staty LGDPOG

Pogoń lepsza od Lechii. Kuriozalna bramka Gorgona

Na zakończenie 7. serii rozgrywek PKO Ekstraklasy Lechia Gdańsk przegrała z Pogonią Szczecin 0:1. Bramkę na wagę 3 punktów dla Pogoni zdobył Gorgon.

Zaczynając od minusów tego spotkania, to największym (poza terminem jego rozgrywania) była murawa. O tym, w jakim jest stanie, przekonaliśmy się już podczas meczu reprezentacji. W poniedziałkowy wieczór po 30 minutach gry w polach karnych znajdowały się już takie kępy, że strzał po ziemi mógł poszybować gdzieś na wysokość pasa.

Po stronie plusów z pewnością nie zapiszemy również tempa meczu oraz emocji. Mało gry z pierwszej piłki, wykreowanych sytuacji bramkowych jak na lekarstwo. Jeśli ktoś zdecydował się obejrzeć derby Pomorza po ciężkim dniu w pracy, w drugiej połowie mógł uciąć komara.

W meczu wieńczącym 7. kolejkę obejrzeliśmy za to z pewnością najbardziej kuriozalną bramkę tej serii zmagań. W jednej z niewielu akcji ofensywnych Pogoni Gorgon w polu karnym chciał obsłużyć podaniem kolegę, jednak żaden z piłkarzy piłki nie dotknął, a ta… wturlała się do bramki Kuciaka. Zdaje się, że do słowniczka ekstraklasowego możemy dopisać nowe pojęcie – podaniostrzał.

Nie będziemy chwalić za to spotkanie ofensywy Pogoni, ale zachowanie Portowców w obronie mogło imponować. Podopieczni Runjaicia dobrze przewidywali zamiary piłkarzy Lechii, dopuszczając ich do oddania zaledwie jednego celnego strzału w meczu. Po zdobyciu bramki mieli korzystny wynik, więc to nie ich będziemy winić za marne widowisko.

A Lechia? Prowadziła grę i w pierwszej połowie wyglądało to całkiem nieźle, szczególnie za sprawą Saiefa, aktywny był również Makowski (sic!) i Haydary. Kłopoty zaczynały się, gdy Biało-Zieloni docierali w okolice pola karnego – podań z bocznych stref boiska było co nie miara, jednak były albo przecinane, albo niedokładne, co mogło przypominać walenie głową w mur. Nie kreujesz sytuacji bramkowych, nie możesz liczyć na korzystny wynik. W drugiej połowie, po zejściu Paixao, Conrado i Saiefa Lechia wyglądała dużo gorzej, piłka rozgrywana była coraz wolniej i z każdą upływającą minutą miała coraz mniej zapału do zagrożenia bramki Stipicy.

Lechia często punktowała grając bardzo pragmatyczną piłkę – zdobywając bramkę i skupiając się przede wszystkim na defensywie. Można powiedzieć, że dziś została pokonana własną bronią. Trener Stokowiec musi jeszcze sporo popracować nad atakiem pozycyjnym, a sama Lechia, co może niepokoić, wygrała jak do tej pory jedynie z beniaminkami. Pogoń wygrywa skromnie, ale rozmiar zwycięstwa nie zmienia zdobyczy punktowej. Portowcy w dobrych nastrojach wracają do Szczecina.