210522kas0041

Przekonująca gra Lecha i zwycięstwo z Austrią Wiedeń!

Tydzień temu był styl, ale zabrakło punktów. Dzisiaj, był zarówno styl, jak i co najważniejsze trzy punkty. W drugiej kolejce Ligi Konferencji, Lech Poznań pokonał Austrię Wiedeń 4:1 i zameldował się na drugim miejscu w tabeli grupy C.

Kiedy poznaliśmy poszczególne grupy Ligi Konferencji, to na pierwszy rzut oka wydawało się, że spotkania między Lechem a Austrią będą kluczowe do tego, kto zajmie drugie miejsce tuż za Villarrealem. W pierwszej kolejce, Lech postawił się zespołowi „żółtej łodzi podwodnej”, ale ostatecznie przegrał z podopiecznymi Unaia Emery’ego. Zespół Manfreda Schmida w poprzedniej serii gier bezbramkowo zremisował z Hapoelem Beer Sheeva, co oznaczało, że Lechici zamykali tabelę.

Obaj trenerzy dokonali roszad w pierwszych składach swoich drużyn, w porównaniu do ostatnich ligowych spotkań. W Lechu od początku zagrali Rebocho i Amaral, w Austrii El Sheiwiego zastąpił Martins.

Pierwszy kwadrans meczu przebiegał dość spokojnie, a zespoły „badały grunt”. Strzelając wysoko nad poprzeczką świetnej szansy nie wykorzystał Amaral, który w 27. minucie zrehabilitował się za tę okazję. Bardzo dobre, prostopadłe podanie do Ishaka, który w sytuacjach sam na sam się nie myli i było 1:0 dla Kolejorza. Długo się tą bramką poznaniacy nie nacieszyli, bo dwie minuty później był już remis. Pierwszy strzał Braunodera zablokowali obrońcy, ale przy dobitce Bednarek nie miał szans na skuteczną interwencję. I to Austria Wiedeń mogła schodzić na przerwę z prowadzeniem. Rebocho sfaulował w polu karnym piłkarza gości, ale na nasze szczęście jedenastki nie wykorzystał Fischer, który w bardzo czytelny sposób uderzył w lewy róg bramki, a Bednarkowi pozostało tylko odbić tę piłkę. Nie umniejsza to jednak kunsztu bramkarzowi Lecha, bo to on utrzymał przy życiu swój zespół.

W drugiej połowie meczu do głosu doszli gospodarze, czego efektem był gol Skórasia w 64. minucie, po kapitalnym dośrodkowaniu Pereiry. Lechowi było jednak mało, a prawdziwe wejście smoka zaliczył dotąd raczej wyśmiewany w Poznaniu, Kristoffer Velde. W 76. minucie obrócił się z piłką w polu karnym, po czym posłał piłkę w dalszy róg bramki Fruechtla. Tuż przed końcem regulaminowego czasu, strzałem z okolic szesnastego metra podwyższył wynik na 4:1.

Lech rozegrał bardzo dobre spotkanie i powoli buduje twierdzę nie do zdobycia. W tym sezonie europejskich pucharów, wygrał wszystkie pięć meczów na swoim terenie. Austria Wiedeń miała swoje szansę na wywiezienie punktów z Bułgarskiej, ale nie była w stanie przełożyć to na bramki.

Lech Poznań 4:1 Austria Wiedeń
1:0- Ishak 27′
1:1- Braunoder 29′
2:1- Skóraś 64′
3:1- Velde 76′
4:1- Velde 89′

Lech: Bednarek – Pereira, Satka, Milić, Rebocho (46′ Douglas), Szymczak (58′ Velde), Karlstrom, Kvekveskiri (58′ Murawski), Skóraś, Amaral (70′ Marchwiński), Ishak (86′ Dagerstal).

Austria: Fruechtl – Rantfl, Muehl, Galvao, Martins (77′ Kreiker), Fischer, Holland (71′ Teigl), Braunoeder, Gruber (77′ Tabakovic), Fitz (71′ Keles), Jukic (60′ Huskovic).