niemu Jesus Imaz, a nawet Bartosz Bida momentami ogrywali go jak dziecko. Miano zawodnika meczu należy przypisać właśnie Imazowi, który był motorem napędowym zespołu i walnie przyczynił się do tej wysokiej wiktorii. Arka Gdynia rehabilitacji poszuka w Szczecinie, a Jagiellonia zagra na własnym terenie z Rakowem Częstochowa. O tym, jak beniaminkowie potrafią napsuć krwi, kibice „żółto-czerwonych” zdążyli się przekonać. Na początku sezonu 2017/18 przyjechała Sandecja Nowy Sącz, która jeszcze nie wygrała w Ekstraklasie. Historię napisali w Białymstoku, pokonując gospodarzy 3:1. Rok później, Miedź Legnica w Białymstoku cieszyła się z pierwszego wyjazdowego triumfu (3:2). Pocieszeniem dla Jagi jest fakt, że Raków, w przeciwieństwie do tamtych drużyn, już wcześniej zdążył zagrać w Ekstraklasie. Może to dlatego „Jaga” miała takie kłopoty? Wracając na ziemię, drużyna Marka Papszuna może narobić sporo kłopotów swoją nieprzewidywalnością.