80919KAS0075

Podsumowanie rundy jesiennej – grupa mistrzowska

Runda jesienna za nami. Po 2/3 spotkań rundy zasadniczej wiemy…że nic nie wiemy. Lider ma zaledwie 2-punktową przewagę nad wiceliderem, a ósmą i dziewiątą drużynę ligi dzieli zaledwie jeden punkt. To sprawia, że zarówno walka o mistrzostwo rundy zasadniczej i samą grę w grupie mistrzowskiej powinna trwać do ostatniej kolejki. Czas podsumować postawę zespołów, które zakończyły rok w górnej połówce tabeli.

8. WISŁA PŁOCK – 30 pkt.

Nic nie zapowiadało, że „Nafciarze” będą tak wysoko w tabeli po 20.kolejkach. Nie po tym, jak po dwóch kolejkach musiał odejść Leszek Ojrzyński. Nie po tym, jak Radosław Sobolewski obejmował drużynę na samym dnie tabeli. Nie po tym, jak dostało się „piątkę” od Zagłębia Lubin. A jednak. Seria sześciu zwycięstw z rzędu zrobiła swoje i wywindowała płoczczan nawet na fotel lidera. Potem było już dużo gorzej, ale zwycięstwo nad Piastem Gliwice pozwoliło Wiśle rzutem na taśmę zapewnić ósme miejsce na koniec roku.

7. LECHIA GDAŃSK – 30 pkt.

Dla gdańszczan to był trochę dziwny okres. Po dobrym meczu z czołową drużyną ligi, często zapominali jak się gra w piłkę, jeśli przychodziło im grać z drużyną z końca tabeli. Niezłą końcówkę rundy przyćmiły dwie gładkie porażki z Rakowem i Jagiellonią. Jeśli dodać, że wtopy te zbiegły się z wieściami o bardzo powolnym spłacaniu zobowiązań przez władze drużyny z Gdańska, to porażki te należą do gatunku tych wybaczalnych. Przecież nikt nie chciałby wiecznie harować za darmo. Klubową kasę mógłby zapełnić Lukas Haraslin, jednak ten mocno obniżył loty w stosunku do poprzedniego sezonu. Co innego Sławomir Peszko, który na wypożyczeniu do Wisły Kraków odzyskał formę i utrzymał ją też tej jesieni. Po sezonie „Peszkin” jednak opuści „biało-zielonych”. Jaką drużynę zasili były reprezentant Polski? W razie kłopotów z jej znalezieniem czeka kariera w branży filmowej. Już 21 lutego Peszko wraz z Kamilem Grosickim zadebiutują w produkcji Patryka Vegi „Bad Boy”.

Po 1 stycznia będzie się działo.
Po 1 stycznia będzie się działo.

6. PIAST GLIWICE – 31 pkt.

Zważywszy na odejście kilku czołowych zawodników, z rundy jesiennej gliwicki klub powinien być zadowolony. Drużyna Waldemara Fornalika momentami nawiązywała do kapitalnej wiosny, która dała klubowi historyczne mistrzostwo Polski. Trudno jednak utrzymywać wysoką dyspozycję, jeśli nie ma za bardzo kim łatać. Poza Bartoszem Rymaniakiem, ściągnięci latem piłkarze okazali się być totalnymi niewypałami. Ciężko coś poważnego budować, jeśli masz do dyspozycji 5 poważnych obrońców i jednego napastnika strzelającego bramki. Pod tym względem jest wiele do poprawy.

5. LECH POZNAŃ – 31 pkt.

Zważywszy na to, jak w ostatnich latach Lech rozczarowuje swoich wymagających kibiców, piąta lokata daje nadzieję na lepsze jutro. Martwić może kolejna poważna kontuzja Roberta Gumnego. Oby kolejna wielomiesięczna przerwa nie zahamowała na dobre kariery 21-letniego obrońcy. Włodarze Lecha najpewniej chcieli spieniężyć przyszłe transfery właśnie za pieniądze ze sprzedaży Gumnego. Potrzeba wzmocnień jest, zwłaszcza w formacji obronnej. Pod koniec rundy na prawej obronie musiał grać nominalny stoper Satka, a jego miejsce na środku zajął niezbyt doświadczony Dejewski. Jeśli Lech chce powalczyć o coś więcej niż 5.miejsce, musi takie luki jak najszybciej wypełnić.

4. ŚLĄSK WROCŁAW – 34 pkt.

Chyba najbardziej dobitny przykład na to, jak dobry trener potrafi odmienić zespół. Wprawdzie pierwsze pół roku Vitezslava Lavicki zajęła obrona przez degradacją, jednak już w nowym sezonie od samego początku wrocławianie zajmowali miejsce w czołówce. Należy dodać, że letnie transfery w dużej mierze się udały. Dino Stiglec i Ismael Puerto wzmocnili formację obronną, rajdy Przemysława Płachety siały spustoszenie, a gole Erika Exposito dawały cenne punkty. Kiedy pod koniec rundy zabrakło bramkostrzelnego napastnika, to Lavicka wyczarował…lewego obrońcę Cholewiaka. Dodajmy, że ten eksperyment się udał. Wszystko wskazuje na to, że Śląsk po 5-letniej przerwie zagra w grupie mistrzowskiej. Czy ją podbije? Wszystko w rękach WKS-u.

