staty ZAGLGD

Podział punktów w Lubinie

W piątkowym meczu 8. kolejki PKO Ekstraklasy Zagłębie Lubin zremisowało 1:1 z Lechią Gdańsk. Bramki na stadionie w Lubinie zdobyli kapitanowie obu zespołów – Lubomir Guldan i Flavio Paixao.

Spotkanie bardzo szybko ułożyło się korzystnie dla Zagłębia. Lubinianie prowadzenie objęli już w 3. minucie, kiedy to po rzucie rożnym piłkę w siatce umieścił Lubomir Guldan. Kapitana Miedziowych w tej sytuacji nie upilnował Makowski, jednak pozostaje zastanowić się, dlaczego do krycia rosłego stopera Zagłębia oddelegowany został 21-letni pomocnik o przeciętnej budowie, mierzący 181 cm wzrostu. Odpowiedź na to pytanie znają już tylko Piotr Stokowiec i jego podopieczni.

Po straconej bramce, czyli w zasadzie od początku spotkania, inicjatywa należała do zespołu gości. W pierwszej połowie Lechia przypominała Lechię z ostatniego spotkania z Pogonią – całkiem nieźle wychodziło rozgrywanie piłki, jednak gdy gdańszczanie zbliżali się do pola karnego, to gra była zwalniana. Brak pomysłu na akcje kombinacyjne, multum przecinanych wrzutek, liczenie na błąd defensywy przeciwnika. Skutkowało to zaledwie jedną dobrą okazją bramkową, której nie wykorzystał Conrado.

Zagłębie, korzystając z tego, że prowadzi, cofnęło się i wyczekiwało na swoje szanse. Drużynę Martina Seveli można było pochwalić za konsekwencję w obronie, szczególnie przy rzutach rożnych Lechii, których było co nie miara. Minusy można zapisać po stronie zawodników ofensywnych Zagłębia, szczególnie mało wyraziści byli Mraz i Zivec.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ znacznej zmianie, z tą różnicą, że Lechia pod bramką Zagłębia była dużo bardziej konkretna. Biało-Zielonym udało stworzyć się kilka dogodnych sytuacji bramkowych, jednak w kluczowych momentach szwankowała skuteczność.

Dopiero w 72. minucie napór Lechii przyniósł wymierne korzyści. W walce o górną piłkę w polu karnym gospodarzy Simić wręcz zdemolował Zwolińskiego, co oznaczało rzut karny dla Lechii. Jedenastkę pewnie wykorzystał, a jakże, Flavio Paixao. Po bramce wyrównującej spotkanie się wyrównało, w końcu uaktywniła się druga linia Zagłębia, jednak żadnej z drużyn nie udało się znaleźć drogi do bramki rywala.

Trochę wyższe noty za styl można przyznać piłkarzom Lechii. Mówimy jednak o piłce nożnej, a nie o skokach narciarskich, więc w ostatecznym rachunku nie mają one większego znaczenia. Spotkanie w Lubinie raczej nie zapadnie kibicom na długo w pamięci, żaden z piłkarzy nie „odpalił fajerwerków”. Zagłębie przynajmniej na chwilę wskakuje na pozycję wicelidera, Lechia przez kiepskie punktowanie w ostatnich meczach utkwiła gdzieś w środku tabeli.