statyrecovered

Podział punktów w Gdyni

Sobotnią serie gier kończył mecz pomiędzy Arka Gdynia, a rewelacją poprzedniego sezonu – Górnikiem Zabrze. Gdynianie do tej pory nie strzelili gola w obecnym sezonie, natomiast Górnik był wciąż niepokonany po trzech minionych kolejkach.

Pierwsza połowa należała zdecydowanie do drużyny przyjezdnych. Górnik od początku spotkania narzucił swój styl gry, starając się jak najszybciej przetransportować futbolówkę w pole karne przeciwnika i stworzyć zagrożenie. Pierwsza groźna akcja podopiecznych Marcina Brosza miała miejsce po dalekim wyrzucie z autu, piłka trafiła pod nogi Jimeneza, niestety dla kibiców drużyny przyjezdnych strzał Hiszpana z bliskiej odległości trafił prosto w bramkarza.

Arka nie potrafiła skonstruować żadnej sensownie zapowiadającej się akcji, dłuższe utrzymanie się przy piłce było dla nieporadnych gospodarzy nielada wyczynem, co często prowadziło do utraty piłki w środkowej strefie i narażenie się na groźne ataki rywala.

Kolejny raz groźnie zrobiło się pod bramka Steinborsa na kwadrans przed końcem pierwszej części gry. Futbolówkę dośrodkowywał Smuga wprost na głowę Suareza, lecz zdobywca najładniejszej bramki poprzedniej kolejki pomylił się o centymetry i piłka nie znalazła drogi do siatki.

Odważne próby zdobycia bramki przez Górnika Zabrze przyniosły zamierzony skutek w doliczonym czasie gry. Rzut różny z prawej strony, głębokie dośrodkowanie do Suareza, który uderzył głową z trudnej pozycji co wystarczyło by pokonać Pavla Steinborsa.

Po przerwie gospodarze chcąc zmienić niekorzystny wynik śmiało ruszyli do odrabiania strat, byli coraz częściej widoczni pod bramką rywala, lecz brakowało ostatniego celnego podania, czy też decyzji o strzale, żeby zagrozić bramce strzeżonej przez Tomasza Loskę. Świetną okazje do wyrównania wyniku spotkania miał po zamieszaniu w polu karnym Damian Zbozień jednak jego strzał poszybował wysoko nad poprzeczka.

Goście próbowali odpowiedzieć na ataki rywali, świetną okazje do podwyższenia wyniku miał Matuszek, ale jego strzał po dośrodkowaniu Daniela Smugi okazał się niecelny. W 75. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Adrian Gryszkiewicz i jego zespól przez ostatni kwadrans musiał sobie radzić w dziesiątkę.

Osłabienie gości pozytywnie wpłynęło na pragnącą odrobić straty Arkę Gdynia, dogodną okazje ku temu miał Rafał Siemaszko, który po dośrodkowaniu Marciniaka strącił piłkę głową, lecz kapitalną interwencją popisał się Loska. Kilka chwil później do wyrównania po rzucie rożnym mógł doprowadzić Jankowski jednak bramkarz gości po raz kolejny uchronił swój zespól przed strata bramki.

Arka postawiła na swoim i doprowadziła do wyrównania w samej końcówce spotkania. Fenomenalnym uderzeniem z ponad dwudziestu metrów Janota pokonał bramkarza, umieszczając piłkę lewą nogą przy słupku. Spotkanie pomimo kolejnych prób gospodarzy zakończyło się wynikiem remisowym.