3. POGOŃ SZCZECIN – 35 pkt.

Mimo zajęcia miejsca na podium po 20. kolejkach „Portowcy” mogą czuć niedosyt. Gdyby nie głupie porażki z drużynami będącymi w dołku, które zdarzały się praktycznie w każdym miesiącu, Pogoń przewodziłaby w stawce z taką przewagą, że upragnione Mistrzostwo Polski byłoby na wyciągnięcie ręki. Wprawdzie szanse na tytuł nadal są (3 pkt. straty do lidera), jednak łatwiej niż jesienią nie będzie. Wszystko za sprawą sprzedaży Adama Buksy do New England Revolution. Za 4 miliony euro, które Pogoń przytuliła można zrobić kilka porządnych transferów, ale czy się one udadzą? W tej lidze zawsze to jest jedna wielka niewiadoma. Nie byłoby jednak o czym marzyć, gdyby nie znakomita praca Kosty Runjaicia. Dwa lata, które przepracował w Szczecinie, nie były nawet na sekundę straconym okresem. Pod wodzą niemieckiego szkoleniowca drużyna ze Szczecina stale się rozwija i nie można powiedzieć, że miniona runda to ostatnie słowo ze strony Runjaicia. Przy poprawieniu regularności w zdobywaniu punktów ze słabeuszami, kwestia Mistrzostwa Polski będzie nadal otwarta.

2. CRACOVIA – 36 pkt.

Z doniczki, którą przed dwoma laty zasadził Michał Probierz, wyrastają coraz to smaczniejsze owoce. Mimo wtopy w europejskich pucharach, rundę jesienną należy zaliczyć do udanych. Cracovia w trwającym sezonie 2019/20 potwierdziła przynależność do ligowej czołówki. Trener i wiceprezes w jednej osobie nie musi już przeprowadzać rewolucji kadrowych, z których był znany na początku urzędowania w Krakowie. Z nowych nabytków tylko Rafael Lopes i Pelle van Amersfoort stanowią wartość dodaną w zespole. Tylko albo aż, bo drużyna zanotowała widoczny progres. 4.miejsce, które zajęła Cracovia w poprzednim sezonie, wcale nie musi zadowolić w kolejnym. Pozycja lidera była na wyciągnięcie ręki już teraz, ale jak przegrywa się z ŁKS-em (i to dwukrotnie!) i zawsze groźną po czerwonej kartce Koroną, to można mieć pretensje tylko do siebie.

1. LEGIA WARSZAWA – 38 pkt.

Niby nie jest to zaskakujące, że akurat ten zespół przewodzi ligowej stawce, jednak w tej rundzie „Wojskowi” naprawdę się wyróżniali. Jak to Legia, początek miała niemrawy, ale nie tak rewelacyjna gra omal nie doprowadziła Legii do fazy grupowej Ligi Europy. Później, w rozgrywkach ligowych, drużyna Aleksandra Vukovicia zaczęła się rozkręcać. Duża w tym zasługa nowych nabytków w postaci Wszołka, Luquinhasa, Lewczuka oraz w mniejszym stopniu Novikovasa i Gwilii. Nie ma problemu również z obsadą młodzieżowca. Pewnym nr 1 w bramce jest Radosław Majecki, a ponadto próżnię po odejściu Adama Hlouska wypełnił 18-letni Karbownik. Jego sporą wadą jest gra prawą nogą (to nominalnie środkowy pomocnik, przypomnijmy), jednak na naszą ligę jest to wręcz zaleta, bo jego zejścia do prawej nogi sieją spustoszenie w szeregach rywali. Dlaczego akurat w tym sezonie Legia sobie dobrze radzi? Choćby dlatego, że potrafi wykorzystać słabość rywali. Dowodem tego 5:1 z Górnikiem, 4:0 z Koroną i 7:0 z Wisłą Kraków. Martwić mogą doniesienia o sprzedaży już zimą najlepszego strzelca Legii i całej ligi – Jarosława Niezgody. Teoretycznie będzie to wielkie osłabienie, jednak jeśli Jose Kante utrzyma formę z końcówki roku, to nie będzie to aż tak bolesna strata, jakby się mogło wydawać.

Nowa nadzieja "Wojskowych".
Nowa nadzieja „Wojskowych”.

Kto powalczy o czołowe lokaty? Przy takim ścisku w tabeli krąg drużyn z aspiracjami wcale nie zamyka się w czołowej ósemce. Także będące aktualnie w grupie spadkowej Jagiellonia i Zagłębie mogą przy serii zwycięstw włączyć się do tej walki. Kto będzie mistrzem? Największe szanse ma Legia, jednak jej krucha przewaga nad rywalami sprawia, że nie można lekceważyć drużyn będących pod nimi. Zwłaszcza, że pozycja lidera w tym sezonie wyjątkowo uwiera. W samej rundzie jesiennej lider zmieniał się aż 10-krotnie! Umówmy się, nie przystoi to żadnej poważnej lidze. Zresztą niepoważnej też.